World War Z – Recenzja – Bliskie spotkanie z Hordą


World War Z_20190416152401

World War Z jest najnowszą produkcją studia Saber Interactive, tym razem studio postanowiło wziąć na warsztat licencje filmową. Gracze po raz kolejny otrzymują kolejną grę, w której przeciwnikami jest banda bezmózgich pożeraczy wszystkiego, co żyje. Gier o Zombie mamy dużo, ale czy i tą przyjmiemy? Przekonajmy się. Recenzja powstała na podstawie wersji na Playstation 4.

 

W World War Z umocnienia pełnią ważną rolę, pamiętajmy u uzupełnieniu amunicji.

Rozgrywka w World War Z

Podczas rozgrywki poznajemy Cztery Akty dziejące się w różnych zakątkach świata, Nowy Jork, Jeruzalem, Moskwa oraz Tokio. Każda z nich jest podzielona na trzy akty, no może poza Tokio, na razie są tam tylko dwa Epizody. W opowieściach spotykamy cztery postacie, do których jednak ciężko się przyzwyczaić, bo po prostu za mało spędzamy z nimi czasu. Każdy z Epizodów jesteśmy w stanie przejść w jakieś 20-30min, co na jeden Akt daje zawrotne 60-120min. Ukończenie dowolnego Epizodu daną postacią skutkuje odblokowaniem jej krótkiej opowieści w menu głównym. Przyjemnie wykonanej coś na wzór komiksu przybliżającej nam nieco motywy naszego Bohatera.

Rozgrywka polega głównie na przejściu od Punktu A do Punktu B a czasem i C. Tak, więc rozpoczynamy zabawę i musimy się dostać np. na ulice a potem do metra by bezpiecznie udać się w dalszą drogę. Na drodze spotykamy złych Zombie, które starają się nas zjeść. Przynajmniej raz na rozgrywkę odbywa się faza obronna, w której musimy się przygotować na nadciągające Hordy. Niema nic lepszego niż biegnąca duża ilość Zombie, prawie zawsze w jakiegoś trafimy. Wiadomo im wyższy poziom trudności tym dysponujemy mniejszą liczbą fortyfikacji do postawienia. Działka automatyczne bywają bardzo przydatne, ale należy pamiętać o uzupełnieniu ich amunicji, bardzo szybko lubią ją tracić. Dobrze rozmieszczone umocnienia ułatwią nam życie i zapewnią osłonę naszych pleców, nie każde umocnienie musi być skierowane prosto na przeciwnika.  Podczas walki z zwykłymi hordami przychodzi nam spotkać Mutanty o wiele silniejsze wersje, które nie chcą już tak łatwo umierać.

Potrafią nam one napsuć krwi. Warto zwracać uwagę na otoczenie a czasem przespacerować się kawałek, zdarzy się, że znajdziemy ładunek wywarzający, który pozwoli dostać nam się do pozostawionych w kontenerach zapasów. Szczególnie przydatne podczas faz obrony, tym bardziej na wyższych poziomach trudności gdzie każde uderzenie przeciwnika bardzo nas zaboli. Rozgrywkę możemy przeprowadzić z botem, grupce znajomych jak i z Randomami znalezionymi przez wyszukiwarkę. Niestety na ten moment brakuje gier prywatnych, przez co podczas rozgrywki może dołączyć się do nas jakiś nieodpowiedni gracz. Może się zdarzyć, że gdy nam będzie zależało na cichej eliminacji przeciwnika, on zacznie zabawę w Rambo i ściągnie nam na głowę masę Zdechlaków. Nie jest również powiedziane, że pośród randomowych graczy nie znajdziemy i tych ogarniętych. Ale tak naprawdę najwięcej zabawy mamy podczas rozgrywek ze znajomymi, każdy gra inną klasą mamy medyka i nikt przed nikim nie kradnie apteczek.

 

Horda Zombie chcąca dobrać się nam do skóry.


Utrapienie na naszej drodze

Naszym przeciwnikiem w World War Z nie jest jeden Zombie, takiego to idzie łatwo zabić czy to z pistoletu czy to z walki wręcz. Problem za to stanowi ich cała chmara, podczas gry dochodzimy do punktów, gdy musimy się bronić jakiś czas przed falami przeciwników, błąd na wyższych poziomach trudności często przypłacimy życiem. Przeciwnik jest nieustępliwy a jego chmara wcale nie musi nas zjadać, po prostu nas zadepta, do tego, gdy znajdują się one pod nami potrafią się wspinać na siebie tworząc piramidę taką jak na filmie. Jakby tego było mało to spotykamy i zmutowanych przeciwników, ci już nie są tacy mili, na jakich wyglądają. Byk potrafi się wkurzyć i nas dosłownie staranować, złapać w łapę i zasponsorować nam bliskie spotkanie z ziemią. Potwór nie jest jednak niezniszczalny, na plecach posiada słaby punkt, w który wystarczy uderzyć, strzelić kilka razy i pada jak manekin, problemem jest to, że przeciętnie zjawia się w najmniej odpowiednim momencie wraz z chmarą kolegów.

Kolejnym przeciwnikiem jest Dybacz, ta wredota mała jest najczęstszą przyczyną mojej łaciny podczas rozgrywki. Nie wiem czy mam na klacie namalowaną tarczę, ale bardzo często się zdarzało z pośród czterech raczy w jednym miejscu wybierał mnie. Do tego lubi się chować w najmniej odpowiednich miejscach, przechodzimy do kolejnego pomieszczenia a ten już czeka na nas za drzwiami… Wrzaskun wygląda ciekawie, robotnik budowlany z megafonem wydawać by się mogło, że jest niegroźny jest to jednak mylne założenie. Jest on najgroźniejszym przeciwnikiem, pozostawiony sam sobie będzie ściągał na nas masę przeciwników. Ostatnim na ten moment jest Wzdęciak, zombie w stroju przeciwzakaźnym, w momencie rozbicia mu szybki uwalnia żrący gaz, który może nas powalić w przeciągu kilku sekund.  Twórcy już zapowiedzieli kolejnego przeciwnika, ale na ten moment nie wiemy za wiele na jego temat.

 

Drzewko umiejętności prnie Peem, kązdy poziom daje nam dostęp do lepszej wersji.

Uzbrojenie

Tego to mamy do dyspozycji aż nad to, gracze, którzy mieli styczność z serią Left 4 Dead będą wiedzieć jak wszystko wygląda. Podczas naszego przemieszczania się przyjdzie nam spotkać porozrzucaną broń, przeciętnie blisko trupów a czasem w mniej spodziewanych miejscach. Wszystko zależy od tego jak nam się powodzi podczas gry. Gra może obdarowywać nas dobrym sprzętem a czasem trzymać nas na rezerwach. Zdarzało się, że na wyższym poziomie trudności broni prawie wcale nie było, jedynie torby z zaopatrzeniem i amunicją. Im więcej zombie zabijemy daną bronią tym więcej doświadczenia dla niej zbierzemy, co później pozwoli odblokować jej lepszą wersję. Nie ma nic lepszego od broni wyposażonej w tłumik, im dalej w las tym coraz trudniej a hałas potrafi ściągnąć na nas hordę.

Każda z Klas postaci w World War Z ma swój ekwipunek startowy, czasem ulepszenie UZI z tłumikiem zadziała dla dwóch postaci. Co nie zmienia faktu, że zawsze w trakcie gry możemy broń wymienić jak znajdziemy inną, podczas jednej rozgrywki będziemy w stanie expić każdą napotkaną broń. Oczywiście, jeśli poświęcimy na to czas. Lepiej to robić grając samemu z botami niż irytować innych graczy, zdarzały się sytuacje, gdy traciłem kolejne 20min po zakończeni ostatniego zadania, bo jedna z osób postanowiła expić broń i za nic nie chciała się udać do miejsca ewakuacji. Jedna rada, jeżeli chcecie tak robić zróbcie to w gronie znajomych bądź z botem a nie zajmujcie innym graczom czasu skoro nie zostało to z nimi ustalone.

Drzewko umiejętności dla Klasy Lekarza, każdy z nas chciałby zostac medykiem.

Nie tylko bronią gracz żyje, ale i Klasą postaci

World War Z oddało nam do dyspozycji sześć klas postaci, od przysłowiowego człowieka demolkę przez żołnierza po sanitariusza. Wydawać by się mogło, że klasy tak naprawdę się niczym od siebie nie różnią, tutaj jednak sprawa się rozwija. Wraz z naszymi postępami uzyskujemy dostęp do coraz to ciekawszych umiejętności, wykupienie wszystkich nie gwarantuje ich użycia. Spośród odblokowanych zdolności możemy przeciętnie wybrać jedną z danej pionowej linii. Tak oto możemy wzmocnić samego siebie zwiększając np. obrażenia od naszego wyposażenia, swoje życie czy rodzaj broni startowej, jak i naszych towarzyszy poprzez np. zwiększenie siły ataku, wytrzymałości umocnień czy powodując, że będą otrzymywać mniej obrażeń. Każda z Klas Postaci posiada 30 poziomów doświadczenia, ulepszenia wykupujemy za zasoby, które otrzymujemy na koniec mapy, wygraną czy przegraną. Na początku warto usiąść na spokojnie i przeglądnąć dostępne umiejętności Klas, które nas zaciekawią. Podczas rozgrywek z znajomymi zawsze możemy się ugadać, kto jaką klasą zagra by była dostępna różnorodność. Jeden pełni rolę medyka, inny zwalcza Mutanty a trzeci robi wielkie Kaboom!

 

Czy wszystko w World War Z zagrało tak jak trzeba?

Niestety nie, jak przystało na gry korzystające z połączenie z serwerem. Pierwszego dnia serwery po prostu nie wytrzymały i zaczęły odstawiać dziwne problemy. Na początku nic poważnego, jakieś sporadyczne przerwy jednak im bliżej wieczora to było coraz gorzej aż po prostu coś padło. Można było grać offline, ale przez złożoność produkcji kończąc mapę gra się przycinała nie mogą zaktualizować naszych progresów. Na szczęście już kolejnego dnia było o wiele lepiej, sporadycznie występowały problemy z połączeniem, gra działała jak powinna w dniu premiery. Gdy już sprawy startowe mamy za sobą to, w czym dalej mogą kryć się problemy?

Otóż niestety w naszych sojusznikach, postacie sterowane przez SI bywają po prostu tępe, o ile potrafią zabijać jak nikt inny to miewają problem z pomocą. Wiele razy zdarzyło się, że podczas rozgrywki w celu pod-expienia mojej broni odpalałem grę solo. Zdarzało się po prostu, że jakiś specjalny zarażony mnie dopadł i musiało minąć naprawdę sporo czasu by będąca obok SI zareagowała i postanowiła mi pomóc. Szczególnie zabawne jest to jak widzimy animację naszego sojusznika przeładowującego broń idącego w nasza stronę, który dodatkowo nie strzela a chce bić w ręcz przeciwnika będącego na nas.

Innym problemem dla niektórych graczy może okazać się powtarzalność rozgrywki, w koło wykonujemy to samo. Mimo iż mamy do dyspozycji Pięć poziomów trudności to gra może się szybko znudzić, gdy nie mamy własnej grupki znajomych w gronie, których nawet porażka może być zabawna.

W grze również występują sporadyczne problemy techniczne, czasem zdarza się, że jakiś skrypt nie odpali się a my biegniemy już dalej. W takim wypadku jednym z rozwiązań jest wrócić się do poprzedniego miejsca całą grupą i poczekać chwilę na jego uruchomienie. Nie jest to nic poważnego, czego nie załata łatka.

Spadki wydajności też znalazły tutaj swoje miejsce, odczuwalne są, gdy biegnie na nas naprawdę duża chmara zombie, albo w momentach dużej ilości eksplozji, podczas których ich kawałki latają we wszystkie strony.

Zwiastun

 

Każda Postać ma swjoją opowieść.

Podsumowanie

O dziwo World War Z okazał się miłym zaskoczeniem, dawno nie miałem tak by podczas uruchomienia gry otrzymać zaproszenie do wspólnej rozgrywki. Szkoda tylko, że o grze jest dość cicho, marketingu przed premierą jakby w cale nie było, tylko kilki twichowców coś o grze mówiło. Gra zasługuje na zainteresowanie osób czekających na kolejną odsłonę cyklu Left 4 Dead. Jednych graczy znudzi a innym zapewni dużo dobrej zabawy w grupce znajomych przy stopniowym zwiększaniu poziomu trudności.

Im dalej w las tym ciekawiej, prawie żadna rozgrywka nie będzie taka sama, w jednej spotkamy dużo sprzętu by zaraz w kolejnej prawie go na oczy nie widzieć. Twórcy nie zamierzają spocząć i już zapowiedzieli nowy epizod i nowego przeciwnika, który ma się pojawić w maju. Jak gra będzie dalej rozwijana dostarczy nowe klasy, wyposażenie oraz wsparcie dla modów to myślę, że znajdzie swoje miejsce w gronie graczy.

The Breakdown

Osoby lubiące klimaty Left 4 Dead, mające grupkę znajomych mogą tu znaleźć coś dla siebie. Rozwój Klasy, masa sprzętu i dużo dobrej zabawy z grupką znajomych.
Ocena Końcowa 8.3
Pros
- Kampania w Co-Op
- Dużo sprzętu
- Rozstawianie umocnień
- Horda przeciwników
- Zombi nisko latają po eksplozji
- Ładna opraw graficzna
Cons
- Trochę krótka
- Drobne wpadki techniczne
- SI sojuszników
- Spadki FPS przy większych walkach

Brak Komentarzy. Może coś napisz?

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poprzedni Welcome to... - recenzja - za taką numeracje listonosz cię znienawidzi
Następny Gry na konsole, które obsługują 4K – sprawdź najlepsze tytuły