Darwin’s Paradox to wyjątkowa gra przygodowa, w której kierujemy poczynaniami uroczej, choć anonimowej ośmiornicy. Przez splot niefortunnych wydarzeń musi ona uciekać z fabryki przetwórstwa żywności morskiej. Czy ta przygoda dostarczyła nam tyle frajdy, by wspominać ją naprawdę ciepło? Zapraszam do recenzji Darwin’s Paradox opartej na wersji na PlayStation 5!
Nazwa Darwin’s Paradox bardzo dobrze oddaje to, czym w tej grze jest sama ośmiornica. Według narratora to wręcz dziwaczny kierunek, w którym poszła ewolucja, bo ośmiornice są niezwykle inteligentne, posiadają wyjątkowe mechanizmy obronne i trudno je jednoznacznie wpisać w znany porządek natury. Dlatego już na początku pada przewrotna teza, że być może tak naprawdę pochodzą z innej planety. Nasz biedny bohater nie zaprząta sobie jednak tym głowy i po prostu próbuje przetrwać. To, że przy okazji przypadkiem miesza się w inwazję kosmitów, którzy po cichu próbują podporządkować sobie ludzkość, jest tylko dodatkiem. Historia jest kuriozalna, ale właśnie przez to niesamowicie wciągająca, bo przez cały czas czujemy się tak, jakbyśmy brali udział w animowanym filmie o przygodach małej ośmiornicy próbującej odnaleźć się w bardzo nieprzyjaznym świecie.

Historia w Darwin’s Paradox wypada fantastycznie, a przy tym została opowiedziana właściwie bez słów. Nasza ośmiornica wydaje jedynie urocze piski niczym pluszowa zabawka, a kosmici porozumiewają się w niezrozumiałym dla nas języku. Jedyne teksty pojawiają się we wstępie oraz przy znajdowanych notatkach. To o tyle istotne, że gra nie otrzymała polskiej wersji językowej i choć normalnie byłby to spory minus, tutaj nie przeszkadza aż tak bardzo. W samej rozgrywce praktycznie nie ma bowiem niczego, co wymagałoby tłumaczenia, a problem dotyczy głównie dodatkowych notatek i drobnych elementów poszerzających fabułę. Darwin’s Paradox serwuje przy tym dziesiątki żartów opartych na popkulturze związanej z kosmitami, ich wizytami na Ziemi i porwaniami ludzi. Całość ma bardzo sympatyczny klimat, który momentami przywodził mi na myśl Destroy All Humans, choć oczywiście są to zupełnie inne gry.

Sama rozgrywka w Darwin’s Paradox jest bardzo prosta w założeniach. To platformowa gra przygodowa, w której przechodzimy kolejne etapy, uciekamy, skradamy się i próbujemy przetrwać. Nie mamy tutaj przesadnie rozbudowanych celów, bo jesteśmy po prostu ośmiornicą, która pełznie naprzód i walczy o życie. A żeby to zrobić, trzeba się trochę napocić, bo poziom trudności potrafi zaskoczyć, a część sekwencji jest naprawdę intensywna. Oczywiście wiele z nich opiera się na zrozumieniu zagadki, więc gdy już wiemy, co robić, całość staje się dużo łatwiejsza. Mimo to trafiają się też bardziej wymagające momenty zręcznościowe. Dzięki temu gra ma nietypowe, bardzo dynamiczne tempo, bo ciągle coś się wali, coś płonie albo po prostu musimy się ukrywać, żeby nie zauważyli nas przeciwnicy. I nie chodzi wyłącznie o kosmitów, ale również o drapieżniki, na które trafiamy od czasu do czasu.

Bohater Darwin’s Paradox dysponuje zestawem unikalnych umiejętności, które sprawiają, że gra wyraźnie wyróżnia się na tle innych przygodówek tego typu. Przede wszystkim nasza ośmiornica może praktycznie swobodnie wspinać się po ścianach. Są od tej zasady wyjątki, bo nie zrobi tego na przykład wtedy, gdy pokrywa ją radioaktywny śluz. Właśnie wokół tego pomysłu zbudowano część zagadek. Zdarza się bowiem, że musimy zanurzyć się w tym śluzie, by odstraszyć drapieżne szczury, ale jednocześnie tracimy wtedy możliwość wspinania się po ścianach i szybkiej ucieczki. Gra bardzo sprytnie bawi się własnymi mechanikami, regularnie dorzucając wyzwania, które naginają albo chwilowo odwracają zasady poznane wcześniej. Szkoda tylko, że sama produkcja jest bardzo krótka i da się ją spokojnie ukończyć w mniej więcej 3–4 godziny. Nawet mimo tego Darwin’s Paradox jest jednak tak intensywny, że przez cały czas trudno się przy nim nudzić.

Do innych wyjątkowych umiejętności trzeba dorzucić jeszcze kamuflaż oraz możliwość plucia atramentem. W zależności od sytuacji wykorzystujemy je na różne sposoby. Czasem tworzymy pod wodą chmurę atramentu, by się w niej ukryć, a innym razem plujemy nim w stronę przełącznika znajdującego się na powierzchni, żeby go aktywować lub wyłączyć. Kamuflaż wypada szczególnie dobrze, bo ośmiornica zmienia kolor w zależności od otoczenia. Inaczej wygląda na metalowej podłodze podwodnej bazy, a inaczej na przewróconej tablicy reklamowej. Do tego nasz bohater nieustannie robi różne miny, przewraca oczami, a kamera znakomicie współpracuje z akcją, zbliżając się wtedy, gdy trzeba podkreślić emocje, i oddalając, gdy musimy objąć wzrokiem większy fragment planszy. Dzięki temu możemy albo skupić się na samej akcji, albo po prostu podziwiać świetnie animowanego bohatera.

Grafika w Darwin’s Paradox jest prosta, ale po prostu bardzo ładna. Gra przypomina momentami kreskówkę 3D, jaką bez problemu można byłoby zobaczyć w kinie. Podobieństwo wzmacniają także same animacje. Szczególnie podobała mi się jednak zabawa pierwszym i trzecim planem. Choć nasz bohater zawsze porusza się po jednej płaszczyźnie, podczas wielu sekwencji obserwujemy wydarzenia rozgrywające się przed nim albo za nim. Przykładowo z przodu ekranu potrafi nagle przelecieć ptak, a gdzieś w tle dzieje się coś, co za chwilę wpłynie na naszą sytuację. Bardzo dobrze pokazano to w etapie pod wodą, gdy uciekaliśmy przed drapieżną rybą. My chowaliśmy się w różnych rozpadlinach, wciąż poruszając się po jednej osi, a ryba nie miała tych ograniczeń i potrafiła odpływać w głąb planu, by opłynąć przeszkodę, która dla nas była nie do przejścia.
Po ukończeniu Darwin’s Paradox byłem bardzo zadowolony, że miałem okazję przetestować tę grę, ale jednocześnie zacząłem się zastanawiać, czy nie okazała się jednak zbyt krótka. Z jednej strony niespełna 4 godziny naprawdę intensywnej zabawy, podczas których szukałem wszystkich sekretów i easter eggów, a jest ich całkiem sporo, to wciąż solidny wynik. Z drugiej strony bez większego problemu da się ten tytuł skończyć w mniej niż 3 godziny. Jednocześnie trzeba uczciwie przyznać, że twórcy nie stosują tutaj sztucznego przedłużania rozgrywki. Mimo że ginie się często, punkty zapisu rozmieszczono bardzo gęsto, czasami nawet w połowie bardziej wymagających sekwencji. To sprawia, że Darwin’s Paradox nie frustruje ciągłym powtarzaniem długich fragmentów i pozwala skupić się na samej zabawie. Oczywiście taki system skraca finalny czas przejścia, ale w tym przypadku trudno uznać to za wadę. To raczej luźna refleksja po napisach końcowych, bo sam Darwin’s Paradox jest grą zdecydowanie wartą ogrania.
Podsumowanie
Pros
- Elegancko poprowadzona historia bez wypowiedzianego słowa
- Świetnie zaprojektowane etapy i wymagające zagadki
- Unikalne umiejętności bohatera sprawiają, że gra jest naprawdę wyjątkowa
- Dużo dobrych żartów i ciekawych sekretów
- Ładna grafika, dobra gra na pierwszym i trzecim planie
Cons
- Bardzo krótka



