The Boys to serial specyficzny, ponieważ traktuje o bardzo popularnym obecnie temacie superbohaterów. Bierze ich jednak z drugiej strony, wrzucając ich do naszego codziennego świata i dając im wiele wad oraz złych nawyków. I robi to w sposób bardziej bezpośredni niż np. filmy DC Universe.

The Boys to serialowa adaptacja komiksu o tej samej nazwie i z którym nie miałem styczności. Serial jednak od razu mi się skojarzył z serią książek Brandona Sandersona o nazwie Mściciele i w którym zawierają się tytuły takie jak Stalowe Serce, Calamity oraz Pożar. Osobiście bardzo lubię tą serię i opowiada ona o świecie, w którym nagle zaczęli pokazywać się między ludźmi superbohaterowie, okazuje się jednak że nie są oni po to żeby pomagać, tylko terroryzować. Główne skrzypce w pierwszym tomie gra właśnie Stalowe Serce – zła wariacja supermana, który to podporządkowuje wielu innych złych z supermocami i rządzi swoimi ziemiami żelazną ręką, gdzie morderstwa wykonane przez złoczyńców przechodzą bez echa.


Uwaga! Recenzja zawiera soczyste spoilery! boisz się spoilerów, to nie czytaj!


Nie bez powodu wspominam o Stalowym Sercu na początku recenzji serialu The Boys. Serial nie jest tak drastyczny jak książka o której wspomniałem (i od razu mówię, nie ma nic innego wspólnego niż moje luźne skojarzenie), ale także opowiada o granicach i tym, jakby wyglądał świat w którym żyliby superbohaterowie. O to bowiem, w tym świecie superbohaterowie to fantastyczny biznes dla korporacji. W przeciwieństwie do instagramowych infuencerek, bohaterowie są bardziej przydatni bo zdarza im się kogoś uratować, ale stają się jednocześnie gwiazdami internetowymi i aktywami marketingowymi.

Jak wypromować superbohatera?

Za superbohaterami stoi więc obrzydliwie olbrzymia kasa. Wszędzie znaleźć można produkty z bohaterami w roli głównej – filmy, samochody, buty czy płatki śniadaniowe. Serial rozpoczyna się fabularnie w momencie, kiedy korporacja zarządzającymi superbohaterami lobbuje ustawę o wykorzystaniu herosów w armii. Zaczynają się problemy, czujecie to?

Tak naprawdę, to pierwsze odcinki mnie zachwyciły bo pokazywały okrutny obraz jaki wykreowany został przez twórców. Pełny czarnego humoru, zaczyna się od momentu, kiedy gościu będący wariacją Flasha przebiega przez dziewczynę głównego bohatera. Zostaje z niej dosłownie mokra plama i główny bohater postanawia coś z tym zrobić. Jest oczywiście tchórzem, ale udaje mu się znaleźć ekipę która także chciałaby się pozbyć superbohaterów z ulic. Dokładnie tak, historia opiera się na walce zwykłych ludzi z superbohaterami, którzy tym razem są prawdziwymi bogami społeczeństwa – są uwielbiani i kochani przez miliony na całym świecie.

Do głównego bohatera przybywa prawnik który proponuje 45 tysięcy dolarów za poufność. Dokładnie tyle jest warte życie człowieka według korporacji, co także pokazuje, że firmy zrobią wszystko żeby osiągnąć zysk nie licząc się nawet z tragedią. Tak naprawdę to The Boys porusza cholernie ważny temat o którym musimy rozmawiać – gdzie jest granica tego co wolno superkorporacjom? Już dzisiaj facebook posiada narzędzia, które pozwalają na manipulację wyborami w największym mocarstwie na ziemi (nie chodzi mi o Chiny) oraz wyprowadzenie Anglii z Unii Europejskiej. Wiecie o czym mówię prawda?

Do mnie właśnie wizja świata przemawiała w największym stopniu. Łatwo się domyśleć, że firma szybko dopuszcza się strasznych zbrodni by dopuścić tylko ustawę nowelizacyjną w sprawie superbohaterów w armii. Przez przypadek niszczą oni samolot pasażerski uprowadzony przez terrorystów. Superbohaterowie ewakuują się ze zniszczonego samolotu który zaraz się rozbije, zostawiając za sobą okrzyki pasażerów będących w szoku. Jak to bohaterowie nas zostawiają? W mediach było to pokazane inaczej. Oczywiście winę za to ponoszą terroryści, nikt nie przeżył katastrofy by powiedzieć prawdę.


Idąc krok dalej, szybko dowiadujemy się że praktycznie każde działanie bohaterów jest modelowane przez cały sztab marketingowców. Hasło Homelandera (tutejszy superman, nie pytajcie) to wy jesteście bohaterami a gość ogrywający Aquamana i robiący reklamę społeczną karze porozrzucać śmieci po nagraniu materiału aby spróbować go nagrać jeszcze raz, mimo że polega on na tym by pokazać że nawet superbohaterowie zbierają śmieci. Rozumiecie już główną oś świata serialu? Twórcy odwalili tutaj świetną robotę, zasługując na laury uznania.

Świat jest okej, fabuła już nie do końca

O ile sam świat serialu i to jak został on pokazany chwyta za moje serduszko, to fabularnie jest to równia pochyła. Na początku przeżywamy szok, gdy A-train przebiega przez niewinną dziewczynę. Potem jednak szok ustępuje i bardzo szybko przestaje nas fascynować sytuacja głównych bohaterów. Myślę, że to wina bardzo wysokich wymagań i poprzeczki którą ustawiają pierwsze odcinki. Powiem nawet, że ostatnie dwa odcinki serialu oglądałem z telefonem w ręku bo już nie było to takie ciekawe jak na początku. Nie mogę powiedzieć, że serial trzymał od początku do końca w swoich ryzach, obejrzałem go z przyzwoitości żeby wiedzieć co się będzie działo w drugim sezonie.

Superbohaterowie zostali pokazani jako ludzie, którzy mają swoje ludzkie problemy. Dziewczyna żyjąca w świecie marzeń o byciu bohaterką szybko schodzi na ziemię, gdy musi zrobić loda dla głębokiego (hehe po Angielsku Deep). Potem okazuje się, że dla Homelandera brakuje matki, co wykorzystuje szefowa korporacji w wiadomy sposób. Kompleks Edypa to się nazywa chyba? Nie ważne, nie chcę wiedzieć.

Seks jest tutaj w każdym odcinku, jednak pokazany w sposób iście tchórzowski, bo nawet kawałka cycka nie uświadczymy, jednocześnie obficie leje się krew i flaki, dosłownie, serial nam tego nie oszczędza i niektóre sceny są tak mocno gore, że nawet twórcy tego typu filmów mogą poczuć się zniesmaczeni. Co jest nie tak z światem, gdzie rozrywanie ludzi na strzępy jest okej, ale pokazywanie kobiecego ciała już nie?

Seks jest jedną z głównych osi fabularnych całego serialu, przez co fabuła staje się płaska. Jednym z głównych wątków jest wcześniej wspomniany lodzik. Jednak to nie wszystko – okazuje się, że żona Butchera (gościa który napędza drużynę w ściganiu superbohaterów) kochała się z Homelanderem, po czym zaginęła. Oczywiście Butcher i jego żona bardzo się kochali, co było dodatkowo szokujące dla drugiego z głównych bohaterów. I znowu, pragnienie zemsty na homelanderze przez to, że jego żona chciała robić karierę przez łóżko, sprawia że musi zginąć i to ona jest niewinna (bo zaginęła). Dwa wątki, kiedy kobiety chciały robić karierę przez łóżko, a w tle naprawdę solidna i głęboka (nie tak jak akcja Starlight z Deep) fabuła. Straszny kontrast, szkoda że twórcy bardziej nie postarali się pokazać bohaterów jako rozbudowanych postacie, a nie napędzanych tylko przez zwykłe żądze. I to zarówno superbohaterów, jak i zwykłych gości.

The Breakdown

Bardzo dobrze zarysowany świat serialu z bardzo płytkim i słabym głównym wątkiem fabularnym.
Ocena Końcowa 7.0

Brak Komentarzy. Może coś napisz?

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poprzedni Warhammer 40,000 Inquisitor Prophecy - Recenzja - Silny Duch Maszyny!
Następny Nemesis - recenzja - gra w którą nikt nie chce grać drugi raz