Marvel Champions: The Card Game – recenzja – I ty możesz zostać bohaterem!


Uniwersum Marvela rozrasta się coraz bardziej. Mamy niezłe filmy, w ostatnim czasie wychodzą też seriale przybliżające mniej znanych bohaterów. Słysząc zapowiedzi o wydaniu kolejnej gry karcianej z Avengersami i spółką, byłem sceptycznie nastawiony – zwykły sposób zarobienia na licencji. Kiedy się dowiedziałem, że to LCG już widziałem tę masę dodatków, które trzeba mieć, żeby gra była kompletna. Na szczęście nie skreślam żadnego tytułu przed zagraniem, ponieważ umknęła by mi pozycja, który od miesięcy nie schodzi ze stołu.

 

Marvel Champions to kooperacyjna gra LCG wydawnictwa Fantasy Flight Games dla od 1 do 4 graczy. FFG ma już na koncie dwa podobne tytuły – Horror w Arkham i Władca Pierścieni. Dla przypomnienia LCG to format tzw. żywej gry karcianej, w której możemy się spodziewać cyklicznego wydawania kolejnych dodatków, które są z góry wiadome i nie posiadają losowych kart. Podstawka to tak naprawdę wstęp i pokazanie możliwości gry, a każdy dodatek rozszerza ich spektrum. Można się było spodziewać, że rynek nie wytrzyma naporu kolejnej gry tak intensywnie wysysającej fundusze, ale gracze jak to gracze, dali radę. Realia pokazują, że dodatki wyprzedają się na pniu i trzeba czekać na dodruki.

O co w tym wszystkim chodzi?

W grze wcielamy się w jednego z superbohaterów znanych z komiksów Marvela by zmierzyć się ze złem. Założenia są bardzo proste – gra w Marvel Champions przebiega w rundach wykonywanych najpierw przez graczy, a następnie przez przeciwnika. Odniesiemy zwycięstwo, jeśli sprowadzimy wytrzymałość wielkiego złego do zera. Przegramy, jeżeli nasza wytrzymałość wyniesie zero lub wróg na karcie spisku umieści wymaganą ilość żetonów zagrożenia.

Na wstępie wybieramy bohaterów, w których chcemy się wcielić. W wersji podstawowej mamy ich pięciu: Spider-Man, Czarna Pantera, She-Hulk, Iron Man oraz Kapitan Marvel. Każda postać ma swoją dedykowaną talię 15 kart. Dodatkowo musimy dołożyć karty z jednego z czterech aspektów tak, aby talia posiadała minimum 40 kart:

  • Agresja – koncentruje się na zadawaniu jak największej ilości obrażeń w krótkim czasie
  • Przywództwo – skupia się na wystawiania dużej ilości sojuszników i czerpania z nich korzyści
  • Sprawiedliwość – pomaga nam w zdejmowaniu żetonów zagrożenia
  • Protekcja – pozwala na lepszą obronę przed atakami przeciwników

Następnie wybieramy Wielkiego Złego, z którym chcemy się zmierzyć. Na start do wyboru mamy trzech: Rhino, Klaw i Ultron. Każdy z przeciwników ma swoją dedykowaną talię, z której musimy wyszukać karty spisku. Na odwrocie znajdują się informacje, dotyczące początkowego rozstawienia i ewentualnych dodatkowych pakietów z kartami, które musimy dołożyć do tali przeciwnika. Cały setup gry jest bardzo szybki i przy dobrej organizacji elementów w pudełku trwa kilka minut.

W swojej turze gracze mogą wykonać kilka różnych czynności. Akcje robimy w dowolnej kolejności, dowolną ilość razy, o ile zasady nam na to pozwalają:

  • Zagranie kart z ręki – opłacamy wartość karty w zasobach. Każda karta ma w dolnym rogu symbol zasobu, więc opłacając koszt, będziemy odrzucać je z ręki.
  • Zmiana formy – raz w rundzie możemy zmienić stronę naszej postaci z formy Alter-ego na Hero i odwrotnie
  • Atak – wyczerpując bohatera, możemy zaatakować jednego z przeciwników i zadać mu obrażenia o wartości naszego ataku
  • Zdejmowanie żetonów zagrożenia – wyczerpując bohatera możemy zdjąć z karty spisku określoną ilość żetonów
  • Leczenie – wyczerpując nasze Alter-ego możemy wyleczyć się o wartość naszej umiejętności REC
  • Skorzystanie z zagranej wcześniej karty sojusznika, ulepszenia lub wsparcia

Po zakończeniu swojej tury kolejka przechodzi na następnego gracza. Jeżeli wszyscy zakończyli już swoje tury, to dobierają na rękę nowe karty i zaczynamy turę przeciwnika.
Na początek dokładamy nowe żetony zagrożenia na kartę spisku w zależności od ilości graczy. Następnie Główny Zły i wszyscy jego pomagierzy atakują bohatera lub spiskują, jeżeli jesteśmy w alter-ego. Ostatnim etapem fazy przeciwnika jest rozdanie kart spotkań. Każda z takich kart może przynieść nowych przeciwników, ponowne aktywacje czy inne nieprzyjemne rzeczy. Następnie znacznik pierwszego gracza wędruje dalej i zaczynamy kolejną rundę zmagań.

Jak to jest być superbohaterem ?

Zapowiedzi nie wskazywały, że gra będzie interesująca. Po pierwszych partiach Marvel zachwycił mnie na tyle mocno, że do podstawki dokupiłem wszystkie dostępne dodatki. To co przypadło mi do gustu, to stosunkowo proste zasady i szybkość rozgrywki. Masz akurat wolną godzinkę wieczorem na coś szybkiego – Marvel Champions jest idealne. Po kilkudziesięciu partiach w każdej konfiguracji mogę stwierdzić, że w każdym składzie wygląda to całkiem dobrze, ale najlepiej gra wypada solo.
W mojej ocenie podstawka do Marvela jest jedną z najlepszych, jeżeli chodzi o stosunek zawartości do ceny. Przykładowo do Władcy LCG trzeba kupić trzy pudła, żeby mieć wszystkie karty w 3 kopiach. Tutaj nie potrzebujemy kolejnego boxa, żeby uczciwie zagrać w cztery osoby. Ilość możliwych konfiguracji jest na tyle duża, że gra nie znudzi nam się zbyt szybko. Każdym bohaterem z konkretnym aspektem gra się inaczej. Czarna Pantera będzie wystawiała części swojego stroju i aktywowała za pomocą specjalnej karty. Tony Stark z rundy na rundę buduje swoją zbroję, żeby na koniec zniszczyć przeciwnika w jedną turę. Mechanika każdego z bohaterów dobrze oddaje to, co możemy znać z komiksów czy filmów. Podoba mi się również sam model wydawniczy. Gra jak na przedstawiciela LCG ma sporo dodatków, ale są one zupełnie opcjonalne – możemy kupować tylko te, które nas interesują. Docelowo nie ma się jednak co oszukiwać – i tak będziemy mieć je wszystkie. Wydawca pomyślał także o osobach nielubiących składania swojej talii. Każdy bohater ma swoją predefiniowaną talie – wystarczy odpakować, znaleźć konkretne karty i gotowe. Malutki minus mogą sobie dopisać osoby, dla których budowa i testowanie talii to połowa frajdy z gry. Owszem, zagramy z cztery osoby, ale pula kart jest na tyle mała, że nie da się w konkretnym aspekcie zbudować kilku różnych i dobrze działających talii.

Wykonanie

Gra została wydana porządnie. Karty są sztywne, ale prędzej czy później i tak zapakujemy je w koszulki. Każda z kart ma dedykowane grafiki nawiązujące do komiksowego stylu – na plus. W pudełku mamy jeszcze liczniki wytrzymałości dla graczy i przeciwników, karty stanów, masę żetonów, instrukcję i kompletną księgę zasad. Wydawca pokusił się nawet o stworzenie dedykowanej wypraski. Mamy wydzielone miejsce na żetony i karty. Niestety nie zapakujemy jej całkowicie, więc karty „latają” luzem.

Zastrzeżenie, co do gry mam w zasadzie tylko jedno – instrukcja nie jest do końca precyzyjna i nie daje odpowiedzi na wszystkie pytania o bardziej złożone zależności pomiędzy kartami. Zdarzało mi się sięgać do FAQ, żeby doprecyzować sobie tą czy inną akcję lub sposób działania danej karty. Problemy mogą mieć też osoby, dla których zależność językowa jest barierą – angielski trzeba znać, ponieważ tekstu na kartach jest całkiem sporo.

Podsumowanie

Podsumowując, jestem bardzo zadowolony z zakupu. Tytuł na pewno nie jest objawieniem w planszowym świecie, ale dostarcza wielu emocjonujących rozgrywek – i o to w tym wszystkim chodzi. Świetna gra dająca możliwość pokierowania ulubionymi bohaterami z uniwersum Marvela. Ponadto zapewniająca niesamowitą frajdę z każdej rozgrywki. Polecam nie tylko fanom, ale też każdemu, kto szuka szybkiej gry i nie boi się syndromu jeszcze jednej partii.

 

 

  

Podsumowanie

Marvel Champions zapewni mnóstwo przyjemnej gry solo jak i w zespole. Pojedynki są szybkie i emocjonujące. Lubię odkrywać nowe kombinacje kart i budować talie, które działają coraz lepiej. Każdy fan komiksowych zmagań superbohaterów w końcu doczekał się godnej i solidnej adaptacji.
8.5
Pros
+ możliwość epickich pojedynków w uniwersum Marvela
+ duża regrywalność
+ czas rozgrywki
+ każdym z bohaterów gra się inaczej
+ syndrom jeszcze jednej partii
Cons
- nieprecyzyjna instrukcja, która nie wyjaśnia wszystkich detali

2 komentarze

  1. Adi Adrian
    30 marca 2021
    Odpowiedz

    Horrory, Władca Pierścieni – ciekawe czy jest szansa na Champions po polsku?

  2. Wydaje mi się że praktycznie zerowa. Podstawka wyszła już stosunkowo dawno, do tego zaraz mamy premierę drugiego dużego dodatku. Nie liczę kilkunastu małych paczek. Jeżeli ktoś miał to wydawać to już by to zrobił.

Zostaw Komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Poprzednio Co warto obejrzeć na Netflixie i HBO Go w najbliższy weekend
Następny Falcon i Zimowy Żołnierz – odcinek 2 – nowy Kapitan Ameryka dołącza do Avengersów?