Descent Legendy Mroku to nowa gra w świecie Terrinoth. Nie jest to trzecia edycja znanego nam Descent Wędrówki w Mroku, a samodzielny tytuł w podobnych klimatach. Zagrałem raz, więc na świeżo chcę się z wami podzielić kilkoma uwagami.

Teren 3d

Przed podejściem do rozgrywki należy złożyć całe pudło scenerii 3d. Wliczamy tam filary, schody, bramy, skrzynie, drzewa i tak dalej. Cała procedura jest prosta, zajmuje około 2 godzin nieśpiesznego składania i nie przysporzyła mi żadnych problemów.

Tutaj możecie sami zobaczyć cały proces.

Komponenty gry wyglądają bardzo ładnie, nawet przed grą brałem do ręki studnię czy skrzynkę i się im odrobinę przyglądałem. Sam fakt, że skrzynek jest 4 i każda ma inną grafikę, w sumie tak samo jak z drewnianymi drzwiami, dobrze świadczy o wydawcy. Mógł pojechać jednym modelem i mieć to z głowy, a tego nie zrobił.

Descent Legendy Mroku plansza 3d

Plansza

Teren gry rośnie podczas grania, wystarczy że nasza postać wyląduje obok żetonu eksploracji. Aplikacja szybko podpowiada co mamy wstawić, na ogół od 3 do 5 elementów. Mówi też, jacy wrogowie się pojawiają. Bardzo podobają mi się planszetki tła, np. wody, czy lawy, które wkłada się pod kafle mapy, tak, aby wystawały w odpowiednich miejscach i tworzyły jezioro. Bardzo dobrze działa to na klimat.
Wraz z postępem scenariusza trzeba było rozstawić podniesione elementy scenografii. Szukasz odpowiedniego kafla, przypinasz doń filary podnoszące i dopasowujesz do schodów. Potem ustawiasz resztę skrzynek, drzewek, stolików i jazda. Aha, warto zaznaczyć, że praktycznie z wszystkim, co jest na mapie możesz wejść w interakcje wydając jedną akcje. Nic co tam stoi, nie jest tylko ozdobą.

Podsumowując, plansza 3d robi super wrażenie, jest funkcjonalna, a jej obsługa nie sprawia większego kłopotu.

Figurki

Są boskie, poziom wykonania spokojnie porównywalny do obecnych modeli Games Workshop. Ich dokładność powala, pozy są ciekawe i zakładam, że będzie się je super malowało. Problem mam z wypraską, bo siedzą w niej tak ciasno, że boje się je wyjmować. Nieomal czekam na dźwięk pękającego plastiku. Aha, wielkość też ma znaczenie, bo mniejsze postacie mogą chować się pod krawędziami mapy, a duże się nie mieszczą. Te drugie też łatwiej zobaczyć i atakować.

Descent Legendy Mroku figurki

Aplikacja

W Descent Legendy Mroku to punkt zapalny, sporny, problematyczny i jak tam dalej to zwać – aplikacja, która okazała się być dobrze zrobiona, choć ma swoje wady.

Apka bierze na siebie całą matematykę, AI wrogów, spis ekwipunku i poziomów postaci, budowę mapy i sporo klimatu.

Matematyka – obliczenia związane z walką, stany oraz los inny niż kości przeniesiony jest do kodu aplikacji. Podczas walki gracz wybiera wroga, rzuca swoimi kośćmi, manipuluje odrobinę wynikami i wprowadza używaną broń i sukcesy. Apka oblicza obrażenia biorąc pod uwagę oręż oraz podatność nań przeciwnika.

AI wrogów – tutaj apka mówi, jak się zachowuje wróg przed jego ruchem. Np. wspomina, że barbarzyńca wyje i złowieszczo patrzy na postać gracza; albo złodziej wyjmuje wachlarz noży i czeka. Dodaje też narracyjne wstawki – w jednej turze rusałki zaczęły zacieśniać więzi wokół siebie w przygotowaniu na atak, a kiedy ten nie nastąpił, dostałem powiadomienie, że są wkurzone i że liczyły na wyprowadzenie kontry w nos agresora.

Każdy wróg ma kilka zachowań, między którymi apka wybiera. Gdyby to było na kartach, operowanie tym zajęłoby dużo więcej czasu, każdy wróg musiałby mieć talie i wspomniane wyżej narracyjne wstawki by się nie pojawiały.

Spis ekwipunku – w grze występują dwa rodzaje przedmiotów, te z kartami i te bez. Druga grupa to najczęściej surowce oraz elementy broni którymi możemy ulepszyć nasz oręż. Apka nadzoruje ile czego znaleźliśmy i co za to kupiliśmy będąc w mieście. Ponadto jak zamontujemy inną rękojeść w mieczu czy kamień w różdżce, to apka też to wie. Mało tego – te ostatnie generują bonusy i stany odpalające się np. w 10% ataków. Tę matematykę również oddano w ręce aplikacji. Ty, jako gracz tylko rzucasz kością, a na ekranie pojawia się co się stało, co się odpaliło i ile obrażeń weszło.

Wraz z postępem kampanii dostajemy nowe karty umiejętności i w apce sprawdzamy jaka jest ich pula i które możemy używać.

Budowa mapy – dokładnie to, co opisałem wyżej w paragrafie o planszy.

Klimat – powstaje w dwóch miejscach – na planszy dzięki super komponentom 3d oraz w głośnikach dzięki efektom dźwiękowym z aplikacji. Podłączyłem głośnik bluetooth, muzyka grała całą rozgrywkę, nie nużyła się ani nie narzucała. Przy walce padały odgłosy szczęku oręży, słychać było, kiedy zmieniamy tury oraz odpalał się okazyjny lektor, którego można by było mieć więcej.

Problemy z aplikacją

Odciąga odrobinę od informacji – jedna osoba musi nadzorować aplikacje, przez co staje się niby mistrzem ceremonii. Inni gracze, którzy nie widzą ekranu są niejako odcięci od informacji.  Ja grałem we 2 i obaj siedzieliśmy przy tablecie, więc tego problemu nie było. Docelowo chcę grać przy telewizorze, gdzie po prostu wrzucimy zawartość ekranu z tabletu i każdy będzie wszystko widział.

Spowalnia grę – wszystkie ataki trzeba wprowadzić, wszystkie stany też. Apka musi wiedzieć co się dzieje, więc trochę tego klikania jest. Miałem sytuacje, gdzie gracz już rzucił kośćmi w ferworze walki, a ja dopiero przeciągałem jego postać na wroga i wpisywałem sukcesy. Te sekundy różnicy mają znaczenie, bo wpływają na imersję i wczucie w grę.

Prorokowanie

Jestem pod wrażeniem, jak ta gra działa. Wszystko się spina, mechanika działa, a apka bardziej pomaga niż przeszkadza – w proporcach 90/10. Nie mogę się doczekać kolejnych rozgrywek w Descent Legendy Mroku.

No Comment

Zostaw komentarz

Previous F.I.S.T. Forged in Shadow Torch - Recenzja - Dieselpunk ze zwierzakami
Next Pathfinder: Wrath of the Righteous - Wojlif, Tower of Estrod, Stolen Moon, Market Square pl