Battle Chasers: Nightwar – Recenzja – Niedocenione arcydzieło


Podsumowanie

Uwielbiam za klimat, wciąga niemiłosiernie. Zdecydowanie warto. Nieliczne wady są przyćmione przez całość.
Ocena Końcowa 85%
Pros
Bardzo dobre i klimatyczne walki
Fantastycznie zarysowane postacie
Świetne spolszczenie
Dobre dialogi
Fantastyczna fabuła pełna interesujących momentów i zwrotów akcji
Gra na wiele dobrych godzin zabawy
Cons
Podróżowanie po mapie świata w pewnym momencie jest męczące
Tworzenie przedmiotów to niewykorzystany potencjał
Podziemia nie skalują się do poziomu postaci
Źle rozwiązana kwestia rozwoju poziomów bohaterów

Battle Chasers: Nightwar jest jedną z tych gier bez olbrzymich budżetów reklamowych. Wiecie o co chodzi? Są takie tytuły które po prostu masakrują swoją jakością, historią, grafiką, dźwiękiem itp. A mimo to nikt o nich nie słyszał. O Battle Chasers: Nightwar nie było nawet trochę głośno i gdyby nie rekomendacje na steamie możliwe że sam nie zainteresowałbym się tym tytułem. Wielka strata by mnie spotkała. To jedna z tych gier komputerowych do której będę wracać po latach.

Battle Chasers: Nightwar został ufundowany w trakcie kampanii na kickstarter i zebrał ponad 800 tysięcy dolarów. Całość jest inspirowana komiksem o tej samej nazwie, a gra wiernie oddaje swój komiksowy charakter, ale więcej dowiecie się w trakcie recenzji.

O co ten szum?

Chodzi mi o komercjalizację gier komputerowych, która powoli przestaje dbać o dobro gracza. Duże firmy tworzą średnie lub po prostu słabe gry komputerowe, ale promują je olbrzymim budżetem reklamowym. Bardzo średni Middle Earth: Shadow of War, będący tylko podrasowaną kopią pierwszego tytułu, słabiutki Mass Effect: Andromeda lub Star War Battlefront 2, który jest bardzo dobrą grą, ale przez żałosne mikro transakcje nikt nie chce nawet patrzeć w stronę tego tytułu. Osobiście dałem szansę dla gry i bardzo mi się spodobała, ale o tym kiedyś indziej.

Dlatego takie gry jak Battle Chasers: Nightwar są dla mnie światełkiem w tunelu. W grze wcielamy się w grupę obrońców księżniczki, która podróżuje na pewną wyspę w poszukiwaniu many – cennego surowca potrzebnego do napędzania maszyn oraz rzucania zaklęć. Szybko spotyka nas spory fakap i nasza drużyna zostaje rozdzielona. Trójka bohaterów poszukuje pozostałej dwójki oraz informacji na temat tego co dzieje się na tej tajemniczej wyspie.

Rozgrywka w praktyce to przechodzenie na milutkiej mapie między kolejnymi obszarami oraz walkami, kupowanie nowych rzeczy w lokalnej mieścinie, przechodzenie podziemi oraz zbieranie surowców na crafting. Całość w bardzo fajnej, komiksowej oprawie graficznej.

Podróżowanie w Battle Chasers: Nightwar

Podróżowanie odbywa się na mapie wyspy i polega po prostu na przechodzeniu oznaczonymi szlakami między różnymi punktami. Po drodze trafiamy na przeciwników, najczęściej oznaczonych wyraźnie na mapie, surowce, które także są oznaczone oraz lekko losowo generowane podziemia które są osią rozgrywki w grze. Na mapie mamy punkty szybkiej podróży, jednak jest ich zdecydowanie za mało i w trakcie przebiegu rozgrywki w pewnym momencie po prostu męczyło mnie przechodzenie kolejnych tych samych obszarów, co czasami się zdarzało, zwłaszcza jeżeli chciałem wycisnąć więcej z już przebytych podziemi.

W podziemiach oraz niektórych obszarach gra zmienia się na tryb eksploracji. Wtedy to używamy naszych podziemnych umiejętności, które dają dodatkowe bonusy lub ułatwiają walkę z przeciwnikami oraz szabrujemy skarby przeciwników. To właśnie w tym trybie spędzimy najwięcej czasu. Tryb eksploracji w podziemiach to zwiedzanie kolejnych losowo generowanych podziemi. Na czym polega losowość? Otóż gra posiada pulę rzeczy i zadań które może i musi umieścić w danych podziemiach. Wybiera te obowiązkowe oraz parę dodatkowych i wrzuca je do kolejnych pomieszczeń podziemi. Dzięki temu szabrując drugi raz dane podziemia, możemy spotkać postacie oraz wrogów wcześniej niespotykanych, ale dalej najważniejsze rzeczy w danych podziemiach się tam znajdą.

Mamy także możliwość tworzenia przedmiotów, mikstur oraz zaklinania. Niestety większość z tego zrobimy tylko znajdując odpowiednie stoisko w podziemiach. W mieście mamy możliwość używania usług kowala oraz alchemika i tworzyć mikstury, ale już zaklinaczka nie chce zaklinać nam przedmiotów i nie wiem czy jest to błąd gry czy też tak miało być. Ogólnie przedmioty tworzone za pomocą kowalstwa szybko się dezaktualizują, a potrzebujemy na nie wielu surowców. Inna sprawa to zaklinanie, te daje potężne bonusy i warto zaklinać wszystkie aktualnie używane przedmioty, niestety zrobimy to tylko dla aktualnie wybranej drużyny bohaterów.

Głupotą jest brak możliwości zarządzania członkami drużyny jeżeli nie mamy ich przy sobie. Nie raz i nie dwa chciałem zmienić ekwipunek na nowy lub porównać umiejętności, jednak bez zmiany drużyny nie jest to po prostu możliwe, więc będąc nawet w mieście musimy ciągle zmieniać bohaterów, aby np. dobierać im nowy ekwipunek lub wybierać talenty. Nie podoba mi się także to, że każdy bohater zbiera poziom w swoim tempie. Przez to nie opłaca się wymieniać herosów, chyba że chcemy żeby rozwijali się wspólnie. Wtedy musimy nie raz wracać do już przebytych podziemi parę razy by inni członkowie drużyny dogonili weteranów.

Monika, Garrison i Czerwona Monika to drużyna z najlepszą synergią. Nie opłaca się zmieniać tych bohaterów, chyba że chcecie żeby wszyscy zdobywali poziom równo.

Walka w Battle Chasers: Nightwar

Walka jest głównym celem naszych podróży. Każdy przedmiot, każda umiejętność zdobyta w trakcie rozwoju postaci, służy walce. Na początku gry było zbyt łatwo, zastanawiałem się nawet gdzie tu czar. Od mniej więcej trzeciego podziemia sytuacja się zmieniła o 180 stopni. Dostawałem srogi łomot, nagle i niespodziewanie. Musiałem więcej uwagi przekazać dla rozwoju postaci oraz użytego ekwipunku. Całe szczęście że w każdej chwili możemy zmieniać talenty postaci, które są osią tego czym ona finalnie jest.

Przykładowo, Gully czyli główna bohaterka to księżniczka która za swoje główne zadanie wzięła ochronę swoich poddanych oraz ochroniarzy. W ramach rozwoju postaci możemy zrobić z niej prawdziwego obrońcę który ściąga na siebie ataki wrogów oraz broni towarzyszy lub bardziej ofensywną postać, która mimo dużej obrony to skupia się także na szybkim niszczeniu wrogów.

Sympatyczny golem Calibretto natomiast może być maszyną do zabijania z potężnym działem lub …. uzdrowicielem i to potężnym. W moim przypadku był on uzdrowicielem i dzięki jego umiejętnościom nie raz udało się uciec z opałów. Jednak wybierając jedną drogę, rezygnujemy z innej. Która jest najlepsza? Całe szczęście jest arena.

Arena to specjalny obszar gdzie pokonujemy kolejne fale wrogów. Oprócz nagród, jest to fenomenalny sposób na testowanie kombosów i synergii postaci. Zwłaszcza Czerwonowłosa Monika potrzebuje wprawy, dużo jej umiejętności uwalnia pełen potencjał dopiero przy synergii z innymi umiejętnościami lub postaciami. Odkrywanie tych niuansów to najlepsze co dała mi rozrywka w Battle Chasers: Nightwar.

Bardzo mnie zaskoczył poziom trudności. Na początku spotkało mnie lekkie rozczarowanie, ponieważ sądziłem że jest on zbyt niski, widać to nawet na filmiku, sprawdzałem tam czy można go troszkę podkręcić. Szybko się okazało że podziemia mają skalowany poziom trudności, a to właśnie tam spędzamy większą część przygody. Kwestia jest tego typu, że możemy wybrać na jakim poziomie trudności przechodzimy podziemia. W zależności od niego dostajemy lepsze nagrody na koniec oraz w trakcie walki. Od razu powiem, że przejście poziomu legendarnego za pierwszym razem jest ekstremalnie trudne, natomiast poziom wysoki jest akceptowalnym wyzwaniem. Na szczęście wszystkie podziemia możemy powtarzać i warto to robić szybciej, ponieważ nie skalują się one do naszego poziomu trudności.

Lektor doskonały

Cała gra została pięknie spolszczona i doczekała się naprawdę dobrych dialogów i scen. Gra otrzymała pełny polski dubbing, każda postać otrzymała swój własny głos który idealnie dopasował się do archetypu postaci. Gully otrzymała głos lekko naiwnej dziewczynki, która na swoich barkach ma więcej niż dziecko powinno mieć, golem Calibretto dostał głos opiekuńczego oraz troskliwego opiekuna który skończy w ogień za swoją Panią, Knolan odgrywa rolę opiekuńczego dziadka który służy za sumienie całej drużyny, Garrison to cichy i skromny wojownik którego jedynie interesuje wykonanie celu, którym jest ochrona księżniczki i na końcu zawadiacka Czerwona Monika – moja najbardziej ulubiona postać, która łączy pewność siebie, arogancję, charyzmę oraz całą gamę niepewności. Osoby podkładające głos pod każdą z tych postaci doskonale spełnili swoje zadanie.

Wszystko dopieszcza też grafika, nieskomplikowana i utrzymana w komiksowej oprawie. Brakuje tylko dymków z dźwiękami typu bum, bang, pziuuu, ale nie jest źle i obecna forma jest wystarczająca. Bardzo mi przypadły do gustu dialogi między bohaterami, zwłaszcza te które odpalają się czasami podczas odpoczynku. Są fenomenalnie klimatyczne i bardzo fajnie odkrywają karty charakteru każdej z postaci.

Podsumowanie

Jedna z lepszych gier komputerowych minionego roku. Nie spodziewałem się że taka klimatyczna gra akcji przejdzie praktycznie bez huku. Jest to dobre połączenie gry RPG oraz Akcji, z bardzo fajnie zarysowanymi postaciami, głębokim klimatem oraz fajnie skalowanym poziomem trudności. Problemem są lekko żmudne podróże między obszarami, jednak cała reszta powoduje że wybaczam ten problem.

 

Previous Dobry, Zły i Munchkin - Recenzja Gry
Next The Walking Dead: All Out War - Zapowiedź gry