Hell is Us – Recenzja – Gdy przygodówka spotyka soulsa


Nawet nie spodziewałem się, jak bardzo specyficzną i wyjątkową grą okaże się Hell is Us. Na rynku pełnym powtarzalnych schematów co jakiś czas ktoś próbuje połączyć różne gatunki, by stworzyć coś świeżego. Czasami się to udaje, czasami nie. Tym razem postanowiono zestawić elementy klasycznego soulsa z narracyjną grą przygodową. Czy ten eksperyment się udał? Zapraszam do recenzji Hell is Us opartej na wersji na PlayStation 5!

Warto od razu zaznaczyć, że Hell is Us nie jest soulsem pełną gębą, a jedynie bierze niektóre elementy charakterystyczne dla tego rodzaju gier i wrzuca je do bardzo rozbudowanej, narracyjnej przygodówki. W Hell is Us wcielamy się w mężczyznę o imieniu Remi, który wyrusza do swojej dawnej, tajemniczej ojczyzny, by dowiedzieć się, co stało się z jego zaginioną rodziną. Hadea, czyli państwo, w którym rozgrywa się akcja gry, jest miejscem pogrążonym w brutalnym konflikcie i czystkach. Nasz bohater, dzięki specjalnemu sprzętowi pozyskanemu ze zwłok tajemniczej wojowniczki na początku gry, będzie w stanie przemierzać ten kraj i wchodzić w interakcje z przedstawicielami obu stron konfliktu.

Hell is Us – Gdy przygodówka spotyka soulsa | Recenzja PS5

Hell is Us w dużej mierze polega na poszukiwaniu różnych poszlak i łączeniu ich ze sobą, aby odkryć, gdzie mamy iść dalej albo co właściwie powinniśmy zrobić. Gra już na samym początku ostrzega nas, że nie znajdziemy tutaj klasycznej mapy z nawigacją ani dziennika wypełnionego znacznikami do odhaczenia. Wszystko musimy odnaleźć sami, a następnie samodzielnie przeanalizować i połączyć różne fakty. Pomaga w tym ogromny kodeks, który stopniowo uzupełnia się w trakcie gry. Znajdziemy tam opisy odkrytych przedmiotów, rozbudowane drzewka relacji dotyczące poszczególnych wątków fabularnych czy też spis dodatkowych aktywności, takich jak tajemnice i dobre uczynki, czyli mniejsze zagadki do wykonania.

Sama historia i sposób jej prowadzenia są bardzo ciekawe, a dodatkowo budują w graczu ogromne poczucie satysfakcji, kiedy samodzielnie uda mu się coś odkryć. Warto jednak zauważyć, że nie zawsze jest to proste i bez poradników możecie spędzić wiele godzin na poszukiwaniu kolejnych poszlak, zwłaszcza podczas wykonywania dodatkowych aktywności. Ma to swój urok, ale jednocześnie sporo zadań wykonamy tylko wtedy, kiedy odnajdziemy starannie ukryte przedmioty w miejscach, w których naprawdę łatwo je przeoczyć.

Ładne te nasze podziemia

Sama rozgrywka w Hell is Us przypomina trzecioosobową grę akcji, w której eksplorujemy kolejne lokacje rozległego państwa. Świat został zdominowany przez tajemnicze istoty, a całość ma bardzo wyczuwalny, fantastyczny klimat klasycznego thrillera z lat 90. Jeżeli do gustu przypadł Wam Alan Wake 2, Control albo chociażby serial Stranger Things, to od razu poczujecie się tutaj jak w domu. Grę zapisujemy przy lewitujących kasetach, a część informacji pozyskamy ze starych komputerów wyposażonych w monitory kineskopowe. Całość ma bardzo charakterystyczną stylistykę, która świetnie współgra z tajemnicami świata.

Naszym zadaniem będzie nie tylko odkrywanie kolejnych sekretów, ale również zamykanie anomalii odpowiedzialnych za potworności nawiedzające okolicę. Nawet do tego będziemy jednak potrzebować specjalnych przedmiotów. Część z nich znajdziemy na głównej ścieżce fabularnej, inne otrzymamy w nagrodę za wykonywanie dobrych uczynków albo odkrywanie tajemnic.

Każdy strzęp informacji może być tutaj ważny do rozwiązania jakiejś zagadki

Co ważne, taki przedmiot nie zawsze automatycznie wpada nam do ekwipunku. Sam musiałem raz wracać do wcześniejszej lokacji, ponieważ zapomniałem podnieść przedmiot potrzebny do zamknięcia jednej ze szczelin. Leżał obok ważnego punktu fabularnego, ale nie bezpośrednio na nim, więc po prostu nie rozejrzałem się odpowiednio i go zostawiłem. Grając w Hell is Us, musimy być bardzo uważni, bo jeżeli czegoś zapomnimy albo coś przegapimy, później możemy mieć z tego powodu sporo problemów.

I tutaj pojawia się jeden z większych minusów gry, bo twórcy trochę zbyt mocno wzięli sobie do serca ideę samodzielnego odkrywania świata. Nie ma tutaj szybkiej podróży, a niektóre mapy są naprawdę ogromne. Jeżeli czegoś zapomnimy albo przegapimy, czeka nas więc sporo biegania. Do tego każda podróż między lokacjami uruchamia trzy identyczne animacje, które trzeba za każdym razem przewijać, przytrzymując przycisk X. Jakby gra chciała się upewnić, że za dziesiątym razem nadal nie chcemy oglądać drona lądującego na naszym pojeździe, odjeżdżającego samochodu i jego późniejszego przyjazdu. Animacje są ładne, ale ile razy można oglądać dokładnie to samo?

Powiem coś być może kontrowersyjnego, ale system walki w Hell is Us jest bardzo dobry i naprawdę przypadł mi do gustu. Mamy tutaj uniki oraz blokowanie, ale również szereg różnych umiejętności. Z jednej strony korzystamy ze zdolności towarzyszącego nam drona, które posiadają standardowy czas odnowienia. Możemy wybrać cztery aktywne umiejętności, a znajdziemy wśród nich takie perełki jak tarcza blokująca pociski czy ofensywna szarża.

Z drugiej strony mamy umiejętności związane z anomaliami świata oraz posiadanymi przez nas broniami. Same bronie zdobywają doświadczenie podczas walki, a następnie możemy ulepszać je u kowala. Do tego dobieramy umiejętności odpowiadające kolorowi broni – przykładowo czerwony związany jest z gniewem – i w ten sposób tworzymy własną synergię. Walka jest przy tym bardzo siarczysta. Uderzenia świetnie czuć, kamera pracuje dobrze, a nasz bohater nie blokuje się na otoczeniu podczas biegania czy wykonywania uników.

Bardzo mi się podoba w Hell is Us zróżnicowanie lokacji które zwiedzamy

Największym minusem tego systemu jest jednak to, że Hell is Us okazuje się po prostu zbyt łatwy. Przez to walka dosyć szybko robi się schematyczna i powtarzalna. Nie pomaga również ograniczona różnorodność przeciwników, których typów jest w grze ledwie kilka. Wrogowie posiadają specjalne moce pozwalające im tworzyć zmanifestowane emocje i nie będziemy w stanie pokonać danego przeciwnika, dopóki najpierw nie zniszczymy powiązanej z nim manifestacji, ale większość starć mimo wszystko wygląda bardzo podobnie.

SKLEPZGRAMI.PL
Sprawdź też w SklepzGrami.pl

Różne pełne gry dostępne teraz w naszym sklepie.

Zobacz cały sklep

Do tego, kiedy znajdziecie już odpowiadającą Wam synergię i odpowiednie przedmioty, zaczniecie przechodzić przez kolejne lokacje jak burza, a nawet bossowie szybko przestaną robić większe wrażenie. Osobiście postawiłem na miecz dwuręczny i umiejętności związane z gniewem, czyli te oznaczone kolorem czerwonym. Dzięki nim dysponowałem potężnym atakiem dystansowym, mogłem leczyć się po pokonaniu każdego przeciwnika, a dodatkowo odpowiednie wciśnięcie przycisku na padzie pozwalało odzyskać część zdrowia odpowiadającą niedawno zadanym obrażeniom.

Ta możliwość leczenia działa trochę jak system rytmu. Dostępna wartość zdrowia stopniowo znika, jeżeli nie aktywujemy jej w odpowiednim momencie albo zostaniemy trafieni przez przeciwnika. Początkowo wymaga to odrobiny przyzwyczajenia, ale już w drugim akcie korzystałem z tego praktycznie odruchowo. Właśnie wtedy Hell is Us traci sporą część początkowego napięcia – system walki nadal jest przyjemny, ale przeciwnicy przestają stanowić realne zagrożenie.

Graficznie Hell is Us to absolutny czempion i wzór, z którego mogłoby czerpać wielu innych twórców. Gra jest niesamowicie ładna, szczegółowa i pełna różnorodnych efektów. Czasami mapy są skąpane w wojennych oparach, innym razem eksplorujemy zamknięte lokacje, takie jak zniszczone szkoły czy biblioteki. Jest tutaj masa szczegółów, rozrzuconych przedmiotów oraz zróżnicowanych obiektów, dzięki którym kolejne miejsca mają własny charakter.

Dziwne istoty nie są nawet trochę przerażające, od drugiego aktu powinieneś bez problemu sobie z nimi radzić.

Praktycznie żadna większa lokacja nie wygląda tak samo, a efekciarskie animacje podczas walk dodatkowo podkreślają świetną oprawę wizualną. Co najważniejsze, przy tych wszystkich efektach i szczegółach Hell is Us utrzymuje bardzo płynne 60 klatek na sekundę i właściwie nigdy nie zdarzyło mi się zauważyć poważniejszych przycięć. Powiem otwarcie – Hell is Us wygląda lepiej niż niejeden znacznie większy tytuł dostępny obecnie na rynku, a jednocześnie działa sprawniej od wielu nowych produkcji. To naprawdę wyjątkowe połączenie i zdecydowanie warto je docenić.

Ostatecznie Hell is Us jest jedną z ciekawszych gier, w jakie ostatnio grałem, nawet jeżeli nie wszystkie jej pomysły zostały wykorzystane równie dobrze. Największą siłą produkcji jest atmosfera ciągłej tajemnicy oraz satysfakcja wynikająca z samodzielnego odkrywania świata bez prowadzenia gracza za rękę. Gra potrafi zmusić do zwracania uwagi na dialogi, dokumenty i otoczenie, a rozwiązanie zagadki bez zaglądania do poradnika rzeczywiście daje sporo satysfakcji. Jednocześnie dokładnie te same założenia potrafią czasami działać na niekorzyść Hell is Us. Brak szybkiej podróży w połączeniu z ogromnymi lokacjami sprawia, że powroty do wcześniej odwiedzonych miejsc bywają zwyczajnie męczące, a niewielka różnorodność przeciwników oraz bardzo niski poziom trudności sprawiają, że świetnie zaprojektowany system walki nie pokazuje pełni swoich możliwości.

Mimo tych problemów Hell is Us zdecydowanie zapamiętam. To produkcja, która ma własny charakter i nie próbuje kopiować współczesnych gier akcji jeden do jednego. Łączy elementy soulslike’a, narracyjnej przygodówki i gry eksploracyjnej w sposób, który nie zawsze działa idealnie, ale przez większość czasu naprawdę wciąga. Jeżeli lubicie gry, które zamiast świecącej strzałki każą Wam samodzielnie zastanowić się, gdzie iść i co właściwie oznaczają znalezione informacje, Hell is Us ma sporo do zaoferowania. Szkoda tylko, że przeciwnicy i poziom trudności nie nadążają za świetnym projektem świata, bo niewiele brakowało, żeby była to jedna z największych niespodzianek tego roku.

Podsumowanie

Hell is Us świetnie łączy tajemniczą przygodówkę z elementami soulslike'a, ale zbyt łatwa walka i uciążliwe przemieszczanie się nie pozwalają w pełni wykorzystać jego znakomitego świata.
Ocena Końcowa 7.5
Pros
- Świetny, tajemniczy klimat kojarzący się momentami z Alan Wake czy Stranger Things
- Bardzo dobrze poprowadzona historia, ciekawe zagadki i sporo sekretów do odkrycia
- Świetna oprawa graficzna i bardzo płynna rozgrywka
- Przyjemny i dobrze zaprojektowany system walki
- Eksploracja naprawdę nagradza ciekawość gracza
Cons
- Walka jest zdecydowanie zbyt łatwa, przez co z czasem traci emocje
- Niewielka różnorodność przeciwników
- Sporo biegania po rozległych lokacjach
- Nawigacja po świecie momentami jest niepotrzebnie niewygodna

SKLEPZGRAMI.PL
Gry w podobnym klimacie

Wybrane na podstawie mocnych wspólnych kategorii; kolejne edycje tej samej gry są pomijane.

Zobacz cały sklep
Poprzednio Shadow daddy, morally grey, one bed i forced proximity – słownik BookToka i romantasy
To jest najnowszy artykuł.