Loki – odcinek 5 – Journey into Mystery – podróż Lokich w nieznane


loki

Pierwszy (i mam nadzieję, że nie ostatni) sezon zerialu Loki powoli zbliża się ku końcowi. Odkryciem ostatniego tygodnia były bezmyślne androidy w TVA, pozbycie się Mobiusa i Lokiego oraz walka Ravonny z Sylvie… Ale jak wiadomo, nic co wspólnego z Lokim – a w tym przypadku z Lokimi – nie jest oczywiste.

Uwaga, SPOILERY

Jeśli przegapiliście scenę po napisach odcinka 4, nie musicie się zadręczać. Zaczynamy dokładnie tam, gdzie skończyliśmy w zeszłym tygodniu. Loki trafia do nieznanego miejsca i budzi się w otoczeniu innych Lokich. A jakie są to osobistości! Mamy Dumnego Lokiego, Dziecko Lokiego, Klasycznego Lokiego oraz… aligatora Lokiego? Taka jest właśnie ta oś czasu, nieskończona, z nielimitowaną ilością wariantów.

Loki

Okazuje się że Loki jest w Pustce – miejscu, gdzie finalnie kończą wszystkie warianty przycięte przez TVA, to miejsce dosłownie na końcu świata i czasu. Podobno nikt z niego nie wychodzi. W dużej mierze spowodowane jest to wielkim i potężnym potworem o nazwie Alioth, który w praktyce jest wielką, fioletową chmurą burzową na sterydach. Z drugiej strony, jeśli chodzi o żywotność w Pustce, zwłaszcza Lokich, zagrożona jest przez nich samych. Spotykamy bowiem ich jeszcze więcej – moim ulubionym był klasyczny Loki z pierwszych Avengersów (kostium zaprojektowany został już w latach 60. jednak to w filmach został urzeczywistniony). Klasyczny Loki, jest jednak dokładnie taki, jak wskazuje nazwa. Podstępny, rządny władzy, prowadzony chęcią zemsty i zwycięstwa. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że główny Loki był dokładnie taki sam w Endgame, zanim przejęty został przez TVA. Teraz jest zwyczajnym, rzekłabym, że najbardziej normalnym, z zebranych bogów. O ironio…

Loki

Jak wspomniałam, pustka jest miejscem, gdzie kończą wszystkie Warianty. Znajduje się tu także Mobius w fantastycznym samochodzie z pizzą na dachu, ostatecznie trafia tu także Sylvie – jednak z własnej woli, Ravonnie nie udało się jej pokonać a damski Loki wyczuł nadchodzący podstęp i słusznie nie zaufał agentce TVA. Początkowo obie panie formułowały coś na kształt współpracy, za pomocą wirtualnego zegarka poszukiwały informacji o powstaniu TVA, o pustce i tajemnicach poza nią. Sylvie wpadła na – wg mnie całkiem słuszny – pomysł, że to, czego szukają znajduje się dalej, poza pustką. Celowo przycina się i praktycznie od razu wpada na wielkiego potwora. Od nieszczęścia ratuje ją chyba największy fan Lokich – Mobius. Główny Loki także wpada na podobny pomysł, jednak chodzi z zamiarem zabicia wielkiej chmury… Tak, próba dokonania tego brzmi tak samo żałośnie jak plan. Finalnie bohaterowie spotykają się na wzgórzu, wcześniej z oddali dostrzegając żałosny pojazd Mobiusa. Ale wracając do sedna – wspólnie decydują się zaczarować Aliotha – państwo Loki, nie Pan z TVA, który dostaje wykradziony przez Sylvie TemPad i wraca do Agencji, by obnażyć jej największe sekrety. Reszta bierze się zatem za czarowanie, co skutkuje jedną z przyjemniejszych scen serialu do tej pory – jeden z Lokich używa magii i próbuje odwrócić uwagę potwora wyczarowując Asgard! Jakie to było piękne! Pustka zostaje otwarta i ckliwą sceną trzymającej się za ręce pary kończymy odcinek.

Im dalej w las, tym więcej drzew. Dalej próbujemy stworzyć związek Sylvie i Lokiego, dalej wydaje mi się to zbyt naciągane, zbyt na siłę, zbyt oczywiste. Zupełnie nie odpowiada mi ten wątek. Posunęłabym się nawet do twierdzenia, że denerwują mnie „romantyczne” sceny, w których nie czuć chemii, brakuje iskry i zrozumienia. Jestem zdecydowanie na NIE.

Sama osobistość Sylvie też mi trochę wadzi… Nie potrafię do końca tego wyjaśnić, ale jest w niej coś odrobinę irytującego, co wzbudza we mnie mieszane uczucia. I niby jest spoko, to dobrze zorganizowany Loki dążący do zemsty, ktoś kto nie tylko chce, ale musi odkryć prawdę o TVA, osoba o silnej motywacji.

Z kolei postać Mobiusa M. Mobiusa coraz bardziej zaczyna mnie zastanawiać. Ciekawe, czy faktycznie planuje solidną zemstę przeciwko TVA, spalenie ich do fundamentów i dowiedzenie prawdy, czy jest pionkiem w grze, podpuchą, która udaje przyjaźń z Lokim. Bo deklaracje o przyjaźni już padły, tak samo jak deklaracje walki i dążenia do sedna sprawy.

Ogólnie zakończenie było ckliwe i raczyło nas długim spacerem w głąb pustki, trzymając się za ręce. Mówię oczywiście o Lokich (głównym i żeńskim). Ciekawi mnie też fakt, dlaczego na taką ilość wariantów spotkaliśmy do tej pory tylko jedną kobietę. No kurde, mamy aligatora…

 

Widzimy się za tydzień!

P.S. ASGARD TO NIE MIEJSCE, ASGARD TO LUDZIE 😉

No Comment

Zostaw komentarz

Previous Necromunda: Hired Gun - Goibniu Pit - Rozdział #5
Next Scarlet Nexus - Phase 2/3: Days of Disquieting Stagnation, Inside Upside Down Reality Gameplay pl