God’s Trigger to pierwsza moja przygoda z tym specyficznym typem trudnych gier, jaki rozpropagował Hotline Miami. Zastanawiałem się, czy śmierć na hita, to zabawa dla mnie.

Nie raz i nie dwa mówiłem na portalu, że lubię trudne gry. Na naszym kanale YouTube znajdziecie wiele filmików ze wszystkich serii Dark Souls oraz parę innych gier typu soulslike lub z chorym poziomem trudności (Darkest Dungeon np.). Jednak zastanawiałem się, czy bullet storm z lotu ptaka, gdzie umieramy od jednego strzału to zabawa dla mnie. Grę przeszedłem w jedną noc, a moje wypociny możecie obejrzeć na YouTube. Pełna playlista poniżej

Oprócz tego co na filmach, zdarzyło się także parę rzeczy po za nimi. Udało nam się zagrać parę razy w kooperacji, zarówno na Playstation 4, jak i w sieci na PC. W obu przypadkach bawiłem się czysto wyśmienicie. Ale wróćmy jednak do początku i zacznijmy od przedstawienia fabuły.

Anioł i Demon – niecodzienna para?

W God’s Trigger wcielamy się w dwójkę bohaterów. Pierwszym z nich jest upadły anioł Harry, a jego partnerką zostaje demonica która wybrała życie na ziemi o wdzięcznym imieniu Judy. Oboje zaczynają ze sobą kooperować (hehe) w celu powstrzymania czterech jeźdźców apokalipsy, zanim ci zniszczą ziemię. Fabuła to oczywiście zwykły pretekst. Gra jest podzielona na rozdziały, a te na misje które trwają średnio od 5 do 10 minut. Całość gry można zamknąć w 4 godziny. Ale nie o to w niej chodzi, żeby ją przejść i o niej zapomnieć.

Za każdy poziom otrzymujemy punktacje i rangę. Liczy się styl (długość combo), czas oraz ilość śmierci. Najwyższa ranga to S i im gorzej nam idzie tym gorszą punktację otrzymamy. Logiczne? Podobna zabawa była np. w Resident Evil 2, gdzie jedno przejście gry trwało około 4 godziny, a na końcu dostawaliśmy podsumowanie z wynikiem i mogliśmy przejście gry powtarzać na parę sposób. Tutaj każde przejście jest podobne, ale nasze postacie się rozwijają i odblokowują specjalne umiejętności. Dzięki czemu możemy prowadzić widowiskową rozwałkę wracając do wcześniejszych misji później, kiedy to zdobędziemy trochę doświadczenia i co fajniejszych skilli.

Strzał ze strzelby w odpowiednim miejscu i czasie bez problemu czyści nawet najlepiej obstawione miejsce.

Harry walczy mieczem, a Judy używa łańcucha, który jest teoretyczną bronią średniego zasięgu. Oprócz tego w trakcie zabawy zbieramy różnego rodzaju pukawki, gdzie niektóre są absolutnie fantastyczne oraz widowiskowe. Znajdziemy zwykłe pistolety oraz karabiny, potem fantastyczne strzelby które robią budyń z wszystkich w pomieszczeniu, miny lądowe czy też święte granaty które wybuchają w akompaniamencie harf oraz litanii. Nasi bohaterowie posiadają także specjalne umiejętności, które odblokowujemy wraz z wyższym poziomem doświadczenia, a dodatkowo możemy jeszcze potem ulepszyć. Nie ma żadnego ograniczenia w wyborze umiejętności na misję – wybieramy tylko odpowiednie ulepszenia oraz po jednym talencie specjalnym. Posiadamy łącznie 10 umiejętności (po 5 na głowę ), więc za każdym razem możemy misję przechodzić inaczej.

Przykładowo, moim ulubionym zestawem był np. Harry z dashem który daje mu chwilową nieśmiertelność oraz pozwala na odbijanie kul mieczem. Szybko to sprawiło, że stał się zdecydowanie ciekawszą postacią od Judy. Ale to też zależało od poziomu, gdyż Harry może zaczaić się za ścianą, którą może rozwalić, ale Judy może np. na parę sekund przejąć żołnierza wroga, a po ulepszeniu umiejętności ten żołnierz wybucha. Używanie umiejętności wchodzi nam naturalnie jak już trochę pogramy i czujemy moc, o ile nie zrobimy czegoś głupiego i nie zginiemy. Od pewnego momentu trafiamy także na wrogów opancerzonych, np. z tarczą lub z miotaczem ognia. Harry z takim sam nie da rady, a nawet jeżeli rozwali miotacz ognia, to potem sam zginie od wybuchu (chyba że mamy odpowiedni talent).

Rozgrywka Szatana

Jednak śmierć praktycznie nie boli ponieważ po przypadkowym umarciu (lol) odradzamy się chwilę wcześniej, a checkpointy są tak gęsto rozsiane, że nie mamy problemu z ciągłym umieraniem, zwłaszcza mniej więcej w połowie gry, kiedy to zaczniemy polować na Śmierć oraz Wojnę i poziomy stają się niesamowicie trudne. Przynajmniej dla mnie były. Ale ich ukończenie dawało niewiarygodną satysfakcję i gra wciągała jak heroina. Był efekt jeszcze jednego poziomu.

Bossowie to majstersztyk. Na obrazku Śmierć. Walka z nim to czysta przyjemność.

Wspomnieliśmy o bossach, to i o nich porozmawiajmy. Są fantastyczni. Absolutnie zaj*biści i strasznie mi się podobali. Często mnie sponiewierali przed ich ukończeniem (tylko Zarazę przeszedłem za pierwszym razem), jednak zostali zaprojektowani bardzo pieczołowicie i z dbałością o szczegóły, więc takie umieranie to nie grzech i wcale mnie nie denerwowało, bo było wynikiem moich jeszcze marnych umiejętności, a nie głupiego projektu czy bugów (strasznie brzydko klnę kiedy umieram przez bugi). Czułem że mam zastrzyk adrenaliny i ciągle próbowałem ponownie, zmysły się wyostrzały, gdy na mapie wszystko wybuchało i mieliśmy dosłownie sekundę na reakcję (walka z Głodem taka była). Sam design bossów także jest fantastyczny – Śmierć to starszy Pan na motorze i z motorową kosą, a Wojna to rudowłosa ślicznotka w potężnym egzoszkielecie. Czuć moc. To właśnie walki z bossami mnie najbardziej wymęczyły i sprawiły że do God’s Trigger chciałem wracać wiele razy po ukończeniu gry.

Poziom trudności jednak w pewnym momencie zaczął rosnąć za szybko, przez co miałem przestoje gdyż musiałem się nauczyć nowych ruchów (oczywiście intensywnie umierając), bardziej poćwiczyć i wyczuć postacie. Ta gra mogłaby swobodnie posiadać jeszcze parę rozdziałów i naprawdę grałbym w nią jak szalony ucząc się nowych trików.

God’s Trigger – Solo czy w Kooperacji?

Swój egzemplarz recenzencki otrzymałem w wersji na Playstation 4 i muszę powiedzieć, że gdybym miał tą grę ukończyć solo na konsoli, to zajęłoby mi to dużo więcej czasu. Grając na padzie, miałem wrażenie że analog nie jest dostatecznie szybki i precyzyjny przez co strasznie ciężko było przechodzić niektóre etapy. Dlatego też po paru sesjach zakupiłem ze swoich środków wersję na PC. Kosztowała śmieszne pieniądze, bo tylko 50 zł. Kiedy zasiadłem do nagrywania, to całość przeszedłem w jeden dzień i rozgrywka była totalnie inna, bardziej dynamiczna, a dzięki wykorzystaniu myszki było też dokładniej. Chociaż z drugiej strony, bronie mają też swój rozrzut i nie raz się zdarzało, że teoretyczne gwarantowane uderzenie łańcuchem okazało się pudłem (wrogowie nie mają takiego problemu, zawsze trafiają jeżeli nie zrobimy uniku). Z czasem nauczyłem się tak atakować, by zawsze trafiać (np. pod kątem, łańcuch to nie pocisk i tworzy na sekundę barierę która zabija wrogów).

Fabuła nie jest odkrywcza, ale miejscami potrafi mocno zaskoczyć. Na obrazku Wojna, ale zakuta w kajdanach. Co się stało? Wkrótce się dowiemy.

Inna sprawa to gra w kooperacji, która jest zdecydowanie dużo łatwiejsza niż solo. Po pierwsze, ginąc solo, zaczynamy od nowa, kiedy gramy w kooperacji, partner może nas podnieść. Drastycznie to zmienia poziom trudności, ale także nadaje grze płynność. Dlatego też grając w kooperacji jest o tyle łatwiej, że zabawa na padach (które są mniej precyzyjne od myszek) nie jest takie męczące. W kooperacji odblokowują się nowe możliwości (np. synchronizowane zabójstwa) a niektóre misje przechodzi się w inny sposób (misja snajperska, gdzie Judy osłania Harrego w bazie wojskowej albo walka z ostatnim bossem). Wrogów jest także odpowiednio więcej, chociaż ta różnica nie wpływa na poziom trudności.

Podsumowanie

Czytając recenzje innych osób, większość graczy narzekało na wiele błędów technicznych jak zakleszczanie się postaci czy też inne drobne bugi. Osobiście takich problemów nie uświadczyłem ,ale w grę grałem parę miesięcy po premierze, więc twórcy załatali to co trzeba. Inni narzekają na płytką historię. Według mnie, to chybiony zarzut, gdyż głęboka historia sprawiałyby, że więcej czasu spędzalibyśmy na słuchaniu lore. Tutaj gra przedstawia nam fabułę szybko i płynnie, dzięki czemu płynnie przechodzimy od rozwałki do rozwałki. Nie chciałbym, żeby akcja była ciągle przerywana dialogami czy też przerywnikami filmowymi – te się pojawiają w trakcie misji, ale są sporadyczne, najczęściej na początku lub końcu misji i absolutnie nie wybijają z rytmu.

Jedyną wadą którą mógłbym zarzucić tej grze, są krótkie poziomy rozdziały i sama rozgrywka. Spokojnie możnaby wrzucić jeszcze parę poziomów. Ale to też nie jest problem, gdyż twórcy dali nam tryb Arcade, który fajnie różnicuje rozgrywkę. Zatem God’s Trigger to gra praktycznie idealna. Obojętnie czy grasz solo, czy z kimś, po prostu musisz ją mieć. Zwłaszcza, że kosztuje bardzo śmieszne pieniądze.


God’s Trigger kupicie na Ceneo.pl

The Breakdown

Fantastyczna gra za śmieszne pieniądze. Zdecydowanie warto.
Ocena Końcowa 9.0
Pros
- fantastyczne flow, chce się grać
- bossowie to majstersztyk
- dobra gra zarówno solo, jak i w kooperacji
- grafika, muzyka
Cons
- za krótka
- poziom trudności rośnie zbyt szybko

Brak Komentarzy. Może coś napisz?

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poprzedni The Sinking City - Poradnik Solucja - Pełne przejście gry
Następny W jakie planszówki ostatnio zagrałem? NCWW Lipiec 2019