Laysara: Summit Kingdom zabiera nas w śnieżne Himalaje, gdzie w niekorzystnych warunkach czeka nas budowanie osiedli mieszkalnych dla różnych kast. Przy okazji musimy też zadbać o zakwaterowanie jaków, bez których górskie plemiona nie przetrwają. Czy jednak mamy do czynienia z prawdziwą grą strategiczną, czy też raczej logiczną, która ukrywa się pod płaszczykiem strategii? Zapraszam do recenzji gry Laysara: Summit Kingdom opartej na wersji na PlayStation 5!
Podobnie jak wiele gier ekonomicznych z ostatnich lat, Laysara: Summit Kingdom posiada dosyć rozbudowaną warstwę fabularną. Naszym celem będzie dotarcie na sam szczyt pasma górskiego i zbudowanie świątyni, by bogowie spojrzeli na nas przychylnym okiem i oddalili perspektywę zagłady, która ciąży nad naszym ludem. Problemem jest tajemnicza mgła, przez którą jaki przestają dawać mleko, a zdobywanie pożywienia jest bardzo utrudnione. Wstęp jest ciekawy i zapowiada niezłą przygodę, jednak szybko zderzamy się z dziwnym podejściem twórców do tego problemu. W grze pojawia się trzech głównych narratorów, przedstawicieli każdej z kast, których osiedla możemy zbudować. Mamy dwóch mężczyzn odpowiadających za kastę kapłanów i rzemieślników oraz kobietę odpowiedzialną za kastę rolników.

Dosyć dziwne wrażenie sprawiają dialogi, jakie prowadzą bohaterowie podczas misji. Całość sprawia wrażenie zwykłej wycieczki i dwóch z bohaterów ma raczej podejście „hehe, jakoś to będzie”, natomiast trzeci, przedstawiciel rzemieślników, ciągle zwraca uwagę pozostałej dwójce na ważne problemy. Ci najczęściej go zbywają, co skutkuje np. koniecznością rozwiązania problemu zasypanych przez lawiny budynków w tutorialu, ale czasami w przypływie łaski także się z nim zgadzają, dzięki czemu nie bankrutujemy i jesteśmy w stanie stworzyć jakąś ekonomię. Historia, o ile ma ciekawy wstęp i nieźle się rozwija, posiada jednak wyjątkowo słabą i zbyt luźną narrację. Może miałaby ona większy sens, gdyby nasi bohaterowie po prostu chcieli sobie pohasać po górach i zbudować parę osad, ale nie w momencie, kiedy na dole doliny ich lud umiera z głodu.

Sama rozgrywka prezentuje się już trochę lepiej, chociaż idealnie też nie jest. Laysara: Summit Kingdom będzie od nas wymagać budowania kolejnych osiedli mieszkalnych i realizowania różnych celów misji. Każde z osiedli będzie mogło produkować inne przedmioty, ale opiera się to głównie na prostym schemacie – rolnicy tworzą żywność, rzemieślnicy przedmioty, a kapłani z jakiegoś powodu dbają o rozwój nauki. Istotnym elementem, jak w wielu grach tego typu, jest potrzeba realizowania różnych wymagań mieszkańców i te mogą się między sobą przeplatać. Przykładowo to kapłani w głównej mierze zajmują się produkcją miodu i robi się go w wysokich pasmach górskich, natomiast ten może być potrzebny, by realizować potrzeby mieszkańców z niższych warstw. Łańcuchów produkcyjnych nie ma tutaj dużo, jednak przeplatają się one na różne sposoby, wymagające od nas skrupulatnego planowania.
I tak dochodzimy do kluczowego elementu Laysara: Summit Kingdom, czyli logistyki. Musicie wiedzieć, że ręcznie musimy ustawiać dostawy przedmiotów między budynkami i projektować łańcuchy produkcyjne. Sami musimy ustawić przesyłanie jęczmienia do młyna, a potem produktu z młyna do rynku, gdzie mieszkańcy sami go pobiorą. Jakość dróg wpływa na zasięg każdego z budynków, więc musimy je uważnie planować, a nadmiarowe produkty mogą zostać zmarnowane, jeżeli prześlemy je bezpośrednio do miejsca przetwarzania. Dlatego ważne są specjalne budynki dystrybucyjne. Jeden z nich pozwala na zarządzanie i rozsyłanie zasobów według potrzeb w bliższej okolicy, drugi budynek – droższy – pozwala na przesyłanie i zarządzanie towarami na duże dystanse. W praktyce więc, jeżeli mamy cztery budynki, w których jaki dają mleko i wełnę, powinniśmy zbudować dwa punkty dystrybucji – jeden do rozsyłania wełny do punktów produkcji odzieży (który jest pewnie w dzielnicy przemysłowej, więc potrzebujemy tego droższego punktu dystrybucji), a drugi do rozsyłania mleka do serowni, gdzie produkowane są sery.

Brakuje tutaj pewnej automatyzacji i łatwo się pogubić przy tworzeniu bardziej rozbudowanych systemów logistycznych w późniejszej fazie gry. Brakowało mi także rozbudowanych wykresów oraz przydatniejszych filtrów mapy, dzięki którym moglibyśmy zauważyć, gdzie znajdują się nasze wąskie gardła lub nadwyżki produkcyjne. Finalnie jednak całość opiera się na idealnym budowaniu dróg i budynków oraz łączeniu odpowiednich łańcuchów. Gra oferuje w zasadzie niewiele więcej, a przez to spada jej regrywalność, bo każda kolejna mapa wymaga od nas podobnego działania. W zasadzie Laysara: Summit Kingdom jest bliżej gier logicznych niż prawdziwych strategii ekonomicznych, jak np. fantastyczne Anno 117: Pax Romana, które tak przypadło nam do gustu. Dodatkowo, przy tej całej potrzebie planowania, z jakiegoś powodu nie możemy obracać budynków. Nie byłoby to problemem, gdyby wszystkie miały jednakowe wymiary, ale tak naprawdę większość budynków ma różne rozmiary i zaplanowanie sensownej zabudowy przy braku możliwości ich obracania jest bardzo trudne.

Trzeba jednak przyznać, że Laysara: Summit Kingdom wygląda fantastycznie i bardzo fajnie bawi się skalą. Kamera jest w zasadzie statyczna i skierowana zawsze na górę, na której budujemy – możemy ją obracać wokół osi i wysokości samej góry, ale zapomnijcie o obracaniu kamery, by zobaczyć swoje miasto pod innym kątem. Kolorystyka oraz skala wynikająca z budowania małych domków na olbrzymich górach są niesamowite. Gra jest bardzo kolorowa i posiada ładną dynamikę – między budynkami chodzą ludzie, a na pastwiskach krążą jaki, więc nasze osiedle naprawdę żyje, a nie jest tylko stosem połączonych domków. Do tego gra posiada naprawdę ładną i wpadającą w ucho muzykę. Niestety wersja na PlayStation 5 posiada parę błędów związanych ze złą implementacją pada. Przede wszystkim kursor przy budowaniu połączeń lubi zniknąć, przez co tracimy kontrolę nad grą i musimy wciskać różne przyciski na padzie, by ją odzyskać – zwykłe cofnięcie nie działa i dopiero wiele sygnałów jednocześnie sprawia, że gra oddaje nam kontrolę. Jest to dosyć poważny błąd, bo problem może wystąpić nawet w sytuacji, kiedy coś poprawiamy (a robimy to ciągle) i przez to tracimy płynność finansową, zmierzając do przegranej. Ten cenny czas, który powinniśmy poświęcić na optymalizację, marnujemy na odzyskiwanie kontroli nad grą.

Czy źle bawiłem się przy Laysara: Summit Kingdom? Niekoniecznie – po prostu spodziewałem się czegoś innego. Po ukończeniu kampanii i wszystkich wyzwań, które ta przed nami stawiała, w zasadzie nie miałem potrzeby ani ochoty wracać do tej gry, bo tak naprawdę nic więcej ona nie oferowała. Nawet tryby wyzwań czy wyższe poziomy trudności wymagają od nas jedynie sprytniejszego układania puzzli z dróg i budynków. To sprawia, że Laysara: Summit Kingdom jest raczej grą relaksującą, w której przegrywa się głównie przez bankructwo, a gra wyraźnie sygnalizuje nam problemy z płynnością finansową. Ładna muzyka i przyjemna grafika sprawiają, że miło spędza się przy niej czas. Problem w tym, że po wszystkim w zasadzie niewiele zostaje, a sam relaks to za mało, kiedy na konsoli PlayStation 5 dostępnych jest tak dużo lepszych gier ekonomicznych i logicznych. Ten tytuł poleciłbym jedynie zatwardziałym fanom takich gier i klimatów, którzy naprawdę ograli już wszystkie ciekawsze tytuły na rynku, bo Laysara: Summit Kingdom ma swój pomysł, ma swoje tempo, ale ma też wykonanie, które ostatecznie jest dalekie od tego, jakie powinno być.
Podsumowanie
Pros
- przyjemna muzyka
- ciekawy pomysł na logistykę i łańcuchy produkcyjne
- relaksujący charakter gry
Cons
- brak automatyzacji i narzędzi analitycznych
- niska regrywalność
- brak obracania budynków
- błędy w wersji na PS5
- bardziej puzzle niż pełnoprawna strategia



