Podsumowanie

Bardzo dobra gra do wymęczenia mózgu. Zdecydowanie warto, zwłaszcza w tej cenie.
Przyjemność z Rozgrywki 9.0
Interakcja 7.0
Regrywalność 8.0
Wykonanie 7.0
Cena 9.0
Pros
- dobra zarówno na dwóch, jak i czterech graczy
- śmiesznie niska cena
- zdecydowanie wymaga skupienia oraz myślenia
- bardzo ładne kości
Cons
- brakuje mi trochę interakcji w grze dla dwóch graczy
- karty mogłyby być lepsze

Sentient to kolejna ciekawa propozycja od wydawnictwa 2Pionki. Na początek kusi bardzo ładną okładką oraz świetną gra kolorów. Co jednak czeka nas w środku? Czy gra nas kupiła?

Sentient to gra planszowa która wykorzystuje bardzo ciekawe mechaniki i jednocześnie otacza je klimatem oraz szczątkową opowieścią. To drugie nie specjalnie jej wychodzi, ale już mechanicznie jest ….. no właśnie, zapraszam do tekstu 🙂

Założenia gry Sentient

W Sentient wcielamy się w CEO korporacji i naszym celem będzie pozyskiwanie maszyn oraz ich skuteczne wykorzystanie. Sukces będzie punktowany i kto lepiej wykona to zadanie, zwycięża. Jest to gra dla 2 – 4 osób i polega ona na zbieraniu zestawu robotów w liczbie czterech sztuk. Po tym jak wszyscy gracze zbiorą taki zestaw, zaczynamy punktację. Na czym polega myk? Otóż karty robotów w prawym oraz lewym rogu karty posiadają symbole matematyczne. Karty układamy w naszym polu gry między kościami które rzucamy na początku rundy. I cała zabawa polega na tym, żeby spełnić działanie matematyczne na karcie uwzględniając kość po lewej i prawej stronie.

Zaczyna was boleć już głowa? Działania matematyczne są bardzo proste, ale mimo to po trzech rundach gry głowa paruje. Dodatkowo, możemy wpływać na oznaczenia w rogach ekranu za pomocą specjalnych pionków zwanych asystentami. Problem jest taki, że mamy ich na rundę ograniczoną ilość i możemy ich wykorzystać do pozyskiwania specjalnych kafelków inwestorów które punktują dodatkowo za każdego robota danego rodzaju którego pozyskaliśmy w trakcie gry.

To właśnie konieczność ryzykowania oraz podejmowania trudnych decyzji powoduje że przy tej grze dosłownie czacha dymi. Najlepsza sytuacja jest taka, kiedy nie musimy zakrywać żadnych naszych symboli na kartach i asystentów przeznaczamy do pozyskiwania inwestorów. Oczywiście rzadko kiedy jest to możliwe, a każde niespełnione działanie na karcie powoduje utratę cennych punktów zwycięstwa. 

Frajdę z gry miałem niesamowitą i naprawdę nie ma do czego tutaj się przyczepić jeżeli chodzi o mechanikę. Może czuję się trochę oszukany jeżeli chodzi o theme gry, który został tak ładnie rozrysowany na okładce i wstępie w instrukcji, a potem magicznie on znika podczas samej rozgrywki. O tym napiszę jeszcze parę razy w tym tekście. Osobiście jestem fanem ciężki ameritrash, ale przy Sentient bawiłem się wyśmienicie i czerpałem dużo przyjemności z rozgrywki.

Instrukcja zdaje egzamin i szybko tłumaczy zasady, brakowało mi jednak niewielkich ściąg ze zdrobnieniem zasad.

Na ilu graczy?

Od razu wspomnę, że w Sentient bardzo dobrze mi się grało zarówno w dwie osoby, jak i w cztery. Zmienia się jednak trochę core gry. Otóż grając na dwie osoby jest zdecydowanie bardziej przewidywalnie i możemy lepiej planować i przez to też punktacja końcowa jest odczuwalnie jednak wyższa niż przy czterech graczach. Znacznie łatwiej jest też pozyskiwać nowych inwestorów oraz zbierać zestawy potrzebne do jak najlepszej punktacji z tych inwestorów. Nie ma też negatywnej interakcji i na dwie osoby nie zdarzyło się nam, żeby jeden gracz działał przeciwko drugiemu.

Sytuacja jednak zmienia się przy czterech osobach. Wtedy to też zdecydowanie bardzo ciężko jest planować oraz znacznie więcej asystentów przeznaczamy na blokowanie działań matematycznych na kartach. Praktycznie za każdym razem będziemy musieli wybierać tylko z obecnych kart między turami, bo wszystkie poprzednie najciekawsze zostaną zabrane. Gra staje się bardziej agresywna i pojawia się też efekt walki o inwestorów, z drugiej jednak strony znacznie ciężej jest zbierać konkretne zestawy pod inwestora.

Inwestorzy, miłej zabawy w pozyskaniu tych których potrzebujecie 🙂

Mówiąc w skrócie: Gra na dwie osoby jest dużo bardziej spokojna oraz przewidywalna, a jednocześnie łatwiej zdobyć dużo punktów. Grając we cztery osoby, tłok powoduje, że nie jest możliwe skuteczne planowanie i zbieranie zestawów kart pod inwestora.

Interakcja w Sentient

Na dwie osoby interakcji nie ma prawie wcale, przynajmniej nie ma sensu grać tak żeby szkodzić innym. Mamy ograniczoną liczbę ruchów w rundzie i działania na szkodę innych graczy nie ma największego sensu. Tak samo jeżeli chodzi o inwestorów, to tutaj nie ma żadnej walki o tych najlepszych lub najważniejszych dla nas.

Ułożenie kart w odpowiednim układzie by zdobyć punkty wcale nie jest proste

Sytuacja się zmienia przy grze na cztery osoby. Wtedy to zaczyna się robić tłoczno, a najlepsze karty z doboru robotów rotują bardzo szybko. Dodatkowo miałem już sytuacje kiedy gracze działali na szkodę innych w stylu: tobie idzie nieźle, więc wezmę tego robota bo ty go potrzebujesz bardziej, a mi wszystko jedno. Nie powiedziałbym przez to że negatywna interakcja w tej grze jest jakoś specjalnie agresywna, sama gra w swojej mechanice nie ma praktycznie żadnych mechanizmów wpływających bezpośrednio na interakcję między graczami. Ot bijemy się o karty i inwestorów w systemie kto pierwszy ten lepszy. Planowanie na czterech graczy przenosi się właśnie w stronę inwestorów, a nie samych maszyn, gdyż przy skupieniu się na nich łatwiej osiągnąć zwycięstwo gdyż zdobywamy znacznie mniej punktów zwycięstwa i te dodatkowe punkty z inwestorów mogą być właśnie naszym głównym źródłem punktów zwycięstwa.

Regrywalność w Sentient

Cała rozgrywka w Sentient opiera się na podobnych kartach maszyn podzielonych na kilka różnych kolorów i wymagających od nas różnych prostych działań matematycznych (np. lewa kość musi być mniejsza od prawej kości). Dosyć szybko można ich się nauczyć, ale to właśnie kości rzucane co rundę zmieniają zasady gry. Według mnie gra jest bardzo regrywalna, zwłaszcza na cztery osoby gdy wchodzi między graczy także czynnik ludzki i ta lekka interakcja. Na dwie osoby już nie tak, ale też jest nieźle. Osobiście graliśmy około 5 gier na dwie osoby oraz więcej niż 10 na cztery osoby. Różnica w przebiegu gry którą odczuwałem jest naprawdę znacząca.

Wykonanie

Wykonanie gry planszowej Sentient na początku zachwyca. Wita nas bardzo ładne pudełko (które jest zwykłą szarą tekturą od środka), w środku dostajemy naprawdę wiele rzeczy posortowanych elegancko w kartonowej wyprasce oraz naprawdę dużo worków strunowych idealnych do sortowania elementów gry. Worków było nawet w moim odczuciu ciut za dużo, ale dzięki temu udało się podzielić wszystkie kolory graczy na każdy worek indywidualnie.

Gra posiada bardzo ładne kości w paru kolorach odpowiadających tym na planszach korporacji. Dodatkowo same plansze są nadrukowane na bardzo fajnej i grubej tekturze. Znaczniki asystenów i agentów są wykonane z fajnego drewna i pokolorowane na kolory graczy. 

Problem mam z kartami i to nawet dwa. Są raczej słabej jakości i wszystkie karty danego robota mają tą samą grafikę. Wiem że jest to typowe wykonanie dla tego typu gier, ale bardzo lubię kiedy karty między sobą się różnią. Co do reszty elementów absolutnie nie mam żadnych zarzutów.

Znaczniki asystentów i agentów

Cena gry Sentient

Sentient tak naprawdę kosztuje śmieszne pieniądze. Za 90 zł można kupić już tą grę. To bardzo mało. Poważnie, patrząc ile godzin przy niej spędziłem i patrząc na wykonanie to jest śmieszna cena. I nie chodzi mi tutaj o karty, które rzeczywiście są słabe, ale głównie o kości i te wszystkie tekturowe plansze oraz elementy. One są niezłe. Przeliczając wykonanie na ilość rozgrywek to był bardzo dobry deal.

Pamiętam że za 90 zł kupiliśmy też gdzieś na promocji podstawkę Neuroshima Hex 3.0. Było to lata temu i gramy w grę do dzisiaj, posiadamy wszystkie dodatki i rozegraliśmy setki rozgrywek. Sentient takiego pułapu nie złapie, ale zaliczy się do gier które będę polecać gdy ktoś mnie zapyta o tanie pozycje na wiele, wiele godzin.

Podsumowanie

Wcześniejszą recenzowaną przez nas grą wydawnictwa 2Pionki była Grajeczka. Ola dała jej 10/10. Tym razem nie będzie tak wysoko (bo ja jestem po prostu marudą) z uwagi na troszkę gorszą interakcję oraz nieidealne wykonanie, ale patrząc na cenę i to jaki fun ta gra daje absolutnie każdemu – zarówno dziecku, jak i dorosłym, to jesteśmy absolutnie kupieni. Polecam grę Sentient z czystym sercem.

Grę do recenzji przekazało wydawnictwo 2Pionki. Maszyny działają bez zarzutu, dziękujemy!

Poprzednio Zabójcze Maszyny / Mortar Engines - Recenzja - Postapo Steampunk
Następny Monster Hunter World - Nadciąga nowy Łowca i nie tylko!