EA Play Pro – czy to się opłaca, czy tylko kolejna subskrypcja, o którą nikt nie prosił?


Kiedy EA ogłosiło kolejną usługę subskrypcyjną, gracze huknęli głośniej niż modem z 1999 roku. Bo naprawdę – kto potrzebuje kolejnej miesięcznej opłaty, która dołączy do Netflixa, Game Pass i karnetu na siłkę, z którego i tak mało kto korzysta po pierwszym miesiącu?

Przedstawiamy EA Play Pro, usługę, która brzmi podejrzanie podobnie jak poziom, który odblokowuje się po 200 godzinach grindowania w menu EA Sports FC Ultimate Team. Kolejna płatna usługa, kolejna obietnica „specjalnego dostępu”, kolejna okazja, żeby uszczuplić swój portfel. A jednak… wbrew wszelkiej logice, może to być naprawdę tego warte.

Rozbijmy to na czynniki pierwsze. Powoli i spokojnie. Podobnie jak przebiega większość aktualizacji na Originie.

Co tak naprawdę dostajesz (zaskakująco dużo)

W przeciwieństwie do zwykłego poziomu EA Play (który, bądźmy szczerzy, jest wersją próbną gier), EA Play Pro daje ci dostęp do całego skarbca. Mówimy tu o pełnym dostępie do najnowszych tytułów EA – od pierwszego dnia, w tym edycje deluxe. Chcesz otrzymać błyszczące gadżety z przedsprzedaży bez konieczności zamawiania gry w preorderze? Proszę bardzo.

Nie otrzymujesz wersji demo. Otrzymujesz całą grę. I to nie w stylu „10 godzin, a potem płacz”. To najwyższej klasy doświadczenie ze wszystkimi dodatkami i punktami FC.

Need for Speed Unbound? Jest. Remake Dead Space? Jest. Ten przerażająco wciągający nowy tryb Madden, którego nienawidzisz, ale grasz w niego co wieczór? Jest. To tak, jakby EA w końcu przeczytało opinie fanów i powiedziało: „A co, jeśli po prostu damy im to, czego chcą?”. Szalone.

Czy warto dla jednej gry? Szczerze mówiąc, tak.

Oto najgorsze: jeśli nawet myślisz o kupieniu jednej dużej gry od EA rocznie – takiej jak Star Wars Jedi: Survivor, F1 25 lub cokolwiek, czym Battlefield próbuje się zrehabilitować – to już pokryłeś cały koszt. 15 dolarów miesięcznie lub 100 dolarów rocznie? To mniej niż zapłaciłbyś za dwie edycje deluxe – a w ten sposób dostajesz je wszystkie.

Stajesz się osobą, która bez wahania gra w gry, na które nigdy nie wydałbyś 70 dolarów. Na przykład: „Hmm, może dzisiaj spróbuję NHL, czemu nie?”. I to jest całkiem niebezpieczne… w dobrym tego słowa znaczeniu.

Biblioteka EA jest bogata (i nie tylko w gry sportowe)

Tak, jest EA Sports FC. Tak, jest Madden. Ale jest też Mass Effect Legendary Edition, Dragon Age, The Sims, Dead Space, It Takes Two, Split Fiction – nie jesteś skazany na „pakiet startowy dla fanów sportu”. To tak, jakby EA przez dekadę po cichu gromadziło dobre gry, a teraz po prostu rozdaje je, aby zrekompensować loot boxy.

Jak zdobyć subskrypcję bez płacenia podatku

Tak, to kolejna subskrypcja. Tak, nazwa brzmi jak nazwa karty lojalnościowej z 2006 roku. Ale EA Play Pro oferuje znacznie więcej, niż można by się spodziewać. Jeśli masz choć odrobinę EA we krwi, inwestycja zwróci się absurdalnie szybko.

EA Play Pro może nie jest subskrypcją, o którą prosiliśmy, ale jeśli lubisz gry EA, prawdopodobnie jest to ta, na której zakup nie będziesz długo narzekał. A raczej potajemnie będziesz cieszyć się każdą chwilą korzystania z niej.

Oczywiście nadal będziesz się z tego nabijać (bo to EA). Taka tradycja. Ale w głębi duszy, kiedy będziesz przeglądać edycje deluxe, za które nie zapłaciłeś pełnej ceny? Tak. Wtedy dokładnie zrozumiesz, dlaczego wykupiłeś właśnie tę subskrypcję.

A jeśli chcesz być jeszcze mądrzejszy, sklepy cyfrowe, takie jak Eneba, często oferują kody EA Play, gry i dodatki do gier po cenach niższych niż detaliczne. Ty zyskujesz dostęp premium, a Twój portfel pozostaje w ciut lepszej kondycji. Win-win.

Poprzednio Mandragora: Whispers of the Witch Tree - Poradnik dla Początkujących - Jak przetrwać w mrocznym świecie?
Następny Nintendo ma zamiar na poważnie zabrać się za Palworld i Pocketpair!