Brzdęk: Katakumby – recenzja – dynamiczne zwiedzanie podziemi!


Kilka podstawowych informacji o grze Brzdęk: Katakumby

 

Tematyka, czyli o czym jest gra Brzdęk: Katakumby?

Gry z serii Brzdęk zapraszają nas do podziemi! Wcielamy się w śmiałków, awanturników lub zwykłych złodziejaszków i szukamy utraconych skarbów w dziwnych miejscach. Zwiedzaliśmy podziemia, jaskinie, piramidy więc przyszedł czas na zapomniane katakumby. Wspominałem, że skarbów strzeże smok, którego NIE powinno się budzić. Niestety nasze postacie są niezdarne i strasznie hałasują, generując tytułowy brzdęk. Hałas strasznie irytuje smoka, który co jakiś czas będzie podgryzał nieostrożnych bohaterów. Mechanicznie Brzdęk to tytuł o budowaniu talii i wykorzystaniu zakupionych kart do poruszania się, szukania skarbów walki i kupowania jeszcze lepszych kart. Najnowsza odsłona ma w sobie wszystko to, co pokochały rzesze fanów, ale dokłada sporo od siebie – generowane losowo mapy, jeszcze więcej pokręconych kart i sporo nowych miejsc na zarobek i zgarnięcie swojej działki!

Kilka słów o zasadach

Jeżeli graliście w poprzednie części, to rdzeń rozgrywki jest bardzo podobny i szybko poczujecie się jak w domu. Tutaj słowa uznania dla tłumaczy z Lucrum Games – instrukcja jest napisana lekkim, często żartobliwym językiem jednocześnie przekazując wszystko to, co jest potrzebne do rozgrywki.

Celem gry jest zebranie artefaktu z jakiegoś pola i bezpieczny powrót z katakumb, docierając do punktu startowego. Przy okazji to, co jeszcze wyciągniemy z labiryntu korytarzy da nam więcej punktów, ale uwaga – smok nie śpi i co jakiś czas będzie próbował zadać nam obrażenia. Co rundę każdy z graczy dociąga pięć kart i musi zagrać je wszystkie. Karty dają nam jakieś zdolności, ruch oraz punkty potrzebne do kupowania nowych kart.

Niestety dają też negatywne efekty, czyli brzdęki. Kosteczki w naszym kolorze będzie dorzucać do woreczka, a gdy na rynku kart pojawi się taka z symbolem smoka, następuje jego atak. Jeżeli będziemy mieli pecha, z woreczka wypadną nasze kosteczki, które staną się obrażeniami. Życie jest ograniczone, więc nie guzdrajcie się po katakumbach tylko szybko szukajcie najlepszego artefaktu.

Frajda z rozrywki, czyli jak chętnie znowu zagram?

Historia gier z Brzdękiem w nazwie jest naprawdę ciekawa. Podstawowa wersja, w którą grałem najwięcej doczekała się masy dodatków, ale została wyparta na moim stole przez jej kosmiczną wersję Brzdęk! W! Kosmosie! Raban w próżni. Teraz wychodzi mi na to, że komiczne robienie hałasu znowu zamienię na lochy i szukanie skarbów w Katakumbach. Najnowsza odsłona bierze wszystkie najlepsze pomysły z obu poprzednich brzdęków, miesza je i dosypuje trochę nowości – efekt jest fenomenalny!

Największym ficzerem i zmianą w stosunku do poprzedników, jest losowo generowana mapa podziemi. Koniec ze sztywnymi mapami, które po kilkunastu rozgrywkach się ogrywają i nudzą. To był mój największy zarzut w stosunku do pierwszego brzdęka – pomimo przygodowego klimatu, w grze tej przygody nie czuć. Widzimy, gdzie idziemy, nie wiemy tylko, gdzie jest ten najlepszy artefakt. Katakumby wywracają tę zasadę i wprowadzają ducha przygody! Ma to też wpływ na regrywalność tytułu, ponieważ każda rozgrywka będzie się toczyła na innej mapie, więc szansa na to, ze dwa razy trafimy na taki sam układ jest niewielka.

Podobają mi się także nowe atrakcje, jakie możemy znaleźć na kafelkach pomieszczeń oraz mechanika wytrychów, które są niezbędne by otworzyć niektóre z nich. Na ołtarzach możemy zostawiać kosteczki i liczyć na to, że znajdziemy ich więcej – każdy da nam pieniądze potrzebne do kupowania nowych przedmiotów. Portale pozwalają na szybkie przemieszczenia się i odkrywają nowe strategie. Ciężko jest gdzieś dojść nogami, ale portalem – proszę bardzo, cyk myk i jesteśmy na drugiej stronie mapy. W końcu wytrychy, które są limitowane pozwalają nam otwierać więzienie, bibliotekę oraz zamknięte skrzynie pełne tajemnic. Ich liczba jest ograniczona, więc może nie warto rzucać się na wszystko jak leci tylko obrać sobie jakiś konkretny cel?

Kolejny fajny pomysł nieco utrudniające rozgrywkę to komnaty nawiedzone przez duchy. Ich kosteczki trafiają do woreczka i generują obrażenia wszystkim graczom – każdy bohater boi się duchów tak samo. Żeby było ciekawiej nikt z nas nie potrafimy z nimi walczyć, więc ich kosteczki ponownie trafiają do woreczka i znowu będą nas nawiedzać. Prosty i bardzo klimatyczny patent – w końcu zwiedzamy podziemia i szukamy skarbów. Skoro są skarby, to muszą być też duchy poległych, które tych bogactw pilnują. Mechanicznie wprowadza na wszystkich dodatkowe utrudniacze, które podbijają losowość, ale biją każdego po równo.

Nowy Brzdęk Katakumby to ukłon w stronę osób, które lubią serię, ale narzekają na zbyt małą liczbę decyzji do podjęcia. Odkrycie nowego kafelka sprawia, że to my budujemy podziemia i mapę, po której się poruszamy. Możemy zmienić ścieżki przeciwnikom, ale wybrać też taką, która nam pasuje bardziej. Nadal Brzdęk jest bardzo losową grą, która dostała jednak w Katakumbach mocnego kopa w stronę planowania i w moim prywatnym odczuciu postawiła Katakumby na szycie listy gier ze słowem Brzdęk w tytule. Liczba nowości jest pozytywnie zaskakująca, ale największą robotę sprawia budowanie mapy w trakcie rozgrywki – w końcu czuć, że coś się dzieje.

Regrywalność

Ogromna. Mamy losowe układanie kafelków mapy. Dodatkowo około sto nowych kart, których nie widzieliśmy wcześniej. Standardowo można to połączyć z kartami z poprzednich odsłon, tworząc powykręcane kombinacje. Nie zdarzyły mi się jeszcze dwie takie same (lub chociaż mocno podobne partie) i ciągle mam ochotę jeszcze raz zejść do katakumb w poszukiwaniu artefaktów.

Skalowanie

Brzdęk to tytuł, który dobrze działa w każdym składzie. Co prawda przy zabawie w dwie osoby nie czuć tu może aż takiej nieprzewidywalności przy odkrywaniu nowych kafli, a sytuacja nie zmienia się aż tak dynamicznie, ale i tak grało mi się przyjemnie.

Na zakończenie

Brzdęk: Katakumby to najlepsza odsłona całej serii. Mapa, którą budujemy w trakcie eksploracji w końcu wprowadza ducha przygody i zachęca nas do zwiedzania podziemi. Może to właśnie na kolejnym kafelku czai się artefakt, który będzie jeszcze lepszy. Sporo nowych mechanik, duszki które nawiedzają wszystkich, portale czy uwalnianie więźniów – jest co odkrywać i czym się bawić. Dla fanów, pozycja obowiązkowa. Bardzo fajnie działa też jako pierwsza gra, która ma zachęcić ludzi do planszówek. Losowo, do pokombinowania z fajnym klimatem i frajdą po każdej partii! Zagrajcie, warto.

[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA] Dziękujemy księgarni Tania Książka za przekazanie gry do recenzji.

Może zainteresuje Cię recenzja gry Revive ?

Brzdęk: Katakumby do kupienia tutaj.

1 komentarz

Poprzednio Co się stało na ALGS i o co chodzi z hackiem w Apex Legends?
Następny Contra: Operation Galuga - Poradnik Osiągnięć - Jak zdobyć Platynę?