Resident Evil Requiem – Recenzja – Zombie boją się Leona


Resident Evil Requiem nareszcie pojawił się na konsolach i komputerach graczy i totalnie zmienił zasady gry wśród survival horrorów. Gra wyciągnęła to, co najlepsze z poprzednich odsłon i całość połączyła w jedną historię. Czy Resident Evil Requiem jest dobrą grą, czy też została za bardzo rozdrobniona, przez co straciła swoją spójność? Zapraszam do recenzji opartej na wersji na PlayStation 5!

Resident Evil Requiem skupia się na całkowicie nowej historii, opartej na pracownicy FBI Grace Ashcroft, która zostaje wysłana na misję zbadania wydarzeń w hotelu, w którym doszło do morderstwa. Szybko się jednak okaże, że całość była manipulacją, a Grace jest potrzebna, by doprowadzić do końca stary eksperyment związany z Raccoon City oraz korporacją Umbrella. Na jej ratunek wyrusza stary wyjadacz, Leon Kennedy, który niestety cierpi na nowy wariant choroby związanej z wirusem T, tak zwany syndrom Raccoon City. Historia będzie poruszać wiele wątków związanych z poprzednimi odsłonami, chociaż całość stanowi też spójną, samodzielną opowieść. W przeciwieństwie jednak do Resident Evil Village, które dopiero praktycznie na sam koniec zaczęło wpasowywać się w historię poprzednich części, tutaj od samego początku będziemy słyszeć o różnych wydarzeniach z przeszłości.

Resident Evil Requiem – Recenzja | Dwie Twarze Horrorów | PS5 [PL]

Mi osobiście takie podejście przypadło do gustu, ponieważ jestem wielkim fanem serii. Gra posiada niezłe wprowadzenie fabularne, a do tego znajdziemy dziesiątki notatek, które wyjaśniają przeszłość przedstawionego świata, przez co nowi gracze powinni szybko odnaleźć się w historii. Resident Evil Requiem to nie tylko horror o zombie i apokalipsie związanej z bronią biologiczną, to też pod pewnymi względami mocny thriller polityczny, w którym bohaterowie będą odkrywać, w jaki sposób rząd Stanów Zjednoczonych wiedział o tym i współpracował przy projektowaniu oraz dystrybucji różnych broni biologicznych. Taka wielowątkowość powinna sprawić, że historia zgubi tempo i nie będzie skupiona na najważniejszych elementach, ale to nieprawda. Wszystko jest tu połączone i przedstawione nie bez powodu, całość finalnie składa się w elegancki sposób, a chłonięcie kolejnych dialogów, filmików, notatek czy nawet uważna obserwacja otoczenia sprawiają niesamowicie pozytywne wrażenie.

Here We go again. Początek drugiego aktu zapowiada się niesamowicie klimatycznie.

Rozgrywka w Resident Evil Requiem to w zasadzie dwie różne gry, w których będziemy grać jako Grace i Leon. Domyślnie kamera jest ustawiona na pierwszą osobę dla Grace i trzecią osobę dla Leona, a sama rozgrywka jest podobna do tej przedstawionej w poprzednich częściach serii. Tylko pytanie: do której konkretnie? Sekwencje Grace to w większości horror przy skąpych zasobach i nieznajomości sposobów walki z mutacjami. Widać dokładnie, jak Grace ma pierwsze wrażenia z potwornościami tworzonymi przez broń biologiczną: nie potrafi tak dobrze używać broni, a prowizoryczne noże, które tworzy, szybko się łamią. Gra jako Grace bardzo przypomina Resident Evil VII lub początki zabawy w większości gier z serii Resident Evil, gdzie niepewność jest duża, zasoby ograniczone, a nasza przyszłość bardzo niepewna. Gra w zasadzie jest podzielona na dwa akty (oraz wstęp i epilog): pierwszy skupia się na Grace, a drugi na Leonie.

Karta się odwraca, gdy gramy Leonem, który stał się już pewnego rodzaju memem. Leon zjadł zęby na walce z bronią biologiczną i widać to na każdym kroku – posiada lepszą broń, zamiast używania niepewnego noża ma siekierkę, którą może dowolnie ostrzyć, porusza się pewniej i znacznie dynamiczniej. Nie boi się, widząc kolejnego paskudnego mutanta, tylko szuka sposobów jego pokonania. Gra sugeruje używanie kamery z trzeciej osoby w rozgrywce Leonem z uwagi na większe natężenie akcji i tutaj niestety muszę powiedzieć, że czasami nawet kamera zza pleców nie pomoże. Zombie atakują nas z różnych stron, a interfejs nie zawsze nadąża, więc często będziemy gryzieni po plecach, co jest frustrujące. Na szczęście Leon, jako że jest starym wymiataczem, łatwo wyrywa się ze szponów zombie, więc straty zdrowia w takich sytuacjach nie są duże.

Biedna Grace jest coraz bardziej testowana przez otoczenie.

Resident Evil Requiem bardzo szybko zacznie rzucać w nas kolejnymi potężnymi bossami. Jako Grace często będziemy od nich uciekać, ale Leon nie będzie bawić się w podchody i najczęściej od razu po spotkaniu rozpocznie eliminację. Sekwencje i reżyseria walk z bossami są najwyższych lotów – to poziom, którego powinno zazdrościć nawet Hollywood, coraz rzadziej zaskakujące swoich widzów. Wszystko niezależnie od tego, czy grając jako Grace będziemy się skradać i szukać przełączników do otwarcia wyjścia tak, by nie zobaczyła nas potężna zmutowana kobieta, która zabije nas w chwilę, jeżeli tylko nas usłyszy (na szczęście ma słaby wzrok), czy też jako Leon, który spotka olbrzymiego pająka i po chwili ucieczki przejdzie do ofensywy, pakując w przeciwnika tonę amunicji i próbując ogłuszyć wroga tak, by odsłonił swój wrażliwy punkt.

Leon walcząc otrzymuje pieniądze, za pomocą których może kupować nowe bronie czy też nawet pancerz.

Mapy w Resident Evil Requiem są zaprojektowane bardzo dobrze, a czasami, grając jedną postacią, będziemy zwiedzać obszary oczyszczone lub też nie przez drugą. Jeżeli jako Grace nie pokonamy jednego z paru potężnych wrogów kręcących się po zainfekowanym szpitalu, to jako Leon będziemy mogli rozprawić się z nimi w chwilę. Są nawet przeciwnicy praktycznie nie do pokonania dla Grace. Przypuśćmy, że Grace zabije jakieś zombie, które tutaj są jakby bardziej sprytne i nawet pamiętają swoje zachowanie zza życia – np. mogą mieć kompulsywną potrzebę gaszenia światła, co możemy wykorzystać, by zmusić je do odejścia z grupy. Takie zombie może (ale nie musi) przemienić się w potwora zwanego bąblogłowym. Grace w zasadzie może je pokonać tylko za pomocą potężnej broni, którą otrzymała od Leona, czyli tytułowego Requiem. Gdy jednak gramy jako Leon, te zombie pojawiają się regularnie i są w zasadzie standardowym przeciwnikiem – szybszym i silniejszym od zwykłego zombie, ale potrafią pojawiać się nawet dwójkami czy w trójkę. Jeżeli więc Grace pozostawi po sobie grupy takich przeciwników, Leon podczas późniejszych eksploracji bez problemu ich pokona – co jest dla niego ważne, bo w przeciwieństwie do Grace otrzymuje amunicję z pokonanych wrogów.

Pierwsze chwile gry Leonem i od razu atak zombie. Gra od razu nastawia graczy na to, czego powinni się spodziewać.

Resident Evil Requiem to dla mnie jedna z najlepszych odsłon serii, która idealnie wpasowuje się między uwielbiane przeze mnie Resident Evil Village oraz Resident Evil 2. Gra bierze to, co najlepsze ze wszystkich części, łączy to w niecodzienną mieszankę i na koniec ponownie pokazuje, że mistrz jest tylko jeden. Na rynku, gdzie powstaje coraz więcej survival horrorów, król dalej jest tylko jeden i jest nim Capcom. Resident Evil Requiem wprowadzi nie tylko idealną synergię między dwoma stylami gry, ale też stworzy kolejne trendy, za którymi będą podążać naśladowcy przez najbliższą dekadę. Ale to właśnie Resident Evil Requiem w dniu premiery było niezwykle dopracowanym, dopieszczonym i bardzo ładnym tytułem, do tego świetnie zoptymalizowanym (gra nie posiada podziału na tryb wydajności i jakości) oraz z polską wersją językową. W dobie robienia gier na szybko i według sprawdzonego schematu Capcom zaryzykował, tworząc coś nowego, nawet lekko kontrowersyjnego, bo nie każdy może polubić tak dwa skrajne podejścia do horroru, ale jednocześnie na koniec dostarczył nam dopracowaną i świetną grę, do której będziemy chcieli wracać przez lata.

Resident Evil Requiem w Sklepie z Grami

Podsumowanie

Requiem to dowód na to, że seria nie potrzebuje rewolucji. Wystarczy, że pamięta, kim jest.
Ocena Końcowa 9.5
Pros
- Bardzo ciekawa historia pełna smaczków i wątków z poprzednich odsłon
- Balans rozgrywki - rozgrywka jako Grace i Leon to w zasadzie dwie różne i bardzo dobre gry
- Świetnie wyreżyserowane walki z bossami
- Dopracowana technicznie - brak błędów, ładna i płynna grafika, brak podziałów na tryb jakości i wydajności
- Klasycznie bardzo dobrze zaprojektowane mapy
Cons
- Kamera przy niektórych sekwencjach nie pozwala na kontrolę pola walki
Poprzednio Resident Evil Requiem - Poradnik Osiągnięć - Jak zdobyć platynę?
Następny Highguard zostaje zamknięty zaledwie sześć tygodni po premierze - Strzelanka nie zdobyła graczy