Falcon i Zimowy Żołnierz – odcinek 4 – Cały świat patrzy. Co wydarzyło się w tym tygodniu?


Maybe you’re wrong, Zemo. The serum never corrupted Steve.
 -Touché. But there has never been another Steve Rogers, has there?

Cześć! Tradycyjnie wracam do Was z moją ulubioną, cotygodniową serią (jest to też moja pierwsza seria, jednak ładniej brzmi, kiedy mówię, że jest ulubiona :D). W poprzednich tygodniach omówiliśmy:

Z tygodnia na tydzień każdy odcinek jest coraz lepszy i zaskakuje nas czymś nowym. Odcinek 4 był minifilmem akcji: mieliśmy dobre elementy walki, płynną akcję oraz – jak zwykle – pełno sarkastycznych żartów i prześmiewczych komentarzy. Do końca sezonu pierwszego zostały jeszcze dwa odcinki i czekam z niecierpliwością na to, co jeszcze może się wydarzyć.

SPOILER ALERT! Jak zawsze, będą spoilery, nawiązania do poprzednich odcinków i zdradzę Wam wszystko, co wydarzyło się w tym tygodniu. Pierwotnie chciałam nadać temu postowi tytuł „Kto tym razem ukradł serum super – żołnierza”, ale Adrian dba o Was i zabronił mi spoilerować w tytułach. Dzisiaj mam trochę do opowiedzenia, więc może warto zacząć bez zbędnego przedłużania.

Ale żeby dobrze zacząć, musimy się cofnąć do ostatnich scen odcinka 3. Pamiętacie kiedy Bucky odkrył urządzenia śledzące z Wakandy i spotkał się z Ayo a ona głosem nieznoszącym sprzeciwu zażądała wydania Zemo?  Otóż w tym tygodniu Bucky wydobył z siebie jakiś dźwięk i sprzeciw jednak nastąpił. Dostał osiem godzin z Zemo, który po tym czasie zabrany zostanie do Wakandy i osądzony za zabicie króla T’Chaki.

Nasza trójka udaje się do obozu dla uchodźców w Rydze, gdzie zmarła przybrana matka Karli- Donya Madani. Zemo przekupuje łotewskie dzieci, wymienia informacje za cukierki. Upewnia się, żeby dzieciaki nie współpracowały z jego kolegami (Sam i Bucky), ponieważ są źli.

W międzyczasie Falcon, któremu zupełnie nie udaje się uzyskać informacji od osób, które przebywają w obozie, dzwoni do Sharon prosząc ją o pomoc. Pamiętacie naszą Sharon z poprzednich odcinków? Sprzedającą oryginalne dzieła sztuki za grube pieniądze w Madripoorze? Ukrywającą się przez rządem amerykańskim? Sam obiecał jej nawet uniewinnienie za pomoc. Po tym co zobaczyliśmy w tym tygodniu możemy stwierdzić, że nasza Sharon nie potrzebuje żadnej pomocy a nawet doskonale sobie radzi. Idzie podziemiami miasta, otoczona ludźmi z bronią i w żadnym wypadku nie wygląda jak osoba w tarapatach. Sharon jest ważną osobistością, z dostępem do satelity. ALBO DWÓCH.

Poza tym, w Rydze wszystko było w porządku, dopóki do grona bohaterów nie dołączył Walker z Battlestarem. Oskarża – z resztą słusznie – Buckiego o uwolnienie więźnia, próbuje załatwiać sprawy po swojemu. Ku oczywistemu niezadowoleniu pozostałych. Szczególnie zdenerwowany jest Barnes, który od samego początku serii ma wielki problem z wyborem Kapitana Ameryki i w każdym odcinku przypomina o tym zarówno widzom, jak i Falconowi.

Ostatecznie jednak dochodzi do spotkania z Karli. Pierwszy wyrusza Sam, jest pewien, że uda mu się przemówić młodej rewolucjonistce do rozsądku. Prawie, prawie mu się to udaje, dopóki nie dołącza do nich „nowy Kapitan Ameryka”, którego Karli i Smashersi nienawidzą.

Opiszę Wam teraz dwie istotne sceny. Po pierwsze, Zemo dopada uciekającą Karli, postrzela ją. Fiolki z serum super – żołnierza upadają na ziemię. Nasz więzienny uciekinier postanawia je zniszczyć, ale zanim dokończy pracę dopada do Walker, ogłusza i okazuje się mega złodziejaszkiem – zabiera sobie jedną fiolkę.

Po drugie,  Wakanda odczekała osiem godzin i wojowniczki pojawiły się po więźnia. Doszło do walki, w której Walker został dosłownie upokorzony przez Dora Milaje, zupełnie nie poradził sobie w walce z nimi. Dla równowagi Ayo szybko pokazała Buckiemu gdzie jest jego miejsce, pozbawiając go ramienia w sposób, którego nawet on nie znał. Shuri ładnie się napracowała przy tej technologii. Także strony walczyły ze sobą. A Zemo? A Zemo jak El Chapo – uciekł. W końcu byliśmy w jego domu, był do tego solidnie przygotowany.

Dochodzi do ponownego spotkania Sama i Karli, ponownie kończy się tragicznie. Dziewczyna przypadkiem zabija Battlestara…

Ten odcinek nosi tytuł „Cały świat patrzy”. A patrzy na nowego Kapitana, który targany emocjami zabija Flag Smashera używając przy tym swojej tarczy. Przerażeni widzowie filmują jego działania. Już sobie wyobrażam reakcję amerykańskiego rządu. Szczerze mówiąc, słowa uznania należą się Wyattowi Russellowi za sportretowanie postaci, której wszyscy tak nienawidzimy. Tak silne emocje i niechęć do bohatera pamiętam ostatnio z GoT, kiedy to król Joffrey paradował po ekranie. Tylko, że młody Lannister nie zażył właśnie serum super – żołnierza. Scena w której stoi z zakrwawioną tarczą była jasnym nawiązaniem do Wojny Bohaterów, gdzie w podobnej sytuacji postawiony był Steve Rogers. Stojąc wówczas nad Starkiem zdecydował odpuścić, odrzucił tarczę bez dalszego krzywdzenia Tonyego. Nie możemy tutaj zapomnieć o jednym, niezwykle ważnym szczególe: jedyną osobą, której serum nigdy nie zaszkodziło, był Steve Rogers. A nie ma drugiego Steve’a Rogersa 😉

 The very concept of a Super Soldier will always trouble people.
It’s that warped aspiration that led to Nazis, to Ultron, to the Avengers.
Sam: Hey, those are our friends you’re talking about.
Bucky: The Avengers, not the Nazis.

A ZEMO? Dlaczego ufamy mu bardziej niż Walkerowi? To przecież terrorysta! Terrorysta, który nienawidzi Avengersów, który dążył do zniszczenia Barnesa, który właściwie to doprowadził do „Wojny bohaterów”. W jednej scenie w odcinku przypomina tytułowym bohaterom, że pragnienie dominacji było tym, co napędzało nazistów, Ultrona i Avengersów. Porównał Avengersów do nazistów. I my – zbiorczo – ufamy mu bardziej niż maskotce Ameryki, symbolowi dobra?  Czy coś jest nie tak?

Do zobaczenia w następnym odcinku 😉

 

PS. Ayo zwrociła się do Buckiego używając White Wolf! BIAŁY WILK! ZNOWU! I ten flashback sprzed sześciu lat w Wakandzie, gdzie Ayo testuje mózg Zimowego Żołnierza, upewniając się że sztuczki Hydry już na niego nie działają – istne ciary.

No Comment

Zostaw komentarz

Previous Czy Conqueror's Blade to Pay to Win czy też prawdziwe Free to play?
Next Terrors of London - recenzja insertu Spike Craft