Anime dla osób, które nie lubią anime – 10 świetnych tytułów na początek


Anime dla osób, które nie lubią anime? Poznaj 10 świetnych tytułów na początek – od thrillerów i sci-fi po fantasy, dramaty i kryminały.

Stwierdzenie „nie lubię anime” bardzo często nie oznacza wcale, że ktoś nie lubi japońskiej animacji. Zwykle problemem są konkretne rzeczy, które przez lata zaczęły być z anime kojarzone: bohaterowie krzyczący nazwy swoich ataków, szkolne romanse ciągnące się przez kilkadziesiąt odcinków, przesadna ekspresja, fanservice albo serie tak długie, że przed rozpoczęciem oglądania wypadałoby wziąć urlop.

Anime jest jednak tylko sposobem opowiadania historii, a nie jednym konkretnym gatunkiem. Można znaleźć w nim kryminały przypominające najlepsze seriale HBO, brutalne dramaty historyczne, science fiction, thrillery psychologiczne, fantasy czy kameralne historie o żałobie i przemijaniu. Jeśli do tej pory odbijaliście się od Naruto, Dragon Balla albo kolejnego serialu o licealistach obdarzonych nadprzyrodzonymi mocami, poniższe produkcje mogą całkowicie zmienić wasze podejście.

Wybrałam przede wszystkim takie serie, które można bez większego przygotowania pokazać osobie regularnie oglądającej zachodnie seriale i powiedzieć: spróbuj tego (zaufaj mi).

death note okładka

Death Note

Jeżeli ktoś mówi mi, że nigdy nie oglądał anime i chce sprawdzić tylko jeden tytuł, Death Note wciąż pozostaje jednym z najbezpieczniejszych wyborów. Light Yagami jest niezwykle zdolnym uczniem, który przypadkiem znajduje tajemniczy notes. Szybko odkrywa, że wystarczy wpisać do niego imię i nazwisko człowieka, którego twarz zna, aby doprowadzić do jego śmierci. Light rozpoczyna więc własną krucjatę przeciwko przestępcom i próbuje stworzyć świat pozbawiony zbrodni, w którym sam zostanie kimś na kształt boga.

Najciekawsze nie są jednak kolejne zgony, lecz pojedynek pomiędzy Lightem a genialnym detektywem znanym jako L. Death Note przez dużą część historii działa jak thriller o dwóch wybitnie inteligentnych przeciwnikach próbujących przewidzieć swój następny ruch. Zamiast wielkich bitew dostajemy manipulacje, pułapki i psychologiczną grę, w której jeden drobny błąd może wszystko zakończyć. Netflix klasyfikuje serię między innymi jako thriller psychologiczny i historię kryminalną, co dobrze oddaje jej charakter.

anime dla osób które nie lubią anime

Monster

Jeżeli Death Note jest dobrym pierwszym krokiem, Monster jest dowodem na to, że anime potrafi być pełnoprawnym, niezwykle dojrzałym thrillerem. Doktor Kenzo Tenma jest cenionym neurochirurgiem pracującym w Niemczech. Pewnego dnia staje przed dramatycznym wyborem i zamiast operować wpływowego polityka, ratuje życie ciężko rannemu chłopcu. Po latach okazuje się, że jego były pacjent wyrósł na człowieka odpowiedzialnego za serię makabrycznych wydarzeń.

Rozpoczyna się długa podróż przez Europę, podczas której Tenma próbuje naprawić konsekwencje swojej decyzji. Nie ma tutaj magicznych ataków ani superbohaterów. Monster jest kryminałem psychologicznym o naturze zła, odpowiedzialności i granicy pomiędzy ratowaniem człowieka a pozwoleniem mu na dalsze krzywdzenie innych. Netflix opisuje serię jako mroczny thriller skupiony na neurochirurgu próbującym rozwikłać serię morderstw związaną z pacjentem, któremu kiedyś uratował życie.

To jeden z tych seriali, które spokojnie można polecić komuś lubiącemu Mindhuntera, True Detective czy skandynawskie kryminały.

krótkie serie anime

Cyberpunk: Edgerunners

Tutaj bariera wejścia praktycznie nie istnieje, szczególnie jeśli ktoś wcześniej grał w Cyberpunk 2077. Cyberpunk: Edgerunners zabiera nas do Night City i opowiada historię Davida Martineza, młodego chłopaka próbującego przetrwać w mieście, w którym pieniądze, korporacje i cybernetyczne modyfikacje znaczą właściwie wszystko. Po dramatycznych wydarzeniach David zaczyna funkcjonować na marginesie społeczeństwa i trafia do grupy najemników.

Serial ma zaledwie dziesięć odcinków, dlatego nie trzeba podpisywać umowy na trzy sezony i dwie kinówki. Początkowo jest szybko, kolorowo i brutalnie, ale pod całą cyberpunkową otoczką znajduje się zaskakująco tragiczna historia ludzi próbujących wyrwać dla siebie choć kawałek normalnego życia. To także przykład anime, w którym charakterystyczny styl animacji idealnie współgra z chaotycznym światem przedstawionym.

anime dla osób które nie lubią anime

Vinland Saga

Vinland Saga można spokojnie rozpocząć jak serial historyczny o wikingach. Głównym bohaterem jest Thorfinn, który jako dziecko traci ojca i podporządkowuje swoje życie jednemu celowi – zemście. Zamiast jednak natychmiast ruszyć na polowanie na jego zabójcę, trafia do grupy najemników dowodzonej właśnie przez człowieka, którego najbardziej nienawidzi.

Pierwszy sezon oferuje wojny, politykę, zdrady oraz pojedynki, ale największą siłą Vinland Sagi okazuje się późniejsza ewolucja bohatera. To opowieść o przemocy i o tym, co zostaje z człowieka, kiedy cel napędzający go przez większość życia nagle przestaje istnieć. Jeśli lubicie Wikingów, albo ciężkie historie o ludziach niszczonych przez własną obsesję, trudno o lepszy punkt wejścia w anime.

Atak Tytanów

Pierwsze założenie fabularne Ataku Tytanów jest bardzo proste. Ludzkość ukrywa się za potężnymi murami, ponieważ świat na zewnątrz opanowały gigantyczne humanoidalne stworzenia pożerające ludzi. Po tragicznych wydarzeniach młody Eren poprzysięga ich całkowite unicestwienie. Tyle że seria bardzo szybko zaczyna udowadniać, że wcale nie chodzi wyłącznie o walkę ludzi z potworami.

Każda kolejna odpowiedź rodzi nowe pytania, świat staje się coraz większy, a początkowo oczywisty podział na dobrych i złych zaczyna się rozpadać. W pewnym momencie Atak Tytanów jest już bardziej dramatem wojennym i politycznym niż historią o gigantach. To jedna z bardziej efektownych pozycji w zestawieniu i jednocześnie dobry wybór dla osób lubiących historie, w których twórcy regularnie wywracają do góry nogami wszystko, co widz sądził, że wie.

ERASED

Satoru Fujinuma posiada nietypową zdolność. W niebezpiecznych sytuacjach potrafi zostać cofnięty o kilka chwil i otrzymuje szansę zapobieżenia tragedii. Pewnego dnia mechanizm działa jednak zupełnie inaczej i przenosi go wiele lat w przeszłość, do czasów dzieciństwa. Satoru szybko rozumie, że może istnieć związek pomiędzy wydarzeniami z jego teraźniejszości a zaginięciami dzieci, do których doszło wiele lat wcześniej.

ERASED jest krótkim, dwunastoodcinkowym thrillerem z elementem podróży w czasie. Nie próbuje budować gigantycznego uniwersum i nie wymaga znajomości żadnych zasad anime. Jest tajemnica, potencjalny morderca, próba zmiany przeszłości i bohater desperacko próbujący uratować ludzi, których wcześniej nie potrafił ocalić. To wręcz idealna seria na weekend.

anime dla osób które nie lubią anime

Cowboy Bebop

Cowboy Bebop ma już swoje lata, ale pod względem stylu zestarzał się znacznie lepiej niż wiele zdecydowanie nowszych produkcji. Spike Spiegel i Jet Black podróżują statkiem Bebop po Układzie Słonecznym i zarabiają jako łowcy nagród. Z czasem dołączają do nich kolejni bohaterowie, z których właściwie każdy próbuje w jakiś sposób uciec od własnej przeszłości.

Crunchyroll określa serię jako połączenie akcji, dramatu i science fiction, ale Cowboy Bebop potrafi zmienić charakter z odcinka na odcinek. Raz oglądamy komedię, innym razem western, kryminał noir albo smutną historię o człowieku, który zbyt długo próbował nie oglądać się za siebie. Do tego dochodzi rewelacyjna muzyka i jeden z najbardziej charakterystycznych klimatów w historii anime.

Pluto

Pluto jest świetnym wyborem dla osób, które chcą sprawdzić anime, ale odstrasza je sama estetyka wielu popularnych produkcji. Historia rozpoczyna się od serii tajemniczych zabójstw najbardziej zaawansowanych robotów na świecie. Śledztwo prowadzi Gesicht, robot pracujący jako inspektor Europolu, który stopniowo odkrywa, że sam również może znajdować się na liście przyszłych ofiar. Netflix zamknął całą historię w ośmiu długich odcinkach.

To ambitne science fiction, które wykorzystuje kryminalną zagadkę do rozmowy o wojnie, traumie, sztucznej inteligencji, nienawiści i człowieczeństwie. Jeżeli ktoś lubi Blade Runnera, Ex Machinę albo poważniejsze historie o sztucznej inteligencji, tutaj powinien poczuć się bardzo dobrze.

anime dla osób które nie lubią anime

Frieren. U kresu drogi

Większość historii fantasy kończy się wtedy, gdy bohaterowie pokonują wielkiego złego. Frieren zaczyna się dokładnie w tym miejscu. Tytułowa elfka wraz z drużyną bohaterów pokonała Króla Demonów i wraca do normalnego życia. Problem polega na tym, że dla nieśmiertelnej niemal elfki kilkadziesiąt lat jest tylko krótką chwilą, podczas gdy jej ludzcy przyjaciele starzeją się i umierają.

Po latach Frieren zaczyna rozumieć, jak mało wiedziała o ludziach, z którymi spędziła kiedyś tak wiele czasu. Wyrusza więc w kolejną podróż, tym razem próbując przede wszystkim zrozumieć ich życie oraz własne wspomnienia. Oficjalny opis Crunchyrolla również skupia się właśnie na podróży elfki po pokonaniu Króla Demonów oraz jej próbie zrozumienia ludzkiego życia.

To niezwykle spokojne i melancholijne fantasy, które zamiast bez przerwy podnosić stawkę, potrafi zatrzymać się na drobnych rzeczach. Jeden kwiat, stare wspomnienie albo pozornie nieważna obietnica mogą mieć tutaj większe znaczenie niż walka z kolejnym potworem.

anime dla osób które nie lubią anime

Odd Taxi

Na pierwszy rzut oka Odd Taxi może być najtrudniejszą pozycją do sprzedaży komuś, kto twierdzi, że nie lubi anime. Bohaterowie wyglądają przecież jak antropomorficzne zwierzęta. Wystarczy jednak kilka odcinków, żeby zorientować się, że pod nietypową oprawą znajduje się kapitalnie napisany kryminał. Odokawa jest zamkniętym w sobie taksówkarzem. Każdego dnia wozi przez miasto kolejnych pasażerów: celebrytów, przestępców, ludzi desperacko szukających popularności i osoby mające swoje własne tajemnice. Pozornie przypadkowe rozmowy zaczynają jednak łączyć się ze sprawą zaginionej dziewczyny.

Odd Taxi nagradza uważnego widza. Szczegóły, które wydają się zwykłym żartem albo nic nieznaczącą rozmową, po kilku odcinkach mogą okazać się bardzo istotne.

Czy istnieje anime dla osób, które nie lubią anime?

Nie istnieje jeden idealny serial dla każdego. Osobie kochającej thrillery najpierw pokazałabym Death Note albo „ERASED. Fanowi science fiction zdecydowanie Cyberpunk: Edgerunners. Ktoś wychowany na Wikingach powinien dać szansę Vinland Sadze, natomiast miłośnik fantasy może rozpocząć od Frieren.

Najważniejsze jest jednak to, żeby nie traktować anime jak gatunku. Ocenianie całej japońskiej animacji po jednej serii przypomina stwierdzenie, że nie lubimy seriali aktorskich, ponieważ kiedyś nie spodobał nam się sitcom. W anime znajduje się niemal wszystko – od absolutnie absurdalnych komedii po wyjątkowo brutalne dramaty wojenne. Nie trzeba również od razu rozpoczynać liczącej kilkaset odcinków serii ani poznawać znaczenia dziesiątek japońskich określeń.

Czasem wystarczy dziesięć odcinków, żeby okazało się, że problem nigdy nie polegał na tym, że nie lubiliśmy anime… po prostu wcześniej oglądaliśmy nie to anime.

Zobacz też: Demon Slayer – w jakiej kolejności oglądać anime i filmy? Kompletny poradnik

Poprzednio The Sinking City 2 - Recenzja - Nikt nie potrzebował eksperymentu
To jest najnowszy artykuł.