Diablo II: Resurrected – Reign of the Warlock – Recenzja – Nowa klasa po dekadach!


Diablo II: Resurrected to odświeżona wersja klasyka sprzed dekad i w zasadzie oprócz paru ułatwień związanych z uwspółcześnianiem gry, nie sądziliśmy, byśmy otrzymali jakąś większą nową zawartość. Tymczasem Blizzard zrzucił prawdziwą bombę i dodał całkowicie nową klasę – Czarnoksiężnika – do odświeżonej wersji gry. Czy ideał można jeszcze bardziej poprawić i upiększyć? Zapraszam do recenzji dodatku Diablo II: Resurrected – Reign of the Warlock opartej na wersji na Playstation 5!

Największą nowością w tym dodatku jest właśnie nowa klasa i na niej się skupimy w tej recenzji. Osobiście zagrałem w kampanię po raz kolejny, tym razem właśnie wybierając czarnoksiężnika. Jest to potężna postać używająca mocy przywoływania i pętania demonów, bardziej klasycznej magii ognia oraz ciemności, a także optymalizująca swoją lewitującą broń. Ta lewitująca broń to jest coś, bo w drugiej ręce czarnoksiężnik trzyma księgę albo tarczę, a w pierwszej może nawet używać broni dwuręcznej, która nie zajmuje przy tym miejsca w drugiej dłoni. Nie wiem, czy to błąd, ale dwuręczne bronie mają zazwyczaj lepsze statystyki, więc było to potężne wzmocnienie.

Diablo II: Resurrected – Reign of the Warlock Recenzja | Nowa Klasa w Legendzie Diablo

Za głos czarnoksiężnika odpowiada w polskiej wersji językowej ten sam aktor głosowy, który podkładał głos dla Illidana w Warcraft 3. To sprawiało, że od razu polubiłem granie nowym bohaterem, bo aktor bardzo dobrze wcielił się w swoją rolę. Do tego nagrane zostały nowe dialogi, które bohaterowie wypowiadają na przykład przy zrobieniu jakiegoś zadania. To są dodatkowe ziarenka historii, które sprawiają, że dowiadujemy się o fabule Diablo 2 trochę więcej, a jednocześnie sprawia, że gra wcale nie jest taka skończona, jak się na początku wydawało i można jeszcze tutaj wiele dodać.

Diablo II: Resurrected – Reign of the Warlock posiada szereg różnych ułatwień uwspółcześniających rozgrywkę. Przede wszystkim potężne zmiany otrzymała stara, dobra i zawsze za mała skrzynka na nasze przedmioty. Teraz otrzymaliśmy oddzielne okno na runy i kryształy, dzięki czemu nie musimy ich trzymać w zakładce ze sprzętem. Te runy pokazują się także w skrzynkach nowych postaci, ale jedynie tych, które zostały zrobione po premierze dodatku. Sprawdzałem to na moich starszych postaciach i tam obecnie nie ma dodatkowych zakładek z runami i kryształami, a szkoda, bo dzięki tym zasobom szybko bym mógł wzmocnić mojego czarnoksiężnika do nieprzyzwoitego poziomu.

Łezka się w oku kręci zwiedzając znajome nam miejsca.

Tak czekał mnie rozwój postaci praktycznie od zera, bez starego ekwipunku i zebranych przez inne postaci przedmiotów i zestawów. To, co bardzo rzuciło mi się w oczy, to dużo mniejszy drop przedmiotów z zestawów i unikatowych i to nawet pomimo tego, że Blizzard dodał parę nowych unikatów. Przez cały pierwszy akt nie znalazłem ani jednego przedmiotu z tej kategorii, a w drugim tylko jeden. Dopiero w piątym akcie zacząłem zdobywać ich trochę więcej, ale mam doświadczenia z paru podejść do Diablo II: Resurrected i wiedziałem, że loot jest znacznie mniejszy, niż miałem go na innych bohaterach. Nie wiem, czy miałem pecha, czy też Blizzard coś namieszał z szansą na wyjątkowe przedmioty, powiem jedynie tyle, że przez prawie trzy akty biegałem z niebieskim amuletem i nie mogłem go wymienić na żaden inny, bo po prostu nic nie mogłem zdobyć.

Porozmawiajmy teraz o samym czarnoksiężniku. Jako, że reset umiejętności w Diablo II jest dosyć utrudniony, nie miałem okazji potestować wielu buildów na potrzeby tej recenzji. Na początek chciałem skupić się na lewitującej broni, ale umiejętności te nie były zbyt skuteczne, więc zacząłem kupować inne. Najpotężniejsze okazały się zaklęcia ognia, które dosłownie zmiatały wrogów z planszy. Zresetowałem więc umiejętności i skupiłem się głównie na nich oraz paru demonach, na wypadek wrogów odpornych na ogień. Oczywiście zwiastowało to katastrofę w czwartym akcie, gdzie większość wrogów ma olbrzymią odporność na ogień, ale do tego momentu szedłem dosłownie jak burza. Ognisty okrąg zmiatał wrogów wokół mnie, a ognista fala pozwalała na atak bardziej kierunkowy z możliwością podpalenia przeciwnika. W piątym akcie wpadła też umiejętność ostateczna – apokalipsa, która tworzyła olbrzymi pentagram na ziemi, a następnie podpalała wrogów i zmniejszała ich odporność na ogień (szkoda, że nie miałem tej umiejętności w czwartym akcie).

Dużo śmiecia to standardowy loot, jaki miałem po walkach z bossami w dodatku. Cieszyłem się jak dziecko, jak wypadło coś żółtego.

Można więc łatwo znaleźć synergie u czarnoksiężnika w Diablo II: Resurrected – Reign of the Warlock i gracze szukający dużych spójności u bohaterów będą mieli co robić. Możliwe, że inne buildy są także potężne, ale wadą mojego było jedyne szybkie zużywanie many. Zaklęcia ognia kosztują olbrzymie ilości many, więc musiałem zawsze mieć dużo miksturek. Prawda jest taka, że Czarnoksiężnik bardzo szybko stał się po prostu nieprzyzwoicie silny i bez problemu radził sobie z hordami wrogów. Pewnie w najbliższych miesiącach będziemy otrzymywać kolejne aktualizacje, które trochę wyrównają szanse czarnoksiężnika w stosunku do innych bohaterów.

Szkoda jedynie, że Blizzard nie zrobił nic z tym, co zawsze mnie denerwowało w Diablo 2, czyli nie zmienił archaicznego systemu wytrzymałości. Dalej musimy opierać się na buteleczkach z białym szczęściem, które wstrzymują zużywanie wytrzymałości i pozwalają nam swobodnie biegać bez zbyt niskiego limitu naszej kondycji. Skoro i tak wprowadzono tak wiele zmian tak bardzo ingerujących w balans i gra się nie posypała, to może wreszcie czas usunąć tą wytrzymałość, która tylko przeszkadza w szybkim przemieszczaniu się, a faktycznie nic nie wnosi do samej gry. W zasadzie to jest jedyny element tego dodatku, który naprawdę mnie denerwował i psuł mi zabawę. Zna to zresztą każdy fan Diablo 2 i doskonale wie o czym mówię.

Dodatek Diablo II: Resurrected – Reign of the Warlock to totalnie zaskakujące rozszerzenie, które idealnie wpasowało się w tego klasyka. Blizzard podszedł do tematu bardzo ostrożnie, czasami nawet zbyt ostrożnie, starając się nie naruszyć struktury samej gry i jednocześnie dostarczyć paru znacznych nowości. Lepsze sortowanie przedmiotów w skrzynkach, nowe przedmioty i nowa klasa mogą stanowić precedens i Blizzard już wkrótce może pomyśleć o dalszym wydawaniu dodatków do tej gry. Prawdopodobnie będziemy mieć do czynienia z kolejnymi klasami, ewentualnie dodatkowymi trybami, ale moim skrytym marzeniem jest to, żeby Blizzard stworzył oddzielny dodatek, taki jakim był Pan Zniszczenia, który skupiłby się na pobocznej historii, jakimś uzupełnieniu treści stworzonej przez trzecią i czwartą odsłonę gry. Czy Blizzard się odważy, czas pokaże, gra ma ciągle mnóstwo fanów i jest dalej żywa, więc pieniądze są na stole, pytanie czy Blizzard odważy się po nie sięgnąć.

Diablo 2 Resurrectected możesz kupić w naszym Sklepie z Grami

Podsumowanie

Idealne rozszerzenie do jednego z najlepszych hack'n'slashy w historii - Czarnoksiężnik tchnął nowe życie w Diablo II.
Ocena Końcowa 9.0
Pros
- Nowa klasa do klasycznej gry, czyżby start nowego trendu?
- Warlock jest fantastyczną i klimatyczną klasą
- Świetny polski dubbing od aktora, który podkładał głos dla Illidana
- Dziesiątki nowych przedmiotów (chociaż miałem podejrzanie niski loot)
- Sporo nowości związanych z uwspółcześnianiem rozgrywki
Cons
- Albo miałem pecha, albo loot przedmiotów jest znacznie mniejszy niż wcześniej
- Dalej nie przebudowano systemu wytrzymałości
Poprzednio Sony traci graczy PC przez opóźnione porty PS5 – nowe dane ujawniają problem
Następny Slay the Spire 2 bije rekordy na Steam. Twórcy nie spodziewali się aż takiego sukcesu