Todd Howard studzi emocje wokół The Elder Scrolls 6 – Bethesda nie zamierza się spieszyć


Fani The Elder Scrolls 6 od lat czekają na konkretne informacje o nowej odsłonie kultowej serii RPG, ale najnowsza wypowiedź Todda Howarda raczej nie przyspieszy bicia serca najbardziej niecierpliwych graczy. Szef Bethesda Game Studios przyznał wprost, że studio nie działa pod aż tak dużą presją, ponieważ wciąż korzysta z ogromnej popularności swoich wcześniejszych produkcji. Według niego Bethesda ma dziś ten komfort, że miliony osób nadal regularnie grają w takie tytuły jak Skyrim, Fallout czy Starfield, a to pozwala firmie spokojniej planować rozwój kolejnych projektów. Dla części odbiorców może to brzmieć jak zła wiadomość, ale z perspektywy studia to jasny sygnał, że The Elder Scrolls 6 nie trafi na rynek, dopóki twórcy nie będą przekonani, że gra jest gotowa.

W praktyce oznacza to tyle, że Bethesda nie zamierza powtarzać dawnego modelu, w którym między ujawnieniem gry a premierą mijało zaledwie kilka miesięcy. Wielu graczy do dziś wspomina sytuację ze Skyrim czy Fallout 4, gdy kampanie marketingowe były znacznie krótsze i bardziej skondensowane. Dziś jednak realia branży wyglądają zupełnie inaczej. Produkcja ogromnych gier RPG kosztuje więcej, trwa dłużej i wymaga znacznie ostrożniejszego zarządzania zasobami. Todd Howard podkreślił, że studio musi jednocześnie myśleć o nowym projekcie oraz o tym, jak nadal wspierać społeczności skupione wokół już istniejących marek. To właśnie dlatego obok oczekiwanego The Elder Scrolls 6 wciąż pojawiają się aktualizacje i nowe treści do innych gier Bethesdy.

Najbardziej wymowny jest tu fakt, że teaser The Elder Scrolls 6 pokazano jeszcze w 2018 roku, a mimo upływu niemal ośmiu lat gra nadal nie ma ustalonej daty premiery. Dla graczy to sytuacja frustrująca, zwłaszcza że sama zapowiedź była bardzo skromna i przez lata nie doczekała się konkretnego rozwinięcia. Z punktu widzenia Bethesdy była to jednak decyzja, która miała uspokoić fanów i pokazać, że seria nie została porzucona. Teraz widać wyraźnie, że samo ogłoszenie projektu nie miało oznaczać szybkiego wejścia w pełną kampanię promocyjną. Studio potraktowało ten materiał raczej jako sygnał na przyszłość niż początek odliczania do premiery.

Todd Howard zwrócił też uwagę na skalę samego Bethesda Game Studios. Choć marka jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych w świecie gier RPG, sam zespół nie urósł do rozmiarów znanych z największych korporacyjnych molochów. Howard przyznał, że studio zwykle osiąga pułap około 400 do 500 osób wraz z partnerami i nie notuje tak gwałtownych skoków zatrudnienia jak część konkurencji. Taka struktura ma swoje konsekwencje. Bethesda preferuje długą fazę preprodukcji prowadzoną przez mniejsze zespoły, zanim do projektu zostanie przypisana większa liczba deweloperów. Innymi słowy, The Elder Scrolls 6 ma nabrać odpowiedniego kształtu już na wczesnym etapie, zanim ruszy pełna machina produkcyjna.

To podejście dobrze pokazuje, jak bardzo zmieniła się branża gier w ostatnich latach. Jeszcze dekadę temu wystarczyło pokazać nową odsłonę znanej marki i rozpocząć intensywną promocję na kilka miesięcy przed premierą. Dziś ryzyko finansowe jest znacznie większe, a koszty produkcji wielkich gier AAA potrafią rosnąć do poziomów, które wymuszają bardziej zachowawcze decyzje. Howard otwarcie mówi, że wiele studiów zastanawia się obecnie, ile czasu i pieniędzy można bezpiecznie zainwestować w konkretny projekt. W tym kontekście ostrożność Bethesdy przestaje wyglądać jak lenistwo czy chaos, a zaczyna przypominać próbę utrzymania jakości i kontroli nad coraz droższym procesem tworzenia gier.

Dla fanów serii The Elder Scrolls najważniejsze jest jednak to, co te słowa oznaczają w praktyce. Wszystko wskazuje na to, że Bethesda nie planuje sztucznie przyspieszać prac tylko po to, by uciszyć dyskusję w internecie. Studio woli rozwijać grę we własnym tempie, jednocześnie podtrzymując zainteresowanie innymi markami. Skyrim mimo upływu lat wciąż pozostaje fenomenem, Fallout regularnie wraca do rozmów graczy, a Starfield nadal otrzymuje wsparcie i nowe aktualizacje. Z perspektywy firmy to bezpieczna sytuacja – nawet bez premiery The Elder Scrolls 6 Bethesda nie znika z rynku i nie traci kontaktu ze swoją społecznością.

Nie zmienia to jednak faktu, że cierpliwość graczy ma swoje granice. Im dłużej trwa cisza wokół The Elder Scrolls 6, tym większe stają się oczekiwania. Każda nowa wypowiedź Todda Howarda jest analizowana niemal słowo po słowie, a każda wzmianka o stanie prac natychmiast uruchamia spekulacje na temat możliwego okna premiery. Problem polega na tym, że sam Howard nie daje dziś powodów, by spodziewać się szybkiego przełomu. Wręcz przeciwnie – jego słowa sugerują, że Bethesda chce uniknąć pochopnych obietnic i woli koncentrować się na długofalowym rozwoju, zamiast pompować hype bez konkretów.

Ostatecznie wypowiedź szefa Bethesdy można odczytać dwojako. Z jednej strony to chłodny prysznic dla tych, którzy liczyli, że The Elder Scrolls 6 wreszcie zaczyna zbliżać się do mety. Z drugiej strony to deklaracja, że studio nie zamierza wypuścić jednej z najważniejszych gier w swojej historii tylko dlatego, że internet domaga się nowości. Bethesda ma komfort, jakiego wiele firm może jej pozazdrościć – miliony graczy wciąż żyją jej starszymi produkcjami. I właśnie dlatego The Elder Scrolls 6 pozostaje projektem, który ma zadebiutować dopiero wtedy, gdy twórcy uznają, że naprawdę jest gotowy na wejście do świata wielkich premier.

Poprzednio Monster Hunter Stories 3: Twisted Reflection - Recenzja - Potworki wracają!
Następny 15 najdroższych gier na PlayStation 2 - jakie tytuły są dziś warte fortunę