Uczniowie w USA grają w Five Nights at Epstein’s. Szkoły i platformy próbują blokować dostęp


„Five Nights at Epstein’s” to jedna z najbardziej kontrowersyjnych gier, o jakich zrobiło się głośno w ostatnich dniach. Według amerykańskich mediów wiralowy tytuł rozprzestrzenia się w szkołach w USA, a uczniowie uruchamiają go na szkolnych urządzeniach i prywatnych laptopach podczas lekcji. Sama nazwa wyraźnie nawiązuje do popularnej serii horrorów „Five Nights at Freddy’s”, ale tym razem internetowa parodia dotyka wyjątkowo mrocznego i bolesnego tematu, bo jej centralną postacią jest Jeffrey Epstein.

W grze zadaniem gracza jest przetrwanie pięciu nocy na wyspie Little St. James, czyli miejscu kojarzonym z przestępstwami Epsteina. Rozgrywka opiera się na obserwowaniu kamer, przemieszczaniu się po pomieszczeniach i unikaniu spotkania z głównym antagonistą. To właśnie ten element wywołuje największe oburzenie, ponieważ produkcja wprost wykorzystuje motyw ukrywania się przed seksualnym przestępcą, a przez to dla wielu osób przekracza granicę między czarnym humorem a brutalnym spłycaniem tragedii prawdziwych ofiar. Grę możecie pobrać lub grać online pod tym linkiem.

Doniesienia z USA sugerują, że gra zdobyła ogromną popularność głównie dzięki mediom społecznościowym. Krótkie nagrania publikowane w serwisach wideo i na platformach społecznościowych miały napędzić zainteresowanie wśród nastolatków, którzy zaczęli traktować tytuł jako kolejny szkolny mem i szokującą ciekawostkę. Problem polega na tym, że dla części młodych odbiorców cała sprawa staje się jedynie żartem lub sposobem na rozbawienie klasy, bez zrozumienia, że za internetową sensacją stoją prawdziwe przestępstwa, konkretne ofiary i dramat, który wciąż budzi ogromne emocje w Stanach Zjednoczonych.

Rodzice cytowani przez amerykańskie media nie ukrywają niepokoju. Zwracają uwagę, że dzieci i nastolatki często podchodzą do gry w sposób całkowicie oderwany od jej realnego kontekstu. W praktyce oznacza to, że temat przemocy seksualnej zostaje przetworzony przez kulturę internetu w prosty, memiczny format, który łatwo się klika, udostępnia i komentuje. Dla wielu rodzin to wyjątkowo niepokojący sygnał, bo pokazuje, jak szybko współczesny internet potrafi zamienić nawet najbardziej drastyczne historie w wiralową rozrywkę.

Niepokój wyrażają również pedagodzy, psychologowie i osoby zajmujące się bezpieczeństwem dzieci w sieci. Ich zdaniem podobne treści mogą prowadzić do zobojętnienia na przemoc, a także osłabiać empatię wobec ofiar. W przypadku młodszych użytkowników dochodzi jeszcze problem braku wiedzy i pełnego zrozumienia, kim był Epstein i dlaczego jego historia pozostaje tak wstrząsająca. W efekcie uczniowie powtarzają treści, które funkcjonują w obiegu internetowym, często nie zdając sobie sprawy z ich ciężaru i znaczenia. Skala problemu jest tym większa, że „Five Nights at Epstein’s” działa w przeglądarce, więc nie wymaga instalacji ani zakładania konta. To sprawia, że dostęp do niego jest prosty, a blokowanie kolejnych wersji staje się trudniejsze. W sieci zaczęły pojawiać się także instrukcje, jak ominąć zabezpieczenia stosowane przez szkoły. W praktyce oznacza to klasyczny wyścig pomiędzy administracją szkolną a internetową społecznością, która bardzo szybko znajduje nowe adresy, kopie strony i alternatywne sposoby udostępniania gry.

Na sytuację zareagowały już zarówno szkoły, jak i duże platformy technologiczne. Część okręgów szkolnych miała blokować dostęp do strony po zgłoszeniach od rodziców, natomiast media społecznościowe podjęły próby ograniczenia rozpowszechniania linków do gry. To jednak nie rozwiązuje całego problemu, bo sama treść nadal krąży w formie filmów, screenów i komentarzy. Nawet jeśli bezpośredni dostęp do strony zostanie utrudniony, zainteresowanie tematem wciąż może napędzać kolejne publikacje i nowe warianty podobnych produkcji.

Wokół tej sprawy pojawia się również szersza dyskusja o tym, jak internetowa kultura memów wpływa na dzieci i młodzież. Dla wielu użytkowników granica między satyrą, prowokacją a zwykłym przekroczeniem dobrego smaku dawno się zatarła. Problem w tym, że gdy obiektem żartu stają się przestępstwa seksualne i los ofiar, konsekwencje społeczne są znacznie poważniejsze niż w przypadku zwykłego kontrowersyjnego mema. „Five Nights at Epstein’s” pokazuje, że współczesny internet nie tylko przyspiesza obieg treści, ale też błyskawicznie odrywa je od ich realnego znaczenia.

Warto też zauważyć, że sukces takich produkcji nie bierze się wyłącznie z chęci szokowania. To także efekt algorytmów promujących materiały budzące silne emocje, a także szkolnej kultury internetowych trendów, w której najbardziej skrajne i niestosowne treści często zdobywają największą popularność. Im bardziej coś szokuje dorosłych, tym szybciej trafia do obiegu wśród młodych użytkowników jako zakazany żart lub temat, który „trzeba znać”.

„Five Nights at Epstein’s” stało się więc czymś więcej niż tylko niszową grą przeglądarkową. To kolejny przykład na to, jak internet potrafi zamieniać tragedie, przestępstwa i głośne nazwiska w błyskawicznie konsumowany viral. Dla szkół to sygnał, że same blokady techniczne już nie wystarczą. Dla rodziców to ostrzeżenie, że rozmowy o bezpieczeństwie w sieci, przemocy i odpowiedzialności za treści oglądane przez dzieci są dziś ważniejsze niż kiedykolwiek. A dla całej branży technologicznej to przypomnienie, że walka z podobnymi zjawiskami nie kończy się na usunięciu jednego linku.

Zobacz też:

Narzędzie EpsteIn pozwala sprawdzić, kto znajduje się w aktach Epsteina

Poprzednio Ghost Master: Resurrection - Recenzja - Już nie robi się takich gier
Następny Crimson Desert - 20 Najważniejszych Porad na początek