Styx: Blades of Greed – Recenzja – Goblin z chrakterkiem?


Styx: Blades of Greed to kontynuacja popularnej serii gier o goblinie złodzieju z pewnymi wyjątkowymi umiejętnościami. Sprawdzamy, czy seria dzisiaj jest w stanie przyciągnąć nowych graczy oraz jak tego typu rozgrywka sprawdza się na konsolach nowej generacji. Zapraszam do recenzji gry Styx: Blades of Greed w wersji na PlayStation 5!

Gra opowiada historię tytułowego Styxa, goblina będącego nie tylko zwykłym złodziejem, ale też posiadającego moc wchłaniania magicznych kryształów kwarcu. Nasz heros wraz z towarzyszami, z którymi prowadził walkę w prologu, rozbija się u podnóża miasta na murze i naszym zadaniem będzie najpierw znalezienie sposobu ucieczki z tej podniebnej metropolii, a potem kradzież pozostałych kryształów kwarcu. Te za każdym razem sprawiają, że główny bohater przez chwilę rozmawia z tajemniczą istotą związaną z kryształami i tak, zdanie po zdaniu, będziemy poznawać tajemnicę związaną z tą mocą. Trochę to przypomina Avowed, gdzie główny bohater w snach rozmawiał z tajemniczą istotą, próbującą zrozumieć to, co dzieje się w prawdziwym świecie. Główny bohater jest fantastyczną postacią, ma świetnie zrobione dialogi, posiada niezły charakter i jest przy tym niesamowicie arogancki oraz pewny siebie. Od razu po nim widać, że nie z jednego pieca chleb jadł i lepiej z nim nie zadzierać.

Styx: Blades of Greed – Recenzja | Goblin z Charakterem? | PS5 [PL]

Mam duży żal do twórców Styx: Blades of Greed, ponieważ ci nie przygotowali żadnego solidnego wstępu fabularnego dla graczy. Jeżeli w poprzednie części graliście lata temu, to będziecie mieli sporo problemów z nadążeniem za historią. Gra zaczyna się w momencie końca poprzedniej części, gdzie Styx walczy na pokładzie sterowca przeciwko mrocznemu elfowi. Potem pojawia się golem, rozbija ich statek i wtedy zaczyna się gra. Po drodze dowiadujemy się wiele o bieżącej sytuacji, ale nic o przeszłości. Padają różne sformułowania, takie jak zielona plaga, inkwizycja czy też właśnie kwarc, ale bohaterowie nawet słowem nie zająkną się, by wytłumaczyć, o co chodzi. W grze brakuje też kodeksu, który mógłby nam pozwolić zrozumieć to, co się dzieje. A szkoda, bo historia jest ciekawa na tyle, że chcesz ją poznać, a świat rozbudowany i pełen ciekawostek, których niestety odkrycie tylko stworzy nowe wątki historii, ale nie przypomni nam tych starych. Do tego dialogi są świetne, a bohaterowie barwni i charakterni – przyłączy się do nas krasnolud, który stracił swój sterowiec, tajemnicza rzemieślniczka badająca kwarc, przewodniczka buntowników czy wcześniej wspomniany drow, który teraz kręci się po naszym sterowcu i pyskuje do nas, gdy zagadamy. Czemu jednak twórcy nie chcieli nam bardziej przedstawić i wprowadzić tych bohaterów?

Styx nawet zwisając nie jest bez ruchu, czasami zagląda, czasami się podrapie – jest bardzo żywym bohaterem.

Pomimo tego, jak wielką, nawet niecodziennie wielką, uwagę twórcy przeznaczyli na stworzenie barwnego i unikalnego świata fantasy, to jednak rozgrywka i gameplay są najważniejsze w Styx: Blades of Greed. Jest to gra skradankowa, gdzie będziemy eksplorować trzy nieduże, ale bardzo dobrze zaprojektowane mapy. W ten sposób gracze otrzymają różne wyzwania, gdzie na przykład w mieście zbudowanym na konarach drzew, przy ziemi będą krążyć ślepe żuki, mające jednak bardzo wrażliwy słuch, natomiast w mieście na murze będziemy uważać, by nie spaść w przepaść przy skokach między poszczególnymi modułami. Naszym bohaterem będziemy sterować z kamery trzecioosobowej, a Styx będzie posiadał dziesiątki różnych sztuczek oraz sposobów, by podkradać się i eliminować przeciwników. Z czasem oczywiście odblokujemy też nowe sztuczki, bo gra posiada system rozwoju bohatera oparty na trzech oddzielnych drzewkach – umiejętności, narzędzi oraz magii opartej na znajdowanych kryształach kwarcu.

Potężną umiejętnością do odblokowania jest cicha eliminacja wrogów ze skrzyni i natychmiastowe szybkie chowanie ich do pojemnika – nie ma ciała, nie ma hałasu.

Nasz goblin jest fantastycznie animowany i bardzo miło się patrzy na jego ruchliwość podczas rozgrywki oraz drobne szczegóły. Zwisając z krawędzi, czasami zajrzy delikatnie, a będąc w skrzyni, będzie robić do nas różne miny. Do tego gra posiada dziesiątki ciekawych mechanik, które same musimy odkryć. Przykładowo, jeżeli schowamy się do skrzyni i wróg ją otworzy, to możemy użyć umiejętności niewidzialności, by zniknąć mu z oczu na parę sekund, przez co zamknie skrzynkę i pójdzie nas szukać gdzieś indziej. Możemy też na przykład ukryć naszego klona w szafie, który zaatakuje przechodzącego wroga, a jeżeli zasadzimy się sami na potężnego wroga, który nie umiera od jednego dźgnięcia, to jeżeli wymanewrujemy go na ukrytego klona, to ten dobije wcześniej zaatakowanego przez nas przeciwnika. Możliwości są olbrzymie i gra zachęca do zabawy. Do tego zabijanie wrogów w zasadzie nic nam nie daje, więc to od nas zależy, czy chcemy to robić, czy nie – cały rozwój bohatera opiera się jedynie na robieniu zadań oraz uważnej eksploracji świata gry. No i na dodatek wrogowie się nie odradzają, więc jeżeli raz ich wyeliminujemy, to na zawsze będziemy mieli otwartą dla nas ścieżkę. To nasza decyzja, czy chcemy to robić, czy też nie.

Styx jest albo bardzo cichy, albo przeciwnicy bardzo głupi.

Niestety sterowanie w Styx: Blades of Greed wcale nie jest takie responsywne, jak powinno być przy grze nastawionej na precyzję. Pomimo licznych oznaczeń oraz teoretycznie dobrze widocznych skarp i kryjówek goblin nie zawsze reaguje na nasze polecenia tak, jak powinien. Najgorzej jest, kiedy dochodzi do walki, a my się skradaliśmy – jeżeli myślicie, że goblin automatycznie przejdzie do trybu walki, to się mylicie. Najpierw musicie wyłączyć kucanie i skradanie, a potem wyjąć nóż poprzez zaznaczenie wroga – inaczej nie będziemy mogli np. wykonywać uników. Jest to bardzo problematyczne, kiedy ktoś nas zauważy i zaczniemy walczyć, bo przez chaos nie możemy skupić się na unikach, a na procedurze aktywacji trybu walki. Do tego goblin pada po dwóch–trzech uderzeniach, ale to akurat dobrze i ma sens. Nasz bohater jest cichym złodziejem i zabójcą, a nie szturmowcem do walki, i nawet pojedynek ze zwykłym żołnierzem szybko kończy się przegraną – wrogowie biją mocno i szybko, nie dają nam przerwy na zastanowienie.

Szkoda tylko, że AI wrogów jest dobre jedynie w walce. Podczas eksploracji, kiedy odkryją nasze działania, zachowują się bardzo nierówno. Jeżeli wróg zginie przez wypadek – np. spadające skrzynie albo zatrute jedzenie – to nie powiążą go z zabójcą, a nawet usłyszymy ich wypowiedzi, że sama sobie ofiara była winna albo miała pecha. Jeżeli jednak znajdą oni zadźgane ciało, to szybko zaczną nas szukać. Problem jest taki, że świat jest skonstruowany tak, że trzeba mieć naprawdę pecha, by wpaść w łapy wroga. Nasz goblin biega bardzo szybko, ma sporo asów w rękawie, jak np. umiejętność niewidzialności czy kontroli umysłu, a na dodatek mapa jest usiana miejscami, gdzie wróg nas nie dosięgnie. Możemy dosłownie wyjść z kanałów, zadźgać jednego z wrogów na oczach innych i zaraz tam uciec, by po chwili przeciwnicy wrócili do swoich zajęć, a w szeregu wrogów powstanie duża luka, która pozwoli nam na ich eliminację pojedynczo.

Zrzucenie żyrandola na głowy wrogów to prostsze rozwiązanie, czasami warto poszukać czegoś bardziej skomplikowanego… lub rzucić butelkę, by paru wrogów się zgromadziło w jednym miejscu.

W podsumowaniu jednak powiem Wam coś, czego się raczej nie spodziewaliście. Styx: Blades of Greed to jedna z tych gier, które naprawdę mi się podobają nawet pomimo ich licznych wad. Jest to trochę efekt Gothica, gdzie błędy i problemy budują niecodzienną rozgrywkę i wrażenia z niej płynące. Gra jest ciekawa, pozwala się bawić jej światem, a małe konsekwencje naszych błędów i możliwość swobodnego zapisu gry sprawiają, że możemy nim w zasadzie dowolnie eksperymentować. To sprawia, że przez te 20 godzin zabawy, jakie oferuje Styx: Blades of Greed, nie nudziłem się i nawet nie frustrowałem, bo każda przegrana sprawiała, że po prostu wczytywał się zapis gry sprzed kilkudziesięciu sekund i podekscytowany zaczynałem szukać nowych, coraz bardziej zwariowanych sposobów przechodzenia kolejnych etapów i szukania zaginionego kwarcu. Jeżeli szukacie wyjątkowej gry i jesteście w stanie przymknąć oko na niektóre jej problemy, to Styx: Blades of Greed może Wam zapewnić naprawdę udany weekend.

Styx: Blades of Greed możesz kupić w Sklepie z Grami

Podsumowanie

Niedoskonała, ale wciągająca — Styx wciąż ma pazur.
Ocena Końcowa 7.0
Pros
- Świetna historia i ciekawi bohaterowie
- Znakomite i klimatyczne dialogi
- Główny bohater jest cudownie animowany
- Bardzo dobrze zaprojektowany świat gry
Cons
- Mało responsywne sterowanie
- Problematyczny system walk
- Brak wprowadzenia do fabuły
- Słabe AI przeciwników
Poprzednio Ghost Keeper – Solidne fundamenty i ogromny potencjał, ale to dopiero początek
To jest najnowszy artykuł.