Echoes of the End to debiut niewielkiego studia Myrkud Games, który zabierze nas do fantastycznej wersji Islandii, gdzie magia będzie niebezpiecznym reliktem przeszłości, ale jednocześnie czymś, bez czego dzisiejsi mieszkańcy nie dadzą rady przetrwać.
W tej historii wcielamy się w Ryn, jedną z Porzuconych, czyli osób, które mają możliwość używania magii. Magia w świecie gry jest czymś na wykończeniu, co kiedyś sprowadziło wielką tragedię, a teraz powoli opuszcza nasz świat. Jednym z ostatnich reliktów są opiekunowie, potężne kryształy pełne magii, które chronią ojczyznę Ryn przed najazdem agresywnych sąsiadów. Niestety bohaterka wraz ze swoim bratem trafia na rajd jednego z wrogich królestw – Dalmenii, które prowadzi partyzancką akcję niszczenia kolejnych opiekunów. Naszym zadaniem będzie ich powstrzymanie. Do bohaterki przyłączy się też podróżnik z dalekich krain o imieniu Abram, który pomoże nam swoimi umiejętnościami oraz doświadczeniem. Jedną z członkiń drużyny przeciwnika będzie kolejna porzucona, dużo bardziej utalentowana i potężniejsza od Ryn, więc szybko czeka nas lekcja pokory oraz pogoń za wrogiem, która jednocześnie będzie treningiem umiejętności bohaterki.
![Echoes of the End – Recenzja PL | Piękny Świat, Słaba Gra? [PS5 | 4K 60FPS]](https://i.ytimg.com/vi/uaH_JoWT3-A/hqdefault.jpg)
Powiem otwarcie, Ryn jest wkurzającą bohaterką. Arogancka, zawsze ma ostatnie słowo w każdym zdaniu, bardzo niemiła wokół wszystkich i w zasadzie nic nie tłumaczy jej złośliwego zachowania. Posiadała kochających rodziców, którzy ją wychowali i zadbali o dar korzystania z magii, a także brata, który z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu zapatrzony jest w nią jak w obrazek. Ryn jest dla niego po prostu niemiła, pomimo tego, że młody stara się żartować, czy też ją chwalić. Potem sytuacja trochę prostuje się, kiedy przyłączy się do nas Abram. Stonowany starszy mężczyzna dobrze sobie radzi z frustrującą partnerką, chociaż ta też wobec niego jest skrajnie niemiła. Z czasem jednak relacja ewoluuje, a całość trochę przypomina duety bohaterów z The Last of Us czy też God of War. Finalnie Ryn staje się bardziej otwartą i ciepłą osobą, co jednak się kłóci z tym, co zobaczyliśmy na początku gry – już wcześniej przecież bohaterka posiadała wspierającą i kochającą rodzinę to czemu dopiero obcy człowiek wpłynął na jej zachowanie?

Echoes of the End to trzecio osobowa gra akcji, gdzie będziemy przemierzać kolejne rozdziały w celu powstrzymania przeciwników przed niszczeniem kolejnych Opiekunów. Gra będzie dzielić się na jasno zarysowane etapy, gdzie na zmianę będziemy przechodzić miejsca pełne ciekawych zagadek oraz pokonywać kolejnych wrogów. Oprócz Dalmeńskich żołnierzy spotkamy także paru przeciwników należących do groźniejszych zwierząt, a także powalczymy z tutejszą wersją orków i ogrów. System walki jest daleki od ideału. Standardowo mamy silny, słaby atak, blok oraz unik. Do tego używamy jednej z czterech umiejętności i wyprowadzamy kombinacje. Problem jest jednak z responsywnością pojedynków. Wrogowie są w stanie zaatakować nas podczas długich animacji wykończenia przeciwnków, które uruchamiają się automatycznie, jednocześnie są w stanie nas uderzyć podczas animacji uniku. Do tego okno blokowania jest nienaturalnie wydłużone, przez co idealne parowanie ataków następuje nawet wtedy, kiedy w teorii powinniśmy tylko zablokować cios.

Walki z bossami są bardzo eleganckie i widowiskowe, ale Ci wrogowie mają bardzo dużo punktów życia oraz małą pulę ataków, przez co są nienaturalnie wydłużone oraz w praktyce stają się nudne. Kilkuminutowe testy, czy nauczyliśmy się unikania czterech – pięciu rodzajów ataków są raczej tutaj niepotrzebne i można było je zdecydowanie skrócić. Zwłaszcza, jeżeli weźmiemy pod uwagę exploity, które łatwo można wykorzystać. Oprócz wcześniej wspomnianego parowania, które trywializuje większość pojedynków nawet na wysokim poziomie trudności, to jeszcze warto dodać o ataku magicznym, który możemy aktywować w sekwencji naszych zwykłych ataków, które mogą też ładować manę. Ten atak zawsze wytrąca z równowagi bossa, więc sprytnie manewrując zasobami jesteśmy w stanie w zasadzie zamknąć w ogłuszeniu każdego przeciwnika.

Zagadki środowiskowe w Echoes of the End prezentują się dużo lepiej. Gra posiada parę fajnych mechanik, jak manipulacja entropią przedmiotów w czasie rzeczywistym, co pozwala na ich rekonstrukcje tak, by nam pasowały. Do tego przyjdzie nam chodzić po ścianach czy też kierować lasery w odpowiednią stronę, by aktywować magiczne urządzenia. Czasami czekają nas wyzwania czasowe, a innym razem będzie liczyć się zręczność lub po prostu umiejętność obserwacji. Otoczenie zostało zaprojektowane w bardzo przemyślany sposób, znajdziemy w grze sporo sekretów, a część z nich poprawi nasze parametry. Zagadki i eksploracja to najciekawszy element Echoes of the End i widać, że to było priorytetem przy produkcji gry. Szkoda jedynie, że i w trakcie tych zagadek pojawia się problem z responsywnością. Często bywa tak, że nie pojawi się jakiś znacznik do np. zaczepienia się, przez co spadniemy w przepaść albo bohaterka nie zarejestruje, że powinna złapać się jakiejś powierzchni przy jej zderzeniu (co powinno być automatyczne) i także skończy się to wczytaniem gry.

Echoes of the End wygląda rewelacyjnie. Modele postaci są niezłe, zwłaszcza Abrama, ale to otoczenie skradło moje serce. Gra lubi bawić się trzecim planem, pokazując w oddali monstrualne machiny oblężnicze, gigantyczne twierdze czy też całe armie przechodzące w tle. Widoki są tutaj olśniewające i nawet natura wygląda przepięknie. Twórcy wiedząc co robią pozwolili nawet w odpowiednich miejscach zainicjować dialog z drugim bohaterem, dzięki czemu kamera się oddali i będziemy mogli w pełnym majestacie podziwiać to, co stworzyli. Widać wyraźnie, że autorom gry bardzo zależało pokazanie piękna swojej ojczyzny bo akcja gry toczy się właśnie w magicznej, alternatywnej wersji Islandii. O dźwięku nie powiem nic – soundtrack jest, ale żadna z nutek nie wpadła jakoś szczególnie w ucho. Podobnie zresztą dialogi, które spełniają swoją funkcję przekazywania informacji i w zasadzie to tyle. Nie ma tutaj popisów gry aktorskiej czy też oratorstwa. Na plus za to warto dodać, że gra posiada polskie napisy, a znajdowane przez nas sekrety oraz przedmioty opowiadają nie raz ciekawe historie zwiedzanych przez nas obszarów, co dodaje trochę immersji do tego pięknego świata.
Po Echoes of the End nie dało się spodziewać zbyt wiele i w zasadzie dokładnie to dostałem. Gra posiada parę błędów, jednocześnie nie wyróżnia się zbyt mocno na tle konkurencji, nie mówiąc już o dużych tytułach. Raczej frustrująca bohaterka, która robi się jedynie ciekawa wtedy, kiedy ktoś inny pojawia się w pobliżu nie pomaga, chociaż trzeba przyznać, że z punktu widzenia estetycznego, Echoes of the End wygląda naprawdę fantastycznie, zwłaszcza w dalszej skali. Większość elementów w grze jest nijaka, niedopracowana lub nie zawsze przemyślana, co finalnie sprawia, że Echoes of the End jest jednym z tych tytułów, w które można zagrać, ale raczej nie liczcie, że będziecie chcieli do nich wrócić. Powiem nawet, że to będzie sukces, jeżeli za rok będziecie pamiętali nazwę tej gry, jeżeli zdecydujecie się w nią zagrać.
Podsumowanie
Pros
- Złożona relacja dwójki bohaterów
- Świetne zagadki środowiskowe
- Fantastyczne widoki i dobrze zaprojektowane lokacje
Cons
- Walce brakuje precyzji
- Otrzymywanie obrażeń w trakcie animacji wykończenia przeciwnika
- Bossowie mają zbyt dużo punktów życia



