Squid Game z zaskoczenia zaatakował Netflix i z miejsca zdobył niesamowitą popularność generując absurdalną ilość memów oraz pozytywnych recenzji. Jak to się stało, że koreański serial zdobył taką sławę na całym świecie w tak krótkim czasie?

I to przy okazji kiedy uwzględnimy fakt, że temat wcale nie jest taki nowy i oryginalny, a nawet chciałbym powiedzieć że swoim wykonaniem nie zachwyca w porównaniu do na przykład Igrzysk Śmierci lub fantastycznego anime Juni Taisen. Oglądając każdy odcinek tego serialu ciągle myślałem, że już gdzieś to widziałem i zawsze było to pokazane lepiej lub ciekawiej. Niemniej jednak rozumiem doskonale, czemu Squid Game stał się pierwszym od wielu tygodni Netflixowym serialem, który zdobył taką popularność. I jest także pierwszym, który obejrzałem z nieskrywaną przyjemnością. Recenzja będzie zawierała spoilery fabularne.

Historia serialu dotyczy grupy osób, które posiadają potężne długi, których w żaden sposób nie są w stanie spłacić. Znajdziemy tutaj nałogowego hazardzistę, dziewczynę, która chce sprowadzić rodziców z korei północnej, ale także i inwestora który bardzo źle zainwestował czyjeś pieniądze oraz mafiozę, którego ścigają jego byli przyjaciele z gangu. Ci właśnie ludzie otrzymają okazję wygrania niewiarygodnych pieniędzy, które nie tylko pozwolą im spłacić długi, ale także i żyć do końca życia jak królowie. Jedynym warunkiem jest wygranie sześciu rund gier dla dzieci. Mamy więc do czynienia z battle royalem, gdzie przegrani odpadają, a wygrani przechodzą do kolejnej rundy. Oczywiście przegrana równa się ze śmiercią i już podczas pierwszej gry, kiedy to wszyscy musieli zagrać w koreańską wersję „raz dwa trzy baba jaga patrzy”, tylko gdzie zabawę kontrolował robot dziewczynki z wykrywaczami ruchu, które sprawiały, że każdy kto się poruszy podczas fazy patrzenia, doprowadzały do namierzenia i zabicia takiego gracza za pomocą jednej z zamieszczonych pod sufitem broni. O ile więc pomysły wyglądają całkiem ciekawie, to jednak ciągle miałem gdzieś w głowie sytuacje zapamiętane z wcześniej wspomnianych filmów jak na przykład Igrzyska Śmierci i szczerze mówiąc, nie byłem zaskoczony samymi grami.

Chociaż muszę przyznać, że o ile sama forma nie jest zaskakująca, to ich wykonanie i zaprezentowanie jest najwyższych lotów. Każda scena w serialu generuje sporo napięcia i nie raz do samego końca zaskakiwała swoim przebiegiem. Serial notorycznie także wykorzystywał prosty trik z dobieraniem drużyn – na początku poszczególni gracze czasami mogli podzielić się na drużyny, ale nigdy nie wiedzieli w jaką grę mają zagrać. Ciekawie to wyglądało w momencie, kiedy to gracze musieli grać w przeciąganie liny i do samego końca nie byli w stanie zgadnąć, czy potrzebują dużych i silnych mężczyzn, czy też drobnych i sprytnych kobiet. Co ciekawe jednak, główna drużyna skazana na przegraną przez niekorzystny dla siebie skład wygrała, dzięki wykorzystaniu paru strategicznych taktyk, które pozwoliły mniejszej drużynie wygrać. A przegrani spadali w przepaść dosłownie na złamanie karku i jeżeli któryś przeżył, to był spalany żywcem w krematorium.

Nie tylko w samych grach generowały się niesamowite emocje, także pomiędzy nimi wiele się działo. Całością nadzorowali tajemniczy jegomoście w czerwonych strojach, za bardzo przypominających te noszone przez bohaterów z Domu Papieru. Ci skryci goście także byli podzieleni na konkretne formacje, które miały swoje zasady, a ich nieprzestrzeganie mogło kończyć się śmiercią ze strony swoich przełożonych. Serial będzie więc bawić się psychologią tłumu, nie tylko graczy, ale i oprawców, których motywy oraz sposoby działania są dla nas absolutnie niejasne przez długi czas oglądania serialu. Kiedy jednak tajemnice zostaną odkryte, okaże się że jest ich jeszcze więcej. Oprócz tego dowiemy się, co zresztą było do przewidzenia, bo ten motyw pojawiał się w wielu innych filmach oraz serialach z battle royale, że za tym wszystkim stoją obrzydliwie bogaci ludzie, którzy mają znacznie więcej pieniędzy niż są w stanie wydać, a życie ludzkie traktują jedynie jako źródło dochodu lub rozrywki. Nazwijmy tych jegomościów na potrzeby recenzji więc Jeffami. Co ciekawe, Jeffowie także mają zakryte twarze i są oczywiście traktowani priorytetowo, jakby każdy element tego obiektu został zaprojektowany by mogli czerpać odpowiednie wygody oraz obserwować wszystkie rozgrywki z różnych stron. Niestety nie dowiemy się kim są Jeffowie, jednak prawdopodobnie ten otwarty wątek zostanie wyjaśniony w kolejnym sezonie, który już został zapowiedziany.

W samej grupie więźniów także nie jest wesoło. Kiedy się okazuje, że nadzorcy z Domu Papieru nie zainterweniują, jeżeli dojdzie do morderstw wśród uczestników, dochodzi do bardzo trudnej sytuacji oraz regularnych nocnych walk, by tylko wyeliminować konkurencję. Tutaj także twórcy bardzo starają się zarysować różne portrety psychologiczne bohaterów, nie raz bawiąc się ich motywami, co dodatkowo sprawia, że serial przestaje być przewidywalny i ludzie reagują jak prawdziwe jednostki, a nie tylko aktorzy – pod wpływem chwili i emocji, nieraz niezgodnie z portretem, który stworzył się w naszych głowach po poprzednich scenach z danym bohaterem. Dobrym przykładem jest wcześniej wspomniany inwestor, który to bardzo szybko poświęcił życie jednego z graczy, z którym wcześniej trzymał bardzo mocno sztamę – i to w momencie kiedy wiedział, że zostawi on na ubóstwo żonę imigrantkę z małym dzieckiem.

Squid Game jest serialem, który zdecydowanie zasłużył na swoją popularność. Jest niepewny, ma bardzo fajną muzykę, która ociera się o jakieś psychotyczne kreacje, kiedy to muzyka dla dzieci zaczyna grać po tym, jak umarło kilkaset osób, dodatkowo potęgując sporą dezorientację wśród widzów. Samo pojawienie się Jeffów nie było jednak szokiem tak jak sporo innych scen w serialu i twórcy mogli tutaj zaprezentować inne rozwiązanie, niż psychotyczny cyrk dla miliarderów, zwłaszcza w momencie, kiedy to przez tak długi czas przewodniczący tej całej zabawy mówił o wyższości zasad oraz przestrzeganiu równości wśród graczy. Całość szybko została przez to spłaszczona do zwykłej rozrywki dla Jeffów, a idea okazała się kłamstwem i tłumaczeniem, jakoby dawano tutaj szansę wyjścia na prostą dla ludzi na skraju rozpaczy. Po tym jednak serialu, będziecie mieć nieprzyjemny dreszcz za każdym razem kiedy będziecie podpisywać umowę – nie wiadomo przecież, czy zwykła gra w kulki nie okaże się wtedy walką na śmierć i życie.

Trailer: tutaj.

The Breakdown

Najlepszy nowy serial od Netflixa od dłuższego czasu. Zakończenie trochę mnie rozczarowało, ale czekam na kolejny sezon.
Ocena Końcowa 9.0

No Comment

Zostaw komentarz

Previous Point Salad - Recenzja
Next Diablo vs Druid Wilkołak - Ciężka walka! Diablo 2 Resurrected