Lubicie gry strategiczne? Ja bardzo, dosłownie setki godzin spędziłem w grach pokroju Warcraft oraz Starcraft. A gry fabularne? Ja także ja uwielbiam. Znam chyba wszystkie znaczące tytuły w tej kategorii gier komputerowych. Spellforce był dla mnie jak spełnienie marzeń. Połączenie RPG oraz RTS, co później szybko okazało się ściemą, ponieważ gra po prostu miała podział na misje RPG oraz RTS, w których jeden z podgatunków cierpiał kosztem jednego (na przykład w misji RTS nie robiliśmy wielu zadań, a w misji RPG nie robiliśmy baz). Jednak nie powiem, że Spellforce był złą grą. Była to bardzo dobra i klimatyczna pozycja do której chętnie wracałem. Tym bardziej z przyjemnością zasiadłem do Spellforce 3, kontynuacji wydanej wiele lat po premierze pierwszej i drugiej części. Po ukończeniu gry szczerze mówiąc wolałbym jednak zasiąść do niej jeszcze za miesiąc lub za dwa.

Spellforce 3 – Droga przez błędy

A wszystko przez dosłownie setki błędów których można było uniknąć. Po pierwsze, tłumaczenie jest dziurawe jak głowa orka po salwie elfickich poszukiwaczek. Błędy są dosłownie wszędzie – w dialogach, w nazwach misji, w opisach misji, w nazwach jednostek, przedmiotach. Wszędzie. Nie jest to wada która mogłaby przeszkodzić w odbiorze rozrywki, ale poczucie że niechlujstwo i pośpiech były głównym elementem tłumaczenia gry jest bardzo silne.

Gorzej jednak jest z błędami technicznymi, czyli tymi w których nie zawinął wydawca. Jest ich wiele. Przede wszystkim, coś bardzo było nie tak w misjach RTS. Może najpierw wyjaśnię jak przebiegała taka rozrywka – otóż mapa jest podzielona na strefy generujące określone dobra. Nasi bohaterowie przejmują te strefy, a następnie robotnicy wznoszą budynki, które zajmują się zdobywaniem wybranych surowców. Mamy ograniczenie liczby robotników na strefie, które określa poziom przyczółku. To samo jest z limitem jednostek wojskowych które możemy produkować. Im więcej jednostek wojskowych chcemy zrobić, tym więcej przyczółków musimy zdobyć. Różni się to trochę między poszczególnymi z trzech nacji, ale główna zasad pozostaje ta sama.

Strategia przez niewiadomą

Czyli mamy w Spellforce 3 typowy RTSowy efekt przeciągania linii. Każda strefa daje nam nową przewagę nad przeciwnikiem, powinno dojść do równowagi w pewnym momencie między siłami i osoba która pierwsza zacznie wyrywać strefy z rąk wroga, zdobywa po prostu więcej surowców i możliwości budowy jednostek. Wszystko ładnie, to w czym mam problem? Chodzi o to, że w części misji wrogowie tworzyli dosłownie dziesiątki jednostek, mimo że posiadali tylko parę stref i jednocześnie atakowali w wielu miejscach jednocześnie. W niektórych, acz nie we wszystkich misjach komputer po prostu oszukiwał. Wydaje mi się że jest to błąd bo przeglądałem filmy na twitchu i Youtube i w niektórych misjach inni gracze mieli ten problem, a ja tego problemu nie miałem.

Rozumiem misje typu armie umarłych gdzie ciągle powstają jednostki znikąd, ale w przypadku walki baza na bazę, to wydawało się niewłaściwe. Najskuteczniejszym sposobem zwycięstwa był bezpośredni atak na bazę wroga, jeżeli zniszczyliśmy centrum miasta, to znikają wszystkie budynki i jednostki. Wiele razy musiałem przypuszczać taki ciężki atak, kiedy jednocześnie wróg atakował gdzieś indziej większymi siłami, mimo że sam posiadałem większość mapy pod swoją kontrolą. Bardzo nie lubię kiedy w grach RTS rządzi chaos, brakowało tutaj porządku i elegancji. Nie wiem czy ten efekt był spowodowany przez twórców jako chęć zwiększenia szans przeciwników komputerowych, czy też przez zwykłe niedopatrzenie.

Są też inne irytujące błędy. Przykładowo w momencie dialogów nie uruchomi się nieśmiertelność naszych bohaterów lub też nie wyłączy się walka. W tym momencie część naszych herosów po prostu umrze bo nie mamy nad nimi kontroli w trakcie stawki które uruchamiają się w różnych momentach, na przykład przy dojściu do odpowiedniego miejsca. Miałem taki przypadek w misji z chmurą trującego gazu. Uruchomiła się jakaś animacja, a moje jednostki prosto w chmurę trucizny. Wczytałem zapis i podszedłem tylko bohaterami, jednak niesmak pozostał.

Nie jest jednak tak źle

Ale skłamię jeżeli powiem że źle się bawiłem przy Spellforce 3. Gra zaskarbiła sobie moje zadowolenie przede wszystkim historią w kampanii, bardzo klimatyczną, bardzo wyraźną i pełną fantastycznych postaci. Wcielamy się w niej w syna zdrajcy który doprowadził do rewolty magów. Zbuntowaliśmy się przeciwko ojcowi i dzięki odbiciu w ostatniej chwili przez elitarną Wilczą Straż, wcielamy się w rolę jednego z żołnierzy tego zacnego regimentu. Gra miota nami w różne strony, fabuła jest bardzo nieprzewidywalna i bardzo wciągająca, dialogów jest sporo i mimo błędów czytałem je z przyjemnością. W wielu przypadkach były one zbyt pompatyczne, co troszkę mi dokuczała. Ta wszechobecna spina była lekko męcząca, ale potem przywykłem.

Więc fabuła i misje RPG były jak najbardziej na plus. Co tutaj dużo mówić, historia mnie wciągnęła i chciało mi się czytać dialogi dodatkowe, co jest dużym sukcesem bo większość twórców gier nie do końca wie co tam umieszczać. Tutaj dodatkowe dialogi naprawdę rozwijają wątki poruszane przez główną historię.

Na co dzień kierujemy drużyną złożoną z czterech śmiałków, potężnych magów którzy jednocześnie nie stronią od bardziej ofensywnych umiejętności, jak walka mieczem lub strzelanie z łuku. Postać rozwija się na dwóch płaszczyznach – punkty atrybutów oraz umiejętności. Pierwsze z nich: siła, zręczność, budowa, inteligencja, siła woli w głównej mierze rozwijane są aby używać lepszy jakościowo sprzęt. Punkty umiejętności rozwijamy aby pozyskać nowe umiejętności, prawie każdą z nich możemy dociągnąć do trzeciego poziomu. Nie zmienia to obrażeń które zadają umiejętności, ale poszerzają ich działanie – leczenie daje regeneracje, wskrzeszenie ma większy obszar działa, a okrzyki stają się stałymi aurami. W jednym momencie możemy mieć aktywne trzy umiejętności.

Drużyna bohaterów

Bardzo mile mi się prowadziło interakcje z towarzyszami. Twórcom udało się wyraźnie zarysować charaktery magów. Dodatkowo, w zależności od tego kogo weźmiemy na misję, możemy mieć znacznie ułatwione zadanie. Przykładowo, demonolog którego znamy już zresztą z pierwszej części gry Spellforce (akcja dzieje się 500 lat przed wydarzeniami z pierwszej części), w pewnym momencie zastraszył cwaniaka, dzięki czemu nie musiałem robić dla niego dodatkowej misji i od razu popchnięto zadanie do przodu. W innym przypadku, dzięki posiadania elfiej czarodziejki w zespole (znowu postać z pierwszej części, zagracie to dowiecie się kto to jest), uleczyła rannego żołnierza znalezionego przy bramie obleganego miasta i ten w podzięce podzielił się ze mną bardzo ważnymi informacjami.

Najwięcej przyjemności będą posiadały osoby pamiętające pierwszą część. Bardzo fajnie jest odnajdować kolejnych magów kręgu i poznawać ich historie. Nikt nie kryje tego kim są bohaterowie, a legendy o niektórych z nich, które znamy z pierwszej części mogą okazać się sporym zaskoczeniem kiedy poznamy prawdę. Demonolog miał bardzo trzeźwe spojrzenie na świat i w gruncie rzeczy był uczciwy, a z drugiej strony krasnoludzki założyciel Mulandiru może się okazać wcale nie tak idealną postacią jak mówią legendy.

Wycięte fragmenty?

Przy okazji bohaterów, znowu po marudzę. Miałem wrażenie że gra jest niedokończona. Po pierwsze, jestem prawie na 100% pewien że odblokowałem wszystkich herosów, skrupulanie czytałem dialogi oraz zaglądałem pod każdy kamień, a mimo to nie mam osiągnięcia za pełną drużynę herosów. Myślałem że jednak coś przeoczyłem, ale w momencie kończenia gry, na Steam nikt nie miał ukończonego tego zadania. To samo się tyczyło zbroi krasnoluda – niby wszystkie elementy mam, a jednak nie udało mi się zdobyć tego osiągnięcia – błąd, czy wycięte fragmenty pod DLC?

Dodatkowo w trakcie misji znajdowałem przedmioty, które mogłem potem złożyć na artefakt. Albo nie wiedziałem jak to zrobić, albo znowu coś pominąłem. Jedyny artefakt który udało mi się złożyć dostałem od krasnoludzkiego towarzysza pod sam koniec gry, w ekwipunku dalej miałem dziesiątki przedmiotów z oznaczeniem Fabularne. Do dzisiaj nie wiem do czego one służą. Inna kwestia jest też taka, że znaczniki dialogów dodatkowych na mapie są najgorszymi jakie kiedykolwiek widziałem. Jak zaraz przeczytacie, grafika jest monumentalna, bardzo piękna, szczegółowa i w tym momencie oznaczenia pojedynczych postaci jest okropne. Są to malutkie, białe dymki nad głowami i żeby je znaleźć, to trzeba po prostu pójść tam i zobaczyć ten dymek co wcale nie jest łatwe z uwagi na tłok, efekty i olbrzymie mapy. Możliwe że część zadań pominąłem właśnie przez to, ale starałem się każdą mapę dokładnie skanować ręcznie przewijając kolejne obszary. Dlaczego twórcy nie zaszczycili nas znacznikami zadań dodatkowych na mapach? Głupie niedociągnięcie.

Spellforce 3 to graficzna perfekcja

Jedno trzeba przyznać dla Spellforce 3 – gra jest przepiękna. Nie sądziłem że można stworzyć tak piękną grę RTS. Niektóre krajobrazy, budynki oraz scenerie dosłownie zapierają dech w piersiach. Towarzyszy nam do tego cudowna muzyka, bogata w dźwięki natury, odgłosy walki oraz pracy naszego miasta. Naprawdę, ciężko zrobić na mnie wrażenie grafiką w grze, zawsze uważałem że grywalność jest najważniejsza i prawie nigdy nie zwracałem uwagę na grafikę. W Spellforce 3 sytuacja się zmieniła, lubiłem podziwiać widoki i scenerie. Rzućcie zresztą okiem na zdjęcia które zrobiłem w trakcie rozgrywki. Graficzny majstersztyk.

Podsumowanie

Spellforce 3 to bardzo dobra gra, w której widać było pośpiech i terminy. Dużo rzeczy nie zostało dopracowanych i dopiętych na ostatni guzik, widać gołym okiem że część elementów została wycięta z finalnej wersji gry, błędy w tłumaczeniu oraz w rozgrywce zdarzają się bez przerwy i są to błędy które można było skutecznie uniknąć. Z drugiej jednak strony, Spellforce 3 to fenomenalna historia pełna zwrotów oraz ciekawych postaci. Wszystko jest dopieszczone cudowną grafiką, tak wspaniałą że ciężko znaleźć w innym tytule RTS. Szkoda że zabrakło czasu na dopracowanie gry. Wtedy byłby to zdecydowanie jeden z hitów właśnie mijanego roku.


Klucz przekazała firma Cenega, polski wydawca gry Spellforce 3

Spellforce 3

Spellforce 3
7.3

Grafika

9.0/10

Dźwięk

8.0/10

Grywalność

5.0/10

Zalety

  • Przecudowna grafika
  • Fantastyczna fabuła
  • Ciekawe postacie
  • Bardzo dobra interakcja między bohaterami

Wady

  • Błędy w tłumaczeniu
  • Błędy w rozgrywce
  • Nieczytelne znaczniki zadań
  • Zdaje się niedokończona, wiele nieistotnych elementów z którymi nie można nic zrobić

Podobne Wpisy

https://i1.wp.com/bigbaddice.pl/wp-content/uploads/2017/08/spellforce3.jpg?fit=1024%2C576&ssl=1https://i1.wp.com/bigbaddice.pl/wp-content/uploads/2017/08/spellforce3.jpg?resize=150%2C150&ssl=1Adrian AbramowiczPC i KonsoleRecenzjeRecenzje - Gry PCcenega,gry fabularne,gry komputerowe,gry strategiczne,spellforce 3Lubicie gry strategiczne? Ja bardzo, dosłownie setki godzin spędziłem w grach pokroju Warcraft oraz Starcraft. A gry fabularne? Ja także ja uwielbiam. Znam chyba wszystkie znaczące tytuły w tej kategorii gier komputerowych. Spellforce był dla mnie jak spełnienie marzeń. Połączenie RPG oraz RTS, co później szybko okazało się ściemą,...Wielka zła kostka czyli planszówki, gry PC oraz filmy i seriale