Grim Dawn to wyjątkowe RPG akcji, będące bardzo specyficzną odpowiedzią na serię Diablo. Gdy produkcje Blizzarda opierały się na kilku wyraźnie określonych klasach postaci, Grim Dawn dawał znacznie większą swobodę podczas projektowania własnego bohatera. Jak ta formuła sprawdza się dzisiaj, zwłaszcza w czasach, gdy w grach dominują niepotrzebne ułatwienia oraz żółta farba pokazująca właściwą drogę? Czy w Grim Dawn nadal warto zagrać w 2026 roku? Zapraszam do recenzji!
Grim Dawn posiada wyjątkowy klimat, oparty w znacznie większym stopniu na okultyzmie i nekromancji niż na typowym fantasy. Nie ma tutaj elfów, krasnoludów ani nawet klasycznych aniołów i demonów – przynajmniej na pierwszy rzut oka. Są za to inkwizytorzy równie chętnie korzystający z mrocznej magii, co palący wiedźmy na stosie, ludzie opętani przez tajemnicze duchy z innego świata, a także przedwieczne istoty oraz strefy mroku ukryte gdzieś na granicy ludzkiego postrzegania.

Wcielamy się w przypadkową ofiarę, która została opętana przez aetheryjskiego ducha. Te tajemnicze istoty stały się prawdziwą plagą, spychającą ludzkość na krawędź zagłady. Nasz opętany bohater zostaje schwytany przez lokalnych ocalałych, jednak podczas egzekucji duch ucieka dosłownie w momencie powieszenia. Przeżywamy i jednocześnie zyskujemy pewien mistyczny wgląd w całą sytuację. Nasze niecodzienne zdolności mogą od tej pory stać się kluczem do zwycięstwa nie tylko nad aetheryjskimi widmami, ale również innymi zagrożeniami czyhającymi na ostatnich żyjących ludzi.
Fabuła nie reprezentuje jakiegoś wyjątkowo wysokiego poziomu, ale jest to dobra i oryginalna historia, którą przyjemnie się poznaje. W świecie gry znajdziemy również masę notatek dokładniej przedstawiających jego historię, wierzenia oraz losy mieszkańców. Nie musicie się jednak martwić – możecie całkowicie przewijać dialogi i po prostu biec przed siebie. Zadania są bardzo proste, wręcz zbyt proste, i nie wykorzystują w pełni potencjału tego świata. Być może jest to znak czasów, w których powstawała gra. Praktycznie wszystkie misje polegają na pokonaniu określonego przeciwnika, znalezieniu przedmiotów albo dotarciu we wskazane miejsce. Zadania rozczarowują, chociaż ostatecznie to nie one są tutaj najważniejsze, lecz sama rozgrywka.

Grim Dawn to izometryczna gra akcji, czyli klasyczny hack’n’slash, w którym przemierzamy kolejne obszary i wybijamy całe hordy potworów. Na naszej drodze staną wszelkiej maści duchy, nieumarli, opętane stworzenia oraz bestie związane z zapomnianymi wierzeniami. Trafimy również na bandytów, a niektóre frakcje przeciwników potrafią walczyć między sobą, dzięki czemu świat nie sprawia wrażenia całkowicie podporządkowanego obecności gracza. Za wykonywanie zadań oraz eliminowanie bossów i zwykłych stworów zdobywamy reputację. Co ciekawe, rozwijamy nie tylko pozytywne relacje z frakcjami ocalałych, pozwalające kupować nowe przedmioty i odblokowywać kolejne nagrody. Budujemy również negatywną reputację wśród wrogów. Im bardziej dana frakcja nas nienawidzi, tym częściej wysyła przeciwko nam potężniejszych, elitarnych przeciwników. Oznacza to większe zagrożenie, ale jednocześnie więcej okazji do zdobywania wartościowego wyposażenia.
Mapy w Grim Dawn są stałe, zaprojektowane ręcznie przez twórców i nie podlegają losowemu generowaniu. W tym przypadku była to świetna decyzja, ponieważ poszczególne obszary kryją setki sekretów. Gdzieś na skraju mapy możemy znaleźć niepozorną ścieżkę prowadzącą do ogromnej, całkowicie opcjonalnej lokacji, tajemniczych podziemi, skrzyń ze skarbami albo ukrytego bossa, który porządnie napsuje nam krwi. Gra nagradza ciekawość, dokładne badanie terenu oraz schodzenie z wyznaczonego szlaku. Nie prowadzi gracza za rękę i właśnie dlatego odkrywanie jej świata potrafi dawać tak dużą satysfakcję.

Tym, co szczególnie przypadło mi do gustu w Grim Dawn, jest system rozwoju bohatera. Mamy do wyboru dziesięć specjalizacji, chociaż część z nich wymaga posiadania dodatków. Osobiście nie polecam grania bez rozszerzeń, ponieważ nowe klasy, przedmioty oraz dalsze rozdziały historii sprawiają, że cała produkcja staje się znacznie pełniejsza. Najważniejsze jest jednak to, że możemy połączyć ze sobą dwie dowolne specjalizacje. Otrzymujemy wówczas dostęp do dwóch drzewek rozwoju i tworzymy dokładnie takiego bohatera, jakiego potrzebujemy. Chcesz grać typowym żołnierzem strzelającym z broni palnej, rzucającym granatami i unikającym jakiejkolwiek magii? Proszę bardzo – połączenie Demolitionisty z Żołnierzem pozwoli stworzyć Komandosa. Jeżeli natomiast masz ochotę, podobnie jak ja, dowodzić hordami demonów i nieumarłych, możesz połączyć Okultystę z Nekromantą, tworząc Kabalistę będącego prawdziwym ekspertem od mrocznych sztuk.
Możliwości jest mnóstwo, a kolejne elementy wyposażenia potrafią całkowicie zmienić sposób działania poszczególnych umiejętności. Do tego dochodzi rozbudowany system konstelacji, dzięki któremu zdobywane punkty przeznaczamy na odblokowywanie kolejnych gwiazd oraz dodatkowych efektów. Grim Dawn jest jedną z niewielu gier hack’n’slash, które naprawdę pozwalają grać tak, jak chcemy. Zamiast wybierać jeden z kilku gotowych schematów, samodzielnie składamy bohatera z dostępnych elementów. Grim Dawn nadal posiada bardzo ładną oprawę graficzną. Gra oferuje mnóstwo szczegółów, a twórcy regularnie wydawali aktualizacje, dzięki którym produkcja z 2016 roku otrzymała wiele przydatnych opcji graficznych i usprawnień. W rezultacie tytuł ani trochę nie odstaje od części nowych gier, a momentami wygląda nawet lepiej od nich.

Przykładowo Dragonkin: The Banished, pomimo znacznie późniejszej premiery, prezentuje się nieco gorzej niż ponad dziesięcioletni Grim Dawn – szczególnie pod względem animacji, efektów świetlnych oraz wyglądu starć. Nie ma co ukrywać: rozwałka w Grim Dawn jest znacznie bardziej widowiskowa, a lokacje mają więcej klimatu i własnego charakteru. Ręcznie zaprojektowane mapy pozwoliły twórcom zadbać o najdrobniejsze szczegóły, dzięki czemu poszczególne obszary rzeczywiście zapadają w pamięć. Tym, co niekoniecznie przypadło mi do gustu w Grim Dawn, jest sterowanie, a dokładniej celowanie. Nie wiem, czy po prostu zbyt mocno odzwyczaiłem się od grania w hack’n’slashe za pomocą klawiatury i myszy, ponieważ od kilku lat wybieram takie produkcje głównie na PlayStation 5. Jak już człowiek przyzwyczai się do sterowania padem, bardzo łatwo się w nie wciągnąć.
W Grim Dawn momentami brakowało mi odpowiedniej precyzji. Po wskazaniu miejsca na ziemi mój bohater potrafił nagle zaatakować przeciwnika, który nie znajdował się nawet na ekranie, jakby działało tutaj jakieś wyjątkowo agresywne wspomaganie celowania. Opcji w ustawieniach jest bardzo dużo i prawdopodobnie istnieje sposób, aby lepiej dostosować ten element oraz uzyskać większą kontrolę nad postacią. Ja jednak go nie znalazłem i czasami musiałem męczyć się ze sterowaniem, zwłaszcza podczas walk z wymagającymi bossami. Starcia te wymagały precyzyjnego poruszania się, szybkiego unikania potężnych ataków oraz natychmiastowego reagowania na sytuację.

Pomimo tych problemów Grim Dawn nadal jest jednym z najlepszych klasycznych hack’n’slashy dostępnych na rynku. Nie imponuje rozbudowanymi zadaniami, a sterowanie potrafi czasami zirytować, ale nadrabia to rewelacyjnym klimatem, świetnie zaprojektowanym światem, ogromną swobodą rozwoju postaci oraz satysfakcjonującym odkrywaniem sekretów. To gra z czasów, gdy twórcy nie bali się pozwolić graczowi popełniać błędów, samodzielnie szukać drogi i eksperymentować z buildem. Czy warto zagrać w Grim Dawn w 2026 roku? Zdecydowanie tak, najlepiej od razu z dodatkami. Produkcja studia Crate Entertainment zestarzała się zaskakująco dobrze i pod wieloma względami nadal zawstydza znacznie nowsze gry. Jeżeli szukacie mrocznego RPG akcji, które nie prowadzi gracza za rękę i pozwala stworzyć naprawdę własnego bohatera, Grim Dawn pozostaje jedną z najmocniejszych propozycji w całym gatunku.
Pamiętaj by zajrzeć do Sklepu z Grami po nowe i stare gry 🙂
Podsumowanie
Pros
- Niezła historia oraz ciekawe dialogi
- Mnóstwo sekretów ukrytych w zakamarkach map
- Ogromna liczba buildów dzięki łączeniu dwóch specjalizacji
- Rozbudowany system rozwoju postaci i konstelacji
- Grafika oraz udźwiękowienie nadal trzymają bardzo dobry poziom
- Ręcznie zaprojektowane i pełne charakteru lokacje
Cons
- Większość zadań opiera się na prostych, powtarzalnych schematach
- Duża liczba systemów może początkowo przytłaczać



