Vaporum wybrało sobie raczej niszową kategorię gier, można nawet powiedzieć, że należącą do przeszłości. Mamy o to dungeon crawlera, którego jednak akcja toczy się niejako w przyszłości zdominowanej przez zębatki oraz parę.

Szumnie się mówi, że Vaporum to steampunk dungeon crawler. I można śmiało powiedzieć, że każde z tych słów mówi prawdę. Gra posiada wszystkie wady oraz zalety Dungeon Crawlera, ale przez wrzucenie do tego kotła pieśni przyszłości, otrzymujemy produkt, który w bardzo ciekawy sposób naśladuje pamiętane przeze mnie klasyki. Dosłownie dziesiątki, jak nie setki godzin spędziłem na Might and Magic VI do X, Wizardy 8 także znam na pamięć. Były także inne tytuły, których nazw teraz nie pamiętam i były tak mało popularne, że sam zapomniałem ich nazw. Vaporum robi wszystko tak samo, ale jednocześnie trochę inaczej. Recenzja została napisana na podstawie wersji na Playstation 4.

Vaporum – fabularnie nieźle

Fabuła w Vaporum jest nam przedstawiona w sposób raczej szczątkowy i fragmentaryczny. O to główny bohater z zanikiem pamięci budzi się u wrót tajemniczej wieży. Będzie teraz powoli się wspinać na kolejne poziomy odkrywając tajemnice zarówno siebie, jak i tajemniczej wieży. Dowie się także wiele o tajemniczym świecie gry, który bazuje na technologii pary i gdzie rdzawe, metalowe ściany przeplatają się dymiącymi rurami, a między tymi instalacjami przemykają tajemnicze pająkopodobne mechaniczne kreatury.

Rodzajów wrogów jest parę i w pojedynkę nie stanowią większego problemu.

Fabuła w grze jest zaprezentowana w ciekawy sposób. Otóż nie musimy specjalnie analizować znajdowanych wszędzie notatek i dialogów, aby skutecznie przechodzić kolejne poziomy. Może to być jednak bardzo przydatne, bo z takich dialogów dowiadujemy się między innymi o ukrytych przejściach lub też, jeżeli dokładnie przeczytamy różne notatki, to na przykład wyłowimy podpowiedź dotyczącą jakiejś zagadki. A muszę przyznać że zagadki czasami tutaj są trudne i już od trzeciego poziomu lochów potrafią dać w kość i sprawić że człowiek się spoci od kombinowania co z czym należy połączyć. Nie jest zbyt lekko, ale to akurat fani dungeon crawlerów doskonale pamiętają.

Są też zagadki z przesuwaniem skrzynek. A co!

Denerwują mnie natomiast zagadki hmmm. zręcznościowe? Są bardzo denerwujące, gdyż gra posiada chyba lekki input lag na padzie i ciężko je wykonać. Jakie to są zagadki? Na drugim poziomie (albo trzecim?) była na przykład sytuacja, kiedy należy użyć dźwigi, by przebiec do drzwi w określonym czasie. Nie byłoby problemu jednak, gdyby nie fakt że pojawia się zapadnia z kolcami i żeby ją wyłączyć, musimy aktywować inny przycisk na drugim końcu pokoju. W końcu udało mi się to wykonać, ale była to dosłownie ostatnia setna sekundy. Aż poczułem powiew zamykanych za mną drzwi. Potem jest jeszcze ciężej i czasem trzeba się tak nakombinować i nabiegać, że nawet najdziwniejsi bossowie w Sekiro: Shadows die Twice stają się spacerkiem.

Miejsca w ekwipunku mamy raczej za mało niż za dużo.

Czterowymiarowa rozrywka? Klasyka

W grze przemieszczamy się na kwadratowych polach i jednocześnie obracamy się wokół swojej osi o 90 stopni. Dokładnie tak, przemieszczamy się w bardzo klasyczny sposób jak w tych bardzo starych grach i jednocześnie się obracamy. Na tej bazie funkcjonuje zarówno walka, jak i wcześniej wspomniane irytujące zagadki zręcznościowe. Jeżeli chodzi o walkę, to dzieje się ona w czasie rzeczywistym, podczas gdy odpalając gry byłem na 100% przekonany że będziemy walczyć turowo. Na początku byłem bardzo zaskoczony takim rozwiązaniem, ale szybko zacząłem dostrzegać jego zalety.

Przedmiotów nie ma za wiele, ale każdy archetyp postaci znajdzie broń idealną dla siebie

Otóż walczymy za pomocą jednej z dwóch aktywnych broni, może to być broń do walki w zwarciu, podzielona na bronie cięte (dobre na organizmy żywe) i obuchowe (fajne do rozwalania maszyn) i jednocześnie będące w wariantach jedno i dwuręcznych. Może to być też broń dystansowa, której po prostu nie używam, gdyż wybrałem inny archetyp postaci. Na końcu, są gadżety, czyli tutejsza magia i to jest core mojej postaci. Magii używamy za pomocą szybko regenerującego się odpowiednika many. Więc możemy rozwijać postać w paru obszarach i to ma rzeczywisty wpływ na poziom rozgrywki.

Kto znajdzie na ścianie tajny przycisk. A może go tam nie ma?

Niestety jednak, walka bez trybu turowego na heksach generuje totalnie nowe problemy. Walka staje się taktyczna, liczą się wąskie gardła i zręczność. Niektóre ataki możemy omijać przechodząc na hex będący obok tego na który będzie atak wroga (jest taki pajączek co skacze na naszą pozycję). To jest akurat fajne, bo nagle w grze gdzie możemy się poruszać tylko w czterech kierunkach, zaczyna się liczyć zręczność i to w stopniu istotnym, gdyż ataki które możemy uniknąć przechodząc na inne pole sprawiają, że otrzymujemy znacznie więcej ran lub dodatkowe statusy które przeszkodzą nam w skutecznej grze.

Subskrybuj nasz kanał na YouTube

 

Poziom trudności

W moim odczuciu, poziom trudności gry rośnie zdecydowanie zbyt szybko. Pierwsze parę poziomów jest bardzo łatwa, w pewnym momencie jednak trafiamy na coraz wyższe progi i coraz częściej wczytujemy zapis gry. Zalecam zapisywać grę co pomieszczenie lub nawet częściej, gdyż wszędzie są pułapki które mogą nas natychmiast pokonać (np. zapadnia). Szybko jednak się zdarzają sytuacje, że pojawia się jakaś horrendalna ilość potworów i to nie raz takich, które poziom lub dwa wcześniej były uznawane przez grę jako bossy. Bardzo mnie rozśmieszyło pomieszczenie, które sprawiło że po rozwiązaniu zagadki z drzwiami pojawiło się chyba 4 alb 5 gości z karabinami którzy zadają nam dosyć spore obrażenia. W tym momencie nie wiem, czy mam szukać triku i ich pokonać hopsając między polami i gryząc ich umiejętnościami czy też iść parę poziomów przed siebie i wrócić tutaj żeby dobić tych drani.

Grafika to mrok i steampunkowa blacha. Z czasem otoczenie się zmienia, ale dominuje raczej szarość i mrok.

Gra jest utrzymana w mrocznej stylistyce i już na początku gry, zanim odblokowaliśmy naszą zbroję nie było nic po prostu widać. Wyraźnie pokazany był ten problem na moim live (pamiętajcie by subskrybować kanał) z początku gry, kiedy to musiałem bawić się ustawieniami jasności gry by cokolwiek było widać. Otoczenie jest monotonne i utrzymane w steampunkowej stylistyce, ale ciekawostka jest taka, że każdy kolejny poziom ma inną stylistykę i tak już czwarty to np. biblioteka.

Podsumowanie

Vaporum to nie jest zła gra, ale widać po niej wyraźnie że jednak gatunek dungeon crawler się zestarzał i w sumie słusznie odszedł w zapomnienie. Gry ewoluowały, ale wiadomo że dalej są fani tego typu rozgrywki. Warto zagrać, zwłaszcza jeżeli są na sali osoby, które lubią ten gatunek, chcą powspominać lub nawet poznać. A może, dzięki tej grze pojawią się nowi, młodsi fani retro gier fabularnych do których nawiązuje Vaporum? Chciałbym żeby tak było i jeżeli ktoś zakocha się w tym gatunku dzięki zabawie w tą grę, niech napisze w komentarzach. Jak dorwiecie grę za 50 – 70 zł, to zdecydowanie warto zagrać.

Vaporum na ceneo.pl – taniej raczej nie znajdziecie

The Breakdown

Wyraźnie widać, dlaczego ten gatunek odszedł w zapomnienie. Niektóre rozwiązania są zbyt archaiczne, inne po prostu denerwujące, ale jednak dobrze się bawiłem, zwłaszcza za takie pieniądze.
Ocena Końcowa 6.0
Pros
- steampunkowy klimat
- niewymuszająca zaangażowania, aczkolwiek ciekawa fabuła
- interesujący system walki w czasie rzeczywistym nastawiony jednocześnie na statystyki, jak i zręczność
- parę różniących się ścieżek rozwoju postaci
Cons
- wiele bardzo archaicznych rozwiązań, które w dzisiejszych czasach męczą
- walka w pewnym momencie staje się zbyt chaotyczna i trudna do opanowania
- poziom trudności rośnie zbyt szybko, przez co gra wymusza na nas oszukiwanie oraz kombinowanie

Brak Komentarzy. Może coś napisz?

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poprzedni W jakie planszówki ostatnio zagrałem? NCWW Kwiecień 2019
Następny Operancia: The Stolen Sun - Recenzja - czyli o dwóch takich, co ukradli... słońce.