YouTube ponownie zaostrza walkę z blokerami reklam. W ostatnich dniach wielu użytkowników zaczęło zgłaszać, że na platformie znikają kluczowe funkcje serwisu – sekcje komentarzy wyświetlają się jako „wyłączone”, a opisy filmów całkowicie przestają być widoczne. Co istotne, problem nie wynika z błędu technicznego, lecz z coraz bardziej agresywnego systemu wykrywania rozszerzeń typu AdBlock. Wszystko wskazuje na to, że gigant wideo wchodzi w nową fazę walki z oprogramowaniem blokującym reklamy.
Nowe ograniczenia pojawiły się po cichu, bez oficjalnego komunikatu. Użytkownicy zaczęli jednak masowo publikować wpisy na forach i w mediach społecznościowych, informując, że komentarze pod filmami nagle zostały „wyłączone” na każdym oglądanym materiale. W niektórych przypadkach znikały również opisy wideo, co znacząco utrudnia korzystanie z platformy – szczególnie w przypadku materiałów edukacyjnych, recenzji czy filmów zawierających linki i dodatkowe informacje. Co ciekawe, wyłączenie blokera reklam natychmiast przywracało wszystkie funkcje.
YouTube now turns off comments and video descriptions to users.
byu/online-earnings101 inyoutube
To kolejny etap eskalacji działań, jakie Google – właściciel YouTube – prowadzi od kilku lat. Platforma już wcześniej testowała komunikaty ostrzegawcze, spowalnianie ładowania filmów czy całkowite blokowanie odtwarzania przy wykryciu aktywnego AdBlocka. Teraz jednak działania wydają się bardziej dotkliwe, bo ingerują bezpośrednio w podstawowe elementy interfejsu serwisu. Według relacji użytkowników lista restrykcji jest coraz dłuższa. Oprócz wyłączonych komentarzy i opisów pojawiają się także dodatkowe, nawet 30-sekundowe opóźnienia ładowania strony. Niektórzy twierdzą, że po obejrzeniu kilku filmów zostali całkowicie zablokowani i nie mogli kontynuować oglądania, dopóki nie dezaktywowali rozszerzenia blokującego reklamy. W skrajnych przypadkach odtwarzacz wideo przestaje działać całkowicie.
Co istotne, ograniczenia dotykają również osoby opłacające YouTube Premium, jeśli jednocześnie korzystają z zewnętrznego blokera reklam. To pokazuje, że system nie rozróżnia subskrybentów od pozostałych użytkowników, a sam fakt wykrycia rozszerzenia może aktywować restrykcje. W opinii części internautów to dowód na to, że celem jest całkowite wyeliminowanie narzędzi blokujących reklamy z ekosystemu platformy. Nie brakuje głosów krytycznych. Wielu użytkowników uważa, że YouTube celowo pogarsza doświadczenie osób korzystających z AdBlocka, by skłonić je do wykupienia subskrypcji Premium. Plan kosztujący obecnie 13,99 dolara miesięcznie oferuje brak reklam, możliwość pobierania filmów oraz odtwarzanie w tle. W sieci pojawiają się komentarze sugerujące, że firma „stworzyła problem, aby następnie sprzedawać jego rozwiązanie”. Tego typu opinie pokazują rosnące napięcie między platformą a częścią społeczności.
Z drugiej strony YouTube od lat argumentuje, że reklamy są podstawą funkcjonowania serwisu. To właśnie z nich finansowane są wynagrodzenia twórców oraz rozwój infrastruktury. W obliczu rosnącej popularności blokerów reklam firma systematycznie inwestuje w technologie ich wykrywania. Nowe algorytmy potrafią identyfikować nie tylko klasyczne rozszerzenia przeglądarkowe, ale także bardziej zaawansowane metody filtrowania ruchu. Nie wszyscy użytkownicy zostali jednak dotknięci zmianami. Część osób twierdzi, że korzystając z określonych konfiguracji przeglądarek i rozszerzeń, nadal nie doświadcza żadnych problemów. Popularne są m.in. połączenia przeglądarki Brave z dodatkiem uBlock Origin. Nie ma jednak gwarancji, że taka sytuacja się utrzyma, ponieważ YouTube regularnie aktualizuje swoje mechanizmy zabezpieczeń.

Na ten moment nie istnieje pewne i uniwersalne obejście nowych ograniczeń. Najprostszym rozwiązaniem pozostaje wyłączenie blokera reklam lub wykupienie subskrypcji Premium. Dla wielu użytkowników to jednak trudna decyzja, zwłaszcza w obliczu rosnącej liczby płatnych usług streamingowych. Coraz częściej pojawiają się pytania, czy agresywna polityka wobec AdBlocka nie skłoni części odbiorców do ograniczenia korzystania z platformy. Eksperci zwracają uwagę, że konflikt między platformami internetowymi a użytkownikami stosującymi blokery reklam to element szerszego trendu. Wydawcy i serwisy technologiczne coraz mocniej walczą o przychody reklamowe, podczas gdy odbiorcy szukają sposobów na poprawę komfortu przeglądania treści. YouTube, jako największa platforma wideo na świecie, znajduje się w centrum tego sporu.
W najbliższych tygodniach można spodziewać się dalszych testów i aktualizacji systemu wykrywania AdBlocka. Jeśli obecna strategia okaże się skuteczna, inne platformy mogą pójść w ślady YouTube i wprowadzić podobne ograniczenia funkcjonalne zamiast klasycznych komunikatów ostrzegawczych. Dla użytkowników oznacza to jedno – korzystanie z blokerów reklam może stać się jeszcze trudniejsze niż dotychczas. Na razie YouTube nie wydał oficjalnego oświadczenia w sprawie nowych restrykcji. Brak komunikatu nie oznacza jednak, że problem jest marginalny. Skala zgłoszeń sugeruje, że zmiany są wdrażane stopniowo i mogą objąć coraz większą liczbę kont. Dla wielu internautów to sygnał, że era swobodnego korzystania z AdBlocka na największej platformie wideo powoli dobiega końca.


