Kilka podstawowych informacji o Metal Gear Solid: Gra Planszowa
Są takie tytuły i serie, których przeniesienie do planszowego świata wydaje się niemal niemożliwe. Jednak „niemożliwe” nie oznacza, że nikt nie próbuje. Gier bazujących na pecetowych i konsolowych hitach było już przecież sporo. Z tych głośniejszych – Dark Souls, Resident Evil, który błądził pomiędzy horrorem a kooperacją, czy Assassin’s Creed, które próbowało, ale ostatecznie nie zachwyciło. Na horyzoncie wspieraczkowym majaczy jeszcze Elden Ring, choć tego akurat nie miałem okazji sprawdzić bliżej. Adaptacja czegoś, co działało cyfrowo, do świata kostek i pionków jest po prostu trudna.

I wtedy wchodzi Metal Gear Solid: Gra Planszowa – całe na kartonowo, z pudłem pełnym figurek, patrolami przeciwników i próbą odtworzenia jednej z najbardziej filmowych gier w historii. I kurczę… chyba to wyszło.
Oczywiście nieidealnie, więc nie palcie jeszcze innych tytułów w piwnicy. Ale podczas rozgrywki naprawdę miałem momenty, w których czułem, że nie gram w kolejnego ameri z toną plastiku na głośnej licencji, tylko faktycznie próbuję przemknąć Snake’em przez kolejne korytarze. CMON i Emerson Matsuuchi wykonali tutaj kawał dobrej, choć piekielnie trudnej roboty. Bo zamiast zrobić prostą grę akcji, postawili na skradanie. A skradanie w planszówkach to temat równie niewdzięczny co napisanie dobrej fabuły w grach komputerowych. Z takich skradankowych planszówek dobrze wspominałem Alone, ale MGS robi to zdecydowanie lepiej.

Metal Gear Solid: Gra Planszowa to kooperacyjna gra kampanijna dla 1–4 graczy wydana przez nasze rodzime Portal Games (oni jednak lubią ameri niemal tak samo jak euro 😊), odtwarzająca wydarzenia z pierwszego Metal Gear Solid z konsoli PlayStation. Osobiście nigdy nie byłem wielkim fanem serii – i nie dlatego, że się od niej odbiłem. Po prostu zawsze wybierałem coś innego i jakoś nie było okazji nadrobić zaległości. Sama planszówka podzielona jest na misje – część z nich to klasyczne etapy skradankowe, inne są pełnoprawnymi walkami z bossami. Po drodze odblokowujemy nowy sprzęt czy towarzyszy. Brzmi prosto, bez przekombinowania i zwyczajnie działa.

Rozgrywka w MGS opiera się na systemie akcji. Każda postać posiada 4 punkty akcji na turę i wydaje je na ruch, ataki, interakcje, skradanie czy używanie wyposażenia. Większość scenariuszy opiera się jednak nie na wesołej eksterminacji wszystkich zomb… chwila, to nie to uniwersum, choć logo CMON na pudełku mogłoby sugerować inaczej 😉 Wręcz przeciwnie – tutaj kluczowe jest unikanie alarmu. I to jest najlepsza część gry.

Strażnicy poruszają się według określonych zasad patrolu. Każdy ma kierunek patrzenia oraz linię wzroku. Jeśli gracz wejdzie w pole widzenia przeciwnika albo wygeneruje zbyt dużo hałasu, sytuacja robi się dość nieciekawa. Hałas został tutaj zrealizowany naprawdę dobrze. Niektóre akcje – bieganie, strzelanie czy gwałtowne interakcje – wymagają rzutu kostką hałasu. Możecie zrobić wszystko perfekcyjnie, zaplanować każdy ruch, a mimo to pechowy wykrzyknik uruchomi reakcję strażników. Czasem wszystko idzie zgodnie z planem, a czasem jedna kostka zamienia idealną infiltrację w paniczną ucieczkę przez pół mapy. I właśnie tutaj przebiega główna linia sporu między fanami a przeciwnikami gry – dla jednych to świetny klimat i napięcie, dla innych zbyt duża losowość.

Unikanie strażników jest świetną łamigłówką. Gra wymusza planowanie kilku ruchów naprzód, obserwowanie patroli, kontrolowanie pola widzenia i zarządzanie ryzykiem. Bardzo podobają mi się też same postacie, z których każda ma coś unikalnego. Dzisiaj asymetryczność jest już właściwie standardem w tego typu grach, ale nadal dobrze zaprojektowane różnice między bohaterami robią robotę. Snake specjalizuje się w cichych eliminacjach przeciwników, z kolei Meryl łatwiej unika wykrycia. Dzięki temu kooperacja faktycznie ma sens i każdy gracz ma swoje zadania do wykonania.
Oprócz etapów skradankowych na osobny akapit zasługują bossowie. Walki z nimi mają własne zasady, talie zachowań oraz unikalne mechaniki. Każdy z napotkanych przeciwników czymś się wyróżnia i próbuje oddać charakter starć znanych z cyfrowego oryginału. Jeśli ktoś grał w klasyczne MGS-y, to mniej więcej wie, czego może się spodziewać.

Sama kampania została zrealizowana poprawnie. Dla fanów serii będzie wiernym odwzorowaniem przygód Snake’a i kopalnią nawiązań oraz easter eggów. Misje są jednak dość liniowe i nie dają ogromnej swobody działania. Podobnie wygląda regrywalność – niby jest, ale dość specyficzna. Misje można przechodzić różnymi drogami, odblokowywać nowe wyposażenie i wracać do wcześniejszych scenariuszy z innym sprzętem. Są też misje VR. Tylko że ostatecznie i tak często wykonujemy bardzo podobne czynności. Trochę dziwnie wypada też skalowanie liczby graczy w niektórych scenariuszach.

Na plus zasługuje natomiast tryb solo. W sumie trudno się dziwić – Snake zawsze był samotnikiem. Administracyjna obsługa gry przez jedną osobę działa zaskakująco dobrze i nie zamienia rozgrywki w excela. Co więcej, miałem momenty, w których ciche, samotne przechodzenie kolejnych korytarzy dawało mi największą frajdę z całej planszowej wersji MGS.
Jeśli chodzi o wykonanie, to jak na CMON przystało – jest dobrze. Figurki? Świetne. Ilustracje? Bardzo klimatyczne. Czytelność planszy? Na szczęście całkiem dobra. Atmosfera? Gęsta jak mgła na Shadow Moses. Pudło pęka od plastiku, a całość prezentuje się bardzo efektownie na stole. Z drugiej strony, jak to zwykle bywa z CMON-em, dostajemy też ogromne pudełko, masę żetonów, które trudno sensownie poukładać. Na deser mamy też dość długi setup.
Metal Gear Solid: Gra Planszowa nie jest grą idealną, ale za aspekt skradankowy kupiła mnie całkowicie. Nawet najlepiej przygotowana infiltracja może zakończyć się katastrofą przez pechowy rzut kostką, jednak klimat skradania, napięcie towarzyszące rozgrywce i zaskakująco dobre oddanie ducha cyfrowego Metal Gear Solid sprawiają, że naprawdę można świetnie bawić się przy planszy. W skali od 1 do 10, Metal Gear Solid miałby u mnie solidną 8!
Warto sprawdzić.
[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA] Dziękujemy wydawnictwu Portal Games za przekazanie gry do recenzji.




