Reef – recenzja – płytko głęboka gra


Zamknij oczy, wsłuchaj się w dźwięk morskich fal. Poczuj jak cię otaczają, są wszędzie. Słony smak morskiej wody wciska ci się do ust, a pod stopami masz skaliste dno. Jesteś jak rafa, nie, to ty JESTEŚ rafą. Teraz rośnij, tutaj trochę czerwonego koralowca, tam żółtego. Fioletowe i zielone muszelki i ukwiały układają się warstwami. Rośnij, jeszcze, wyżej, a teraz BAM! Karta – stół i 20 punków za 4 żółte na czwartym poziomie. I tak to się robi w Reef.

Reef to nowa gra logiczna autorstwa Emersona Matsuuchiego od wydawnictwa Foxgames. Od 2 do 4 graczy będzie miało za zadanie tak pokierować wzrostem swojej rafy koralowej, aby podczas tego procesu zdobyć jak najwięcej punktów. Dokonywać tego będą poprzez zagrywanie kart pozwalających jednocześnie dokładać elementy i punktować już ułożone wzory. Gra sprawia na pierwszy rzut oka wrażenie prostej i dość płytkiej, jednak po kilku rozgrywkach nabiera głębi i pozwala na konstruowanie chytrych planów rozwoju.

Skrót zasad

Instrukcja do Reef ma raptem 4 strony, ale to w zupełności wystarcza do efektownego przekazania jak wygląda rozgrywka.

Każdy gracz dostaje swoje podmorskie poletko 4×4 oraz po jednym z czterech kolorów rafy, które umieszcza w dowolniej konfiguracji na środkowych polach planszetki. Następnie dobieramy 2 karty i 3 punkty. Na stole kładziemy talię i wykładamy 3 odkryte karty obok. Podczas swojej tury koralowi architekci mogą wykonać jedną z dwóch dostępnych akcji. Zagrywają kartę z ręki, dobierają wskazane na niej elementy i potencjalnie punktują wzory na swoim poletku, lub dociągają jedna z 4 kart ze stołu. Karty leżące obok talii są darmowe, dociąg z wierzchu talii wymaga położenia jednego punktu na karcie z najniższą wartością. Gra toczy się do momentu wyczerpania jednego z kolorów komponentów lub kart w talii.


I tyle, już potraficie grać w Reef. Proste, prawda. To pomówmy może teraz jak z tym punktowaniem. Każda zagrana karta potencjalnie daje nam punkty za wzory na naszej planszy. Jakie to wzory? Na przykład czerwony obok zielonego, albo trzy fioletowe po przekątnej, lub każdy żółty na czwartym poziomie. A właśnie, poziomie – elementy rafy możemy nie tylko układać obok siebie ale też na sobie, maksymalnie do wysokości czterech. I ten aspekt też daje możliwości zarobienia punktów. Bo oczywiste jest, że żółty na drugim poziomie jest wart więcej niż na pierwszym, przynajmniej tak jest w Reef. Należy pamiętać, że karty wymagające wzorów nie interesują się wysokością elementów, tylko tym w jaki sposób obok siebie leżą.

Wrażenia z rozgrywki

Na początku Reef wcale mnie nie porwał. Ot takie tam dobierz kartę, zagraj kartę, połóż klocek. Wydawało się dziecinnie proste i płytki jak kałuża. Każdy coś tam dziubał u siebie i co turę albo dwie dostawało się parę punktów. Jak miałem kartę premiujące zielony na czwartym, to budowałem zielony komin do czwartego poziomu i ją zagrywałem. Inni podobnie przy swoich konfiguracjach. I tak minęło chyba dwie pierwsze gry. Potem coś mnie tknęło i pomyślałem, że przecież zielony na czwartym nie wymaga zielonej wieży, tylko tego aby klocek o takim kolorze znalazł się na samej górze. To trochę otworzyło grę, kolejne rozgrywki już były ciekawsze i owocowały większą ilością punktów, bo wieże powstały szybciej i można było je w międzyczasie zapunktować w innych wzorach. Reef nabrał maksymalnej dla siebie głębi kiedy to „odkryłem” oczywistość następującą – jeśli będę miał więcej zielonych na czwartym to dostane wielokrotność punktowania kiedy zagram kartę. I w taki oto sposób te parę punków co dwie tury zaczęło się przeplatać z kilkunastoma co jakiś czas aby zakończyć kulminacją np. 20 lub 25 punków za kartę przy końcu gry.

Reef daje kilka ciekawych decyzji. Którą kartę dobrać, czy dobieram dla punktacji, czy dla elementów, czy może podbieram ją przeciwnikowi. Kiedy gram kartę, czy zagrywam teraz i rozbudowuję rafę dla szybkich punktów, czy inwestuje w większe zestawy np. par na drugim poziomie, które to potem przeistoczę w czteropoziomowe penthausy? Czasem trafiają się elementy, których nie możemy łatwo przerobić na zwycięstwo, więc decyzja gdzie je upchać też ma znaczenie. Ta mała gierka może doprowadzić nas do drobnego paraliżu decyzyjnego, bo stworzenie mega comba na ręce, jednocześnie układając duplo-rafę i pamiętając o długoterminowym planie kominowym łatwe nie jest. OK, może popłynąłem za daleko. Reef nie pali masy mózgowej jak euro, ale też bezmyślne stawianie kloców jeden na drugim do zwycięstwa nas nie doprowadzi. Nie ma też w nim praktycznie interakcji z innymi graczami, więc jeśli lubisz uprawiać swoje poletko w spokoju, to gra dla ciebie.

Wykonanie

Plastik, tyle plastiku, że aż się plastik chowa. Reef plastikiem stoi, ponad 100 elementów rafy pokaźniej wielkości stanowi podstawę tej gry. Przyznam, że na początku mnie to trochę odrzuciło. Elementy są duże, wyglądają niemal jak kawałki Lego Duplo – te dla trzylatków. Teraz jednak wiem, że zostało to wykonane celowo, aby rafa dobrze się budowała i była stabilna. Ponadto ładnie prezentuje się na stole.

Karty są proste, praktycznie bez żadnych grafik, czytelne, przejrzyste, bez rewelacji ale też bez problemów. Standardowe.

Elementy tekturowe to planszetki oraz punkty. Plaszetki są fajne, kolorowe i ładnie wycięte w „falę”. Żetony punków są raczej smutne, mają mdłe pastelowe barwy, ale przynajmniej są czytelne.

W pudełku znajduje się jeszcze wypraska doskonale trzymająca elementy oraz krótka treściwa instrukcja. Dodam, że wypraska sprawuję się na tyle dobrze, że nie już wyjmuje klocków rafy z pudełka, odliczam tylko nadmiar w zależności do liczby graczy i stawiam całość w dogodnym miejscu. Rozłożenie gry to może minuta przy takiej konfiguracji.

Podsumowanie

Reef z gry przeciętnej szybko nadrobił i stał się miłym przerywnikiem pomiędzy cięższymi tytułami. Zaskarbił sobie serce graczy niskim progiem wejścia i rozwojową strategią w samej rozgrywce. Polecam ten tytuł zarówno dla wyjadaczy jak i do bardziej rodzinnego grania.

Grę do recenzji udostępniło wydawnictwo FoxGames, za co serdecznie dziękujemy.

The Breakdown

7.5
Pros
- niski próg wejścia
- ładne komponenty
- zdradziecko prosta
- dobry przerywnik
Cons
- poznawszy taktykę, gra zwalnia
- czasem za lekka
- prawie żadna interakcja między graczami

Brak Komentarzy. Może coś napisz?

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poprzedni Najdziksze newsy minionego tygodnia - Wrzesień 2019 #1
Następny Zwariowane pomysły na odważne prezenty