Europa tworzy własnego Twittera. Platforma W bez botów i anonimowości


Europa rzuca wyzwanie dominacji amerykańskich gigantów technologicznych. Podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos oficjalnie zaprezentowano nową platformę społecznościową o nazwie W, która już na starcie określana jest mianem „europejskiego Twittera” lub wręcz „Twitter-killera”. Projekt powstaje w odpowiedzi na narastające obawy dotyczące dezinformacji, botów, deepfake’ów oraz braku realnej odpowiedzialności użytkowników w mediach społecznościowych. Twórcy W zapowiadają, że platforma będzie funkcjonować na europejskich zasadach, pod europejską jurysdykcją i z pełnym poszanowaniem unijnych wartości.

Za sterami nowej inicjatywy stoi Anna Zeiter, była wieloletnia menedżerka eBay i uznana ekspertka w dziedzinie ochrony danych oraz odpowiedzialnego wykorzystania sztucznej inteligencji. Projekt wspierany jest przez szwedzki kapitał oraz osoby związane z europejską sceną polityczną, w tym byłą wicekanclerz Niemiec. Od strony formalnej platforma W będzie spółką zależną organizacji We Don’t Have Time, a jej siedziba znajdzie się w Szwecji, co dodatkowo podkreśla europejski charakter przedsięwzięcia.

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych, ale i kluczowych założeń platformy W jest całkowity brak anonimowości. Każdy użytkownik, chcąc założyć konto, będzie musiał przejść proces weryfikacji tożsamości, obejmujący okazanie dokumentu oraz weryfikację zdjęciem. Według zapowiedzi oznacza to koniec anonimowych kont i zautomatyzowanych botów, które w ostatnich latach w znacznym stopniu wpłynęły na obniżenie jakości debaty publicznej w sieci. Twórcy W przekonują, że realna tożsamość użytkowników przełoży się na większą odpowiedzialność za publikowane treści i ograniczy skalę nadużyć.

Równie istotnym filarem projektu jest pełna suwerenność danych. Dane użytkowników platformy W mają być przetwarzane i przechowywane wyłącznie na terenie Unii Europejskiej oraz obsługiwane przez europejskich dostawców usług. Oznacza to pełną zgodność z RODO oraz możliwość skutecznego nadzoru ze strony krajowych i unijnych organów regulacyjnych. W czasach, gdy coraz częściej podnoszony jest problem transferu danych Europejczyków poza UE, takie podejście może okazać się silnym argumentem przemawiającym za nową platformą. Kontekst polityczny debiutu W nie jest przypadkowy. 19 stycznia, na dzień przed debatą Parlamentu Europejskiego poświęconą zagrożeniom związanym z generowanymi przez AI fałszywymi treściami oraz przemocą seksualną w mediach społecznościowych, 54 europosłów wystosowało list do Ursula von der Leyen. Dokument wyrażał głębokie zaniepokojenie skalą nadużyć i brakiem skutecznych reakcji ze strony platform społecznościowych, w szczególności serwisu X należącego do Elon Musk.

W liście przywołano m.in. skandal związany z działaniem Groka, narzędzia AI zintegrowanego z X, które miało umożliwić publikację treści przedstawiających wykorzystywanie seksualne dzieci oraz przemoc wobec kobiet. Europosłowie nie kryli oburzenia i wprost wskazywali, że Unia Europejska powinna wspierać tworzenie alternatywnych, bezpiecznych platform komunikacji. Zaledwie dzień po tej debacie projekt W został oficjalnie zaprezentowany w Davos, co wielu obserwatorów uznało za symboliczny moment. Ambicją twórców W jest nie tylko poprawa jakości debaty publicznej, ale również stworzenie przestrzeni, w której instytucje publiczne i politycy będą mogli prowadzić komunikację bez obaw o nadużycia, manipulacje algorytmiczne czy zorganizowane kampanie dezinformacyjne. Anna Zeiter podkreśla, że jednym z mierników sukcesu byłoby przeniesienie komunikacji tzw. „politycznej Brukseli” z platformy X właśnie na W, jako środowisko lepiej dostosowane do europejskich standardów prawnych i społecznych.

Choć projekt znajduje się obecnie na bardzo wczesnym etapie i platforma nie jest jeszcze dostępna dla szerokiego grona użytkowników, już teraz budzi ogromne zainteresowanie. Zwolennicy widzą w W szansę na odzyskanie kontroli nad cyfrową przestrzenią publiczną i ograniczenie technologicznej zależności Europy od Stanów Zjednoczonych. Krytycy z kolei wskazują na ryzyka związane z brakiem anonimowości i potencjalnym wykluczeniem części użytkowników. Nazwa platformy również nie jest przypadkowa. Jak tłumaczy Anna Zeiter, litera W oznacza „my”, a jej podwójne znaczenie odnosi się do wartości i weryfikacji. To jasny sygnał, że nowa platforma chce budować wspólnotę opartą na zaufaniu, odpowiedzialności i europejskich zasadach. Czy W faktycznie stanie się realną alternatywą dla X i innych globalnych serwisów społecznościowych, pokażą najbliższe lata. Jedno jest pewne – Europa po raz pierwszy od dawna próbuje odpowiedzieć na cyfrowe wyzwania własnym, systemowym rozwiązaniem.

Poprzednio Miside - Poradnik Solucja - Pełne Przejście Gry
To jest najnowszy artykuł.