Project Zomboid znów znalazło się na ustach graczy, ale tym razem nie chodzi o nową aktualizację, rozwój Build 42 ani kolejne pomysły społeczności moderskiej. Twórcy gry opublikowali pilne ostrzeżenie dotyczące złośliwych modów dostępnych wcześniej w Steam Workshop.
Sprawa jest poważna, bo według oficjalnych informacji wykryte dodatki zawierały mocno zaciemniony kod, który tworzył podejrzane pliki poza katalogiem gry. To oznacza, że nie mówimy o zwykłym błędzie, konflikcie modów czy typowym problemie z kompatybilnością, ale o incydencie bezpieczeństwa, który może budzić niepokój wśród tysięcy graczy korzystających z warsztatu Steam. Jeśli interesują Cię też inne zmiany na platformie Valve, zobacz również nasz tekst o tym, że Steam może pokazać przewidywaną liczbę FPS przed zakupem gry. Według komunikatu zespołu The Indie Stone pierwsze zgłoszenia pojawiły się 7 kwietnia 2026 roku. Użytkownicy alarmowali, że jeden z modów może uruchamiać złośliwy kod. Deweloperzy szybko sprawdzili sprawę i potwierdzili, że podejrzenia były uzasadnione. W trakcie dalszego dochodzenia odkryto, że ten sam użytkownik opublikował łącznie 14 modów zawierających ten sam exploit. Wszystkie zostały usunięte ze Steam Workshop, a konto odpowiedzialne za publikację dodatków zostało zbanowane. To jednak nie kończy problemu, bo część graczy mogła już wcześniej pobrać i uruchomić te pliki na swoich komputerach.
Najbardziej niepokojące jest to, że twórcy nie ograniczyli się do prostego komunikatu w stylu „usunęliśmy problem i wszystko jest już bezpieczne”. Wręcz przeciwnie. The Indie Stone wyraźnie zaznaczyło, że samo odinstalowanie zainfekowanych modów nie jest wystarczające. To bardzo mocny sygnał, który od razu pokazuje skalę zagrożenia. Jeśli deweloper gry ostrzega, że zwykłe usunięcie dodatku nie rozwiązuje sprawy, gracze muszą potraktować temat poważnie i sprawdzić bezpieczeństwo całego systemu. W praktyce oznacza to konieczność skanowania komputera, weryfikacji podejrzanych plików i zachowania ostrożności także po usunięciu modyfikacji. W szerszym kontekście bezpieczeństwa warto przypomnieć też sytuację, w której znany polski youtuber stracił konto Steam mimo 2FA, co tylko pokazuje, że zagrożenia wokół platformy Valve nie kończą się na samych dodatkach.

Warto podkreślić, że problem dotyczył wyłącznie Build 42, czyli niestabilnej, testowej gałęzi Project Zomboid. Osoby grające na Build 41 nie były narażone na ten konkretny exploit. To ważna informacja, bo pozwala części społeczności odetchnąć z ulgą, ale jednocześnie przypomina, że korzystanie z testowych wersji gry niesie ze sobą większe ryzyko. Buildy eksperymentalne przyciągają najbardziej zaangażowanych fanów, którzy chętnie testują nowe funkcje i często instalują wiele modów. To właśnie taka grupa może być szczególnie podatna na podobne incydenty, bo częściej sięga po świeże i mniej sprawdzone dodatki.
Lista usuniętych modów pokazuje też, jak łatwo można uśpić czujność użytkowników. Większość dodatków wyglądała całkowicie niewinnie, bo były to paczki muzyczne i ścieżki dźwiękowe nawiązujące do rozpoznawalnych marek i serii. Na liście znalazły się między innymi mody związane z Risk of Rain, NieR: Automata, Persona 5, Hotline Miami, Silent Hill, Cowboy Bebop, Metal Gear Rising, Roblox, DELTARUNE czy Minecraftem. Dla przeciętnego gracza taki mod nie brzmi jak coś podejrzanego. Wręcz przeciwnie, wygląda jak typowy dodatek mający tylko urozmaicić klimat rozgrywki. To właśnie dlatego sprawa robi takie wrażenie i błyskawicznie rozchodzi się po sieci.
Twórcy gry przyznali również, że pełny zakres działania złośliwych plików nie został jeszcze w pełni ustalony. To kolejny element, który wzmacnia napięcie wokół całej sytuacji. Gracze wiedzą już, że mody potrafiły tworzyć pliki poza folderem Project Zomboid, ale nadal nie ma pełnej jasności, do czego dokładnie miały one prowadzić. Taka niepewność jest szczególnie nieprzyjemna, bo użytkownik nie zawsze od razu zauważy, że w systemie pojawiło się coś niepożądanego. Właśnie dlatego ten temat nie jest zwykłą ciekawostką ze świata gier, ale realnym ostrzeżeniem pokazującym, że bezpieczeństwo cyfrowe ma znaczenie także tam, gdzie wielu graczy zwykle czuje się swobodnie. To zresztą nie pierwszy raz, gdy wokół Workshopu robi się głośno, czego przykładem jest nasz wcześniejszy tekst DMCA w natarciu – nieznany sprawca usuwa mody ze Steama.
Cała sytuacja uderza również w zaufanie do Steam Workshop, które przez lata było traktowane przez wielu graczy jako wygodny i względnie bezpieczny sposób rozszerzania ulubionych produkcji. Oczywiście warsztat Steam jest ogromnym ułatwieniem i dla wielu tytułów stanowi jedno z najważniejszych miejsc budowania społeczności, ale przypadek Project Zomboid pokazuje, że nawet popularne platformy nie są wolne od ryzyka. Wystarczy dobrze ukryty kod, atrakcyjnie nazwany mod i chwila nieuwagi, by zwykły dodatek zamienił się w poważny problem. Dla wielu osób będzie to zapewne impuls, by ostrożniej podchodzić do nowych publikacji, zwłaszcza jeśli pochodzą od mało znanych autorów.
W oficjalnym komunikacie pojawiło się też doprecyzowanie dotyczące nazwy True MoooZIC. To ważny szczegół, bo część użytkowników błędnie uznała, że problem dotyczy samego popularnego moda bazowego. The Indie Stone wyjaśniło jednak, że usunięte dodatki były jedynie nieautoryzowanymi rozszerzeniami przygotowanymi bez zgody autora True MoooZIC i to one odpowiadały za wykryty exploit. To istotne z punktu widzenia społeczności, bo pomaga odróżnić rzeczywiste źródło problemu od niesłusznych oskarżeń wobec innego twórcy. W takich sytuacjach panika bardzo łatwo prowadzi do dezinformacji, a ta potrafi uderzyć także w osoby, które nie miały z incydentem nic wspólnego.

Project Zomboid od lat uchodzi za jedną z najciekawszych gier survivalowych na PC, a ogromna aktywność moderów jest jednym z filarów sukcesu tej produkcji. Właśnie dlatego ten incydent jest tak głośny. Nie chodzi wyłącznie o 14 usuniętych modów, ale o szerszą refleksję nad tym, jak dziś wygląda bezpieczeństwo modowania. Im większa popularność gry i im bardziej otwarty ekosystem dodatków, tym większa odpowiedzialność spoczywa zarówno na platformach, jak i na samych użytkownikach. W przypadku Project Zomboid reakcja twórców była szybka, ale zdarzenie pokazuje, że pełne bezpieczeństwo w takich systemach nigdy nie powinno być traktowane jako coś oczywistego.
Dla graczy najważniejszy wniosek jest prosty. Jeśli korzystali z Build 42 i pobrali którykolwiek z usuniętych modów, powinni potraktować sprawę poważnie i nie zakładać, że problem zniknął razem z odinstalowaniem dodatku. Ten news ma szansę stać się jednym z najgłośniejszych tematów tygodnia właśnie dlatego, że dotyka czegoś więcej niż jednej gry. To ostrzeżenie dla całej społeczności PC, że nawet niewinnie wyglądający mod muzyczny może okazać się furtką do znacznie większych problemów. A w świecie, w którym gracze coraz częściej żyją między launcherami, modami, społecznościami i plikami tworzonymi przez użytkowników, taka lekcja ostrożności może okazać się wyjątkowo cenna. Jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z platformą Valve albo chcesz uporządkować podstawy, sprawdź też nasz poradnik jak aktywować klucze na Steam.



