Astronomowie od zarania dziejów wpatrywali się w nocne niebo i doszukiwali się tam nowych planet i gwiazd. Każda z nich okrągła, każda się kręci wokół osi obrotu. Każda, oprócz jednej. W 2019 roku na polskim niebie pojawił się nowy obiekt niebieski – nazwano go Solenia i okazało się, że to pierwsza płaska planeta. Płaska jak wafel, jak wstęga makaronu, albo jak bieżnia na siłowni. Od tego czasu płaskoziemcy dostają szału i domagają się układania kart z dziurką na ziemskich drzewach aby dowieść ze nasza planeta, tak jak Solenia, jest płaska.

Solenia to najnowsza gra Sebastiana Dujardina z ilustracjami Vincenta Dutraita wydana w Polsce przez Rebel.pl. W niej od 1 do 4 graczy wcieli się w płaskoziemnych podniebnych dostawców dóbr i będzie walczyło o wypełnienie lukratywnych zleceń w różnych miastach aby móc zwyciężyć posiadając największa liczbę PZ’tów. Solenia korzysta przede wszystkim z mechaniki worker placemnet – wysyłania robotników do zdobywania surowców i realizacji kontraktów, jednak w jej przypadku robotnikami są karty z dziurką i każdy jeden poza swoją główną zdolnością ma tez ciekawy pasyw.


Skrót zasad

W Soleni każdy gracz dostaje do swojej dyspozycji sterowiec oraz talie kart reprezentującą jego robotników. Sterowiec jest dwustronny – słoneczna strona jest prostsza i posiada mniej zasad, strona zimowa zaś daje więcej do pomyślenia i pozwala na większą decyzyjność. Nasze statki powietrzne są wysyłane na misje ze sterowca-matki, nieustannie sunącego do przody ku krawędzi świata. Gracze wykładają karty, gromadzą surowce na pokładzie swojego latającego cygara i spełniają kontrakty w dziennych i nocnych miastach aby ulepszyć cygaro i zdobyć punkty.

Omawiane zasady dotyczą zaawansowanego trybu gry.

Gracze otrzymują sterowiec, dobierają odpowiadające mu karty i wybierają naprzemiennie bonus na poziom pierwszy misji oraz dodatkowe warunku punktacji końcowej na 3 poziom.

Każdy gracz dobiera 3 karty na rękę, podczas każdej tury musi zagrać jedna z nich. Dopuszczalnymi miejscami wykładania kart są pola otaczające statek-matkę (jak i pod nim) oraz pola otaczające naszą wcześniej zagraną kartę. Jeśli chcemy wysłać robotników dalej, musimy zapłacić 1 surowiec za każde pokonane pole. Karty mają wartości od 0 do 2, dziurkę w środku oraz bonus na dole. Kładąc kartę na polu w dziurce zobaczymy jaki surowiec dobieramy. Czyli kładąc kartę 2 na pole z drewnem otrzymamy dwa drewna, bo to właśnie ta ikonka widnieje w okienku. Dolny bonus karty mówi o tym co dostaniemy, kiedy karta spadnie z planszy. Tak, spadnie – bo plansza się zmienia i przesuwa gdy zagramy kartę o wartości zero. Nasza ziemia składa się z 5 kafli w kształcie przybliżonym do litery V i posiadających na sobie 5 pół z surowcami i miastami. Zagranie karty z zerem powoduje:

  1. zagrania akcji pola
  2. zdjęcie kart z ostatniego kafla mapy i uzyskania wskazanych bonusów przez właścicieli kart
  3. przewrócenie tego kafla na drugą stronę i położenia go na „przodzie” świata
  4. przesunięcie statku matki na kolejne pole tak, aby był w centrum mapy.

Wykładając karty na pola z miastami możemy realizować dzienne bądź nocne zadania w zależności na jakie miasto padło. Realizacja polega na zapłaceniu odpowiednimi dobrami z ładowni, zamontowaniu nowego balona lub kosza do sterowca i uzyskaniu odpowiedniego bonusa. Jako że mapa ciągle się zmienia, nie zawsze będziemy mieli dostęp do pożądanych misji. Mądre planowanie podejmowania zasobów i realizacji zleceń jest kluczowe do zwycięstwa. Gra kończy się gdy wszyscy zagrają 16 kart. Wygrywa osoba z największa liczbą punków zwycięstwa.

Przykładowa runda

Początek gry – świt, teraz mapa będzie dzienna, więc realizacja nocnych misji jest niemożliwa. Sprawdzam zlecenia – jest potrzeba na dwa wody, drewno i kamień za 6 punków. Wokół statku matki jest tylko drewno – zagrywam więc kartę o sile 1, pobieram 1 drewna; bonus na karcie kiedy spadnie z krawędzi świata – snopek siana. Drugi gracz 1 na kamień, trzeci 0, statek matka leci do przodu, widzę coraz więcej dnia. Nowa pozycja olbrzymiego sterowca umożliwia dostęp do lepszych pól. Jest woda. Czwarty gracz wystawia 2 na wodę. Zgrzytam zębami.

Jest jeszcze jedna woda, obok mojej starej karty – mam dwójkę na ręce, ale ona punktuje dodatkowo jeśli się ją położy na kamieniu. No nic, korzystam. Dwie jednostki wody do ładowni. Jeszcze tylko kamień i szukamy miasta. Drugi gracz zero, lecimy do przodu, cała mapa dzienna, ale już widać zmierzch. Trzeci gracz zero, spada mi karta, szkoda ze bonus za kamienie się nie odpalił. Czwarty gracz 1 na snopek siana – hm, widzę ze ma chrapkę na misje za 4 punkty – dwa wody i siano. Patrzę na rękę, same 0, nie mogę nic pobrać. Zagrywam, lecimy, spada mi bonus ze snopkiem. Dobrze jest, jeśli nie zrobi zlecenia za 6, to przynajmniej mam surowce na te za 4.

Pozostali gracze też wykładają swoje karty i plansza się rusza, misje zostają ukończone. Znów moja kolej, ale w moim zasięgu nie ma dziennego miasta aby zapunktować. Chyba spale ten kamień aby móc wyłożyć dalej kartę. Robię tak, trafiam zerem do dziennego miasta, płace surowce i pobieram misje za 4 punkty. Podpinam ją do sterowca – mam dwie możliwości, albo zacząć pracować nad zdolnością specjalną, albo dostać mały bonusik w postaci drewna lub siana. Wole zdolność. Co prawda aby zaczęła działać potrzebuje jeszcze nocnej misji, ale zwiększy mi to ładowność. Do tego moje dzienne cele końcowe na trzecim poziomie statku punktują za posiadanie wody na pokładzie. Ta ładownia to dobry wybór, teraz trzeba jeszcze tylko ją odblokować i uruchomić cel punktowania podpinając do niego misję. Nic prostszego.

Wrażenia z gry

Solenia do dość lekka gra. Mogę spokojnie polecić ją ludziom jako kolejny przystanek po „Wsiąść do pociągu”. W tej opcji nie ma zdolności specjalnych, a wykonane misje podpinamy po kolei pobierając rosnące bonusy.

Dla obeznanych graczy jest strona zaawansowana z bardziej zaangażowaną planszetką sterowca i większą decyzyjnością przy wyborze miejsca podpięcia misji. Bez obawy, po dodaniu tych zasad z gry lekkiej plus Solenia staje się średnia minus w swojej złożoności.

Sama rozgrywka jest dość łatwa, szybka i przyjemna. Cztery osoby uporały się z całością w około 45 min, co pozostaje normą przy testach tej pozycji. Wykładanie swoich kart i zarządzanie zasobami jest niezbędne do wygranej. Cały ambaras w tym, że misje dzienne i nocne maja dość różne wymagania. Wiec zgromadzone w ładowni zasoby na 9 punków dziennego kontraktu mogą być zupełnie nieprzydatne, jeśli przegapimy ostanie jasne miasto.

Mechanika ruchomej mapy oraz spadających kart z bonusami jest też bardzo ciekawa. Mapa ciągle płynie – pojęcie czasu i przestrzeni jest tutaj oddane lepiej niż w każdej innej grze do tej pory. Zagrane przez nas karty dają też bonusy kiedy spadają z krawędzi świata i powinniśmy być przygotowani na ich odebranie. W przypadku pełnej ładowni obejdziemy się jedynie smakiem.

Podpinanie wypełnionych misji do sterowca to też ciekawa mini-gra. Czy zależy nam na darmowych surowcach, może chcemy szybko dość do trzeciego poziomu i odblokować warunki punktowania końcowego. A może warto odblokować wirtualną wodę – te i im podobne decyzje towarzyszyły mi przez całość rozgrywki.

Gra nie jest jednak bez wad. Przy 4 osobach mapa dość szybko przemyka nam przed oczami i długoterminowe planowanie staje się prawie niemożliwe. Mechanika mapy jest też dość nowa i przez to obca niektórym graczom. Kilka osób miało problem z szybkim jej ogarnięciem, ale już w drugiej rozgrywce było lepiej.

Regrywalności może zaszkodzić fakt, iż każdy sterowiec ma takie same bonusy oraz jednolite talie. Urozmaiceniem są misje, rozkład mapy, dobierane zdolności statków i cele końcowe, których niekiedy nawet nie odblokujemy.

Wykonanie

Solenia to dość ładna gra o jasnych, pastelowych kolorach i niezłych ilustracjach. Jestem jednak zdania, że to nie jest najlepsze dzieło Vincenta Dutraita. Czegoś mi tu brakuje. Dodatkowo większość grafik zdaje się być nieostra, szczególnie zimowa strona sterowca sprawia wrażenie rozmytej, jakby miała niższą rozdzielczość przy drukowaniu. Kolejnym zastrzeżeniem są karty. Dziurka w środku świetnie sprawdza się na planszy i może okazać się jeszcze bardziej eksploatowaną mechaniką w przyszłości, ale przez samo jej istnienie karta jest o wiele słabsza, łatwiej się wygina i niszczy. Z uwagi na to, uważam że wszystkie karty powinny być o wiele grubsze lub grane w grubych koszulach aby zapobiec uszkodzeniom.

Drewniane surowce są słodkie, kafelki i tekturowe elementy odpowiednio grube, a żółty sterowiec-matka dumnie prezentuje się na swoim małym stojaczku na środku mapy.

Podsumowując – wykonanie słabsze, niż przyzwyczaił nas do tego Rebel.

Myśli końcowe

Solenia to świetna gra dla osób szukających kolejnego tytułu po „Wsiąść do pociągu”, a zaawansowana strona sterowca pozwoli bardziej obeznanym graczom odrobinę pogłówkować. Gorąco polecam.

Grę do recenzji udostępniło wydawnictwo Rebel.pl za co serdecznie dziękujemy.

Solenia w Ceneo.pl – Kupując wspierasz naszą pracę 🙂

The Breakdown

Świetna pozycja jako kolejny krok w świat gier planszowych. Udany tytuł worker placement z innowacyjna mechaniką ruchomej mapy gry.
7.5
Pros
- ruchoma mapa
- łatwe zasady
- ciekawe użycie kart
- szybka rozgrywka
Cons
- wykonanie
- jednakowe talie i sterowce
- na 2 graczy za dużo miejsca na mapie, na 4 za szybko się leci.

Brak Komentarzy. Może coś napisz?

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poprzedni Succubus - Pierwsze wrażenia - Odważnie i brutalnie. To lubię!
Następny Eli Netflix - Recenzja ze spoilerami - Horror który naprawdę zaskakuje