Top 10 anime – zakończone serie, które zawrócą wam w głowie


toradora okładka

Z każdym kolejnym kwartałem liczba nowych, niesamowitych serii anime stale się powiększa. Choć większość z nich to średniaki, a niekiedy trafiają się też straszne gnioty, nierzadko można trafić na prawdziwe perełki. By nieco ułatwić innym oddzielenie ziarna od plew, postanowiłem stworzyć swój własny, subiektywny ranking Top 10 anime.

Rzecz jasna anime to temat rzeka. Gdyby więc chcieć stworzyć podobny ranking, biorąc pod uwagę wszystkie wschodnie animacje, z pewnością sporą część zajęłyby filmy studia Ghibli. Postanowiłem więc nieco zawęzić kryteria. W skład tego rankingu wchodzić więc będą jedynie seriale anime, nie zaś filmy. Dodatkowo wszystkie musiały zostać w pełni ukończone. Nie są to rzeczy czekające na kontynuację (gdyby było inaczej, z pewnością trzeba by nanieść sporo poprawek, dodając chociażby Shingeki no Kyojin czy Goblin Slayera). Odrzuciłem także wszystkie produkcje, których przypisanie do pełnokrwistego anime mogłoby być problematyczne. Mam tu na myśli chociażby świetną Castlevanię od Netflixa. Niemniej jeśli chodzi o gatunkowość, nie zawężałem kryteriów, tak więc w skład tego subiektywnego Top 10 anime wchodzą zarówno okruchy życia, jak i horror czy komedia.


Podsumowując:
– lista jest w pełni subiektywna,
– w jej skład wchodzą jedynie seriale anime, filmy odpadają,
– wszystkie zamieszczone tu anime są zakończone i nie czekają na kontynuację,
– odrzucam animacje, które nie są w pełni anime,
– nie ograniczam się do żadnego gatunku.

death note okładka

10. Death Note

To anime, którego pojawienie się w podobnych zestawieniach chyba nikogo nie dziwi. Nieco już podstarzałe, jednak wciąż trzymające wysoki poziom anime o psychopatycznym, a zarazem genialnym licealiście. Light Yagami, bo tak ma na imię nasz bohater, znajduje tytułowy notatnik śmierci i odkrywa, że zapisując w nim imię jakiejś osoby, wywołuje jej śmierć. Choć łatwo mógłby wykorzystać ten artefakt do swoich celów, antybohater serii jest idealistą, który pragnie oczyścić świat z przestępców. Na trop samozwańczego sędziego życia i śmierci szybko trafia tajemniczy detektyw L. Od tej pory oboje będą prowadzić ze sobą subtelną grę w podchody. Czy Light ostatecznie zostanie zdemaskowany?

Death Note to jedno z pierwszych anime, które tak dobrze poprowadziło wątek detektywistyczny. Jest tu też nieco z ciężkiego, deszczowego noir. Portrety psychologiczne dwóch głównych bohaterów zostały namalowane z wielką wprawą. Choć oglądałem to szmat czasu temu, ciągle pamiętam oszałamiające wrażenie, które zrobiły na mnie intelektualne zmagania tej dwójki.

toradora okładka

9. Toradora!

Jeśli ktoś lubi anime, z pewnością prędzej czy później natknie się na szkolne okruchy życia i postać tsundere – nieco agresywnej dziewczyny z zamiłowaniem do strzelania fochów, która sporo zyskuje przy bliższym poznaniu. Ot, ideał kobiety dla sporej części facetów. Toradora! Także realizuje ten schemat, a to przez postać Taigi, nazywanej w szkole małym tygrysem. Anime to oglądamy z perspektywy Ryuuji’ego – łagodnego chłopaka z drygiem do sprzątania, który jednak nie cieszy się powodzeniem u płci przeciwnej przez swój gangsterski wyraz twarzy. Tę dwójkę sporo łączy. Ryuuji jest zakochany w najlepszej przyjaciółce Taigi. Taiga zaś pała uczuciem do przyjaciele Ryuuji’ego. Gdy to odkrywają, razem szykują plan, jak podbić serca swoich wybranków.



Rzecz jasna w czasie ich przygód bohaterowie zbliżą się do siebie. Przyjdzie im odpowiedzieć na pytanie, czy ciągle chcą tego samego, czego chcieli na początku tej podróży. Toradora! nie wyróżnia się jakoś szczególnie pomiędzy innymi anime z tego gatunku. Realizuje ona podobne schematy, tak samo prowadzi narrację, charakteryzuje bohaterów czy rozbudowuje wątek romantyczny. To, co jest siłą tego anime, to wykonanie. Wszystko, co miało zagrać, zagrało. I to bardzo dobrze.

mieruko chan okładka

8. Mieruko-chan

Anime stosunkowo nowe, ale bardzo dobre. Możliwe nawet, że za jakiś czas ktoś połaje mnie za wstawienie go do tego rankingu, bowiem twórcy mogą pokusić się o kontynuację. Historia ta genialnie łącze ze sobą elementy komedii i horroru. Tytułowa Mieruko pewnego dnia zyskuje nietypową zdolność: jest w stanie widzieć duchy. Okazuje się jednak, że te w najmniejszym stopniu nie przypominają ludzi, którymi byli za życia. To istne potwory, których widok może przyprawić o zawał serca. Na domiar złego łączy je jedno pragnienie: chcą zostać przez kogoś zobaczone. Licealistka na co dzień stara się więc ignorować przerażające widma, jednak wcześniej czy później zawsze dochodzi do jakiejś konfrontacji.

Anime przyciąga do siebie świetną kreską i nieszablonową fabułą. Przede wszystkim jednak w mistrzowski sposób łączy gatunki. Mamy więc horror, komedię grozy, nieco ecchi… wychodzi z tego mieszanka pełna wrażeń.

love-is-war-miyuki-kaguya okładka

7. Kaguya-sama wa Kokurasetai: Love is War

Anime już recenzowane na naszym portalu. Składająca się z trzech sezonów historia przedstawia losy dwójki zakochanych w sobie uczniów: bardzo bogatej wiceprzewodniczącej Kaguyi oraz niezbyt zamożnego, ale ciężko pracującego przewodniczącego Miyukiego. Choć pałają do siebie uczuciem, żadne z nich nie chce pierwsze wyjść z inicjatywą. Uważają, że miłość to wojna, a zmuszenie ukochanej osoby do wyznania jest równoznaczne z jej wygraniem. W ten sposób dwójka ta rozpocznie swoją komediową grę.

Produkcja ta to jedna z najlepszych animowanych komedii ostatnich lat i mój absolutny faworyt, jeśli chodzi o ten gatunek (dalej w rankingu są już same poważniejsze rzeczy). Od strony graficznej – żyleta. Charakterystyka postaci – na najwyższym poziomie. Scenariusz – trudno znaleźć coś lepszego. Słowem: absolutne mistrzostwo.



boku okładka

6. Boku dake ga Inai Machi

To niezbyt swojsko brzmiące anime przedstawia losy Satoru – mężczyzny obdarzonego zdolnością do cofania się w czasie. Do tej pory umiejętność tę wykorzystywał, by pomagać ludziom w uniknięciu nieszczęśliwych wypadków. Co jednak, gdyby przyszło mu uratować ofiarę zabójcy sprzed lat? W wyniku wydarzeń, w których główny bohater zostanie oskarżony o morderstwo, trafi on na trop prawdziwego zbrodniarza. Teraz przyjdzie mu cofnąć się do swoich wczesnoszkolnych lat, by jako uczeń rozwiązać tajemnicę śmierci przyjaciółki z klasy.

Boku dake ga Inai Machi to pełen napięcia thriller, który wciska nas w fotel do samego końca. Rzecz przemyślana od początku do końca – a to chyba moje najważniejsze kryterium oceny. Jeśli więc macie ochotę na coś, co szczerze was wciągnie, chyba nie ma lepszego wyboru.

Fullmetal-Alchemist-Brotherhood okładka

5. Fullmetal Alchemist: Brotherhood

Kolejne anime, które obecność w rankingach nikogo nie dziwi. Nic w tym dziwnego, bowiem opowieść o dwóch braciach alchemikach jest naprawdę świetną historią. Świat przedstawiony to kraj, który od biedy moglibyśmy umiejscowić w Europie pierwszej połowy dwudziestego wieku. W miejscu tym prócz rozwoju technologicznego istotny jest też rozwój alchemii – dziedziny, dzięki której przy pomocy kilku substancji i odpowiednio naszkicowanych kręgów można uzyskać rozmaite efekty. Niektóre z nich bojowe, rzecz jasna.

Edward Elric to tytułowy metalowy alchemik. W wyniku próby wskrzeszenia swojej matki stracił za młodu rękę i nogę. Teraz w ich miejscu ma metalowe protezy (rzecz jasna może nimi poruszać; no wiecie, alchemia i w ogóle). Dużo gorzej było z jego bratem, Alphonsem. Ten stracił wówczas całe ciało, a jego dusza zamieszkała w metalowej zbroi.

Anime opowiada o tym, jak dwójka braci (wraz z przyjaciółmi) zostaje uwikłana w państwową intrygę. Choć miejscami pojawiają się tu humorystyczne bądź romantyczne wstawki, z pewnością nie jest to komedia. Ani dramat. Ani kryminał noir, ani opowieść wojenna. Tak naprawdę trudno sklasyfikować Fullmetal Alchemist: Brotherhood takimi kategoriami, bowiem to rzecz jedyna w swoim rodzaj

 

u. Zwroty akcji i ciekawi bohaterowie z pewnością sprawią, że anime to niejednemu przypadnie do gustu.

dororo okładka

 

4. Dororo

Nie tak dawna produkcja, także u nas recenzowana, będąca wznowieniem starego anime (kreskówki?) o tym samym tytule. Jeden z władców samurajów postanawia złożyć swojego nowonarodzonego syna w ofierze dwunastce demonów w zamian za ocalenie swojego kraju. Potworne istoty dzielą się ciałem głównego bohatera, jednak najsilniejszy z nich – któremu przypadła głowa – nie jest w stanie jej pożreć. Hyakkimaru, bo tak ma na imię nasz nieszczęśnik, na początku zamiast niemowlaka przypomina więc kulę do kręgli. Całą pokrytą krwią i z dziurami w miejscach oczodołów. Niemniej żyje. Trafia do człowieka, który struga mu drewniane ciało – tym, w jakiś cudowny sposób, chłopiec może poruszać. Brzmi jak baśń i w istocie po części nią jest. Hyakkimaru dorasta, ucząc się walczyć. Walczy bez zmysłów. Nie mówi, gdyż nie ma języka. Nie słucha, gdyż nie ma uszu. Nie widzi, gdyż… i tak dalej. A jednak walczy. Jego zadaniem będzie stawienie czoła dwunastce demonów, by część po części odzyskać swoje ciało.

A tytuł anime? Odnosi się do drugiego głównego bohatera (a może bohaterki?) – Dororo. To sierota bez grosza przy duszy, która postanawia ruszyć za pozbawionym ciała łowcą demonów, by towarzyszyć mu w podróży. I wierzcie mi – ich relacja wiele tu wnosi. Anime jest dopracowane i bardzo dobrze przemyślane. Nie ma tu miejsca na nich niewnoszące odcinki, a jednak fabuła jest w ciekawy sposób rozłożona na 24 satysfakcjonujące odcinki. Rzecz do połknięcia w jeden wolny weekend.

another okładka

3. Another

Ostatnimi czasy twórcy anime odchodzą powoli od przyjętych lata temu form i gatunków, pozwalając sobie na eksperymenty. Może z czasem pokuszą się nawet o pełnokrwisty horror? Poprzeczka jest postawiona wysoko, bowiem prócz kilku brutalnych dzieł na półce z napisem: „Anime – horrory” znaleźć można takie arcydzieło jak Another.

Historia wydaje mi się bardzo ciekawa. Dwadzieścia sześć lat przed wydarzeniami rozgrywającymi się na ekranie, uczeń z gimnazjum w Yomikita ginie w nieszczęśliwym wypadku. Jego klasa wpada na pomysł, by zachowywać się tak, jakby ich kolega nigdy nie zginął. Nauczyciele wpisują mu oceny do dziennika, uczniowie przywołują jego imię podczas rozmów, jakby był wśród nich… coś takiego musiało przynieść mroczne konsekwencje. I przyniosło, bowiem na klasowym zdjęciu z okazji ukończenia roku ukazuje się zmarły chłopak. Od tej pory nad felerną klasą ciąży klątwa, która doprowadza do śmierci uczniów z kolejnych roczników. Dlaczego tak się dzieje? Jak ją powstrzymać? Na te i inne pytania będzie musiał odpowiedzieć Kouichi – nowy uczeń. Nie będzie mu łatwo, bowiem zaprzyjaźni się z tajemniczą Mei. Dziewczyną, która ukrywa jedno oko za przepaską.

Another to horror psychologiczny z prawdziwego zdarzenia. Choć zamyka się w zaledwie dwunastu odcinkach, to zawierają one w sobie genialny klimat, ciekawie napisane postacie, trudne do rozwiązania tajemnice… Jakiś czas temu minęła dekada, odkąd anime to pojawiło się w japońskiej telewizji. Z pewnością było to niecodzienne wydarzenie. Jeśli ktoś lubi anime i pała miłością do horrorów lub mrocznych thrillerów, grzechem byłoby nie poświęcić tej produkcji wieczoru.

Steins-Gate okładka

2. Steins;Gate

Właściwie bardziej seria anime, składająca się z wielu filmów, odcinków specjalnych czy pobocznych serii. Niemniej wszystkie czerpią z wielkiej popularności tego dwudziestoczteroodcinkowego arcydzieła. Głównym bohaterem jest tu młody wynalazca, Okabe, który przerobił swoje mieszkanie na amatorskie laboratorium i założył w nim klub naukowców (choć jego członkowie z nauką i wynalazkami mają niekiedy niewiele wspólnego). Właściwa akcja zaczyna się, gdy chłopak przypadkiem odkrywa sposób na manipulację czasem. W ten sposób zapobiega śmierci nowopoznanej dziewczyny, Kurisu, która wkrótce dołącza do jego klubu.

Okabe dopracowuje swój wynalazek i wkrótce zaczyna coraz mocniej ingerować w swoje otoczenie, bawiąc się czasem. Rozwiązuje w ten sposób problemy swoich znajomych. Niestety szybko okazuje się, że taka manipulacja ma też swoją cenę, a członkom klubu zaczyna grozić śmiertelne niebezpieczeństwo.

Steins;Gate to opowieść, która wprost porywa widza. Jest pełna zwrotów akcji, ciekawych rozwiązań fabularnych i świetnie napisanych postaci. Ba! Główny bohater jest jednym z powodów, przez które zacząłem pić Dr. Peppera! Polecam obejrzeć główna serię i przejść do filmów. Te ostatnie rozwijają pewne niedokończone wątki z oryginału, a także zapewniają satysfakcjonujący finał opowieści.

Violet-Evergarden okładka

1. Violet Evergarden

Dla wielu wybór ten może być sporym zaskoczeniem. Violet Evergarden to stosunkowo nowa rzecz, dostępna na Netflixie, choć to wciąż klasyczne anime. No, może „klasyczne” to nieco zbyt dużo powiedziane – jednak w dobrym sensie tego słowa. Twórcy anime bowiem często mają chęć, by iść na skróty, jeśli chodzi o animacje czy modele postaci. Nie mogę ukryć, że Violet Evergarden graficznie bije na głowę wszystkie animacje (nie tylko anime, ale i filmy Disneya, Pixara czy nieco mniej znanych wytwórni), które obejrzałem w życiu. Jest po prostu piękne. Każda scena wygląda tu niesamowicie. Zabawa grą świateł, wyszukane sukienki głównej bohaterki, drobne detale doprowadzone do perfekcji… no po prostu poezja.

Opis fabuły może być przy tym zwodniczy, bowiem początkowo kojarzy się z ciekawie zapowiadającym się średniakiem. Nasza tytułowa bohaterka w dzieciństwie trafia do wojska. Szkolona niczym przedmiot do zabijania, jest emocjonalnie upośledzona i niezbyt nadaje się do życia w społeczeństwie. Co gorsza, w trakcie ostatniej bitwy ginie jej ukochany, a zarazem właściciel. Dziewczyna – próbując go ratować – traci obie ręce. Teraz zastępują je metalowe odpowiedniki. Mamy więc fizycznie i psychicznie pokiereszowaną postać. Trafia ona pod skrzydła Hodginsa – ten jest właścicielem firmy kuriersko-pocztowej, której dodatkowym atutem jest posiadanie kilku „samozapamiętujących lalek”. Są to dziewczęta zajmujące się pisaniem listów za klientów. Pomagają tym, którzy pisać nie potrafią lub nie umieją przekuć swoich uczuć w słowa. Tym właśnie zacznie zajmować się nasza Violet.

Anime to jest dramatem pełną gębą. W trakcie trzynastu odcinków (i kilku filmów) poznamy historie wielu ludzi, na których drodze stanie Violet. Z pewnością wiele z nich sprawi, że łzy popłyną do oczu widzów. Nie bez znaczenia jest też psychiczne dojrzewanie głównej bohaterki i jej stawianie czoła światu czy godzenie się ze stratą. Przede wszystkim jest to jednak estetyczny i emocjonalny majstersztyk, który warto obejrzeć chociażby dla samej grafiki. Animatorzy – tak to powinno się robić.

Podsumowanie – top 10 anime – zakończone serie

Oczywiście ranking ten jest w pełni subiektywny. Z pewnością znajdą się widzowie, którzy w Violet Evergarden doszukają się zbytniego przekombinowania głównej bohaterki, motyw podróży w czasie wyda im się oklepany lub uznają szkolne okruchy życia za rzecz niewartą uwagi dorosłego odbiorcy. W pełni to rozumiem. Mam przy tym nadzieję, że moje wybory okażą się przydatne dla tych, którzy są otwarci na nowe doświadczenia. Być może znajdą w tej liście coś dla siebie?

A jeśli lubicie podobne rankingi, zobaczcie koniecznie: TOP 10 PREMIER GIER WIDEO – LUTY 2022.

Poprzednio Heroes of Might and Magic V Spolszczenie bez polskich znaków? Tutaj znajdziesz rozwiązanie!
Następny Playstation Plus Extra i Premium – sierpień 2022