Pradawny Las – recenzja – Onibi atakują Święte Drzewo!


Rebel potrafi wyszukać perełki wśród setek zapowiedzi nowych planszówek i wyłuskać te najładniejsze. Dostaliśmy już świetnego Everdella, następna była Łąka, a teraz, trzymając się klimatów zwierząt i natury wkraczamy do Pradawnego Lasu. Czy wieje tam nudą, czy może straszy szalenie dobrą rozgrywką? Zapraszam do recenzji.

Pradawny Las ma się kiepsko. Święte Drzewo jest narażone na ataki płomieni Onibi i tylko gracze, wcielający się w dobre duszki mogą coś tu zdziałać. Cztery duchy natury, symbolizujące pory roku zostały wezwane jako ostatnia linia obrony. Każdy z nich chce się wykazać i zyskać tytuł Wielkiego Strażnika Lasu. Całkiem przypadkiem takie miano można zdobyć, wypełniając jeden z warunków zwycięstwa. Każda decyzja ma znaczenie, wszystko przybliża nas do finału. Nie zaszkodzi mieć też trochę szczęścia, bo nie zawsze wszystko jest zależne tylko od nas.

Jak należy się zachować w lesie?

Celem gry jest obrona Świętego Drzewa przed atakami złych Onibi. Według wierzeń i legend z Japonii, to rodzaj złych duszków, które pojawiają się po śmierci urażonego człowieka. Najczęściej są przedstawiane jako ogień. W grze mamy aż trzy możliwości ocalenia Drzewa i zakończenia gry : sadzimy drzewa obronne, zbieramy kwiaty, by obudzić legendarnego Sankiego, Obrońcę Lasu lub gasimy pożary i na zawsze wypędzamy złe Onibi.

Każda z rund jest podzielona na trzy różne fazy. Podczas pierwszej fazy Strażników wszyscy grają jednocześnie. Każdy z graczy odkrywa karty strażników, z których buduje swoją linię wsparcia, aż do momentu, który uzna za stosowny. Jeżeli nasze karty wskazują trzeci symbol samotnika, musimy przerwać dobieranie kart. Co ważne, symbole stada anulują ikony samotników, więc możemy zagrać więcej kart. Strażnicy w postaci zwierząt będą nam dostarczać różnorakich żywiołów, ale czasami dobierzemy Ognistego Warana, sługę Oni bi, który zapewnia nam całe nic. Mamy też do dyspozycji żetony cząsteczek magii, które pozwalają na odrzucania Ognistych Waranów lub odłożenie karty Strażnika na stos kart odrzuconych. Jeżeli na naszych kartach posiadamy 12 świętych kwiatów, możemy wygrać całą rozgrywkę. Gdy wszyscy zdecydują się zakończenie dobierania kart pierwsza faza dobiega końca.

Faza akcji rozgrywa się w kolejności graczy, rozpoczynając od posiadacza Świętego Drzewa. Liczba akcji jest uzależniona od ilości ikon samotników w naszej linii wsparcia. Tym razem mniej znaczy lepiej. Siła akcji zależy natomiast od liczby żywiołów, jakie widnieją na naszych kartach oraz naszej planszy lasu. Podstawową akcją jest dobranie jednego żetonu cząsteczki magii. W zależności od liczby żywiołów słońc możemy przywołać nowych strażników z rezerwy. Akcja związana z żywiołem oznaczonym ikoną kropli wody pozwala na gaszenie pożarów o wartościach niższych lub równych, niż nasza ilość kropelek. Zebranie 12 takich żetonów to jeden z możliwych warunków zwycięstwa.

Kolejna akcja pozwala na przesuwanie się swoim pionkiem Ducha Natury po planszy kręgu duchów. Po zatrzymaniu się, aktywujemy bonus znajdujący się na danym polu. Przeskakując przez innych graczy będziemy im podkradać wybrany żeton zwycięstwa, który przybliży nas do wygranej. Inna akcja pozwala na sadzenie drzew obronnych na naszych planszetkach. Zapewniają one trwałe efekty, które będziemy wykorzystywać w trakcie rozgrywki. Zebranie 12 różnych drzew obronnych zapewnia wygraną. Niektóre rzędy i kolumny, po zapełnieniu kafelkami zapewniają dodatkowy bonus, natomiast pola na rogach planszy aktywują dodatkową akcję.

Na koniec rundy Onibi atakują wszystkie Duchy Natury. Jeżeli na środku kręgu duchów są jakiekolwiek żetony pożarów gracze porównują swoją wartość ikon z kroplą wody. Jeżeli ich liczba jest mniejsza, to dobierają karty Ognistych Waranów, które będą zapychały naszą talię. Następnie Oni bi atakują Święte Drzewo. W zależności od zagranych Strażników, dochodzą nowe żetony pożarów. Na koniec uzupełniamy wystawki kart, przekazujemy znacznik Świętego Drzewa w ręce kolejnego gracza i gramy dalej do momentu spełnienia jednego z warunków zwycięstwa.

Czy w lesie jest zielono ?

Pradawny Las to naprawdę kawał dobrze wydanego kartonu ze świetnymi grafikami. Rozłożona gra robi wrażenie nie tylko na młodszych graczach lubiących takie kolorowe tytuły. Osobny plus należy się osobie, która przygotowała grafiki na wszystkich kartach. Dobre wrażenie robią też podajniki na żetony drzew i inne, kartonowe elementy. Są grube i przyjemnie solidne, więc wytrzymają sporo emocjonujących partii.

 

Ile zabawy znajdziemy w Pradawnym Lesie ?

Pradawny Las to luźny i pięknie wydany tytuł do pogrania w rodzinnym gronie. Wyjadacze raczej nie są targetem i nie znajdą nic odkrywczego czy przykuwającego uwagę w Pradawnym Lesie. Gra jest leciutka i prosta w obsłudze, aczkolwiek stawia przed nami kilka dylematów i zagwozdek, które wymuszają chwilę zastanowienia. Pomimo tego, że lubię raczej cięższe pozycje, to bawiłem się całkiem nieźle, a rozgrywka dała mi sporo satysfakcji.

Cała pierwsza faza rundy to testowanie naszego szczęścia podczas doboru kart. Mamy trzy ikony do zdobycia, zanim gra powie nam stop, ale ten dreszczyk emocji przy dobieraniu kolejnej karty jest całkiem przyjemny. Nie bez znaczenia są też ikony anulujące samotników, bo zawsze może je brać pod uwagę podczas szacowania ryzyka. Fajnie, że gra nas nie karze za przeholowanie w dobieraniu, tylko zatrzymujemy to, co mamy i w następnej fazie musimy coś na tym ugrać.

Jeżeli gramy przyzwoicie i mamy trochę szczęścia w kartach dostaniemy dwie różne akcje do wykonania. W przeciwnym wypadku dysponujemy tylko jedną szansą na zrobienie czegoś ciekawego. Nie się tym, co martwić, ponieważ na prawo i lewo czekają na nas bonusy. Skacząc po kręgu duchów każde pole oferuje nam coś przydatnego.

Podoba mi się również interakcja pomiędzy graczami. Pozornie tematyka sugerowałaby element kooperacji, ponieważ wszystkim zależy na obronie Świętego Drzewa i gaszeniu pożarów, ale to tylko pozory. Każdy stara się ugrać dla siebie jak najwięcej, jednocześnie pilnując przeciwników i odbierając mu co lepsze karty, czy okazję do zdobycia przewagi. Świetnie działa podkradanie sobie nawzajem żetonów zwycięstwa podczas wyprzedzania innego Ducha. Dostarcza to sporo satysfakcji i pozytywnych emocji jak na bieganie dookoła.

W grze mamy też namiastkę budowania swojej własnej talii. Rekrutujemy nowe stworzenia do naszej talii, mając kilka do wyboru i ograniczony budżet. W trakcie rozgrywki możemy też zdobyć niechciane Ogniste Warany, które robią za przeszkadzajki i będą nam zapychały talie. Obsadzanie własnej polanki drzewami również jest bardzo ważne. Bonusy zbierane z drzew są nie do przecenienia i w późniejszych fazach rozgrywki często pozwalają nam na lepsze i ciekawsze tury.

Rozgrywka na dwie osoby to trochę przeciąganie liny pomiędzy graczami i oczekiwanie na błędy lub słabszy dociąg u przeciwnika. Kto szybciej spełni wybrany warunek wygra, o ile los się do niego uśmiechnie trochę bardziej, niż do drugiego gracza. Przy pełnym składzie na stole dzieje się zdecydowanie więcej, ciężej jest coś przewidzieć i w zasadzie, aż do końca gra dostarcza sporo emocji.

Podsumowanie

Pradawny Las to ładna i sympatyczna gra, którą szczerze polecam familijnym graczom. Poziom wejścia nie jest zbyt wysoki, a rozgrywka trzyma poziom i dostarcza samych pozytywnych wrażeń. Losowość występuje i trochę szczęścia także nie zaszkodzi mieć, ale gra się na tyle dynamicznie, że w zasadzie do końca każdy ma szansę na wygraną. Szybka rozgrywka, ładne wykonanie i spora regrywalność – polecam!

Może zainteresuje Cię nasza recenzja Lockup: Opowieści z świata Roll Player ?

Pradawny Las możecie kupić tutaj.

The Breakdown

Pradawny Las to ładna i sympatyczna gra, którą szczerze polecam familijnym graczom. Poziom wejścia nie jest zbyt wysoki, a rozgrywka trzyma poziom i dostarcza samych pozytywnych wrażeń. Losowość występuje i trochę szczęścia także nie zaszkodzi mieć, ale gra się na tyle dynamicznie, że w zasadzie do końca każdy ma szansę na wygraną. Szybka rozgrywka, ładne wykonanie i spora regrywalność – polecam!
7.5
Pros
+ szybka rozgrywka
+ przystępne zasady
+ ładne wykonanie
+ przyjemne kombinowanie dla całej rodziny
Cons
- niektóre drogi do zwycięstwa są łatwiejsze
- dwuosobowe partie są ciut słabsze niż pełny skład

No Comment

Zostaw komentarz

Previous Planszowe donosy z tygodnia vol.3
Next Forza Horizon 5 - Adix w poszukiwaniu złotej fury!