Rosnące ceny sprzętu komputerowego, niedobory pamięci RAM oraz gwałtowny rozwój sztucznej inteligencji sprawiają, że przyszłość komputerów osobistych zaczyna wyglądać zupełnie inaczej niż jeszcze kilka lat temu. Coraz częściej pojawia się teza, że klasyczny model posiadania własnego komputera może zostać wyparty przez subskrypcyjny dostęp do mocy obliczeniowej w chmurze. Jednym z najbardziej znanych zwolenników takiego scenariusza jest Jeff Bezos, który uważa, że kupowanie fizycznego sprzętu „nie ma sensu” w dłuższej perspektywie.
Kluczowym czynnikiem przyspieszającym te zmiany jest kryzys pamięci RAM. Najwięksi producenci DRAM coraz wyraźniej kierują swoje moce produkcyjne do centrów danych obsługujących AI, ograniczając podaż dla rynku konsumenckiego. W praktyce oznacza to droższe laptopy, komputery stacjonarne, konsole i smartfony. Eksperci branżowi mówią wprost: ceny mogą rosnąć aż do około 2028 roku, zanim sytuacja się ustabilizuje. Dla przeciętnego użytkownika PC oznacza to jedno – modernizacja sprzętu stanie się luksusem. Rozwój sztucznej inteligencji pochłania ogromne ilości pamięci i energii. Modele generatywne, usługi analizy danych czy narzędzia oparte na AI wymagają potężnych zasobów, których nie da się łatwo przenieść do domowego komputera. Właśnie dlatego giganci technologiczni inwestują miliardy dolarów w centra danych. Paradoksalnie, nawet jeśli ktoś nie korzysta aktywnie z narzędzi AI, to i tak odczuwa ich wpływ w postaci wyższych cen sprzętu i ograniczonej dostępności komponentów.
W tym kontekście wizja Bezosa nabiera realnych kształtów. W jednym z wywiadów porównał on obecną sytuację w IT do czasów, gdy każda fabryka czy hotel musiały mieć własny generator prądu. Dopiero powstanie sieci energetycznych sprawiło, że energia stała się usługą kupowaną „z gniazdka”. Według Bezosa z obliczeniami będzie podobnie – zamiast własnych komputerów będziemy korzystać z mocy dostępnej w chmurze, oferowanej przez platformy takie jak Amazon Web Services. Ten model wcale nie jest abstrakcyjny. Już dziś miliony użytkowników korzystają z gier uruchamianych w chmurze. Usługi takie jak Xbox Game Pass Ultimate, Nvidia GeForce Now czy Amazon Luna pokazują, że fizyczny komputer może być jedynie terminalem – ekranem, klawiaturą i myszą – a cała „moc” znajduje się w centrum danych. Dla graczy oznacza to dostęp do wydajności porównywalnej z topowymi kartami graficznymi bez konieczności ich kupowania.
Analogiczna transformacja wcześniej dotknęła rynek filmów i muzyki. Streaming wyparł płyty DVD i Blu-ray, a subskrypcje stały się normą. Teraz podobny proces może objąć komputery osobiste. Oczywiście, usługi abonamentowe nie są tanie, a podwyżki cen budzą kontrowersje, jednak w porównaniu z kosztami nowego PC w czasach kryzysu RAM mogą okazać się atrakcyjne finansowo. Nie oznacza to, że lokalne komputery znikną z dnia na dzień. Profesjonaliści, twórcy treści czy entuzjaści sprzętu nadal będą potrzebować własnych maszyn. Jednak dla masowego użytkownika, który korzysta głównie z przeglądarki, aplikacji biurowych i rozrywki, chmura może stać się domyślnym wyborem. Szczególnie jeśli ceny pamięci, dysków SSD i kart graficznych nadal będą rosły.

W tle pozostaje pytanie o przyszłość samej sztucznej inteligencji. Część liderów branży mówi wprost o bańce inwestycyjnej, inni bronią obecnego kierunku rozwoju. Niezależnie od tego, czy AI spełni wszystkie obietnice, jedno jest pewne – w trakcie tej transformacji technologia stanie się droższa. To właśnie ta presja kosztowa może zmusić rynek do przejścia na model „komputera jako usługi”. Jeśli prognozy się sprawdzą, w najbliższych latach możemy stanąć przed wyborem: drogi komputer kupiony na własność albo miesięczna opłata za dostęp do wirtualnego PC w chmurze. Słowa Jeffa Bezosa, że „to nie będzie trwać wiecznie”, brzmią dziś wyjątkowo aktualnie. Kryzys RAM i ekspansja AI sprawiają, że przyszłość komputerów osobistych coraz częściej rysuje się w chmurach.
Źródło:



