Elex II – Recenzja – Czy naprawdę jest tak źle?


Elex oraz seria Gothic przyzwyczaiły nas do pewnego schematu – otóż te gry zawsze cechowały się czymś niespotykanym nigdzie indziej. Otóż serie od Piranha Bytes często miewały dziesiątki błędów oraz już ikoniczną dla tych gier drętwotę walk i animacji, ale mimo to gracze zawsze wracali do tych gier. Czy jednak miarka się przebrała i Elex II tym razem nie wypali?

Druga część serii Elex została bardzo słabo przyjęta przez graczy. Sprzedaż była znacznie niższa niż przy pierwszej części nowej serii gier, ale mogło być to związane także z premierą innych ciekawych pozycji, jak na przykład Elden Ring oraz Horizon Forbidden West. Niemniej jednak to i tak pierwsza od dawna premiera gier od studia, które ma fanów na całym świecie. Czyżby jednak miarka się przebrała i twórcy będą musieli zmienić formułę, czy też powodów mniejszego sukcesu tej gry należy wypatrywać gdzieś indziej? Postaram się odpowiedzieć na te pytania w tej recenzji.

Najważniejsza rzecz, której szukasz na początku gry to okulary przeciwsłoneczne, które podświetlą Wam wszystkie pobliskie przedmioty.

Akcja gry Elex II dzieje się parę lat po wydarzeniach z pierwszej części i jest bezpośrednią jej kontynuacją. Podobnie jak to było w przypadku Gothica czy też Risen, należy przechodzić gry chronologicznie, by zrozumieć o co tutaj chodzi. Znowu wcielamy się w postać Jaxa, byłego dowódcę Albówe, któremu nie udało się przekonać frakcji do przygotowań i zjednoczenia przed inwazją obcych odpowiedzialnych za Elex na planecie Magalan. Zgorzkniały Jax zamieszkuje na odludziu, praktycznie porzucając swoją żonę Kaję oraz syna Dexa. Wszystko się zmienia, kiedy na dom bohatera spada jedna z wież terraformujących, a sam Jax ledwo przeżywa i zostaje zarażony tajemniczą chorobą, która zmienia wszystkie istoty na Magalanie w Niebian, czyli głównych agresorów. Tutaj kończymy ze spoilerami głównego wątku fabularnego i muszę powiedzieć, że Piranha Bytes na pewno robi dobre główne historie swoich gier. Fabuła jest ciekawa, a ewolucja którą przeszedł Jax od pierwszej odsłony jest mocnym atutem gry. Po doświadczeniach życiowych stał się wulgarnym i cynicznym gościem, nie raz dając temu wyrzut podczas rozmowy nawet z najbliższym. W końcu znowu, pomimo tego że nie został wysłuchany, musi zjednać frakcje i poprowadzić je do boju przeciwko agresorowi.


Powracają starzy towarzysze z nowymi doświadczeniami i celami. No i gra też nie jest chora na język. 

Nie tylko Jax przeszedł ewolucję, ale także i sam świat gry. Minęło wiele lat i sporo się zmieniło na mapie świata. Początkowo czułem się zdegustowany tym, że akcja dzieje się na bardzo podobnej mapie co w pierwszej części, ale szybko się okazało, że był to strzał w dziesiątkę. Mapa została lekko przesunięta w stosunku do pierwszej części, a centrum świat jest Bastion, czyli nasza baza wypadowa oraz Fort Berserkerów. Dokładnie tak, Berserkerom udało się zdobyć wpływy w Forcie i zdobyć te ufortyfikowane miasto wypędzając część banitów oraz przyjmując w swe szeregi tych którzy pozostali. Berserkerzy dzięki temu przeszli niesamowitą ewolucję – dalej korzystają z łuków oraz magii, ale teraz ich zbroje to nie są płytowe pancerze ozdobione krzakami, tylko kamizelki kuloodporne ozdobione skórami oraz elementami kojarzącymi się z Berserkerami. Zniknęła także fobia do technologii, a w okolicy zostały zasadzone serca, które zmieniły w pustynię w bujny las. Zniknął gdzieś Logan, Banitami dowodzi Baxter, Klerycy są w rozsypce, a Albowie próbują stać się szanowanym członkiem społeczności Magalana i znaleźć swoje miejsce na świecie. Pojawili się także Morkoni, którzy wypełzli z olbrzymiego podziemnego miasta i pragną narzucić swoją ideologię końca świata reszcie frakcji. Tak mniej więcej wygląda sytuacja polityczna na magalanie i jest najważniejszym tłem pobocznym w Elex II. Jax będzie próbował zjednać frakcje, na nowo pozna starych i ale także i całkowicie nieznanych przyjaciół i wreszcie spróbuje poprowadzić ich w bój. Jeżeli lubiliście historie z pierwszej części Elexa, to będziecie bardzo, ale to bardzo zadowoleni. Pojawi się także sporo zadań pobocznych, czasami naprawdę dziwnych – jedno z nich będzie nawet inspirowane Death Stranding. Jednym słowem jest co robić.

Większość zadań to powtarzalne bieganie po mapie lub zabijanie potworków. Ale pojawi się parę naprawdę niezłych rarytasów.

Kolejną olbrzymią zaletą Elex II jest nie tak duży otwarty świat. Brakuje tutaj znaczników i powtarzalnych aktywności typu tak znienawidzonego przez wszystkich układania kupy kamieni gdzieś na szczycie świata. Każde ruiny, każda jaskinia czy też obiekt to całkowicie odrębna przygoda pełna przeciwników, unikatowych przedmiotów oraz notatek, które bardziej przybliżą historię ostatnich lat. Zwiedzanie starych miejsc w nowej odsłonie daje dodatkową frajdę, gdyż teraz tam gdzie wcześniej żyły dzikie bestie, mogą teraz być bandyci, albo nawet przyjaźni NPC, którzy dadzą nam zadania lub będą chcieli pohandlować. Spotkamy nowych i starych towarzyszy, a każdy z nich będzie miał swój ciąg zadań fabularnych. Niestety tutaj twórcy się nie popisali, gdyż sporo z nich polega na przeniesieniu się w jakieś miejsce na Magalanie, zabicie paru wrogów, rozmowa z kumplem i powrót do Bastionu. Pojawi się parę perełek, jednak są to najczęściej ostatnie, finalne zadania. Chociaż muszę przyznać że komedia, jaką zagwarantował mi Falk próbujący zostać człowiekiem daje nadzieję na to, że w kolejnej odsłonie otrzymamy naprawdę solidny zestaw zadań dla towarzyszy.

Crony w dwójce nie jest tak beznadziejny jak poprzednio

Niestety Elex II nie jest tak idealny pod względem walki czy też animacji. Tutaj podobnie jak w poprzedniej części, jest wiele błędów i wygląda na to, że już od premiery pierwszego Gothica za walkę odpowiada ta sama osoba, która musi mieć bardzo wysoką pozycję w Piranha Bytes. Bo gdy każdy inny element przechodzi ewolucję, to walka jest tak samo drętwa i bezsensowna. Najczęściej będzie ona polegała na machaniu mieczem lub strzelaniu, brakuje tutaj kombinacji, a nasza postać wychowuje te same drętwe ruchy za każdym razem. Dochodzi problem z hitboxami w walce dystansowej oraz aim assistem, gdyż gdy nie trzeba to celownik może przykleić się do wroga i utrudni nam odwrót, gdyż kamera nie będzie chciała współpracować, a kiedy będziemy celować za pomocą narządów celowniczych, to pomimo trafienia wroga, to pocisk przejdzie na wylot. Dochodzi do tego walka w powietrzu dzięki ulepszonym funkcjom plecaka odrzutowego, ale i tak mamy bardzo małą kontrolę nad tym co się dzieje w powietrzu. Do tego rzucanie zaklęć po jakiejś śmiesznej paraboli – co z tego że patrzysz na wroga i masz go nawet zaznaczonego, ale zaklęcia spadają sobie gdzie chcą. Właściwie mogę powiedzieć, że system walki jest jeszcze gorszy niż w pierwszej części.

Ta gra nie jest tak brzydka jak się wydaje, ale animacje twarze i postaci wołają o pomstę do nieba.

Oczywiście w Elex II są liczne błędy, bo zagranie w swoją własną grę przed premierą przez twórców nie było możliwe. Gra się lubi posypać w losowym momencie, zgubić tekstury lub też nawet wcale się nie załadować, co miałem na jednym z moich streamów z tej gry. Pojawią się także setki malutkich błędów, takich jak wisząca w powietrzu postać podczas rozmowy albo latające w powietrzu ciała. Modele postaci i animacje twarzy także są dużo gorsze niż w pierwszej części. Jednym słowem, ktoś powinien stracić pracę bo miejscami błędy gry oraz system walki sprawiały, że moim jedynym marzeniem w trakcie zabawy z Elex II było pojechanie do Niemiec i nakopać dla typa, który od lat wprowadza takie spieprzone systemy walki do tak ciekawych gier.

Wysoka ocena na koniec będzie ostatnią dla serii, jeżeli twórcy nie zrobią czegoś z optymalizacją, błędami i systemem walki. Jeżeli te elementy nie zaczną być grywalne, to w kolejnej recenzji będzie 1/10 i tyle, niezależnie jak bardzo ciekawą historię zaprezentuje nam gra. Elex II nie jest zły, właściwie jest świetną grą fabularną w otwartym świecie ze skopanymi systemami walki i licznymi błędami. Jakim cudem tak doświadczone studio od lat popełnia te same błędy? Myślę że właśnie ten element sprawił, że gracze mają trochę dość gier od Piranha Bytes i odwracają się od tych gier.

Podsumowanie

Cudowna fabuła oraz ewolucja świata z pierwszej części dopieszczona tradycyjnym partactwem związanym z walką oraz błędami. Raczej tylko dla fanów serii.
Ocena Końcowa 7.0
Pros
- Świetny główny wątek fabularny
- Ciekawe zadania główne i poboczne
- Intrygujący otwarty świat, który chce się eksplorować
- Niesamowita ewolucja świata gry z pierwszej części
- Nowe i stare frakcje oraz rozbudowana polityka między nimi
Cons
- Znacznie gorsze modele postaci niż w pierwszej części
- System walki jeszcze gorszy niż w jedynce (jakim cudem?)
- Zadania towarzyszy to stracony potencjał
- Skandaliczne błędy i optymalizacja

Brak komentrarzy

Zostaw komentarz

Poprzednio Glen More 2 - recenzja - życie w Szkocji jest niezwykle interesujące!
Następny Park Sawanna - recenzja - jak ułożyć ten kafelek?