Lubicie składać Lego? Ewentualnie poczytać dobry komiks? Czekacie jeszcze na list z Hogwartu albo chcecie się dowiedzieć jak to było z tym Geraltem z Rivii?
LEGO Harry Potter – Latający Ford Anglia – 76424
Poteromaniacy, kolekcjonerzy i domowi mugole lubiący składać klocki – ten zestaw to czysta radość, która zaczyna się już przy otwarciu pudełka. Choć to tylko 165 elementów, LEGO udowadnia, że potrafi uchwycić atmosferę kultowej sceny z „Harry’ego Pottera i Komnaty Tajemnic” w zgrabnej, dobrze przemyślanej formie. Nie ma potrzeby kupowania większych i dużo drogich zestawów z tym kultowym dla poteromaniaków autkiem – wystarczy ten maluszek.

Podczas składania czuć, że projektanci nie próbowali wepchnąć na siłę masy elementów – układ klocków prowadzi budowniczego krok po kroku, jak lekcja eliksirów z odrobiną humoru. Możliwość zdjęcia dachu i umieszczenia w środku minifigurek Harry’ego, Rona, Hedwigi oraz Parszywka pozwala niemal od razu odtworzyć filmową podróż albo poczuć nieco magii i wykreować własną historię.

Detale takie jak otwierane drzwi, schowek na różdżki czy bagażnik dają wrażenie, że to mały, ale kompletny pojazd z realną funkcjonalnością. Dla młodszych fanów klocków lego to świetna chwila na składanie i zachęta do kreatywności, dla starszych – nieźle wyglądające autko do ekspozycji na półce.
Wiedźmin. Wydanie kolekcjonerskie – komiksowa podróż z Geraltem
Komiksy czytam rzadko, a jeżeli już, to raczej sięgam po tematy superbohaterskie – wiecie, Marvel, Batman i te sprawy. Trochę zbiegiem okoliczności ( i pewnie niesprawdzenia wcześniej ) w moje ręce trafił wyjątkowy komiks z uniwersum, które uwielbiam. Wiedźmin. Wydanie kolekcjonerskie – bo o nim mowa, historiami wraca do czasów, gdy Sapkowskiego znali najwięksi fani a nich jeszcze nie słyszał o trylogii CD Projekt. Obejmuje serie wydawane w latach 1993 – 1995. Niektórych pewnie jeszcze na świecie nawet nie było!

Są jednak takie powroty, które wywołują ekscytację. Są też takie, które każą zapytać: czy to jeszcze magia, czy już tylko sentyment? Wiedźmin to komiks, który chce konkurować z netfliksową estetyką, growym rozmachem CD Projektu czy współczesnymi albumami fantasy. To komiks, który mówi jasno: „byliśmy pierwsi”. I ma na to papiery.
Ten tom to powrót do czasów, gdy Geralt nie był jeszcze ikoną rozpoznawalną na całym świecie, a raczej lokalnym eksperymentem. Scenariusze Sapkowskiego i Parowskiego są surowe, momentami toporne, ale właśnie przez to autentyczne i ciekawe. Tu nie ma miejsca na wygładzone dialogi, jak to obecnie możemy zaobserwować w serialowych adaptacjach. Jest moralna niejednoznaczność, brutalność i świat, który nie tłumaczy się czytelnikowi z własnych zasad. Jeżeli urzekły was książki Sapkowskiego to i ten klimat się wam spodoba.

Najbardziej kontrowersyjny element tego wydania to oczywiście kreska Bogusława Polcha. Dla jednych: relikt minionej epoki. Dla innych: wizualny majstersztyk. Polch rysuje świat ciężki, gęsty od tuszu. Kadry bywają przeładowane, proporcje czasem dziwne, a mimika daleka od subtelności. Ale w tym wszystkim jest coś, czego często brakuje współczesnym komiksom fantasy: własny styl. Nowa oprawa także robi dobrą robotę. Twarda okładka, solidny papier i kompletność materiału sprawiają, że ten komiks wreszcie wygląda tak jak powinien.

Wiedźmin. Wydanie kolekcjonerskie to nie jest nostalgia sprzedawana na skróty. To powrót do surowej, nieoszlifowanej formy, która — mimo wieku — wciąż potrafi ciąć ostrzej niż niejeden współczesny hit. Komiks na pewno nie jest dla wszystkich. Jeżeli szukacie początków drogi Geratla na szczyt popularności, to warto po niego sięgnąć. Jeśli jednak jesteście po serialu i grach i oczekujecie dodatkowej kontynuacji tego trendu to możecie się nieco rozczarować. Mi czytało się świetnie i nie żałuje ani chwili spędzonej na lekturze!
[Współpraca reklamowa] Dziękujemy tantis.pl za przekazanie zestawów LEGO do recenzji.
W ich sklepie możecie znaleźć wiele zestawów LEGO!



