Elder Scrolls Online (ESO) vs Final Fantasy XIV – Które MMORPG jest lepsze?


Wpadłem na ciekawy pomysł. Otóż raz na jakiś czas, będę zestawiać dwie gry ze sobą i ustanawiać werdykt – które MMORPG jest ciekawsze i które sprawiło mi więcej frajdy. Na pierwszy ogień rzucimy Elder Scrolls Online oraz Final Fantasy XIV

Tekst będzie podzielony na parę akapitów, które będą opisywać ważne dla mnie aspekty każdego z MMORPG. Od razu mówię, że raczej nie za często gram PvP, więc ten element zostanie raczej pobieżnie opisany. Jak dla mnie, jeżeli chcecie grać w PvP to najlepiej wybrać Guild Wars 2, ale to tylko moje zdanie, bo tam właśnie spędziłem najwięcej czasu jeżeli chodzi o PvP. Zaczniemy może nasze porównanie? Specjalnie na potrzebę poniższego tekstu zakupiłem ponownie abonament na miesiąc do Final Fantasy XIV. Grę wcześniej ukończyłem po wydaniu ostatniego dodatku – Shadowbringers, jednak kiedy zobaczyłem ile muszę jeszcze zadań wykonać by dostać się do tego dodatku to po prostu sobie odpuściłem.

Fabuła

Zacznijmy może od fabuły. Powiecie może, że w MMORPG fabuła nie jest ważna, a tutaj niespodzianka bo obie gry stoją bardzo mocno fabularnie. Mocniej niż w wielu innych aspektach rozgrywki. Jak to wygląda w przypadku naszych kandydatów? Elder Scrolls Online posiada główną kampanię fabularną, szereg wątków pobocznych (gildie, dodatkowe całe serie zadań, zadania frakcji) oraz wiele DLC, gdzie każde posiada swoją oddzielną historię. Najważniejsze jest tutaj to, że wszystkie dialogi są nagrane z pomocą aktorów. Samych zadań wystarczy na spokojnie kilkaset godzin zabawy i jest to dobra fabuła. Konstrukcja zadań jest różna. Czasem wymagają od nas specjalnego podejścia, czasami działamy w generowanych specjalnie dla zadania oskryptowanych instancjach, a czasem będziemy po prostu biegać między NPC. Aby grać w dodatki, nie musimy kończyć głównego wątku fabularnego lub nawet zdobywać odpowiedniego poziomu postaci – cały świat jest skalowany do nas, w ten sposób wyzwanie zawsze będzie odpowiednie.

Final Fantasy XIV natomiast posiada znacznie dłuższą fabułę, bo sam główny wątek fabularny posiada ponad 100 liniowych questów. Przedstawienie go jednak zostawia wiele do życzenia, bo mamy tutaj prawdziwe ściany nieczytanego tekstu, gdzie każda rubryka posiada kilka zdań, a jedyny kontakt z NPC to pokazywane przez niego emotki. Przedstawienie fabuły jest w sposób czysto japoński, co nie każdemu może przypaść do gustu (mimo że lubię anime, to fabuły i jej przedstawienia w Final Fantasy XIV nie znoszę). Najgorsze w tym wszystkim jest to, że fabuła w Final Fantasy XIV jest w stu procentach liniowa, więc nie możemy zacząć kolejnych dodatków bez ukończenia poprzednich. To właśnie przez to nie gram w Final Fantasy XIV. Żeby ukończyć cały wątek fabularny trzeba ukończyć naprawdę kilkaset zadań, gdzie większość to bieganie między NPC. Nie chciało mi się już tego czytać od połowy kampanii (jest nagranie na naszym kanale YouTube) i totalnie przestałem się dobrze bawić z grą.

Wygrywa: Elder Scrolls Online z uwagi na wolność wyboru zadań, pełną narrację oraz ciekawe wątki.

 

Walka oraz rozwój postaci

W Elder Scrolls Online walka nie odbiega bardzo mocno od tego co znamy z innych części Elder Scrolls. Po wyborze celu używamy umiejętności przypisanych do danych broni lub naszej klasy postaci. Raz wybrana klasa pozostaje z nami do końca gry, ale możemy ją rozwijać na różne sposoby. Nekromanta z ostatniego dodatku, o którym możecie poczytać tutaj: Elder Scrolls Online Elsweyr Recenzja w moim wykonaniu stał się opancerzonym rycerzem śmierci walczącym w zwarciu i sprawdza się wyśmienicie. Rozwój postaci jest powiązany bardzo mocno z wykonywaniem zadań fabularnych, bo za nie dostajemy nie raz punkty umiejętności (otrzymujemy także je co poziom) oraz eksploracji. Nie jest to wymagane, ale przyspiesza rozwój naszego awatara.

W Final Fantasy XIV walka przypomina to co znamy z każdego innego MMORPG oraz z grubsza polega na celowaniu podobnie jak w Elder Scrolls Online. Różnica tkwi jednak w szczegółach, bo tutaj mamy na pasku dziesiątki różnych umiejętności, podczas gdy w ESO ledwie parę i są one przypięte do danej broni (pięć umiejętności oraz ultimate na jedną broń). Dodatkowo, w Final Fantasy XIV możemy dla jednej postaci nauczyć się wszystkich klas i rozwijać je w swoim tempie. Dla mnie jest to super sprawa, zwłaszcza z uwagi na potrzebę ponownego kończenia wątków w Elder Scrolls Online. Tutaj jak będziemy chcieli zacząć od nowa inną klasą, to zrobimy to bez problemu (z wyjątkiem tych paru, do których musimy przepchać fabułę).


Wygrywa: Final Fantasy XIV z uwagi na wieloklasowość postaci oraz więcej możliwości tworzenia fajnych combosów.

PvE

Player versus Environment to dla mnie najważniejszy tryb, bo nie gram PvP. W przypadku Elder Scrolls Online, PvE oznacza całkowitą wolność, zwłaszcza z uwagi na skalowanie poziomu dzięki czemu możemy iść wszędzie i robić co chcemy. W każdym momencie możemy olać główny wątek fabularny i lecieć robić zadania do Morrowind albo zając się craftingiem. Tutaj nasza postać może teoretycznie uczyć się wszystkich profesji, ale w praktyce ogranicza nas liczba punktów umiejętności, bo każda profesja to szereg umiejętności które bardziej lub mniej warto opłaca się mieć. Oprócz tego mamy dungeony podzielone na różne poziomy trudności, różne publiczne aktywności (polowanie na smoki z ostatniego dodatku) czy też standardowe zadania dzienne, także podpięte pod profesje. Do tego świat jest spójny.

 

W Final Fantasy XIV natomiast mam duży problem z PvE. Jest bardzo dużo do roboty. Za dużo. Mamy dosłownie setki zadań które nam coś odblokowują i jak odblokujemy to coś to mogą się pojawić kolejne zadania które nam coś odblokują. Mnie to przytłacza i męczy. Jest to typowy sposób robienia MMORPG w stylu Japońskim lub Koreańskim, ale szczerze mówiąc, mam tutaj tak dużo do roboty, że nie wiem co mam robić i po co. Zaraz na początku gry nie wiadomo skąd miałem już milion monet i nie wiedziałem absolutnie co z nimi robić. Dlaczego?

Wygrywa: Elder Scrolls Online – tutaj zawsze wiesz co możesz zrobić. W Final Fantasy XIV to jest czysty chaos.

Grafika

Ciężko opisywać grafikę w grach MMORPG, ale spróbujemy. W Elder Scrolls Online bardziej opiera się na tym co znamy ze znanych nam gier z tego uniwersum. Nie ma tutaj wielu fajerwerków czy też efektów, co też sprawia że najpotężniejsze umiejętności mają moc. Grafika nie jest surrealistyczna w mangowy sposób, próbuje zachować odpowiednie kształty, rozmiary i proporcje u postaci, a mimika ma naśladować ludzką lub rzeczywistą w przypadku mniej ludzkich rozmówców. Gra jest utrzymana w kolorystyce raczej przytłumionej, bez wielu kolorów.

Gra tradycyjnie stoi mocno fabularnie. Spotykamy wiele interesujących postaci i każda może mieć ciekawą historię do opowiedzenia.

Final Fantasy XIV to nadal typowe anime, więc i cała grafika jest w stylu anime. Nawet zwykłe cięcie może tutaj powodować że wszystko wokół nas wybucha i pojawiają się magiczne szlaczki nie wiadomo po co. Sprawia to też, że przyszli bossowie czy bardziej atrakcyjne umiejętności sprawiają że zaczynam ziewać i graficznie gra przestaje mnie po prostu zaskakiwać. FFXIV jest kolorowe, pełne dziewczyn z króliczymi uszami czy olbrzymich kotołaków. Nie ma mimiki postaci, ruszają tylko ustami i emotują w trakcie rozmowy. Masz czytać nie patrzeć.

Wygrywa: Dla mnie Elder Scrolls Online, ale tutaj już bardziej kwestia gustu

Co się bardziej opłaca? Pay to Win?

Okej, ogólnie to zarówno Final Fantasy XIV, jak i Elder Scrolls Online nie są Pay to Win. A szczerze mówiąc, wolałbym żeby Final Fantasy XIV był właśnie Pay to Win, niż grą na abonament. W przypadku Final Fantasy XIV kupujemy podstawkę, wszystkie dodatki oraz płacimy co miesiąc abonament (około 50 zł). Dodatkowo gra posiada także sklep z kosmetykami i głupotami. Jeżeli chcecie grać w FFXIV, to musicie płacić i to sporo. Według mnie za dużo z uwagi na fakt, że większość zabawy to czytanie słabych tekstów. Fabuła nie jest porywająca. Najgorsze jest jednak to, że kiedy kupisz nowy dodatek, to i tak w niego nie zagrasz póki nie skończysz setek pozostałych zadań. Słabe, bardzo słabe.

Elder Scrolls Online natomiast trzeba kupić, tak samo jak wychodzące regularnie dodatki. Plusem jednak jest zakup abonamentu, który da nam dostęp do wszystkich dodatków, a także bonusowej skrzynki na zasoby oraz zastrzyku waluty premium (też na kosmetyki czy inne wierzchowce). Warto mieć jednak na uwadze, że kozackie zwierzaki i mounty odblokujemy też za zadania fabularne.

Wygrywa: Elder Scrolls Online, bo możesz kupować albo te DLC które ciebie interesują, albo abonament ESO+ (który jest tańszy niż abonament FFXIV) i mieć dostęp do wszystkiego.

Co wybieram?

Osobiście pozostanę przy Elder Scrolls Online z uwagi na znaczne uczucie wolności oraz brak abonamentu. Wolę kupować pojedyncze DLC jeżeli mnie zainteresują, niż płacić abonament. A w Final Fantasy XIV nawet jak kupisz dodatek, to nie zagrasz w niego póki nie skończysz kilkuset zadań polegających na bieganiu między NPCami. Słabizna. Elder Scrolls jest dla mnie ładniejsze i posiada bardziej wciągającą historie. Nie przygniata mnie przy tym milionem zadań do zrobienia.

Brak Komentarzy. Może coś napisz?

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poprzedni Dlaczego kasyno zawsze wygrywa?
Następny Dwóch Papieży - Recenzja ze spoilerami - Habemus Papam!