Aeon’s End: Nowy Początek – recenzja – wyprawa po nowe skarby!


W życiu jest tylko kilka pewnych rzeczy, ale na pewno jedną z nich jest kolejny dodatek z serii Aeon’s End, którą Portal regularnie u nas wydaje w rodzimej wersji. Magowie, jakieś bramy i budowanie talii – a czym nas zaskoczy Nowy Początek?

Aeon’s End to kooperacyjna gra karciana polegająca na budowaniu talii przeznaczona dla 1 do 4 graczy. Czas rozgrywki to około godzinka z dość szybką nauką zasad. Każdy z graczy wciela się w maga, którego celem jest obrona Gravehold – naszego miasta, przed atakami złych i dziwnych Nemezis. Nemesis to nic innego jak zły i wkurzony boss, który chce nam nasz ukochany Gravehold zniszczyć.

Żeby wygrać potrzebujemy zadać im obrażenia, a te najlepiej zadawać, rzucając kulą ognia, czy innym zaklęciem prosto w twarz wielkiego i złego Nemezis. Podczas rozgrywki kupujemy nowe karty z rynku i zagrywamy zaklęcia na bramy, które uprzednio musimy otworzyć, żeby poprawnie działały. Gra jest niesamowicie prosta w swoich założeniach i całkiem złożona i wymagająca w swojej prostocie – to chyba był przepis na sukces, jaki osiągnęła cała seria Aeon’s End wśród graczy na całym świecie.

Warto pograć w Nowy Początek?

Kolejny dodatek do Aeon’s End to dylemat, czy na pewno go potrzebujemy. Takie tytuły potrafią się ciągnąć jak odcinki Mody na Sukces i pozornie jedną małą zmianę sprzedawać jako coś, czego na pewno potrzebujemy i nie możemy bez tego grać. Na szczęście to tylko dramatyczny wstęp, ponieważ nowe rozszerzenie – nomen omen zatytułowane Nowy Początek, oferuje sporo nowej i wartej uwagi zawartości, by mieć je na swojej półce. Swego czasu sporo grałem z Aeons End i nadal lubię do niej wracać (chociaż ze względu na wykonywany zawód raczej w formie cyfrowej) to staram się ogrywać na bieżąco wszystko, co wychodzi i Nowy Początek jest jednym z lepszych pudełek z całej serii. Gdybym miał wybrać jedno, które kupię po nabyciu podstawki byłby to właśnie nowiutki Aeons End.

Gra mocno zyskała na dodaniu do niej fabuły – co prawda szczątkowej i bez większego polotu, jednak fabuły i historii przedstawionej na kilku kartach. Już nie walimy kolejnych Nemesis tylko dlatego, że są w pudełku. Wiemy już, dlaczego na nich idziemy i co zrobili światu, że musimy ich pokonać. W pudełku znajdziemy też sporo papierowych kopert z kolejnymi kartami, magami i różnorakimi znacznikami, które sukcesywnie będą przed nami odkrywane. Jeżeli lubicie gry typu legacy, to pokochacie Nowy początek.

Gra oprócz masy nowych rzeczy i ekspedycji, o których za chwilę pozwala nam wykorzystać poprzednie dodatki i poznać je całkowicie z innej strony. Jeżeli macie dość tłuczenia w kółko tego samego bossa dla satysfakcji to Nowy początek dodaje do gry coś, czego bardzo mi brakowało – mini kampanie i popularne rajdy na bossów. Może to za mocne słowo, ale tak mi się kojarzą nowe ekspedycje, które dzięki elementom z pudełka możemy złożyć. To nic innego jak wyprawa znana z wcześniejszych rozgrywek okraszona mocniejszymi kartami i skarbami, które dadzą nam fajne bonusy. Oczywiście Nemesis, z którymi walczymy też są odpowiednio wzmocnienia, więc gra fajnie wyważa poziom trudności, dając graczom poczucie rozwoju. Nowy Początek błyszczy dużo mocniej, gdy mamy spory wybór dodatków i możemy potestować sobie ekspedycje na starych potworach, które mamy już dobrze ograne – to naprawdę świetna zabawa. Jedyny malutki zawód, jaki czułem podczas zabawy to brak historii i fabuły – jednak kampania z Nowego początku szybko mnie rozpieściła pod tym względem.

Jeżeli jesteście świeżakami w świecie Aeon’s End zapytacie pewnie, co może was skłonić w ogóle do całej serii tej genialnej karcianki? Gra głównie opiera się na budowaniu talii kart, kupując nowe z dostępnego rynku. Ten może być układany losowo, ale możemy też wybrać sobie ulubione i powalczyć z bossami na swój własny sposób. To co jednak wyróżnia Aeon’s End z tłumu jest niezwykle prosty i wręcz banalny mechanizm – kart nie tasujemy. Zagramy, odkładamy i odwracamy talię, gdy nie mamy już co dobrać. To daje graczom większą kontrolę nad swoimi ruchami i możliwość zaplanowania ruchów.

Nowy dodatek to zawsze dostawa świeżutkich kart rozbudowujących nasz rynek oraz magów i Nemesis. Jeżeli chodzi o magów, to każdym gra się inaczej dzięki różnym umiejętnościom. Są nieźle zbalansowane i oczywiście dużo zależy od prowadzenia, ale każdy dobrze działa zarówno solo, jak i w grupie. Szacunek dla autorów za wymyślanie kolejnych postaci, które różnią się od poprzedników i trzymają poziom. Trochę mieszanych uczuć mam w stosunku do Nemesis, którzy są łatwiejsi i mniej „zakręceni” od tych w poprzednich dodatkach. Pierwszy boss to łatwiejsza wersja Królowej z podstawki, a kolejni nie porywają nas jakimś fajnym twistem. Na plus na pewno zasługują ich grafiki, które są dużo ciekawsze i bardziej klimatyczne, niż w poprzednich odsłonach.

Aeon’s End to seria przeznaczona do zmagań w grupie, jak i solowych pojedynków. W każdym składzie grało mi się wyśmienicie i z czystym sumieniem mogę polecić grę dla wszystkich fanów mechaniki budowania talii. Bez dobrej współpracy na pewno nie uda nam się zaliczyć trudniejszych ekspedycji, a dla fanów zabawy bez presji możemy sobie ten poziom trudności obniżyć. Gra jest dość dobrze „dostosowywalna” i każdy znajdzie tu masę fantastycznie spędzonych godzin.

Na zakończenie

Aeon’s End: Nowy początek to kolejna odsłona niezwykle popularnej serii gier karcianych dla graczy lubiących mechanikę deck buildingu. Oferuje proste i niezwykle ciekawe podejście do tematu poprzez brak tasowania kart – mamy większą możliwość planowania naszych ruchów. Ekspedycje są nowym dodatkiem, który pozwala graczom na przemierzanie wcześniejszych dodatków w zupełnie inny sposób – moim zdaniem dużo ciekawszy i bardziej wciągający, ponieważ dostajemy coś, czego mi brakowało – poczucie rozwoju. Równie interesującym zabiegiem jest także fabuła, która chociaż szczątkowa to szybko do siebie przekonuje i ciężko jest grać inne ekspedycje bez krótkich, wprowadzających historii. Nowy dodatek błyszczy, jeżeli mamy już sporą bazę wcześniejszych rozszerzeń. Dostajemy też sporo nowej zawartości w postaci magów, przyjemnie kombiących się kart oraz ciut łatwiejszych Nemesis, których możemy jednak dostosować do naszych preferencji. Dla fanów pozycja obowiązkowa, natomiast dla osób, które jeszcze nie znają serii Aeon’s End – powinniście nadrobić to jak najszybciej!

[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA] Dziękujemy wydawnictwu Portal Games za przekazanie gry do recenzji. Nie miało to wpływu na zawarte tu opinie.

Może zainteresuje Cię nasza recenzja Kryptydy?

Aeon’s End: Nowy Początek do kupienia tutaj.

Poprzednio Esports podbija świat - w czym tkwi jego siła?
Następny Hogwarts Legacy - Łamigłówki Merlina - Poradnik