Nikt nie rozdaje nagród za darmo. Najnowsza propozycja od Lucky Duck, MikroMakro zdobyła planszówkowego Oscara, czyli prestiżowe Spiele des Jahres. Niepozorne pudełko skrywające czarno-biały plan i zagadki kryminalne tylko czekające na sprawnych śledczych. Czy to faktycznie jest takie wciągające?

MikroMakro to gra kooperacyjna, w której musimy rozwiązać zagadki kryminalne. Jeżeli lubicie zabawy w dedukcję, szukanie sprawców i dociekanie jak było naprawdę, to szybko się odnajdziecie. W pudełku dostajemy 16 spraw czekających na dzielnych śledczych. Otrzymujemy też plan miasta, na którym widzimy setki malutkich postaci i masę scen z ich codziennego życia. Życie to nie tylko sielanka i zdarzają się czarne owce, a bezprawie i występki szerzą się po całym mieście.

Jak gramy?

Zanim w ogóle zacząłem rozgrywkę właściwą miałem inną układankę logiczną z umieszczeniem mapy, która do najmniejszych nie należy. Na ławie miejsca nie było, odpowiednio dużym stołem nie dysponowałem, a wizja spędzenia kilku godzin na podłodze już powodowała fantomowe bóle. Dlatego wykorzystałem ścianę, i to był strzał w dziesiątkę. Nie dość, że wszystko było dobrze widoczne to jeszcze taki czarno-biały plan efektownie się prezentował i już miałem kolejkę osób chętnych sprawdzić grę.

MikroMakro zagadka z okładki

Karty znajdujące się w pudełku należy posegregować i poukładać w dołączonych kopertach. Po wybraniu sprawy odczytujemy krótkie wprowadzeniem, które zapozna nas z opisem najczęściej mówiącym o tym, gdzie znajdziemy miejsce zbrodni. Uczestnicy muszą rozwiązać zagadkę i odpowiedzieć na pytania jak doszło do zbrodni, ewentualnie dlaczego się tak stało.

MikroMakro sprawy

Do finału możemy dojść na dwa sposoby. Pierwszy to korzystanie z kart dołączonych do każdej sprawy, które zawierają pytania nawiązujące do ogólnego przebiegu naszego śledztwa. Sprawdź, czy ktoś podejrzany był w okolicy lub co ofiara robiła wcześniej. Jeżeli odpowiedzieliśmy prawidłowo, to odkrywamy następną kartę. Jeżeli się nam nie udało, to szef dochodzenia daje nam ochrzan, a pozostali kontynuują próbują dociec prawdy już bez jego udziału.

MikroMakro pierwsza sprawa

Alternatywnie możemy zupełnie zignorować karty pytań i nie używać ich w rozgrywce. Nasza ekipa po odczytaniu pierwszej karty sama musi znaleźć odpowiedzi i odkryć tajemnicę związaną ze zbrodnią. Jeżeli nam nie idzie, to oczywiście szef może odkryć kartę podpowiedzi. Po pierwszych, dość szybko rozwiązanych zagadkach zupełnie przerzuciliśmy się na ten tryb i przyznam, że takie podejście robi wspaniałą robotę. Dyskusje, podział obowiązków i gra nad stołem stały się dużo bardziej interesujące.

Wykonanie

Jestem pełen podziwu dla osoby rysującej całą mapę w MikroMakro. Poziom szczegółów, nawiązań i zwyczajnej fajności jest ogromny i potrafi zrobić wrażenie. Plan miasta jest ogromy, wydrukowany na przyjemnym w dotyku papierze, chociaż trochę podatnym na zagniecenia. Oczywiście można to potraktować jako dodatkową dozę klimatu, bo co to za zagadki kryminalne bez pogniecionych i wymiętych dokumentów. Dodana lupa jest trochę mała i w sumie skorzystaliśmy z niej tylko raz przez całą rozgrywkę.

MikroMakro lupa

 

Wrażenia

MikroMakro nie mieści się w ramach klasycznej gry planszowej. Dostajemy plan, kilkadziesiąt kart i w zasadzie to wszystko, co znajdziemy w pudełko. Jednak mechanicznie to mały diamencik, który oferuje nam kilka godzin intensywnej i wspaniałej przygody. Aż szkoda, że zagadek mamy tylko 16, i to, co dobre, niestety się kończy. Autentycznie, po rozwiązaniu ostatniej sprawy, czuliśmy smutek, że ta zabawa dobiega już końca.

MikroMakro stosik spraw

Bardzo mi się podobał klimat cichego i małego miasteczka przedstawionego w czarno-białych barwa. Przestępstwa, morderstwa kradzieże, czy knajpy z chińszczyzną są na porządku dziennym. Możemy się natknąć na masę nawiązań do współczesnego świata i przedstawienie ich w prześmiewczy sposób. Pomimo tego, że rozwiązujemy makabryczne zbrodnie czarny humor, aż się wylewa podczas trafiania na kolejne tropy, czy odczytywania motywów zbrodni.

Gra oferuje też sporo gry nad stołem. Przy prostych sprawach wszystko szło łatwo i przyjemnie, ale już przy tych bardziej złożonych często prowadziliśmy ożywione dyskusje, gdzie powinniśmy ruszyć dalej i jak to mogło wyglądać. Przyznam, że te trudniejsze sprawy były trudne, ale gdy w końcu udało się nam połączyć fakty i wejść na właściwe tory satysfakcja była niesamowita. Graliśmy w tryb bez pytań, więc samodzielnie musieliśmy wpaść na rozwiązanie, a często ponosiła nas fantazja. MikroMakro to gra, która sprawiła, że polubiłem dedukcyjne planszówki, z którymi wcześniej jakoś nie było mi po drodze.

MikroMakro plan

Gra jest prosta, jeżeli chodzi o poziom zasad, ale nie polecam siadać do niej z młodszymi graczami. Ilość symboli nawiązujących do zbrodni, czy różnych, dziwnych motywów jest duża i raczej nie nada się dla dzieci. MikroMakro to idealna gra dla grupki znajomych na nocną posiadówkę w bardziej luźnych klimatach, ale dwuosobowe zmagania też jak najbardziej dają radę. Jedyne wymagania jakie stawia przed nami gra to odpowiednie miejsce na rozłożenie mapy, dobre oświetlenie i sporo spostrzegawczości. MikroMakro po rozwiązaniu wszystkich spraw nie zaskoczy nas niczym nowym, więc z zasady jest to jednorazowe doświadczenie. Gra spokojnie wystarczy na kilka fantastycznych spotkań, a później możemy nią wciągać niegrających znajomych w planszówko we hobby.

Podsumowanie

MikroMakro to jedna z najbardziej nietypowych i nietuzinkowych gier w jakie ostatnio dane mi było zagrać. Pasjonujące sprawy i czas spędzony nad ich rozwikłanie był bardzo przyjemny i szczerze polecam wszystkim przeżyć tą fantastyczną przygodę. Dedukcja, emocjonujące rozmowy nad stołem, poszukiwanie śladów i świetny humor dały piorunującą mieszankę. Niecierpliwie czekam na kolejne miasteczka i ich tajemnice do odkrycia.

PS.: jeżeli komuś nadal mało na stronie oryginalnego wydawcy MikroMakro pojawiły się już cztery bonusowe sprawy. Dobrego nigdy dość także korzystajcie!

Może zainteresuje Cię nasza recenzja Zamków Toskanii?

Koniecznie przeczytaj też nasze wrażenia po rozgrywce w Diunę!

The Breakdown

MikroMakro to jedna z najbardziej nietypowych i nietuzinkowych gier w jakie ostatnio dane mi było zagrać. Pasjonujące sprawy i czas spędzony nad ich rozwikłanie był bardzo przyjemny i szczerze polecam wszystkim przeżyć tą fantastyczną, planszową przygodę. Dedukcja, emocjonujące rozmowy nad stołem, poszukiwanie śladów i fantastyczny humor dały nam piorunującą mieszankę. Niecierpliwie czekam na kolejne miasteczka i ich tajemnice do odkrycia.
9.0
Pros
+ nietuzinkowe podejście do gry dedukcyjnej
+ wciąga
+ emocje przy stole
+ 16 spraw o różnym stopniu trudności...
Cons
- ...których jest tylko 16
- gra jest jednorazowa i ponowna rozgrywka nie zaskoczy nas niczym nowym

No Comment

Zostaw komentarz

Previous Najlepsze aparaty pełnoklatkowe – czy warto się na nie decydować?
Next Bless: Unleashed PC - To wcale nie jest zła gra!! Prawie nowe i darmowe F2P czy dalej P2W?