Space Haven to całkiem oryginalna gra, w której budujemy własny statek kosmiczny, zarządzamy załogą i eksplorujemy kosmos na swoich zasadach. Czy warto zainteresować się takim sandboxem, nawet jeśli nie jesteście fanami produkcji dających czasami aż za dużo swobody? Zapraszam do recenzji gry Space Haven w wersji na Steam!
Space Haven już na początku zabawy daje nam prosty wybór: czy chcemy podążać z flotą Exodus i wykonywać dla niej zadania, czy może olać cały scenariusz i bawić się samemu w formie pełnoprawnego sandboxa. Wcześniej jednak przyjdzie nam zobaczyć nasz statek, a właściwie stateczek, albo nawet bardziej kosmiczną platformę. Kilka ważnych elementów niezbędnych do funkcjonowania, mały magazyn, stocznia dla promu oraz kapsuł wydobywczych i to właściwie wszystko. Ziemia nie nadaje się już do życia, ludzkość ucieka z planety, a my na tej starej platformie, na której nie możemy nawet porządnie zdjąć skafandrów, musimy podjąć decyzję, co dalej.

To jest właśnie dobry moment, żeby poważnie potraktować samouczek i przejść go w całości, bo tłumaczy nie tylko podstawy gry, ale też kilka bardzo przydatnych sztuczek, które realnie pomogą Wam na starcie. Space Haven potrafi od pierwszych minut przytłoczyć liczbą systemów, ikon, zasobów i zależności, ale jednocześnie daje poczucie, że każda kolejna odkryta mechanika faktycznie ma sens. Gra posiada całkiem ciekawą kampanię fabularną, chociaż nie ma co się oszukiwać: Space Haven to przede wszystkim czysty sandbox. Nawet po ukończeniu głównego wątku i znalezieniu domu dla nas oraz floty Exodus możemy przejść do czegoś, co da się luźno nazwać Nową Grą Plus. Wtedy podróżujemy tym samym statkiem, ale poziom trudności gry jest trochę wyższy.

Space Haven posiada polską wersję językową i bardzo dobrze, bo bez niej osoby nieznające dobrze angielskiego mogłyby się tutaj mocno odbić. Gra potrafi rzucać pojęciami, które nie zawsze są od razu jasne, ale praktycznie przy każdym elemencie znajdziemy mały znaczek z dodatkowymi informacjami. Możemy go rozwinąć i przeczytać nie tylko opis danego przedmiotu, ale też dowiedzieć się, jak go wykorzystać albo gdzie go stworzyć. Space Haven bardzo przytłacza na początku, ale ma też satysfakcjonującą krzywą uczenia, bo sami stopniowo odkrywamy kolejne systemy i zależności między nimi.
Space Haven to gra strategiczna, w której naszym głównym zadaniem jest zarządzanie zadaniami realizowanymi przez członków załogi. To my decydujemy, czy produkują oni przedmioty, rozbudowują kadłub statku, naprawiają uszkodzenia, czy wydobywają rudę z asteroid. Pracownicy zajmują się tym sami w ramach swojego harmonogramu, który możemy oczywiście zmieniać, podobnie jak przydział obowiązków. Możemy ustawiać im priorytety albo wręcz zakazywać wykonywania niektórych czynności. Przykładowo, jeżeli nasza ambitna pilotka Katarzyna ma niskie statystyki związane z logistyką i produkcją, to najlepiej zakazać jej takich zadań, bo dobrze wiemy, że lubi upuszczać przedmioty na ziemię. Jej radosna twórczość niedoszłego inżyniera może też bardzo szybko doprowadzić do katastrofy. Space Haven nie prowadzi nas za rękę w każdej takiej sytuacji. Sami musimy dostrzec te zależności i wyciągnąć z nich wnioski.

Najważniejszym zadaniem w Space Haven nie będzie jednak prowadzenie floty Exodus, tylko dbanie o własny statek. Gra nie tłumaczy wszystkiego, nawet w samouczku, i dopiero przy dłuższej zabawie zobaczymy, jakie błędy popełniliśmy na początku. Przykładowo, sposób rozbudowy statku jest kluczowy dla jego późniejszego funkcjonowania. Czy ma to być wielofunkcyjna jednostka do eksploracji dalekiej przestrzeni, na której sami wyprodukujemy wszystko? A może stworzymy okręt wojenny i zajmiemy się pirackim rzemiosłem? Możemy też zostać po jasnej stronie mocy i polować na piratów, by potem oddawać ich w ręce władz.
Problemem jest jednak to, że Space Haven rozkręca się bardzo powoli, przez co bywa momentami żmudne. Większość odwiedzanych obszarów ma jakieś wraki oraz asteroidy, więc zawsze znajdziemy coś do roboty, ale od pewnego momentu robimy głównie podobne czynności. Nasz statek coraz bardziej pęcznieje i rozrasta się w niekontrolowany sposób, bo ciągle dobudowujemy nowe moduły, przenosimy obiekty i próbujemy zachować chociaż odrobinę estetyki oraz funkcjonalności tej naszej kosmicznej bestii. Ta pętla potrafi być bardzo wciągająca, ale jak wspominałem, tylko do pewnego momentu. Space Haven nie jest czystym survivalem, ale łatwo tutaj umrzeć z wielu powodów. Najczęściej zabraknie nam jakichś zasobów, czasami oszaleje któryś członek załogi, a innym razem podczas zwiedzania wraku w przestrzeni kosmicznej trafimy na obcych albo zbuntowane maszyny. Gra posiada jednak system autozapisu i trzyma nawet kilka zapisów wstecz, więc rzadko dochodzi do sytuacji, w której przegrywamy na amen.

Długofalowe problemy mogą się oczywiście zemścić, ale nawet wtedy Space Haven często próbuje wyciągnąć do nas pomocną dłoń. Przykładowo, jeżeli zabraknie nam paliwa albo energii, to może dziwnym przypadkiem pojawi się statek handlowy z potrzebnymi surowcami. Co ciekawe, gra oferuje też możliwość stworzenia kilku jednostek w naszej grupie, a nie tylko jednego okrętu. Jeżeli chcemy mieć oddzielnie lotniskowiec, kosmiczną szklarnię albo zakład wydobywczo-przetwórczy, to możemy to zrobić. To już jednak wyższa szkoła jazdy, wymagająca wielu zasobów i członków załogi, a o tych ostatnich wcale nie jest łatwo.
Space Haven posiada blokową strukturę z pewnymi szczegółami i lekkim pixelartowym wykończeniem, przez co trochę przypomina kultowe FTL: Faster Than Light. Gra jest przy tym ładnie animowana. Nasza załoga, która ciężko pracuje na lepsze jutro, wygląda świetnie, a do tego możemy włączać różne warstwy oraz ściany okrętu, dowolnie przybliżać i oddalać kamerę oraz bardzo wygodnie kontrolować widok. Dzięki temu grafika jest czytelna i zawsze możemy ustawić kamerę tak, by widzieć dokładnie to, co w danym momencie jest nam potrzebne. Space Haven posiada też przyjemny soundtrack, ale raczej nie taki, który puścicie sobie w tle do pracy albo do słuchania poza grą. To po prostu sympatyczne udźwiękowienie i dobre tło, które lekko umila nam codzienną robotę w kosmosie. Na minus, przynajmniej osobiście, muszę zaliczyć brak osiągnięć Steam. Wiem, że nie każdy jest ich fanem i nie każdy zwraca na nie uwagę, ale ja lubię je zdobywać, zwłaszcza że Space Haven aż prosi się o kilka ciekawych wyzwań związanych z eksploracją, przetrwaniem, rozbudową statku czy prowadzeniem własnej floty.

Space Haven to bardzo specyficzna gra, która z jednej strony pozwala nam samodzielnie tworzyć własną przygodę, a z drugiej daje też możliwość podążania scenariuszem przygotowanym przez twórców. Nawet wtedy nie musimy jednak szczególnie się nim przejmować i możemy grać po prostu po swojemu. Gra daje prawdziwą możliwość zbudowania własnego statku, a z czasem nawet całej floty, dokładnie tak, jak chcemy. Sami podejmujemy decyzję, czym ma być nasza jednostka i jaką rolę odegra w tym dziwnym, nieprzyjaznym kosmosie. Moja dzielna Roszponka stała się wielozadaniową jednostką eksploracyjną, której załoga chce doświadczyć wszystkiego, co oferuje kosmos, ale jednocześnie ciągle brakuje jej zasobów. Mam za to dużo przedmiotów na handel, więc w momencie tworzenia tej recenzji powoli zbliżam się do etapu, w którym będę podróżować pomiędzy układami, wykonywać różne zadania i zdobywać kolejne surowce potrzebne do dalszego rozwoju statku. I chyba właśnie w tym najlepiej widać siłę Space Haven. To nie jest gra dla każdego, bo potrafi być powolna, przytłaczająca i powtarzalna, ale jeżeli lubicie sandboxy, zarządzanie załogą, budowanie własnych historii oraz ciągłe poprawianie projektu, który pięć godzin wcześniej wydawał się genialny, to możecie tu przepaść na bardzo długo.
Podsumowanie
Pros
- Budujemy i robimy co chcemy, gra prawie nigdy na nas nic nie wymusza
- Dużo automatyzacji przy sporej liczbie manualnych mechanik
- Dające satysfakcję krzywa uczenia i samodzielne odkrywanie zależności
- Bardzo dużo różnych możliwości rozwiązywania problemów i ciekawych mechanik
Cons
- Brak osiągnięć



