Ghost Master: Resurrection – Recenzja – Już nie robi się takich gier


Ghost Master: Resurrection to odświeżona wersja kultowej gry sprzed lat, w której jako mistrz duchów nawiedzamy kolejne domy i straszymy ich mieszkańców. To jedna z tych produkcji, które wielu graczy wspomina z ogromnym sentymentem, ale w przypadku remastera zawsze pojawia się to samo pytanie: czy po latach taka formuła nadal potrafi wciągnąć? Po ograniu wersji na PlayStation 5 mogę powiedzieć jedno — Ghost Master: Resurrection wciąż ma w sobie ten sam niepowtarzalny urok, a przy okazji przypomina, jak oryginalną i odważną grą była już w swoich dawnych czasach.

Fabuła Ghost Master: Resurrection jest dość luźna, ale ma w sobie coś, co naprawdę działa. Całość opiera się na kolejnych nawiedzeniach nowych miejsc, jednak od czasu do czasu pojawiają się wątki, które wracają później i budują większy obraz całej historii. Dzięki temu gra przypomina trochę wielosezonowy serial — każdy odcinek opowiada o czymś innym, ale w tle cały czas rozwija się większa opowieść, która z czasem prowadzi nas do finału. To prosty, ale bardzo skuteczny zabieg, bo daje poczucie ciągłości i sprawia, że kolejne misje nie są tylko oderwanymi od siebie scenariuszami.

Ghost Master: Resurrection – kultowy straszak wrócił | Recenzja PS5

Jednocześnie Ghost Master: Resurrection oferuje znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Ogromną rolę odgrywa tutaj znakomity polski lektor, który nadaje całości wyjątkowy klimat, ale jeszcze ciekawsze są historie samych duchów. W każdym zadaniu nie tylko straszymy żywych, lecz także uwalniamy kolejne zjawy, rozwiązując ich problemy. A każda z nich ma własną przeszłość, charakter i biografię pełną smaczków, odniesień do popkultury oraz humoru. Dopiero teraz, jako starszy gracz, naprawdę doceniłem, jak dużo treści i pomysłów ukryto w tej produkcji. To nie jest tylko strategia o straszeniu ludzi — to gra z własnym światem, własną atmosferą i masą małych opowieści, które budują jej tożsamość.

Na plus działa też fakt, że Ghost Master: Resurrection nie kończy się wyłącznie na podstawowej kampanii. Gra oferuje kilkanaście zróżnicowanych zadań, a twórcy przygotowują również kolejne mapy w formie niewielkich, płatnych rozszerzeń. Dzięki temu tytuł, mimo dekad na karku, dostał drugie życie — i trzeba przyznać, że w tym przypadku to wyjątkowo trafne określenie. Sama rozgrywka w Ghost Master: Resurrection pozostaje czymś naprawdę nietypowym. Naszym zadaniem jest przywiązywanie duchów do konkretnych miejsc i wydawanie im rozkazów aktywowania różnych umiejętności. W teorii brzmi to prosto, ale w praktyce każda misja potrafi zaskoczyć własnymi zasadami, celami i tempem. Najczęściej chodzi o wystraszenie wszystkich mieszkańców domu, jednak nie brakuje też bardziej precyzyjnych scenariuszy, które wymagają odpowiedniego planowania i cierpliwości.

Totalna rozwałka to najlepsza zabawa, jaką oferuje Ghost Master

Dobrym przykładem jest jedna z misji z końcówki pierwszego aktu, gdzie musimy zachęcić trójkę poszukiwaczy duchów do zejścia do piwnicy. Żeby to osiągnąć, trzeba umiejętnie połączyć zdolności różnych zjaw — najpierw wykorzystać ducha władającego wiatrem, by usunąć przeszkody, a później sięgnąć po moce jęków, łańcuchów czy syreniego śpiewu, aby odpowiednio pokierować zachowaniem ludzi. A to i tak nie koniec, bo na początku seansu pojawia się jeszcze szalony doktorek, którego trzeba nastraszyć w taki sposób, by nie spłoszyć pozostałych młodocianych przywoływaczy duchów. I właśnie w takich momentach Ghost Master: Resurrection pokazuje swoją siłę. Raz zamienia się w totalny chaos, gdzie wszystko wybucha, lewituje i płonie, a chwilę później wymaga od gracza chirurgicznej wręcz precyzji.

Bardzo cenię też to, jak dużą swobodę daje przygotowanie do każdej misji. Sami wybieramy duchy, które zabierzemy ze sobą, a później rozwijamy je między zadaniami w naszym upiornym domu strachów, gdzie przebywają odblokowane przez nas zjawy. To prosty system, ale daje naprawdę sporo satysfakcji, bo odpowiedni dobór ekipy ma ogromne znaczenie. Jeśli źle przygotujemy się do zadania, szybko może się okazać, że nie damy rady wypełnić celu albo będziemy musieli zaczynać wszystko od nowa.

Wszystkie umiejętności poniżej aktywnej muszą być aktywowane jeżeli chcemy mieć daną z nich włączoną.

To samo dotyczy dodatkowych wyzwań związanych z odblokowywaniem kolejnych duchów. Tutaj bez odpowiednich mocy i dobrego planu nie ma co liczyć na sukces. Co ważne, gra nie prowadzi nas za rękę. Spętane duchy często udzielają jedynie ogólnych wskazówek, a resztę musimy wydedukować sami. Dobrym przykładem jest duch zamordowanej policjantki, zdradzonej przez skorumpowanego gliniarza. Problem w tym, że nie wiemy, który z bohaterów jest winny, więc musimy odpowiednio pokierować wydarzeniami i sprowadzić właściwe osoby do prosektorium. Takie momenty sprawiają, że Ghost Master: Resurrection nie jest tylko prostą grą strategiczną, ale też tytułem opartym na eksperymentowaniu, obserwacji i nauce na własnych błędach. I właśnie to jest jedna z największych zalet tej gry. Jeśli podejmiemy złą decyzję przy przygotowaniach albo zbyt wcześnie zaczniemy korzystać z nieodpowiednich umiejętności, misja może się posypać. Wtedy pozostaje reset i kolejna próba. Paradoksalnie wcale mi to nie przeszkadzało, bo każde następne podejście pozwala odkryć coś nowego — inny sposób rozwiązania problemu, dodatkowy sekret albo po prostu nową interakcję, której wcześniej nie zauważyliśmy.

Nie oznacza to jednak, że Ghost Master: Resurrection jest pozbawione problemów. Największy zgrzyt dotyczy sterowania duchami i aktywowania ich zdolności. Bardzo irytujące jest to, że chcąc użyć umiejętności z wyższego poziomu, musimy jednocześnie aktywować wszystkie te słabsze, które znajdują się poniżej. W praktyce potrafi to mocno utrudnić zabawę, szczególnie przy zadaniach pobocznych i bardziej precyzyjnych celach. Jeśli nasza banshee używa syreniego śpiewu, by przywołać wszystkich do pokoju, to kompletnie bez sensu jest to, że chwilę później automatycznie uruchamia też kakofonię i zaczyna ich wypłaszać. Przez takie rozwiązania bardzo łatwo zepsuć sobie misję i zablokować wykonanie konkretnego zadania. Da się do tego przyzwyczaić, ale trudno nie odnieść wrażenia, że ten system można było zaprojektować znacznie lepiej. Wystarczyłaby możliwość uruchamiania pojedynczych umiejętności bez konieczności aktywowania całej ścieżki do danego poziomu kosztu. To jeden z tych elementów, które nie niszczą zabawy, ale regularnie przypominają, że remaster nadal opiera się na dawnych założeniach projektowych.

Każdy duch ma swoje unikatowe historie do opowiedzenia.

Podobnie wygląda sytuacja ze sterowaniem padem. Niestety bywa ono momentami nieintuicyjne, szczególnie na początku misji. Jeszcze przed rozpoczęciem zadania, gdy obserwujemy dom, można jednym przyciskiem — bez żadnego potwierdzenia — wrócić do menu wyboru poziomów, mimo że ten sam przycisk służy też do zatwierdzania opcji. W efekcie, jeśli otworzymy menu choćby po to, by sprawdzić cele misji, bardzo łatwo przez przypadek wyjść z poziomu i wrócić do mapy. To ewidentnie problem, który powinien zostać poprawiony aktualizacją, bo nie wynika z samego projektu gry, tylko z mało wygodnej obsługi interfejsu na konsoli. Pod względem technicznym Ghost Master: Resurrection wypada natomiast naprawdę dobrze. Odświeżone tekstury w wysokiej rozdzielczości sprawiają, że gra prezentuje się bardzo atrakcyjnie, a ulepszona sztuczna inteligencja ludzi i duchów pomaga całości lepiej odnaleźć się na współczesnych platformach. Oczywiście nie jest to wizualny pokaz możliwości PlayStation 5, ale taki nie był też cel tego projektu. Najważniejsze jest to, że klimat oryginału został zachowany, a całość wygląda czysto, czytelnie i znacznie przyjemniej niż przed laty.

Etapy odbywają się na wielu poziomach. To ważne z punktu widzenia rozgrywki – jeżeli chcemy ściągnąć kogoś z drugiego piętra do piwnicy, to możemy mieć problem żeby usłyszał tam podejrzane dźwięki. Dobrze by było wcześniej ściągnąć go piętro niżej.

Szkoda jedynie, że gra nie tłumaczy lepiej pewnych funkcji kamery podczas zabawy na padzie. Momentami przydałoby się wygodniejsze przybliżenie obrazu, zwłaszcza w sytuacjach, gdy trzeba precyzyjnie wskazać odpowiedni przekaźnik do przywiązania ducha w świecie żywych. Na szczęście możemy obracać kamerę wokół osi, więc nie jest to problem, który całkowicie psuje rozgrywkę, ale kilka dodatkowych usprawnień byłoby mile widzianych. Na osobną pochwałę zasługuje za to oprawa dźwiękowa. Soundtrack Ghost Master: Resurrection jest absolutnie legendarny i nadal robi świetne wrażenie, a polski dubbing został przygotowany fantastycznie. Słucha się go z ogromną przyjemnością, bo ma w sobie charakter, wyrazistość i klimat, którego w dzisiejszych grach często po prostu brakuje. To jeden z tych elementów, które sprawiają, że powrót do tej produkcji ma w sobie coś naprawdę wyjątkowego.

Ghost Master: Resurrection to gra, która daje czystą, nieskrępowaną frajdę. Jej siłą jest prosty zestaw zasad, który nie ogranicza gracza bardziej, niż to konieczne, a jednocześnie pozwala kombinować, eksperymentować i bawić się systemami na wiele różnych sposobów. Przez większą część rozgrywki zastanawiałem się, czy przemawia przeze mnie wyłącznie sentyment, czy może rzeczywiście mam do czynienia z bardzo dobrym tytułem. I choć nie obyło się bez kilku zgrzytów, ostatecznie doszedłem do wniosku, że Ghost Master: Resurrection po prostu broni się jako gra także dziś. To nadal niesamowicie grywalny tytuł, pełen świetnych historii, humoru, popkulturowych smaczków i easter eggów. Samo odkrywanie wszystkich odniesień potrafi dać mnóstwo satysfakcji, a starsi gracze i fani horrorów bez problemu spędzą długie godziny na czytaniu opisów kolejnych duchów i słuchaniu ich opowieści. Najlepsze jest jednak to, że Ghost Master: Resurrection nie sprawia wrażenia zamkniętego reliktu przeszłości. To gra z potencjałem na dalszy rozwój, z własnym klimatem i fundamentami, na których można budować kolejne poziomy, duchy i wyzwania. Dlatego tym bardziej cieszę się, że mogłem wrócić do tej odświeżonej wersji. Wystarczy kilka sensownych aktualizacji, by ten powrót był nie tylko udany, ale wręcz kompletny.

Podsumowanie

Ghost Master: Resurrection udowadnia, że nawet po latach da się wrócić z zaświatów w wielkim stylu i dalej straszyć z klasą.
Ocena Końcowa 8.0
Pros
- Świetnie zaprojektowane misje
- Cudowny klimat
- Olbrzymia regrywalność, gra buduje w nas chęć poprawiania wyników i szukania sekretów
- Piękna muzyka oraz świetnie nagrany polski dubbing
- Dziesiątki żartów z popkultury i różnych smaczków
Cons
- Problematyczne sterowanie padem
- Brak możliwości pojedynczego aktywowania umiejętności
- Problem z przybliżaniem obrazu za pomocą pada
Poprzednio Styx: Blades of Greed - Poradnik Solucja - Pełne Przejście Gry
Następny Uczniowie w USA grają w Five Nights at Epstein’s. Szkoły i platformy próbują blokować dostęp