Anomalna perturbacja to tak zwana psychokineza i jest jednym z najważniejszych elementów gry Control. Nowej pozycji od Remedy Entertainment, twórców takich gier jak Alan Wake czy też Max Payne.

Control to trzecioosobowa gra akcji, w której wcielamy się w postać Jesse Faden – tajemniczej dziewczyny która posiada kontakt z nadprzyrodzoną istotą i która poszukuje swojego brata. W trakcie poszukiwań trafia do tajemniczego Najstarszego Biura, będącego siedzibą Federalnego Biura Kontroli. Tak zaczyna się nasza przygoda. Od razu ostrzegam, że w poniższej recenzji będą spoilery i będą one dotyczyły głównie możliwości które oferuje gra, a nie samej fabuły. Jednak jeżeli chcesz uniknąć wszelkich spoilerów, to radzę nie czytać tego tekstu przed ukończeniem gry. Recenzja powstała na bazie wersji na Playstation 4.

Control – Jak serial z początku wieku

Projekt całego Control ma klimat starych seriali kryminalnych. Zarówno cała grafika posiada specyficzną barwę, jak i same pomieszczenia w ciągle zmieniającym się Najstarszym Biurze są pełne urządzeń, które FBI używało dziesiątki lat temu. Wszędzie walają się papiery, a na stołach są stare telewizory. Mimo to, akcja gry dzieje się bardziej w teraźniejszości, a powodem dla którego nie ma w budynku żadnych nowoczesnych urządzeń inteligentnych jest fakt, że Najstarsze Biuro po prostu ich nie lubi i zaczynają się psuć na terenie zakładu.

 

Subskrybuj nasz kanał na YouTube

 

Sama rozgrywka ma charakter podszyty open world. Gra jest podzielona na misje główne, poboczne oraz aktywności dodatkowe. Wiadomym jest, że żeby pchać fabułę do przodu musimy wykonywać zadania główne. Zadania poboczne będą uzupełniać naszą wiedzę, a także dadzą nam potrzebne punkty zdolności do ulepszania naszej postaci. Część tych zadań zapewni nam także nowe moce (o nich za chwilę). Aktywności poboczne można podzielić na dwa rodzaje: pierwszym z nich są specjalne projekty zarządu, tajemniczej organizacji z drugiej strony (yep, federalną instytucją kierują obcy z innego świata) które są prostymi zadaniami w stylu zabij pięciu żołnierzy Syku w obszarze technicznym. Za nie dostajemy pojedyncze ulepszenia lub surowce. Drugim rodzajem działalności są Alarmy Biura, które regularnie się powtarzają i polegają na przybyciu do danej lokacji w określonym czasie (20 minut) i wykonaniu zadania polegającego na wybiciu silniejszych wrogów, ochronie personelu, lub zniszczeniu anomalii.

 

Sprawia to, że Control ma niesamowite tempo i ciągle coś się dzieje. Biuro jest atakowane przez tajemniczy Syk i osoby które nie mają specjalnej uprzęży (lub sama Jessi, która także jest odporna) zostają przez niego opętani. Nasza główna bohaterka szybko zostaje dyrektorem całego obiektu, a jest on wybierany przez tajemniczą broń której używamy przez całą grę i która dostosowuje się do naszych potrzeb. Na początku będzie to zwykły pistolet, ale z czasem będzie mógł także przyjąć funkcje strzelby, karabinu czy nawet granatnika (bardzo słabego). Cały czas więc mamy akcje niczym z Archiwum X gdzie pozbywamy się opętanych przez tajemniczą siłę wrogów czy też staramy się opanować potężne, napakowane psychokinetyczną siła przedmioty. Takie rzeczy jak sygnalizator świetlny czy telewizor w tej grze mogą być absolutnie groźnymi rzeczami. A lodówka ….. o cholibka ….. nie patrzcie na lodówkę bo jak spojrzycie i przestaniecie to będzie po was. Świat gry jest niezrozumiały, bardzo tajemniczy, jednak jednocześnie pełno tutaj różnych dokumentów które pozwolą nam bardziej zrozumieć to co się dzieje oraz nie raz wykonywać zadania. Mogą być tam wskazówki na temat tego jak rozwiązać zagadkę lub poradzić sobie z wyjątkowo wrednym wrogiem lub paranormalnym przedmiotem. Dokumenty są napisane w sposób interesujący, jednak jednocześnie najważniejsze informacje zostały utajnione przez co czyta się je czasami bardzo ciężko. Wiecie, pomazane markerem raporty wcale nie są czytelne.

Już początek zapowiada się dziwnie. Potem będzie jeszcze ciekawiej.

Paranormalna walka w Control

O ile fabuła w Control to całkiem przyzwoity związek kryminału, thrilleru oraz science fiction ala Z Archiwum X, to już sama walka to czyste cudo. Kiedy Jessi zaczyna walkę, to wszystko na około lata, model zniszczeń pomieszczeń to prawdziwy cud i aż miło jest zaczynać poważne pojedynki z wrogami. Problem jest jednak taki, że nie raz i nie dwa przy niektórych walkach moje Playstation 4 Pro zaczynało ostro rżnąć tracąc klatki i absolutnie nieumożliwiająca gry, co przy ostrej wymianie ognia oraz rzucanymi tu i tam szafkami oraz lodówkami bardzo ogranicza przyjemność z gry. Dostałeś kiedyś w twarz regałem? Ja dostałem.

Lustro w opancerzonym bunkrze nie wskazuje nic dobrego. Kolejny paranormalny przedmiot który musimy okiełznać.

Jessi posiada fantastyczny arsenał mocy który jest odblokowywany w trakcie zabawy. Już w połowie gry powinniśmy posiadać większość umiejętności oraz form broni które będziemy dalej ulepszać. Podstawową bronią Jessi i najsilniejszą jest umiejętność telekinezy. Potrafi ona podnieść praktycznie dowolny obiekt wielkości do wózka widłowego (wraz z wózkiem widłowym) i po prostu rzucić w przeciwnika. Po ulepszeniu ta umiejętność zadaje monstrualne obrażenia i daje niesamowitą frajdę. Szybko całe pomieszczenie zaczyna wybuchać i się rozpadać na kawałki, gra świetnie operuje systemem zniszczeń. Oprócz tego Jessi potrafi lewitować, przejąc umysł osłabionych wrogów czy też tworzyć osłonę, która wybucha i zadaje obrażenia. Dodatkowo nasza broń posiada parę form i nieograniczoną amunicję, więc walka wygląda mniej więcej tak, że najpierw używałem umiejętności paranormalnych, a kiedy zużyłem energię (manę hehe) to strzelałem do wrogów. Mamy aktywnie dostępne dwa rodzaje broni, ale nawet w trakcie walki możemy płynnie zmienić broń z jednej na drugą.

Czasem kiedy będziemy potrzebować informacji, zadzwoni do nas poprzedni dyrektor który popełnił samobójstwo. Control.

Inna sprawa to kolorystyka poziomów. O ile większość czasu jest spoko, to przy niektórych bossach czy też przedmiotach, ekran staje się tak jasny lub tak ciemny, że nic nie widać. Poziom trudności także jest dziwny i bardzo niepłynny. Możemy biec jak burza przez kolejne poziomy, gdy nagle trafimy na konfigurację wrogów, której nie damy rady pokonać, np. w środku grupy znajduje się leczące ich koło które do tego się teleportuje kiedy wyczuje zagrożenie. Miłej zabawy. Punktów kontrolnych także jest zdecydowanie za mało i w wielu momentach musiałem się nabiegać, zwłaszcza jak trafiłem na wyjątkowo upierdliwego bossa. Poziomy są zaprojektowane trochę jak w Dark Souls, ale tradycyjnie twórcy nie do końca ogarnęli i tym razem odległości są bardzo dziwne. Czasami punkty kontrolne są dosłownie obok siebie, innym razem do pewnego miejsca biura trzeba się porządnie nabiegać.

Telekineza i grawitacja. Gra nie jest metroidvanią, ale posiadając umiejętność latania odblokują się nowe opcje.

Całe szczęście że mamy szybką podróż, ale i tak nie idealnie i gra traci przez to płynność. Może to nie jest specjalnie długi okres, ale jeżeli po tym kiedy przez 30 minut wywalczaliśmy sobie drogę przez hordy wrogów, nagle potkniemy się i zginiemy i musimy wszytko od nowa, wcześniej biegnąc do tego miejsca parę minut to trochę lipa. Do tego w większości przypadków wrogowie pojawiają się w losowej konfiguracji. Jest to o tyle denerwujące, że jeżeli chcemy wykonywać zadania specjalne dla zarządu, to musimy trafić najczęściej na danego wroga w danym miejscu. Może to być np. 5 snajperów w sektorze badawczym których należy zabić za pomocą rzutu. To zadanie można robić parę godzin, bo jak będziemy mieć pecha to po prostu nie będziemy trafiać na tych snajperów. Teoretycznie powinny one dawać nam lepsze nagrody, w praktyce to czyste el dorado, gdzie zadanie na pokonanie 10 dowolnych wrogów daje nam ulepszenie Prime, a powyższy quest tylko materiał pierwszego poziomu. Coś nie halo.

Czasami trafimy do tajemniczego motelu, które jest czymś w rodzaju przejścia. Więcej w dokumentach które znajdziecie w trakcie gry. Polecam ich lekturę.

 Podsumowanie

Control to gra na maksymalnie 30 godzin jeżeli będziemy chcieć zrobić w niej wszystko. Achievmenty są łatwe i większość z nich robi się w trakcie dokładnej gry. Fabularnie gra mnie kupiła światem, ale nie główną bohaterką która nie przypadła mi do gustu. Dyrektorka która biega na każde skinienie pracowników wynosząc za nich śmieci lub szukając przedmiotów które zwiały z izolatek trochę mi nie pasuje do tematu. Świat jednak jest interesujący, system walki świetny, ale grze brakuje trochę szlifu i przemyślenia.

The Breakdown

Control to gra bardzo niezrozumiała i wciągająca. Finalnie jednak, wiele rzeczy można było zrobić lepiej. Zarząd jest zadowolony, ale oczekuje poprawy w przyszłości.
Ocena Końcowa 6.0
Pros
- intrygujące tło fabularne
- styl niczym w starym serialu kryminalnym
- system walki i zniszczeń to złoto
- świetni i intrygujący bossowie
- nie patrzcie na lodówkę
Cons
- czasami rwie na Playstation 4
- gra kolorów na niektórych poziomach niszczy nam siatkówkę
- zadania zarządu to loteria bez większego sensu
- główna bohaterka - dyrektorka od wynoszenia śmieci
- za mało punktów kontrolnych

Brak Komentarzy. Może coś napisz?

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poprzedni Podsumowanie tygodnia - Sierpień #4 2019
Następny Rremnant From the Ashes - Recenzja - Powstajemy z Popiołu