Gra o Tron zdobyła na całym świecie rzesze wiernych fanów. Konflikty wewnętrzne, rozmach i ciągłe intrygi różnych frakcji nie pozwalały na nudę. Wojna Szeptów to planszowa próba przeniesienia zakulisowych działań, które mają wpływać na losy świata. Dzięki wydawnictwu Galakta sami możemy się przekonać o potędze ukrywania swoich działań w cieniu.

Wojna Szeptów intrygowała mnie od momentu ogłoszenia jej na kickstarterze. Oryginalne wydawnictwo, Starling Games, dało nam już świetnego Everdela, więc oczekiwania i nadzieje na kolejny dobry tytuł były ogromne. Dzięki Galakcie, która w tym roku ma mocny repertuar gier, możemy pokierować losami wielu, stojąc w drugim szeregu i kryjąc się wśród cieni. Główna oś rozgrywki opiera się na kontrolowaniu największej liczbie miast przez królestwo, dla którego jesteśmy najbardziej lojalni. Nie kontrolujemy żadnego z nich, a jedynie wysyłając agentów naszej frakcji do rad królewskich występujących mocarstw, możemy wpływać na losy konfliktów. Liczy się tylko nasze ugrupowanie, więc musimy dobrze wykorzystywać nadarzające się okazje i odpowiednio wzmacniać czy osłabiać przeciwników. Kto okaże się najsprytniejszy i poprowadzi konflikt najbardziej, realizując swoje cele wygra.

Wojna Szeptów rozgrywka

Jak gramy?

Po wybraniu stronnictwa, które startowo różnią się tylko nazwami i ładnymi ilustracjami, musimy losowo rozłożyć nasze żetony lojalności. Kładziemy je zakryte na nasze planszetki, ale w każdej chwili możemy je podglądać. Te informują nas o lojalności wobec mocarstw uczestniczących w konflikcie oraz punktach jakie możemy zdobyć za sympatyzowanie z konkretnym królestwem.

Wojna Szeptów lojalność

Cztery rundy pełne walki i wbijania noża w plecy zostały podzielone na fazy. I tak w pierwszej będziemy po kolei rozmieszczać naszych agentów na miejscach w radach konkretnych. Od drugiej rundy na star musimy jednego wycofać z już zajmowanego stanowiska. Mamy do wyboru 20 miejsc w pięciu imperiach, więc to ważny moment podczas całej rozgrywki.

Wojna Szeptów awersy kart

Następny etap to wykonywanie akcji przypisanych do piastowanych stanowisk. Poruszając się po zewnętrznej obręczy mapy przechodzimy przez wszystkie pola i wykonujemy jedną z dostępnych możliwości. A to dodajemy nowe armie na plansze lub przeprowadzamy ataki na przeciwników, żeby rozszerzyć wpływy danej frakcji. Te są dość prosto rozwiązane i każda kosteczka zabija inną kosteczkę. Ważne są jeszcze nadrukowane ikony informujące o budowlach w danym regionie. Mamy cztery takie typy, a ich zdolności nie są trudne do przyswojenia. Twórcy dodali też ciekawy mechanizm związany z niezajętymi polami. Często się zdarzy, że nikt nie wyśle swojego agenta na jakieś stanowisko. W takich sytuacjach gracz na prawo niejako przejmuje te obowiązki i może wykonać daną akcję. W skrajnych przypadkach, jeżeli jesteśmy jedynym graczem, który wysłał agenta do jakiejś rady możemy odpalić wszystkie stanowiska. To ogromna korzyść i warto korzystać z takich błędów przeciwników.

Wojna Szeptów stanowsika w radzie

Później mamy fazę czyszczenia, czyli pozbywanie się nadmiarowych kart i ogólne przygotowanie do kolejnej rundy. Na końcu mamy ciekawostkę, czyli fazę lojalności. Możemy zamienić miejscami dwa nieodkryte żetony na naszym torze lojalności. Ceną jest ich odkrycie, czyli oddanie w ręce przeciwników dość dużej przewagi. Po czwartej fazie czyszczenia kończymy grę i liczymy punkty. Stronnictwo z największą ilością przechytrzyło innych i zwyciężyło.

Wykonanie

Gra po otwarciu pudełka nie powala nas liczbą elementów. Mamy całkiem ładną mapę, trochę kart i żetonów. Dopóki na mapie nic nie ma, możemy podziwiać całkiem ładną i kolorową grafikę. Wykładając kosteczki do konkretnych regionów często zakrywamy ważne ikony i mamy duże problemy z czytelnością. Karty też są dość cienkie i warto je zakoszulkować. Planszetki graczy mają fajne, klimatyczne grafiki, szkoda, że nie są odrobinkę grubsze i solidniejsze.

Wojna Szeptów elementy

Wrażenia

Nieszczególnie darzę większą estymą gry z mechaniką kontrolowania regionów, ale w Wojnę Szeptów grało mi się zadziwiająco dobrze i czuję, że to był przyjemnie spędzony czas. Bardzo mi podpasował klimat i tematyka Wojny Szeptów. Grę o Tron lubię, więc zakulisowe manipulowanie i ciągłe intrygi trafiły w moje gusta. Zresztą tematyka, w której, skrywając się w cieniu kierujemy poczynaniami i losami wojen jest ciekawa i intrygująca. Nie jesteśmy konkretną armią i nie kontrolujemy kosteczek. Możemy jedynie jakoś na nie wpływać i czerpać z tego jak największe korzyści lub osłabiać przeciwnika.

Wojna Szeptów frakcje

Podobał mi się również pewna niewiadoma i niepewność towarzysząca w trakcie rozgrywki. Żetony lojalności są rozłożone w ciemno i nie wiemy na czym tak naprawdę zależy oponentom. Może jego zagrania są tylko blefem i wzmacnia zupełnie inne armie, żeby odwrócić uwagę od jego prawdziwych zamiarów. Element zaskoczenia trzyma naszą uwagę przy planszy, więc każda partia jest interesująca i dostarcza wielu emocji. Jeżeli chodzi o interakcję, to nie jest ona pokazana wprost, ponieważ żaden z elementów na mapie tak naprawdę nie należy do nikogo. Każdemu zależy, żeby tylko trzy królestwa osiągnęły jako taki sukces, a pozostałe poniosły klęskę. Pokerowa twarz i odczytywanie z min przeciwników, kiedy psujemy im szyki to ważny element rozgrywki.

Wojna Szeptów karty

Bardzo fajne są też akcje naszych agentów oraz ciągłe wybory, przed którymi stajemy w trakcie partii. Na planszy jest ciasno, każdemu zależy na czymś innym, więc musimy rozważnie planować nasze poczynania. Nie warto się skupiać tylko na naszych faworyzowanych królestwach, ponieważ szybko się odkryjemy, a przeciwnik wykorzysta nasze potknięcie. Cała ta otoczka daje nam wciągającą i szalenie regrywalną pozycję, do której chce się wracać i czerpać więcej frajdy z gry.

Wojna Szeptów zagranie karty

Miło zaskakuje również czas rozgrywki, który razem z tłumaczeniem zamknie się w trochę ponad godzinie. Jak na taką grę to świetny wynik i pozwala na rozegranie jeszcze jednej, rewanżowej partii. A chęć na odegranie się jest jak mało kiedy. Tury graczy są płynne i nie powodują znaczących przestojów. Oczywiście myślicieli nic nie zatrzyma, ale i tak w trakcie możemy planować nasze poczynania. Dodatkowych smaczków dodają jeszcze akcje zagrywane z kart. Często robią coś mocnego, a ostatnie efekty, chociaż kosztowne, mogą zupełnie odwrócić losy spotkania.

Wojna Szeptów instrukcja

Jeżeli chodzi o skład, to Wojna Szeptów kiepsko działa na dwóch graczy. Przy trzech jest już całkiem ok, ale pełnię możliwości odkrywamy przy pełnym składzie. Na planszy jest odpowiednio ciasno i dzieje się zdecydowanie więcej ciekawych rzeczy. Największym zastrzeżeniem jakie mam do gry jest losowy układ żetonów lojalności przy mniejszej liczbie graczy. Może się tak zdarzyć, że wylosujemy bardzo podobny układ i w zasadzie z rywalizacji zaczynamy grać trochę kooperację. Nie ma wzajemnego przeszkadzania, skoro zależy nam na identycznych rozwiązaniach. Przy większej liczbie graczy taka sytuacja też występuje, ale na planszy dzieje się więcej i zmiany są bardziej dynamiczne.

Wojna Szeptów kosteczki

Podsumowanie

Wojna Szeptów to bardzo dobry tytuł oferujący ciekawą rozrywkę połączoną z nietuzinkową tematyką. Nie kontrolujemy armii, czy królestw, a jedynie mamy wpływ na ich poczynania, działając niejako z drugiego szeregu. Intrygi, blef czy wzajemne manipulowanie są na porządku dziennym. Proste zasady, sporo taktycznej głębi, szybki czas rozgrywki i masa knucia za plecami innych sprawiają, że warto dać jej szansę.

Grę można zakupić tutaj.

Jeżeli lubisz gry pojedynkowe, zapoznaj się z naszą recenzją Unmatched: Bitwa Legend!

The Breakdown

Wojna Szeptów to bardzo dobry tytuł oferujący ciekawą rozrywkę połączoną z nietuzinkową tematyką. Nie kontrolujemy armii czy królestw, a jedynie mamy wpływ na ich poczynania, działając niejako z drugiego szeregu. Intrygi, blef czy wzajemne manipulowanie są na porządku dziennym. Proste zasady, sporo taktycznej głębi, szybki czas rozgrywki i masa knucia za plecami innych sprawiają, że warto dać jej szansę.
8.0
Pros
+ szybka i wciągająca rozgrywka
+ blef, intrygi i knucie
+ decyzje, decyzje. decyzje
+ tematyka
Cons
- nadrukowane miejsca na mapie są słabo widoczne podczas rozgrywki
- wariant dwuosobowy jest słaby
- losowość podczas układania żetonów lojalności może ustawić partię

No Comment

Zostaw komentarz

Previous Godfall Fire and Darkness - The Flameblood, High Lord Makantor- Misja #1
Next Zapowiedziano retro-futurystyczny Exekiller