Premiera dodatku DLC Darkest Dungeon: The Crimson Court była dla mnie jak gwiazdka z nieba. Dziesiątki godzin spędziłem przy podstawce, zaczynałem wielokrotnie grę od nowa i znam większość bossów ze wszystkich strony. Pod moimi rozkazami żywota dokonało dziesiątki bohaterów, setki ukończyli zadania z sukcesem. Widziałem najgorsze potworności jakie oferuje Darkest Dungeon i ciągle chcę więcej. Dlatego premiera Darkest Dungeon: The Crimson Court była tym czego potrzebowała moja chora, szukająca wyzwań poprzez masochistyczne zadania, dusza.

Darkest Dungeon: The Crimson Court – co oferuje nam dodatek?

Dodatek oferuje nam bardzo dużo. Właściwie to wzór na rynku DLC. Przede wszystkim Darkest Dungeon: The Crimson Court jest DLC innym od dodatków do innych gier obecnie dostępnych na rynku. Przywykliśmy że twórcy gier dymają nas na różne sposoby. Najczęściej takie dodatki oferują nam nową mapę, broń albo postać. Czasami kilka tych rzeczy naraz. Dodatek do Darkest Dungeon natomiast przemodeluje całą grę w nowy, chory i cudowny sposób.

Niestety nie znajdziemy żadnego podsumowania w grze co nam daje dodatek. Większość zmian spada na nas jak grom z jasnego nieba, oczywiście nie będąc na nie przygotowanym i bardzo widowiskowo umierając lub bezsensownie wydając pieniądze. Pierwsza zaleta dla każdego fana Darkest Dungeon – nie może być za łatwo.

Zmiany w Posiadłości

Przede wszystkim w Darkest Dungeon: The Crimson Court posiadłość zyskała nową lokalizację – Dziedziniec. Na dziedzińcu są wampiry. W dużych ilościach. Nowy typ przeciwników nie jest tak wymagający jak ryby z zatoki (przynajmniej dla mnie), ale ma kilka specyficznych zachowań. Ale o tym za chwilę. Docelowo pierwszą misję robimy na najniższym i w teorii najprostszym poziomie. Dopóki nie spotkamy krokodyla (minibossa) który ładnie przetrzebił moją drużynę.

Oprócz tego możemy budować w naszej Posiadłości nowe budynki. Za kupę kasy, ale warto. Przykładowo możemy zbudować bank który daje nam procent od zaoszczędzonych pieniędzy. Inne budynki mogą wpływać na nasze bonusy podczas odpoczynku oraz dodatkowe wzmocnienia wybranych postaci. Nie jest łatwo je wybudować, ale zdecydowanie warto to zrobić.

Oprócz tego w naszej przeklętej posiadłości dodano nowy wskaźnik – skażenia. Symbolizuje on jak bardzo skażenie wampiryzmem zadomowiło się w naszych włościach i okolicy. Im wyższy wskaźnik, tym większe prawdopodobieństwo spotkania wampirów w najbliższym spotkaniu. Z jednej strony, raczej nie powinniśmy zwiększać tego wskaźnika i pilnować żeby był na niskim poziomie, z drugiej wampiry są takim przeciwnikiem na którego łatwo się przygotować (większość z nich cechuje mała odporność na krwawienie, silny atak bez dodatkowych statusów, oraz niewielka liczba punktów życia).

Nowa postać – Flagelant

Flagelant w Darkest Dungeon: The Crimson Court jest nową postacią która dołączyła do naszej przeklętej misji. Jest to postać walcząca przeważnie w dwóch pierwszych miejscach i skupiająca się na krwawieniach. Bardzo potężne wzmocnienie naszej drużyny, oprócz dobrego ataku i fenomenalnego krwawienia, posiada jeszcze silne leczenie obrażeń oraz krwawienia z naszych towarzyszy. Flagelant jest fantastyczną postacią (może trochę za silną – ale to zweryfikuje kolejny patch) i znakomitym wzmocnieniem drużyny nawet wtedy kiedy walczymy np. w Ruinach (silny atak podstawowy).

Nowe przekleństwo – Karmazynowa Klątwa

Karmazynowa klątwa jest główną przyczyną dla której chcemy panować nad skażeniem w naszych włościach. Każdy przeciwnik z dziedziny wampirów może nas zarazić tą chorobą. Jest ona prawdopodobnie nieuleczalna (chyba że przetrwacie dość długo). Skutkuje ona bieżącym osłabieniem postaci oraz potrzebą ciągłego picia krwi – nowego zasobu którego mamy ograniczone zapasy i który raczej ciężko zdobyć. Bez niej nasi bohaterowie, nawet zostając w osadzie, mogą umrzeć z pragnienia. Dlatego trzeba ciągle pilnować naszych zapasów oraz ilości bohaterów którzy są zarażeni.

Posiadanie klątwy ma także dużego plusa. W trakcie misji bohaterowie mogą spożyć krew i zyskać potężne statystyki. Oczywiście żądza może spowodować że nasi wojacy zachowają się irracjonalnie, ale było to ryzyko którego się podejmowałem i w niewielu przypadkach żałowałem.

Osobiście aby kontrolować przypływ bohaterów z klątwą wampiryzmu, oddelegowywałem zarażonych poniżej drugiego poziomu woli. Nie każę wam iść tą drogą, jestem już tak zepsutym zarządzającym że absolutnie nie liczę się z życiem i wygodą nowo przybyłych bohaterów. Karmazynowa Klątwa jest jeszcze przyczyną jednego, olbrzymiego problemu który z pewnością napsuje wam krwi.

Fanatyk

Fanatyk w Darkest Dungeon: The Crimson Court jest nowym wędrującym bossem który bez odpowiedniego przygotowania jest praktycznie niepokonany. Szansa na to że zaatakuje wzrasta wraz z liczbą skażonych klątwą krwi bohaterów w naszej aktywnej drużynie. Dupek posiada trzy akcje w rundzie, z czego jedna to wrzucenie postaci na stos i powolne jej spalanie. Mechanizm ten sam co przy walce z babą jagą. Oprócz tego ma kilka ataków stresujących oraz zmieniających układ w drużynie. Moje pierwsze z nim spotkanie skończyło się ucieczką oraz śmiercią dwóch bohaterów.

Musiałem znaleźć sposób na Fanatyka – i znalazłem. Ryzykowny. Skupiłem się na robieniu misji w Norze, gdzie wrogowie obficie krwawią. Dzięki temu dobierałem bohaterów którzy mają bardzo dobre umiejętności spuszczające krew oraz wysoki unik i atak na wiele pozycji z wielu pozycji 🙂 Udało mi się pokonać Fanatyka (4 poziom woli), ale przetrwał tylko jeden bohater i on także oszalał. Jednak sukces jest na koncie.

Za trzecim razem mnie totalnie zaskoczył – walka odbyła się już na drugim poziomie woli bohaterów gdzie miałem tylko dwóch przeklętych. Na szczęście udało mi się pokonać wroga, jednak była to zasługa czystego szczęścia. Potężna kuszniczka i flagelant ze wsparciem awanturniczki poradzili sobie. Nie oszukuję się jednak – gdybym go spotkał na średnich lub trudnych podziemiach musiałbym uciekać.

Podsumowanie

Darkest Dungeon: The Crimson Court jest dodatkiem spełniającym wszystkie moje sadystyczne oczekiwania. Wysoki poziom trudności, nowe zagrożenia, wspaniały bohater który dołączy do naszej sprawy oraz świetni wrogowie czyhający   na każdym zakręcie. Nie wyobrażam sobie żeby jakiś fan Darkest Dungeon nie kupił tego dodatku. Pierwszy raz daję ocenę 100/100 na Big Bad Dice i robię to w pełni z czystym sumieniem.

 

Darkest Dungeon: The Crimson Court jest dodatkiem doskonałym. Nic więcej nie muszę dodawać.

Podobne Wpisy

https://bigbaddice.pl/wp-content/uploads/2017/07/fanatyk-1024x576.jpghttps://bigbaddice.pl/wp-content/uploads/2017/07/fanatyk-150x150.jpgAdrian AbramowiczPC i KonsoleRecenzjeRecenzje - Gry PCcrimson court,Darkest Dungeon,gry indie,hardcore gamer,recenzje gier pcPremiera dodatku DLC Darkest Dungeon: The Crimson Court była dla mnie jak gwiazdka z nieba. Dziesiątki godzin spędziłem przy podstawce, zaczynałem wielokrotnie grę od nowa i znam większość bossów ze wszystkich strony. Pod moimi rozkazami żywota dokonało dziesiątki bohaterów, setki ukończyli zadania z sukcesem. Widziałem najgorsze potworności jakie oferuje...Wielka zła kostka czyli planszówki, gry PC oraz filmy i seriale