Stalker 2: Cost of Hope – Recenzja – Nowe sekrety Zony


Stalker 2: Cost of Hope to pierwszy duży fabularny dodatek do świetnej kontynuacji doskonałej serii. Podstawowa wersja Stalker 2: Heart of Chornobyl miała swoje problemy, więc pytanie brzmi: czy po wielu aktualizacjach twórcy uporali się z największymi bolączkami gry, a sam dodatek oferuje równie dobrą historię jak podstawka? Zapraszam do recenzji Stalker 2: Cost of Hope w wersji na PlayStation 5!

W Stalker 2: Cost of Hope na szczęście dalej wcielamy się w rolę Skifa, bo z zapowiedzi samego rozszerzenia jeszcze przed premierą można było odnieść wrażenie, że głównym bohaterem będzie ktoś inny, a Skif stanie się jedynie słuchaczem cudzej historii. Tak na szczęście nie jest, chociaż początek rzeczywiście może to sugerować. Skif trafia na informacje, że pewien pijaczek w Hałdzie zna historię tajemniczego Żelaznego Lasu. Skif, będąc prawdziwym stalkerem, nie może odmówić sobie poznania tej opowieści, a przy okazji możliwości wejścia do niedostępnej dla większości stalkerów części Zony. Zdobywa więc potrzebne informacje i wyrusza ku nowej przygodzie, licząc oczywiście na rzadkie artefakty oraz wyjątkowe przedmioty.

Stalker 2: Cost of Hope – Warto wrócić do Zony? Recenzja PS5

Na swoje nieszczęście trafia jednak do strefy wojny, gdzie dwie teoretycznie skrajne frakcje – Powinność i Wolność – zawarły tymczasowy sojusz, by powstrzymać potężną anomalię rozbłysków nękającą Żelazny Las. Będziemy pomagać dwójce nowych i bardzo wyrazistych bohaterów. Po jednej stronie znajduje się Mavka, snajperka Wolności i czempionka areny w Rostoku, z drugiej natomiast stary weteran Powinności o imieniu Zulu. Oboje dostają w dodatku dużo czasu i obojgu będziemy pomagać – czasami podczas wspólnych misji, a czasami każdemu z osobna. Dopóki cel obu frakcji pozostaje wspólny, wszystko jest jeszcze w porządku. Kiedy jednak ich drogi zaczynają się rozchodzić po odkryciu tajemnicy pozwalającej tworzyć anomalie nawet poza Zoną, szybko dochodzi do konfliktu między dwójką przyjaciół, a Skif musi wybrać stronę.

SKLEPZGRAMI.PL
Polecane gry w SklepzGrami.pl

Tej gry nie mamy obecnie w ofercie — zobacz inne pełne gry dostępne teraz w naszym sklepie.

Zobacz cały sklep

I był to wybór, który złamał mi serce. Finalnie ukończyłem grę dwa razy tylko po to, żeby poznać obie strony tej historii. Nie chcę tutaj zbyt wiele spoilerować, ponieważ fabuła jest naprawdę najwyższych lotów, pełna świetnych scen i mocnych zwrotów akcji, więc każdy fan Stalkera powinien sam ją poznać. Dowiemy się znacznie więcej o obu kultowych frakcjach, ich motywacjach, sposobie myślenia oraz powodach, dla których od lat stoją po przeciwnych stronach barykady. Zobaczymy też ich bazy od strony, której wcześniej nie znaliśmy, a sam dodatek zabierze nas nawet na stare, dobrze znane tereny, ale do miejsc, których nie mogliśmy odwiedzić w podstawowej wersji gry.

Historia bardzo szybko robi się gęsta, a coraz to ciekawsze scenki świetnie budują klimat

Jest więc co zwiedzać i zdecydowanie jest co zobaczyć, chociaż trzeba przyznać, że Stalker 2: Cost of Hope momentami bardzo słabo komunikuje swoje dodatkowe atrakcje. Jedno z ważniejszych zadań pobocznych w ogóle nie aktywuje się w klasyczny sposób i możemy jedynie usłyszeć plotkę sugerującą, że gdzieś coś jeszcze na nas czeka. W rozszerzeniu znajdziemy również sporo nowych miejsc, które niestety okazują się zwyczajnie puste. To nadal świetna wycieczka eksploracyjna po Zonie, za co zawsze bardzo ceniłem Stalkera. Uwielbiam tę serię między innymi za to, że momentami przypomina wirtualny urbex, ale jednak mamy do czynienia z grą, więc dobrze byłoby, gdyby kolejna odkryta skrytka zawierała coś więcej niż kiełbasę, bandaż i cztery pociski do pistoletu.

Jeżeli chcecie lepiej przygotować się do powrotu do Zony, możecie również zajrzeć do innych materiałów o Stalkerze 2 na BigBadDice.pl, gdzie znajdziecie nasze poradniki, solucje oraz materiały związane z podstawową wersją gry.

Dodatek Stalker 2: Cost of Hope został wpleciony w główną kampanię i kolejne jego etapy odblokowują się wraz z postępami w podstawowej historii, na przykład po rozpoczęciu wojny z Monolitem. Jeżeli jednak, tak jak ja, macie zapis ze Skifem-superbohaterem sprzed punktu bez powrotu, możecie właściwie od razu wskoczyć do akcji i ukończyć większość zawartości dodatku za jednym podejściem. Byłem już solidnie wyposażony, posiadałem wszystkie możliwe do zdobycia artefakty, najlepszy pancerz oraz skrzynię pełną rzadkich i ulepszonych broni, więc pod względem ekwipunku rozszerzenie w zasadzie niczym mnie nie zaskoczyło.

Jedynie nowy, unikalny wariant karabinu szturmowego o swojskiej nazwie Warszawa na stałe trafił do mojego ekwipunku. O wymianie pancerza nie było już jednak mowy, bo wszystko, co znajdowałem, było po prostu słabsze od sprzętu zdobytego wcześniej. Całe szczęście historia wciągnęła mnie na tyle, że brak spektakularnych nagród nie przeszkadzał mi aż tak bardzo, chociaż przydałoby się trochę więcej powodów do przeszukiwania każdego kąta i wykonywania opcjonalnych aktywności. Zwłaszcza że eksploracja zawsze była jednym z najmocniejszych elementów Stalkera.

Flara to nowa super anomalia, która smaży mózgi każdego, kto znajdzie się pobliżu

Kolejną nową lokacją, którą będziemy zwiedzać w Stalker 2: Cost of Hope, jest tak zwana CEJ, czyli Czarnobylska Elektrownia Jądrowa. Nie bez powodu ten obszar został odizolowany – wszystkie mosty wysadzono, ścieżki prowadzące do środka zniszczono i w toku historii musimy naprawdę trochę pokombinować, żeby w ogóle się tam dostać.

W samym centrum lokacji znajduje się olbrzymia anomalia o nazwie Flara. Jeżeli znajdziemy się w jej polu widzenia – nie chodzi nawet o to, czy sami na nią patrzymy – zaczyna powoli smażyć mózg Skifa i zadawać obrażenia. To potężne źródło promieniowania psionicznego, które bardzo dobrze tłumaczy, dlaczego w tej części Zony znajduje się tak wiele zombie i praktycznie nie ma normalnych sił porządkowych ani innych stalkerów.

Eksploracja tego miejsca jest przez to bardzo trudna, ale jednocześnie niesamowicie satysfakcjonująca i wciągająca. Musimy przemykać między kolejnymi osłonami w taki sposób, żeby Flara nas nie zauważyła. To prawdziwa, napromieniowana zabawa w chowanego i sprawdza się wyśmienicie. W dodatku znajdziemy także kilka mniejszych Flar umieszczonych w zamkniętych lokacjach, a wokół całego zjawiska przygotowano fantastyczne zadanie poboczne. Jego odkrycie będzie jednak wymagało od graczy trochę pracy, ponieważ jest to kolejna z tych atrakcji, których gra praktycznie w ogóle nie komunikuje.

Mutanty stają się najgorszym elementem gry, nie są trudni, tylko denerwujący

Szkoda tylko, że w tej ostatniej części gry zabrakło tak podstawowej rzeczy jak skrzynka z naszymi przedmiotami. Jako napakowany stalker miałem zgromadzony olbrzymi majątek, tony amunicji oraz kilka różnych broni przygotowanych właśnie na moment, kiedy skończą mi się pociski do aktualnie używanego uzbrojenia. Po rozpoczęciu długiego epilogu zostałem jednak odcięty od swojej kolekcji i nie mogłem po prostu zmienić broni na jedną ze starych zabawek. W efekcie musiałem kupować amunicję u NPC, mimo że gdzieś w mojej skrzyni leżały jej całe góry. Niby drobiazg, ale przy tak długiej końcówce potrafi zirytować.

REKLAMA

To, co zawsze wkurzało mnie w Stalkerze, w Stalker 2: Cost of Hope drażni szczególnie mocno. Być może dlatego, że większość innych problemów została już poprawiona i wreszcie mogłem skupić swoją złość na czymś innym. Chodzi oczywiście o mutanty walczące w zwarciu.

To wieczna i niezbyt ciekawa gra w kotka i myszkę. Musimy uciekać przed potworami, obracać się, oddawać kilka strzałów i ponownie uciekać. Nie możemy normalnie biegać tyłem, bo to nie Doom i Skif zdecydowanie nie radzi sobie z takim poruszaniem, więc co chwilę obracamy się jak durnie między przeciwnikiem a kierunkiem ucieczki. Jeżeli dodatkowo używacie strzelby ładowanej pojedynczymi nabojami, czeka was wyjątkowo paskudna i męcząca robota.

Twórcy dorzucili nawet nowego, potężnego mutanta, który jest niemal kwintesencją tej zabawy w berka, ponieważ największe obrażenia możemy zadawać mu, atakując plecy. Oznacza to jeszcze więcej biegania, obracania się i prób ustawienia przeciwnika w odpowiedniej pozycji. Na szczęście klasyczne strzelaniny z zombie i ludzkimi przeciwnikami nadal wypadają fantastycznie. Broń ma świetne wyczucie, poszczególne modele wyraźnie różnią się zachowaniem, a parametry uzbrojenia rzeczywiście mają znaczenie. Kiedy Stalker 2 pozwala po prostu wejść do opuszczonego kompleksu i stoczyć brutalną wymianę ognia z uzbrojoną grupą przeciwników, nadal potrafi być jedną z najlepszych strzelanek tego typu.

Pojawia się także bardzo paranormalna anomalia która zabierze nas do miejsca rodem z Alan Wake

Po dwóch ukończeniach Stalker 2: Cost of Hope mam przede wszystkim wrażenie, że dostałem dokładnie taki duży dodatek fabularny, jakiego oczekiwałem. Nie próbuje on wywracać całej gry do góry nogami. Zamiast tego wykorzystuje najmocniejsze elementy podstawki: eksplorację, atmosferę Zony, konflikty między frakcjami oraz wybory, przy których nie istnieje jedna oczywista i dobra odpowiedź. Mavka i Zulu bardzo szybko stali się bohaterami, na których naprawdę mi zależało, a fakt, że po zakończeniu historii chciałem natychmiast wrócić do wcześniejszego zapisu i zobaczyć drugą ścieżkę, mówi o jakości scenariusza więcej niż jakiekolwiek pochwały.

Nie wszystko jednak działa równie dobrze. Nagrody za eksplorację mogłyby być ciekawsze, gra zdecydowanie zbyt często każe walczyć z mutantami w zwarciu, niektóre dodatkowe atrakcje są absurdalnie słabo komunikowane, a brak dostępu do skrzynki w końcowej części przygody jest po prostu niezrozumiały. Są to jednak problemy, które bardziej irytują, niż rzeczywiście psują całe rozszerzenie.

Stalker 2: Cost of Hope daje przede wszystkim bardzo dobry powód, żeby jeszcze raz założyć plecak, sprawdzić stan amunicji i wrócić do Zony. Dostałem kilka świetnych nowych lokacji, jedną z najlepszych mechanik eksploracyjnych w całym Stalkerze 2 oraz historię, dla której sam ukończyłem dodatek dwa razy. Jeżeli podstawowa wersja gry przypadła wam do gustu, Cost of Hope jest naturalnym przedłużeniem tej przygody i pokazuje, że GSC Game World nadal ma sporo ciekawych historii do opowiedzenia w Zonie.

Jeżeli natomiast dopiero planujecie swoją wyprawę do Zony, gry z serii Stalker oraz inne cyfrowe produkcje możecie sprawdzić również w SklepzGrami.pl.

Podsumowanie

Stalker 2: Cost of Hope to świetny powrót do Zony z historią, dla której warto ukończyć dodatek więcej niż raz.
Ocena Końcowa– 8.0
Pros
- Świetna nowa kampania z dwoma dużymi rozgałęzieniami
- Dwójka bardzo dobrze napisanych nowych bohaterów
- Fantastyczne nowe lokacje z własnym klimatem i wymagającymi wyzwaniami
- Wybory faktycznie wpływają na przebieg kampanii i zachęcają do drugiego przejścia
- Bardzo dobry klimat i kilka naprawdę mocnych fabularnie momentów
- Udany finał, który pokazuje konsekwencje wcześniejszych decyzji
Cons
- Męczące i zdecydowanie zbyt liczne walki z mutantami
- Brak skrzynki z przedmiotami w ostatniej lokacji
- Niektóre poboczne cele i wymagania są zdecydowanie zbyt słabo komunikowane

Poprzednio Książki z akademią magii - co przeczytać po Fourth Wing?
To jest najnowszy artykuł.