Stefan Feld dobrym autorem jest i basta. Jego gry od lat goszczą na stołach wielu osób, a tytuły często widać na niejednej półce. Najnowsze Zamki Toskanii to już kolejna propozycja z zamkami w tle, która wyszła spod jego ręki. Słońce, suche euro, pierwszy rzut oka i jakby to już gdzieś było. Czy warto w takim razie je odwiedzić ?

Jeżeli wymienić najbardziej rozpoznawalną grę Stefana Felda większość wskaże Zamki Burgundii. Osobiście jestem ogromnym fanem tej gry i mam już na koncie trzycyfrową ilość partii, więc kolejne Zamki 2.0 automatycznie wpadły na radar. Po pierwszych zapowiedziach Toskania jawiła się jako kontynuacja czerpiąca pełnymi garściami z poprzedniczki. Oś rozgrywki toczy się wokół dobierania i wykładania kafelków na nasze włości. Każdy po wyłożeniu robi co innego, wszystko jest dobre i w zasadzie nigdy nie wiadomo dlaczego przeciwnik nas ograł. Im dalej w las, tym coraz bardziej okazuje się, że Zamki Toskanii to zupełnie inna gra i tylko ogólny motyw jest podobny, a szczegóły robią całą robotę.

Zamki Toskanii ułożona posiadłość

Jak gramy?

Na początek czeka nas rozłożenie całej gry. Elementów trochę mamy, ale jeżeli wcześniej posegregowaliśmy wszystko w dołączone woreczki to wszystko powinno pójść sprawnie. Rozkładamy osiem neutralnych kafelków budynków awersem do góry. Gracze dzielą swoje kafle w trzy równe stosy i układają je na swojej planszy. Podczas przygotowania dostajemy też trzy kafle z obszarami, które musimy połączyć i stworzyć nasze nowe włości. Wystarczy, że zmienimy miejscami jeden z nich i dostaniemy zupełnie inny teren. Ciekawe i zwiększające żywotność gry rozwiązanie. Dobieramy też jeden z kafelków bonusowych dających nam coś dobrego, rozkładamy pozostałe elementy i możemy zaczynać.

Zamki Toskanii wybór kafli początkowych

Każda rozgrywka składa się z trzech faz, a te z nieokreślonej liczbie rund. Jeżeli graliście w Zamki Burgundii tutaj zdziwi Was absolutny brak kości. Wszystko zostało oparte na kartach. Gracze naprzemiennie mają możliwość wykonania jednej z trzech dostępnych akcji. Pierwsza to zarezerwowanie jednego z ośmiu dostępnych żetonów włości. W zamian musimy dorzucić kafelek z naszego, pierwszego, wolnego stosu. Kolejna akcja to dobranie trzech kart (lub większej ilości, jeżeli mamy takie bonusy), których nigdy dość. Te są nam niezbędne do wybudowania wcześniej dobranego budynku w naszej posiadłości. Dwie identyczne karty z symbolem budynku musimy wydać, żeby takowy położyć na planszę. Oczywiście, jak nas nie stać, to możemy wydać więcej kart, żeby osiągnąć taki sam efekt. Jeżeli uda nam się przy okazji zamknąć region, czyli dorzucić żeton, zakrywając wszystkie sąsiadujące ze sobą pola tego samego koloru, to punktujemy. Obszar ma maksymalnie trzy pola, więc nie stworzymy molocha i punkty lecą, aż miło popatrzeć.

Zamki Toskanii wybór kafli budynków

Położenie nowego kafelka skutkuje odpaleniem się specjalnej zdolności budynku. Zamki są mocne i pozwalają na dobranie i dołożenie kolejnego kafelka. Jeżeli lubicie tworzyć łańcuszki akcji, to nie musicie już szukać swojego ulubionego budynku. Zajazdy dają nam kafelek jokera, który może zastąpić każdą inną budowlę. Miasta pozwalają na dobranie nowego żetonu ulepszenia, a te zawsze warto mieć. Dodatkowy magazyn, czy dobranie większej ilości dóbr jest kuszące. Oczywiście nie mogło się odbyć bez żetonów rolnictwa, które punktują za każdy rodzaj nowy rodzaj rolnictwa w danym regionie. Tutaj trochę kiepsko wyglądają pola z dwoma rodzajami i zwyczajnie ciężko się w nich odnaleźć. Kamieniołomy dają nam cenny marmur, który pozwala na zrobienie dodatkowej, dowolnej akcji. Przy dobrym wykorzystaniu można sprzątnąć kolejny, fajny kafelek przeciwnikowi sprzed nosa. Wioski dają nam robotników, którzy zastąpią jedną z kart podczas opłacania kosztów budowania. Klasztory to proste dobranie trzech kart włości. Wozy pozwalają na odsłonięcie karty dochodu i dobraniu określonych dóbr. Ot, taki mały hazard, który może dać nam punkt albo kafel jokera.

Zamki Toskanii karty wozów

Faza kończy się w momencie wyczerpania się stosu żetonów u któregoś z graczy. W trakcie rozgrywki zdobywamy zielone punkty, które w tym momencie przenosimy na czerwoną obręcz. To ona finalnie wskazuje nam kto prowadzi. Co najważniejsze nic nie resetujemy tylko normalnie kontynuujemy rozgrywkę. Po trzecim punktowaniu kończymy grę i wyłaniamy zwycięzcę. 

Wykonanie

Zamki Toskanii, tak jak poprzedni hit z Burgundii są raczej mało zachęcające, jeżeli chodzi o szatę graficzna. Mam trochę wrażenie, że grafik za punkt honoru obrał sobie jak największe podobieństwo do poprzednika. Zaproponował więc bardzo matematyczny styl, w którym wszystko ma służyć czytelności elementów. Na szczęście nie liczy się tylko wygląd zewnętrzny, a nawet spartańskie kreski znajdą swoich amatorów. Karty są cienkie i miętolimy je w trakcie gry, więc obowiązkowo polecam wrzucić je do koszulek. Żetony i plansze od nowości wyglądają na używane, więc ewentualnie późniejsze uszkodzenia będą się ładnie komponowały.

Zamki Toskanii komponenty

Wrażenia

Jak daleko leży Toskania od Burgundii? W realnym świecie to zupełnie różne państwa i spory dystans do pokonania. W planszowych realiach gry łączy nazwisko autora, ascetyczny styl graficzny i na pierwszy rzut oka podobne mechaniki. Zamki Toskanii to szybka i angażująca gra, w której wszystko dzieje się bardzo dynamicznie.

Zamki Toskanii kafle ulepszeń

Zamki Toskanii to całkiem dobry tytuł na start z bardziej wymagającymi euro grami. Próg wejścia nie jest zbyt wysoki, a oferuje sporo możliwości na kombinowanie. Walka o najlepsze kafelki i punkty zaczyna się od pierwszej rundy i trwa, aż do ostatniego ruchu. Tury graczy dzieją się praktycznie bez przestojów, ponieważ ciężar decyzyjny, choć spory, nie stawia przed nami masy dylematów. Im więcej będziemy dobierać nowych kafli, tym szybciej skończy się gra. Bardzo mi się podobają spore możliwości tworzenia kombosów podczas naszych tur. Kafelki zamków nadal są bardzo mocne i warto je zdobyć, ale nie są konieczne i można się skupić na innych drogach do zwycięstwa. Przyjemnie jest go wyłożyć, dobrać coś ekstra, później zamknąć obszar i zgarnąć jeszcze masę punktów. Takie łańcuszki dają mega frajdę i poczucie, że dobrze nam idzie. W ogóle najnowsza sałatka punktowa od Stefana Felda daje sporo radości bez zniszczenia naszej wyobraźni i wgniecenia nas w podłogę. Po partii często przychodzi refleksja co można było zrobić inaczej i bardziej efektywnie, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby rozegrać szybki rewanż. Syndrom jeszcze jednej partii wkrada się w zasadzie już po pierwszych rozgrywkach ale cóż rzec, gry Felda już tak mają. 

Zamki Toskanii karty włości

Ciekawy jest też mechanizm punktowania, chociaż mam z nim mały problem. Na pierwszej, zielonej obręczy, punkty zdobywamy cały czas, a na drugiej w momencie podliczania rundy. Zielone punkciki się nie resetują, więc walka o nie toczy się od samego początku, ponieważ przy dobrych wiatrach te zdobyte na początku rozmnożą się nam trzy razy. Gra jest ogólnie dobrze zbalansowana i pozwala na sporą dowolność w obieraniu strategii, ale pierwsza runda jest kluczowa i poważny odskok często zapewni nam zwycięstwo.

Zamki Toskanii punktowanie

Czy warto mieć Zamki Toskanii i Zamki Burgundii na jednej półce? Długo się zastanawiałem, bo mam taki sam dylemat. Po dłuższym namyśle obie gry zostały na półce i grzecznie leżą czekając na swoją kolej. Toskania naprawdę potrafi urzec, jest dużo bardziej dynamiczna i przystępna. Owszem, możdżenia jest trochę mniej, ale czy to zawsze jest wyznacznik dobrej gry? Nowe Zamki oferują odpowiednio satysfakcjonującą rozgrywkę, i to jest najważniejsze.

Gra skaluje się bardzo dobrze i w zasadzie nie ma różnicy pomiędzy mniejszym czy większym składem. Nie ma jakichś dodatkowych mechanizmów zależnych od graczy, jedynie wydłuża się czas potrzebny na całą partię. Taka dwuosobowa rozgrywka z tłumaczeniem to jakaś godzinka, a z dobrą znajomością zasad można się spokojnie zamknąć w 40 minut. Instrukcja jest dobrze napisana i całkiem przystępna, więc nawet mniej zaawansowani gracze szybko powinni załapać co należy robić.

Zamki Toskanii akcje graczy

Podsumowanie

Zamki Toskanii oferują szybką i wciągającą rozgrywkę bez chwili nudy i niepotrzebnych przestojów. Kombinowania jest tutaj sporo, a każda taktyka może zapewnić nam zwycięstwo. Zawsze możemy zrobić coś fajnego i popchnąć nasz wynik do przodu. Polecam najnowsze Zamki wszystkim szukającym mieszkanki eleganckiej i szybkiej rozgrywki z wciągającą mechaniką planowania i zbierania punkcików. 

Może zainteresuje Cię nasza recenzja Diuny ?

Jeżeli lubisz zwierzęta i Zoo to zapraszam do naszej recenzji Zoo New York?

Podsumowanie

Zamki Toskanii oferują szybką i wciągającą rozgrywkę bez chwili nudy i niepotrzebnych przestojów. Kombinowania jest tutaj sporo, a każda taktyka może zapewnić nam zwycięstwo. Zawsze możemy zrobić coś fajnego i popchnąć nasz wynik do przodu. Polecam najnowsze Zamki wszystkim szukającym mieszkanki eleganckiej i szybkiej rozgrywki z wciągającą mechaniką planowania i zbierania punkcików. 
8.5
Pros
+ dynamiczna rozgrywka
+ szybka i wciągająca
+ sporo kombinowania
+ syndrom jeszcze jednej partii
Cons
- dla fanów Zamków Burgundii może okazać się za prosta

Brak komentarzy

Zostaw Komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Poprzednio Gry planszowe dla początkujących, nowicjuszy i żółtodziobów
Następny Otwarta Beta Blood of Heroes Dostępna 26 Sierpnia