Planet of Lana 2 – Recenzja – Gra ładna i nijaka


Planet of Lana 2 to kontynuacja uroczej platformowej gry przygodowej, w której ponownie wcielamy się w Lanę, a u jej boku niezmiennie stoi urocza istotka o imieniu Mui. Pierwsza część zdobyła sympatię graczy dzięki swojej atmosferze, prostocie i charakterystycznej oprawie, dlatego sequel miał przed sobą całkiem konkretne zadanie — odświeżyć znaną formułę, ale jednocześnie nie zgubić tego, co wcześniej działało. Pytanie tylko, czy Planet of Lana 2 faktycznie oferuje coś ciekawego i oryginalnego, czy może jest po prostu bezpiecznym powtórzeniem sprawdzonego pomysłu? Zapraszam do recenzji gry opartej na wersji na PlayStation 5.

Akcja Planet of Lana 2 rozgrywa się jakiś czas po wydarzeniach z pierwszej odsłony. Nasza dzielna bohaterka razem z siostrą wybiera się na coś w rodzaju urbexu do opuszczonego wraku statku kosmicznego. To właśnie tam zaczynają wychodzić na jaw pierwsze tropy dotyczące prawdziwego pochodzenia ludzi zamieszkujących tę planetę i powodów, dla których świat ten od dawna zmaga się z kolejnymi problemami. Lana, napędzana ciekawością i chęcią odkrycia prawdy, rusza na poszukiwanie kolejnych fragmentów tej układanki, by wreszcie zrozumieć, skąd naprawdę pochodzą zarówno ona, jak i jej wierny towarzysz Mui. Sytuację komplikuje jednak fakt, że jej siostra zapada na tajemniczą chorobę wywołaną promieniowaniem niezwykłego minerału wydobywanego przez pobliskie, wrogie plemię. W ten sposób fabuła prowadzi nas dwoma równoległymi torami — jednym bardziej osobistym i emocjonalnym, a drugim skupionym na tajemnicach świata. Co ważne, oba te wątki są interesujące i ostatecznie prowadzą do tego samego punktu.

Planet of Lana 2 - ładna, ale nudna? | Recenzja PS5

Historia w Planet of Lana 2 potrafi zaciekawić, ale najmocniej wyróżnia się tutaj sposób prowadzenia narracji. Bohaterowie posługują się obcym, niezrozumiałym dla nas językiem i jest to oczywiście zabieg celowy. Twórcy wyraźnie chcieli, by gracz sam interpretował część dialogów, emocji i sensów ukrytych w tej opowieści. Gra oferuje polską wersję językową, ale nawet bez niej bez większego problemu dałoby się komfortowo przejść całość. W praktyce napisów jest tutaj bardzo mało — poza wprowadzającym intrem praktycznie wszystko opowiadane jest obrazem, gestem, sytuacją i symbolami. Później pojedyncze komunikaty pojawiają się jeszcze w dzienniku, a zagadki tłumaczone są głównie przy pomocy ikon, rysunków i prostych oznaczeń. To ciekawy pomysł, choć nie zawsze działa tak dobrze, jak powinien, bo przez ten dystans trudniej naprawdę zżyć się z bohaterami.

Tego typu instrukcje to jedyny tekst, jaki spotykamy w grze.

Sama rozgrywka to klasyczna platformowa gra przygodowa, czyli gatunek, który widzieliśmy już dziesiątki, jeśli nie setki razy. Naszym głównym zadaniem jest po prostu przemieszczanie się przed siebie, pokonywanie przeszkód i realizowanie kolejnych celów stawianych przez grę. Nieodłącznym kompanem pozostaje Mui — tajemniczy, słodki i jednocześnie bardzo ważny dla rozgrywki towarzysz Lany. W trakcie zabawy zwiedzamy urocze lokacje, rozwiązujemy nieskomplikowane zagadki środowiskowe, czasem uciekamy przed robotami, a czasem przejmujemy kontrolę nad rybką, dronem albo innym elementem otoczenia. I na papierze wszystko brzmi całkiem dobrze. Problem w tym, że Planet of Lana 2 jest po prostu przerażająco nudna. Dosyć szybko gra traci tempo, a my zaczynamy zwyczajnie ziewać. Historia opowiadana w obcym języku nie pomaga zbudować silniejszej więzi z postaciami, przez co trudniej naprawdę zaangażować się w ich losy. Do tego dochodzi sposób animacji bohaterów — estetyczny, ale jednocześnie bardzo nijaki i pozbawiony wyrazistego charakteru. W efekcie nawet na tle interesującego świata Lana i jej towarzysze wypadają zwyczajnie blado.

Na plus trzeba zaliczyć to, że gra oferuje całkiem zróżnicowane obszary do eksploracji i nie zamyka nas przez całą przygodę w jednym typie scenerii. Raz przemierzamy lasy, innym razem trafiamy w zaśnieżone góry, później oglądamy ruiny, wysypiska czy bardziej przemysłowe zakątki. Tylko że znów — wszystko to jest po prostu ładne, ale rzadko kiedy robi większe wrażenie. Nie jest to ten typ oprawy, przy którym człowiek co chwilę zatrzymuje się tylko po to, by nacisnąć przycisk do robienia screenshotów. Fajnym urozmaiceniem są za to momenty związane z wodą. Lana może pływać, ale Mui za wodą nie przepada, więc trzeba kombinować, jak bezpiecznie przenieść go dalej. W pewnym momencie popływamy nawet łodzią podwodną, co stanowi miłą odskocznię od standardowego schematu.

Pływanie pod wodą to trochę ciekawsze momenty w grze, bo musimy pilnować naszego poziomu powietrza.

Zagadki w Planet of Lana 2 są całkiem udane i to one w dużej mierze ratują tę przygodę przed kompletną nijakością. Czasami rzeczywiście trzeba zatrzymać się na dłużej i chwilę pomyśleć, zanim znajdziemy rozwiązanie, ale od razu zaznaczę — to nadal nie jest poziom The Talos Principle ani żadnego innego wybitnego logicznego tytułu. Nie ma tu łamigłówek, od których zagotuje się Wam mózg. Mimo to trzeba oddać twórcom, że bardzo rozsądnie rozplanowali ich powtarzalność. Poszczególne motywy wracają najwyżej dwa albo trzy razy, więc nie mamy poczucia, że przez pół gry rozwiązujemy dokładnie ten sam problem w trochę innym miejscu. Jeśli uciekamy przed ulami, to tylko przez krótki fragment. Jeżeli trafiamy do lokacji z niebezpiecznymi śnieżycami, to też nie ciągnie się to bez końca — pojawiają się raptem trzy większe sekwencje, a każda kolejna jest odrobinę bardziej wymagająca od poprzedniej. Dzięki temu gra regularnie podrzuca nam coś nowego i przynajmniej w tych momentach nie daje zasnąć.

I właśnie to jest największy plus całej rozgrywki. Zwiedzanie tych ładnych, ale jednocześnie dość monotonnych obszarów bywa zwyczajnie nużące, a zagadki są jedyną sensowną odskocznią od tej rutyny. Co ważne, nie zdążą nam się one znudzić, bo gra w odpowiednich momentach zmienia zasady i wrzuca nowe wyzwania. Szkoda tylko, że pomiędzy kolejnymi sekcjami z łamigłówkami dzieje się tak niewiele. W praktyce przez sporą część zabawy po prostu idziemy dalej i czekamy, aż znowu wydarzy się coś ciekawszego. Jedynym prawdziwym promyczkiem w tej dość sennej przygodzie jest Mui. To absolutnie najbardziej uroczy element całej gry — świetnie animowany, pełen prostych pisków i dźwięków, reagujący na nas w taki sposób, że trudno się do niego nie przywiązać. Mui przypomina trochę małego kotka, który patrzy na nas jak na największy skarb, pilnuje każdego naszego ruchu i którego w każdej chwili możemy pogłaskać. I szczerze mówiąc, w wielu momentach to właśnie on ciągnął mnie dalej przez tę historię.

Zwiedzimy różne biomy, ale to nie znaczy, że gra stanie się mniej monotonna.

Oprawa graficzna Planet of Lana 2 bardzo dobrze oddaje charakter całej gry. Jest ładna, schludna, czytelna i momentami naprawdę ma swój styl, ale ostatecznie okazuje się równie monotonna jak sama rozgrywka. Mimo że odwiedzamy różne biomy, całość rzadko kiedy potrafi czymkolwiek zaskoczyć wizualnie. Najlepiej wypadają wybrane animacje — na przykład pajęcze, wrogie maszyny albo futrzane stworzonka, które Mui może przejmować, by pomagały nam przy zagadkach związanych z ogniem. Problem polega na tym, że twórcy bardzo słabo wykorzystali potencjał drugiego planu. Przez większość czasu w tle widzimy po prostu drzewa, niebo albo inne mało angażujące elementy. Od czasu do czasu coś gdzieś przeleci, coś się poruszy albo mignie jakaś aktywność, więc widać, że możliwości były. Po prostu nikt nie zrobił z nich pełnego użytku. A szkoda, bo przy tak spokojnej i wręcz sennej strukturze rozgrywki to właśnie tło mogłoby budować klimat, odwracać uwagę od monotonii albo po prostu utrzymywać nasze zainteresowanie światem.

Gra czasami bawi się drugim i pierwszym planem, ale i tak nie można powiedzieć, by coś więcej tutaj się działo.

W Planet of Lana 2 dzieje się tak niewiele, że nawet napisanie tej recenzji było dla mnie momentami całkiem sporym wyzwaniem. Bo co właściwie powiedzieć o grze, w której przez większość czasu po prostu się idzie, rozwiązuje proste zagadki, a historia opowiadana jest za pomocą pojedynczych dźwięków w obcym języku? I to chyba najlepiej podsumowuje ten tytuł. Planet of Lana 2 nie jest złą grą. To nie jest produkcja zepsuta, niedokończona czy pełna błędów. To po prostu gra nijaka — poprawna, ale pozbawiona charakteru, pazura i efektu wow. Potrafi od czasu do czasu zaskoczyć fabularnie, ma kilka naprawdę przyjemnych momentów, a do tego jest wykonana solidnie i zgodnie ze sztuką. Tylko że to wciąż za mało, by zapadła w pamięć na dłużej. W Planet of Lana 2 warto zagrać, jeśli naprawdę polubiliście pierwszą część albo po prostu macie słabość do przygodówek z prostymi zagadkami. Nie jestem jednak przekonany, czy warto kupować ją w premierowej cenie. Jeśli pojawi się w dużej promocji albo trafi do PlayStation Plus, wtedy jak najbardziej można dać jej szansę. Trzeba tylko pamiętać, że będzie to przygoda raczej spokojna, momentami ładna i poprawnie zrobiona, ale jednak wyraźnie nudna i pozbawiona większego charakteru.

Podsumowanie

Planet of Lana 2 to ładna i poprawnie zrobiona przygodówka, której najbardziej brakuje charakteru, tempa i prawdziwych emocji.
Ocena Końcowa 6.0
Pros
- Ciekawy sposób na narracje wciągającej historii
- Całkiem niezłe zagadki
- Zróżnicowane wyzwania i akty do zwiedzania
- Ładna muzyka i dialogi w obcym języku
- Uroczy Mui
Cons
- Nudna, bez charakteru i pazura
- Monotonne obszary do zwiedzania
- brak jakiegoś emocjonalnego przywiązania do bohaterów (z wyjątkiem Mui)
Poprzednio Crimson Desert – łowienie ryb, wędki i legendarne ryby. Kompletny poradnik
Następny VOD w marcu 2026 - Netflix, HBO Max, Disney, Prime, Apple!