A Game About Digging A Hole – Recenzja – Jedna dziura, wiele emocji… i bardzo mało treści


Nie będę ukrywał – dałem się nabrać. I to w stu procentach. Internet, Steam, YouTube oraz komentarze graczy skutecznie wmówiły mi, że A Game About Digging A Hole to coś więcej niż tylko żart zrobiony dla memów. Czytając recenzje, spodziewałem się gry-symulatora, czegoś na pograniczu PowerWash Simulatora, spokojnej pętli rozgrywki znanej z gier typu idle albo nawet bardzo uproszczonego kopania rodem z Minecrafta. Wyobrażałem sobie relaksującą produkcję, do której można usiąść na dłużej, kopać, ulepszać sprzęt, stopniowo odkrywać kolejne mechaniki i zatracić się w tej monotonii na kilka wieczorów. Rzeczywistość okazała się… dużo prostsza. I znacznie krótsza.

A Game About Digging A Hole to tytuł absolutnie dosłowny. Kopiesz dziurę. Jedną. W jednym miejscu. Nie ma mapy świata, nie ma wyboru lokacji, nie ma biomów, jaskiń, systemu losowych wydarzeń czy jakiejkolwiek narracji prowadzącej gracza za rękę. Jest kawałek ziemi, łopata i cel, który bardzo szybko okazuje się osiągalny. Cała rozgrywka zamyka się w jednej, niewielkiej przestrzeni i opiera się na jednej czynności wykonywanej w kółko – kopaniu coraz głębiej. Zbierasz surowce, sprzedajesz je, ulepszasz narzędzia i… kopiesz dalej. I tak aż do momentu, w którym gra uzna, że właściwie już wystarczy. Pierwsze zaskoczenie przyszło szybciej, niż się spodziewałem. Po nieco ponad godzinie zobaczyłem napisy końcowe. Serio. W momencie, w którym byłem przekonany, że dopiero „rozgrzewam się” przed właściwą zabawą, gra po prostu się skończyła. Drugie podejście zajęło mi około pół godziny. Trzecie było już typowym „achievement runem”. I nagle zorientowałem się, że cała zawartość gry – łącznie z osiągnięciami – zamknęła się w czasie krótszym niż jeden dłuższy wieczór.

I tutaj trzeba jasno powiedzieć: to nie jest rozbudowany symulator. Jeżeli ktoś kupuje tę grę, oczekując doświadczenia podobnego do PowerWasha, Cave Diggera czy nawet minimalistycznych gier symulacyjnych pokroju Tiny Bookshop albo VA-11 Hall-A, może poczuć się zwyczajnie rozczarowany. Mechanik jest bardzo niewiele. Ulepszeń jest raptem kilkanaście i wszystkie sprowadzają się do tego samego – kopiesz trochę szybciej, trochę dłużej albo możesz zejść odrobinę głębiej bez powrotu na powierzchnię. Nie ma tu zarządzania zasobami w klasycznym sensie, nie ma ryzyka, nie ma decyzji, które realnie wpływałyby na przebieg rozgrywki. W najgorszym wypadku wracasz na górę i zaczynasz znowu. Bez konsekwencji.

A mimo to… złapałem się na tym, że po zakończeniu gry nadal kopałem. Bez celu. Bez nagrody. Po prostu chciałem zobaczyć, jak wielka może być ta dziura. I w tym momencie zrozumiałem, dlaczego część graczy pisze o „emocjonalnym przywiązaniu do dołu”. Ta gra działa trochę jak klikery albo idle games – jest monotonna, powtarzalna i kompletnie pozbawiona presji, a jednocześnie potrafi wciągnąć na dłużej, niż powinna. Kopiesz, patrzysz jak znika kolejna warstwa ziemi, wracasz na górę, sprzedajesz surowce i robisz to samo jeszcze raz. Jest w tym coś dziwnie uspokajającego, coś, co pozwala kompletnie wyłączyć myślenie.

Problem w tym, że ta magia działa tylko przez chwilę. Po ukończeniu głównego „wątku” gra nie oferuje absolutnie żadnej sensownej zawartości dodatkowej. Nie ma trybu nieskończonego z nowymi zasadami, nie ma wyzwań, nie ma modyfikatorów, które zmieniałyby sposób kopania. Jeżeli nie interesują cię osiągnięcia, to w zasadzie nie masz żadnego powodu, żeby wracać. Gra kończy się dokładnie w momencie, w którym zaczynasz się zastanawiać, czy twórcy nie mogli dodać jeszcze czegoś więcej. Im dłużej o tym myślałem, tym bardziej dochodziłem do wniosku, że A Game About Digging A Hole to bardziej żart albo eksperyment, niż pełnoprawna gra. Tytuł jest memem samym w sobie. Marketing opiera się na absurdzie. Społeczność żartuje z kopania dziury jak z egzystencjalnego doświadczenia. I mam wrażenie, że twórca dokładnie wiedział, co robi. To trochę jak performance – jedna czynność, wykonywana w nieskończoność, aż gracz sam zacznie dopisywać do niej znaczenie. Dla jednych to będzie relaksująca zabawka na wieczór, dla innych strata pieniędzy.

Oprawa audiowizualna jest dokładnie taka, jaka powinna być w tego typu produkcji. Prosta, czytelna, bez wodotrysków. Gra działa płynnie, interfejs jest minimalistyczny, a dźwięki kopania i kruszącej się ziemi nie męczą nawet przy dłuższej sesji. Nie ma tu muzyki, która zapadnie w pamięć, ale też nic nie wybija z rytmu. Wszystko jest podporządkowane jednej czynności i to akurat działa na korzyść gry. Największym problemem pozostaje jednak stosunek ceny do zawartości. Przy obecnych realiach rynku indie wielu graczy oczekuje czegoś więcej niż 1–2 godziny zabawy. I trudno im się dziwić. Część recenzji wprost mówi, że autorzy żałują zakupu i woleliby poczekać na głęboką promocję. Z drugiej strony – jeżeli potraktujemy A Game About Digging A Hole jako krótkie, interaktywne doświadczenie, a nie pełnoprawny symulator, wtedy całość zaczyna mieć więcej sensu. To gra na jeden wieczór. I tylko na jeden wieczór.

Czy polecam? Tak, ale wyłącznie pod warunkiem, że dokładnie wiesz, co kupujesz. Jeżeli chcesz czegoś długiego, rozbudowanego i angażującego – to zdecydowanie nie jest tytuł dla ciebie. Jeżeli natomiast masz ochotę bezmyślnie pokopać dziurę, wyłączyć mózg i przez chwilę po prostu patrzeć, jak znika ziemia pod stopami, możesz się tu bawić zaskakująco dobrze. Recenzja powstała na bazie wersji na Playstation 5.

PS: Zdjęcia ze Steama, bo miałem awarię konsoli i usunęły mi się wszystkie fotki, które zrobiłem podczas ogrywania …

Zobacz też:

A Game About Digging A Hole w Sklepie z Grami

Recenzja Farthest Frontier

Podsumowanie

Bawiłem się dobrze. Ale tylko dlatego, że w pewnym momencie przestałem oczekiwać „gry” w klasycznym rozumieniu.
Ocena Końcowa 6.0
Pros
bardzo relaksująca, monotonna pętla rozgrywkiidealna gra „do odmóżdżenia”prosty, czytelny interfejssatysfakcja z postępów (tak, z kopania dziury)niska bariera wejścia
Cons
ekstremalnie krótkabardzo mała liczba mechanik i ulepszeńbrak sensownej zawartości po zakończeniu grymylące oczekiwania wobec gatunkuszybko się kończy… i tyle
Poprzednio Brave radykalnie usprawnia blokowanie reklam - Zużycie pamięci mniejsze aż o 75%
Następny Windows 11 ma znacznie gorsze wyniki wydajnościowe niż starsze systemy